W blogowym ogródku ma być kolorowo

drogowsk

                W 1997 r. Jorn Barger po raz pierwszy użył terminu „weblog”, a w pierwszej połowie 1999 roku Peter Merholz skrócił to słowo do „blog”. Ze względu na treść dzielą się na publicystyczne, specjalistyczne, pamiętnikarskie itp., a ze względu na środki wyrazu mamy weblogi (ograniczony zakres treści), fotoblogi i podcasty, czyli nagrywanie z muzyką w tle.

            Nie trzeba mieć już swojego bloga, żeby świat odnotował Twoje istnienie. Wystarczy popularny profil na Instagramie albo na Twitterze, żeby być cytowanym w mediach analogowych, a treść przebiła się przez wąski krąg znajomych. Ponieważ chcemy, by blogi były śliczne, więc pokazujemy dzióbki, mordki, żarełko, szafę, choć to może dla innych nie jest jednakowoż bardzo zabawne, ale też  - co nie jest bez znaczenia – nad takim wpisem myśleć nie trzeba. Znawcy przyszłości prorokują, że czas typowych blogów mija. Z tego punktu widzenia mają rację.

           Trzeba w końcu uczciwie powiedzieć, że czas notatek mija. I niech mnie spalą na stosie inni za te słowa, ale nadchodzą czasy „magazine”, „the coffee”, „lajfstajl”, „trendi”, „street fashion”, „modowe diy” i „parentingowe” (Pojęcia nie mam, dlaczego sami blogerzy piszą blog parentingowy zamiast rodzicielski, czy blog o rodzinie). Prześledźmy zatem, co dalej z blogami.

         Kant, zresztą Immanuel, napisał: „Zaletą literatury jest to, że pozwala ludziom postawić się na miejscu innych”. Wyprzedził czas i przewidział, że w dobie Internetu ludzie masowo  będą zaznaczać swoją obecność. Stawiają się i to od lat. Tym sposobem blogosfera zaczęła wchodzić w dojrzałość. Przycupnęła i zastanawia się, co dalej. Już na wdechu szuka odpowiednich fraz, które  wyznaczą kierunki, drogowskazy, latarnie.  Roztrząsa, jak wyciąć w pień nijakość, by Szczur z Loch Ness nie mógł zasygnalizować:  „Każdy blog niewłaściwie stosowany może stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia.”

          Nadal będzie wzrastać znaczenie blogów zbalansowanych, tych między prywatnymi a eksperckimi w pewnym konkretnym polu tematycznym. „Biada każdemu blogerowi, który wierzy, że przyszłością jest słowo pisane. Przyszłość to małe „reality show”: bliski, stały, najlepiej codzienny kontakt z odbiorcami”. Z wszystkich narzędzi, jakie wymyślono – blog jest najmniej odpowiedni do spieszącego czasu i zapracowanych ludzi. Niestety.

          Coraz większe znaczenie  ma bycie na żywo – począwszy od Snapchata po Periscope, czyli własne transmisje na żywo. Wiązać się to będzie z faktem, że nasi odbiorcy będą od nas oczekiwać niemal bezpośredniego kontaktu. Niesamowicie istotne jest wideo – jeśli nie wejdziemy w tę kategorię, to za parę lat odstawieni na boczny tor, będziemy płakać, że nikt nas nie czyta. Wideoblogi to taki rodzaj telewizorni, gdzie nagrywamy swoje czynności, pokazujemy sprzęty, oceniamy  ku  tej rozrywce,   u c i e s z e   widzów. (Przy czym zapominamy, że pokazujemy siebie, swoją osobowość, czy wulgarny język, a po latach rodzina będzie się rumienić).

          Dobrze skonstruowane newslettery – czy chcemy tego, czy nie –  również będą odgrywały coraz większą rolę. I bez krótkich komentarzy się nie obejdzie, wszak trzeba wiedzieć, za co polubiłeś tego kota, skoro każda Ala go kiedyś miała. Ale refleksji w tym żadnej zapewne nie będzie.

            Znawcy prorokują, że w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat blogi zmienią się w strony-wizytówki, ponieważ sprzedaż ma być przejmowana przez Internetowe wyszukiwarki. ”Biada każdemu blogerowi, który wierzy, że przyszłością jest słowo pisane” – twierdzą znawcy. Przyszłość widzą w  małym „reality show”, czyli bliskim, stałym, najlepiej codziennym kontaktem z odbiorcami. Coś w tym musi być na rzeczy, kiedy obecnie coraz więcej ludzi dzień zaczyna od przeglądarki Internetowej. Wśród wszystkich narzędzi, jakie wymyślono – blog jest najmniej odpowiedni. Zauważmy: Kto rano lubi rozważać? Kto potrafi się spierać?  Odpowiadać na pytania, czyja teoria lepsza? Wreszcie musisz się opowiedzieć, czy wolisz kolor butelkowy, czy ołówkowy? Pamiętać należy, że i pytania mogą być niedyskretne. Choć sam ze sobą nie umiesz się zgodzić, to  musisz zaakceptować zdanie niedawno przeczytane: „Smakuje, jak sperma z waflem ryżowym”, by pozostać pod nieustannym wrażeniem.

         Wypada za Sartrem powtórzyć „Trzeba jednak dokonać wyboru: żyć czy opowiadać”. Mnie wychodzi:  i żyć, i opowiadać aż do ostatniego spłukania i upustynnienia.

55 Komentarze

  1. Jak świat światem ludzie pisali pamiętniki. I dalej to będą robić. Mogą je nazywać blogami. Mogą próbować trzymać się określonej tematyki (czy im się to uda nie zbliżać do intymności, to już inna sprawa). Ale pisać będą.

    • Ewo,
      rozwiązanie problemu przyniesie czas, ale już powoli widać, że blog tradycyjny przy użyciu komputera będzie tracił na znaczeniu. Pisać będą, ale w jakim kierunku pójdą blogi, jeszcze do końca nie wiadomo.
      Miłego dnia

  2. Może rzeczywiście ludzie odchodzą od czytania. Spotkałem taki artykuł, że wobec tego wielkiego natłoku informacji zmienia się praca mózgu człowieka. na razie nam to jednak nie grozi i póki co czytamy i to w większości ze zrozumieniem :)

    • Romanie,
      póki co czytamy, a nawet bawimy się czytaniem. Taka odskocznia od szarości i monotonii.
      Słowo działa na wyobraźnię i niech tak zostanie. Podane w multimedialnym pliku nie skłania do rozwijania mózgowych połączeń.
      Miłego dnia

  3. blogi właśnie jako internetowe pamiętniki pojawiły się u nas przed 17tu laty… potem przeszły jakąś drogę, jak każde internetowe zjawisko – pojawiły się blogi firmowe, specjalistyczne, tematyczne, literackie i inne takie – te „typowe” też sobie płynęły swoim nurtem… mniej więcej od dziesięciu lat regularnie gdzieś ktoś pisze w tonie proroczym o ” zmierzchu typowych blogów”, tymczasem typowe blogi jak były, tak są i póki co mają się nieźle… :)

    • Dudi,
      blog tekstowy, czyli newsowy, poradnikowy, książkowy, pamiętnikarski, jedzeniowy itd. będzie zawsze miał swoich czytelników pod warunkiem, że będzie krótki, rzeczowy i udokumentowany zdjęciami. Z kolei takie blogi podróżnicze otwierają oczy na kraje, w których nigdy nie będziemy.
      Miłego dnia

  4. Zawsze byli ludzie mający potrzebę opisywania świata i siebie w swoim świecie. Dziś technologia pozwala nam praktycznie nie liczyć się z kosztami takiej aktywności, co skutkuje przejściowo ogromnym skokiem ilościowym. Duża część produkcji tej fali to piana, nie niosąca treści. Pozostaje niezbyt liczna (nieporównanie jednak większa od liczby średniowiecznych pamiętnikarzy!), którzy żyją i opowiadają.
    Tak trzymać, Ultro!

      • Ultro droga, wszystkich nas czeka lamus. Po odejściu na niebieskie łąki kilku ważnych uczestników Wyspa mocno się zmieniła, ale przetrwała. Blogi pojedynczych autorów gorzej znoszą ich brak, acz znam jeden przypadek bloga zachowującego aktywność i społeczność komentatorów mimo przegranej walki o życie jego właścicielki. Piszemy, żeby być czytani, nie dla przyszłej chwały – twój zagrodowy blog czyta się świetnie i dlatego tu bywamy…

        • Tetryku,
          właśnie czytam, że aby recenzować książkę na poście znanego blogera, należało zapłacić. I tu widzę pętlę, czyli jak nie wiadomo o co biega, to z pewnością chodzi o pieniądze. A mój blog powinien nazywać się prosto z zagrody, bo kozy lubię. Nawet namawiałam, by kupić, służyłaby za kosiarkę, ale akceptacji nie znalazłam, a szkoda, bo mleko by było „prosto od krowy”.
          Miłego

  5. No tak …. no fajnie. Tak szczerze już pod poprzedniej notce nie zabrałam głosu bo: przerażają mnie takie wyrazy jak trendy, stijl i jakieś inne nowoczesne nazewnictwo. Czytając tę notkę – gdyby nie córka , która czasem się popisuje swoją wiedzą tteż bym pewnie nie wiedziała o czym mowa. No cóz wymowę jednak rozumię i „trend” mi się nie podoba. Skoro mądrzy ludzie tak przewidują to widać tak będzie.
    jednak myślę , że takich amatorów jak ja zostanie wielu – bo to są blogi nie przeznaczone przecież do szerokiego odbioru. Zwyczajnie zamiast pamiętnika do szuflady będą popisywać . I nie będą zakładać ,zę to będzie jakiś znaczący blog. Nawet jak nie będzie miał czytelników nadzwyczajnie wielu. Są blogi ,gdzie dostać się możesz na zaproszenie piszącego. Widać tak też może byc.
    Zanim blogowisko umrze i słowo pisane zejdzie z tego świata to ja też chyba zdązę się nażyc…

    • Reno,
      każdego roku setki nowych blogerów zakładają swoje strony, regularnie rozszerzają swoje zainteresowania. I to jest warte odnotowania. Z czasem kilku z tych pierwszych połączy się z tymi drugimi, z czasem zdobędą czytelników, najczęściej innych blogerów. I to jest ta magia, która i mnie urzekła.
      Każdy autor wprawdzie musi zapracować sam na zainteresowanie innych, ale przy okazji poznaje czytających poprzez komentarze. Fascynujące.
      Miłego dnia

  6. Ten post to dla mnie na przyszłość swoista mapa drogowa. Mam nadzieję, że moje spojrzenie na ten temat choć w części zbieżne jest z oczekiwaniami autorki. Pochylę się nad nim, bo póki co to różne myśli, nawet skrajne przychodzą mi do głowy. Kiedyś, „po swojemu” coś w tym temacie może napiszę. Wydaje mi się, że z blogami jest tak jak z rozgrywkami sportowymi, gdzie są różne dyscypliny, konkurencje. Są też różne klasy rozgrywek. W tej chwili wiem, że powinienem skorygować swoje ambicje, poszukać właściwego dla siebie miejsca. Jeśli to będzie amatorska B klasa, to ona też ma rację bytu. To jest przecież piękna zabawa. W tejże B klasie poczuję się lepiej, nie muszę tułając się w wyższej klasie rozgrywek dostawać ciągłych batów. Wyższe klasy zostawmy tym, którzy są do tego predysponowani. Dziękuję, pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      dzięki postom i komentarzom poznajemy różnorodne opinie i rozmaitych ludzi. Najczęściej przez dobre słowo i przyznanie, kto kogo inspiruje, kto kogo lubi lub z czym się nie zgadzamy.
      Miłego dnia

  7. Wbrew obiegowym opiniom i wróżbom, głównymi użytkownikami Internetu są ludzie umiejący czytać i pisać. Stopień analfabetyzmu w sieci jest praktycznie zerowy. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty – żeby wykorzystać wielowątkowość i wielozadaniowość sieci, trzeba czytać – rozmowy głosowe nie dają takiej możliwości. Dlaczego? A ileż osób na raz może mówić? Za to pisać może wiele. Również czytanie jest łatwiejsze, gdy mamy na ekranie tylko to co istotne, albo gdy możemy przeczytać później, w wolnej chwili. Możemy rozmawiać jako grupa i jednocześnie, i nikt nikomu nie przeszkadza! Nieco mniej możliwości daje film (vlog), ale też i pozwala na użycie innych środków – grafiki, muzyki, ruchu…
    Przyznam się, że kiedyś na jakimś „blogforum” posłuchałem sobie kilku wypowiedzi znawców blogowych – cóż za bełkot!!! Owszem, byłem w stanie od biedy zrozumieć ten slang, ale to nie było nic poza pretensjonalnym szwargotem. Taka gra słowami, pozowanie na fachowca, a poza tym nic. Tylko chęć zrobienia kasy na nieświadomych lamusach! Bo ci wszyscy znawcy chcieliby żyć jak paczki w maśle na karkach wielbicieli, których ta mowa zachwyci. Od wielu lat takich imprez nie oglądam i takich „profesjonalistów” nie słucham i nie czytam.
    To wszystko można powiedzieć normalnie, bez silenia się na taką oryginalność. Ci fachowcy sobie, a na blogach, które odwiedzam nic z ich mądrości nie ma. Nikt też tego dziwacznego słownictwa nie używa. Nikt go nie używa nie tylko na znanych mi blogach, ale i w życiu również. Taki język zaczyna powoli być obciachowy! :D :D :D
    A same blogi jako takie? Jeszcze trochę, jeszcze nie teraz, jeszcze nie tak! :)
    Natomiast oczywistym jest, że większość blogów to poziom nieszczególny. Poza tym odpadają też bardzo silni blogerzy, bo nie da się pisać intensywnie, na dobrym poziomie zbyt długo – przychodzi zmęczenie, znużenie, człowiek się wypala – za szybko, za dużo, zbyt intensywnie.

    • Kneziu,
      spotkałam się z taką typologią blogów:
      kupieckie – sprzedają asortyment, także swoje wizerunki, rzemieślnicze – sieją, sadzą, pichcą, dziergają, chłopskie – zgodne z przyrodą życie na łonie natury, sąsiedzkie – podpowiedzą, gdzie wieje i grzeje, parafialne – misyjne od grzechu wszelkiego oraz bulwarowe o wrednych niuniach i dziuniach. Wynika z tego, że dystans zawsze potrzebny!
      Muszę przyznać, że wiele postów mnie motywuje do działania, więc będę czytać.
      Miłego dnia

  8. Właściwie wszystko, o czym piszesz, jest bardzo prawdopodobne. Czytelnictwo drastycznie zmalało, pozostali starzy czytelnicy książek, 60+, młodzież maluteńko, a przecież TO było nie do pomyślenia. Pewnie i nowe technologie komunikacji międzyludzkiej są możliwe.
    Wystarczy przypomnieć sobie, jak wirtualny świat zrobił milowy krok zaledwie w ciągu kilkunastu, dwudziestu kilku lat.
    Serdeczności ślę, Ultro :)

    • A to nie jest tak, że młodsze pokolenia zaprzestały tradycyjnego czytelnictwa na rzecz treści publikowanych w sieci? Od blogów, po e-booki. Zgodzę się z Kneziem, cokolwiek by się nie mówiło, „siedząc” na kompie trzeba czytać i raczej szybko to nie zostanie wyparte, nie mówię, że nigdy, ale możliwe, że prędzej Kim pomyli pilot od garażu z tym od atomówek i do łask wrócą gliniane tabliczki. Póki co wracam do mojej pachnącej, tradycyjnie wydanej książki. Miłego.

    • An-Ulu,
      czytanie rozwija wyobraźnię, a tego gotowiec – obraz nie daje, więc dorośli powinni zadbać, by ich dzieci czytały. W bibliotekach tłoku nie ma, a w czytelni spokój…
      Miłego dnia

      • Linko,
        młodzi czytają obecnie na e-bookach zupełnie inną literaturę i to jest zrozumiałe, żyją w innym czasie i medialnej epoce. Zauważyłaś pewnie też, że część tych czytających zagląda jedynie na portale, by pooglądać swoich znajomych. Tak też bywa, ludzie są różnorodni, mają swoje preferencje.
        Miłego dnia

  9. A ja jestem optymistką.
    Na spotkaniach z dziećmi jest zaskakująco – ciekawie. Pytaniom nie ma końca.
    Dzisiaj byłam w przedszkolu – dzieciaki słuchały jak zaczarowane, każde chciało mieć książeczkę z autografem. Tylko nam dorosłym musi się chcieć.
    Pisarzom pisać, a paniom w bibliotekach zachęcać do czytania. Kto sieje – ten zbiera. Bez tego – próżno na plony czekać, tylko siedzieć i narzekać :)

  10. Myślę, że wszystko zależy od tego, czego właściwie oczekujesz od bloga. Jeżeli popularności, sławy i pieniędzy, to masz 100% racji. Jeżeli ma to być właśnie ten szczególny rodzaj notatnika, to już niekoniecznie. Prowadzę te swoje notatki już od przeszło dwóch lat i ciągle mnie to bawi. Co prawda czasem dopada mnie to, o czym napisał Kneź, ale na szczęście nie jestem „silnym blogerem”, więc nie bardzo się tym przejmuję :))

    • Wojtku,
      masz rację, zależy, czego oczekuje się od bloga. Twój tematyczny z mnóstwem oryginalnych zdjęć zawsze znajdzie czytelników. Mnie mobilizuje do zadzierania tej głowy, by ptactwo zobaczyć i potem poczytać.
      Miłego dnia

  11. Ja się pocieszam tym, że zmierzch tradycyjnego bloga zbiegnie się z czasem mojej aktywności. Jeśli stanie się to wcześniej, to sam odejdę na boczny tor… z braku czytelników i komentatorów
    Serdeczności

  12. Każdy z nas blogerów ma swój świat, ma swój czas i zakres zainteresowań. Czasami pierwsze i drugie może wykluczać trzecie, a jeśli jest jeszcze czwarte i piąte, to dajemy z siebie tyle, na ile nam starczy sił. Myślę, że każda inicjatywa niesie za sobą jakąś wartość – najgorszy według mnie jest życiowy marazm. Można oceniać i krytykować – a przecież wszyscy robimy to z jednego i tego samego powodu – tworzymy dla siebie i naszego dobrego samopoczucia. Jesteśmy blogoistami.

  13. Nie będzie tekstów to i nie będzie miejsca dla wyobraźni. Zdjęcia tego pola nie dają
    Pozdrawiam

    • Antoni,
      masz rację, ale nowa epoka stawia na audioblog, składający się z nagrań dźwiękowych (np. podcastów; podkasting, podkast – forma internetowej publikacji dźwiękowej lub filmowej, najczęściej w postaci regularnych odcinków). Tego większość chce słuchać.
      Miłego dnia

  14. Wszystko zależy od tego, po co komu blog. Ja lubię tu spotkać przyjaźnie nastawionych ludzi i tyle. Nie obchodzi mnie ilość odsłon, czy wizyt. Nie interesuje mnie ilość – jest wiele fajnych blogów, których nie odwiedzam, bo nie mam czasu. Wejście w sieć ma mi dać relaks, chwile na refleksję i wyciszenie. Extra wrażeń nie szukam – mam ich w realu dosyć.

    • Szarabajko,
      podbnie jak Ty czekam na przyjaciół, uważnych czytelników, a przede wszystkim krytyków, którzy powiedzą: nie idź tą drogą.
      Miłego dnia

  15. Żyć, opowiadać, czytać… Moje priorytety zgadzać się nie muszą z priorytetami innych, ani tym bardziej z tym do czego świat dąży i nad czym boleję. Przerost obrazu nad słowem pisanym, to początek jakiegoś (?) końca. Ale na razie piszę i czytam – więc jestem. I nie jestem w tym odosobniona, jak widać na przykładzie chociażby tegoż, interesującego dla czytających, bloga :)
    Gdyby służył mi jako promocja produktu.. ale na szczęście nie służy.
    Scribo ergo sum ;)

    • Parrafrazo,
      dziękuję za miłe słowa. Musisz wiedzieć, że mnie mądre posty zawsze budują, na nich się uczę, smakuję życie, podziwiam ciekawe zestawienia słów, a przede wszystkim cenię za bogate doświadczenie i rzetelną wiedzę oraz wielką intelektualną ucztę, bo i to się liczy.
      Miłego dnia

  16. Kiedyś wieszczono, że książki papierowe znikną. Jak na razie są.:))) Dopóki będziemy czytać, to będziemy też pisać – w takiej czy innej formie. A blogi jeszcze pewno trochę pobędą.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Grażynko,
      blogi na szczęście pobędą. Poza tym dzięki współodczuwaniu będziemy ratować siebie, gdy blogowanie niebezpiecznie przechyli się w stronę obrazu.
      Miłego dnia

  17. Witaj, Ultro.

    Wszystko się zmienia, a i gusta są bardzo różne.
    Poza tym – ja akurat popieram różnorodność, ponieważ dzięki niej każdy ma możliwość znalezienia tego, co go interesuje.
    Trudno mi powiedzieć, jak będzie w przyszłości z blogami, ale myślę, że nie ma sensu martwić się na zapas :)
    Póki co – wciąż są tacy, którzy lubią się nad tymi literkami mozolić :)

    Pozdrawiam :)

    • Leno,
      frajdę sprawia zabawa z tymi literkami i niech tak zostanie. Daję punkty za bystre oko, celne spostrzeżenia, łączenie bawienia z dawaniem do myślenia, nieszablonowe pióro i inteligencję, bo to mnie podnosi o ten cm w górę.
      Miłego dnia

  18. Być może zaskoczę, albo nawet i zbulwersuję tym, co mam zamiar napisać, ale wielkiego sensu z prowadzenia bloga nie ma (cała wypowiedź dotyczy mojego bloga, o innych się nie wypowiem, nie chcąc przenosić swoich spostrzeżeń na pozostałych autorów, albowiem motywacja każdego z nich do prowadzenia bloga jest, mimo wszystko, indywidualna, więc z jakiej przyczyny miałbym wchodzić do czyjegoś ogródka, depcząc grządki?
    Jeśli szczyptę sensu mimo wszystko odnajduję, to niech wytłumaczeniem tego faktu będzie to, iż prowadząc bloga, zdobyłem się na systematyczność w spisywaniu tego, o czym napisać chciałem. Innymi słowy pogrążałbym się w chaosie, a moje teksty wypełniałyby przysłowiową szufladę „bez ładu i składu”.
    Ani na swoim blogu nie zarabiam, ani też wielkiego wpływu na czytelników, zresztą i tak niewielu, moje teksty nie mają. A jeśli kto przeczyta w odruchu bezwarunkowym to, com „spłodził”, traktuję to jak dopust boży – widocznie drodzy czytelnicy lepszego zajęcia nad odczytywanie moich sformułowań nie mieli. Raczej popadłem w nałóg, którego przezwyciężyć, póki co, nie potrafię, ale przecież w końcu z tego narkotyku się wyzwolę, z blogosfery się wyrwę, bo z pisania chyba niekoniecznie. Nie będę oczywiście kamuflował, że komentarze pod blogowymi wpisami mnie nie radują, a i owszem, każdy z nich cieszy, bo wtedy czuję, że to moje „sobie a muzą” pisanie nie jest na Berdyczów słaniem listów i myślę sobie, że ktoś podziela moją opinię, lub wręcz przeciwnie, ale przynajmniej uznał, że gotów jest wrzucić swoją złotówkę do koszyka z moimi groszami.
    Póki co, jak pewna telewizja, trwam i cieszę się, że udało mi się napisany i opublikowany tekst zakończyć pomyślnie kropką… no i w końcu cennego, bo z drzew powstałego papieru, nie zużywam w nadmiarze, bądź tez nie zużywam go wcale… pozdrawiam już z kraju….

    • Smoothoperatorze,
      Twój blog cenię za szczerość, normalność, „bycie sobą”, pisanie o książkach, obrazach, szczerość, dystans do świata, a przede wszystkim za stworzenie Ciżemek, w których każdy chciałby mieszkać, więc Ty po prostu musisz pisać.
      Miłego dnia

  19. Zgadzam się z Leną, nie ma się co martwić na zapas. Póki co jest całe mnóstwo blogów i każdy ma jakichś tam swoich czytelników, więc to jest dowód na to, że ludzie wciąż lubią czytać, odkrywać nowe historie, informacje. Do mnie samej jakoś lepiej przemawia słowo pisane, więc wolę tradycyjną książkę od audiobooka ;) dlatego trzeba mieć nadzieję, że jest nas ciągle na tyle dużo, że zarówno blogi, jak i książki były są i jeszcze długo będą :)

    Ściskam serdecznie

  20. Żyć i rozmawiać, bo dla mnie blog jest rozmową. Za nowinkami nie gonię, a wybieram to, co mi pasuje i tak chyba jest w przypadku wielu blogerów i czytelników. Faktem jest, że czasami mamy dni, gdy wolimy pooglądać, niż poczytać, a długość komentarza nie świadczy o treści…
    Świat goni za nowinkami, a ludzie rozleniwiają sie intelektualnie, ale nie jest chyba tak źle, skoro czytelnicy blogów z długimi postami są w różnym wieku, a rozmowy rozmaite i uczyć się od młodych to sama radość :-)

    • Jotko,
      sama jestem zaskoczona, jak wielu młodych pisze blogi. Oczywiście, tematyka tych postów dotyczy spraw, które ich interesują i wcale nie dotyczy ciuchów, a książek, nauki, szukania pracy, podróży.
      Miłego dnia

  21. Póki co wierzę w sens słowa pisanego, i nawiązując do jednego z przedmowców, nie przeszkadza mi zaliczenie do klasy C nawet czy niżej. Ale blogi sie zmienią… Kiedyś, dawno temu, znacznie aktywniej działały fora. Wiem, co piszę, bo byłam królową kilku., takich klasy A.. i umarły… same…

    • Aniu,
      wierzę, że blogi nie zginą, ale powoli muszą się zmieniać, jeśli chcą zaistnieć, to pewne. Reszta będzie pisać dla siebie z różnych powodów. I to także ma sens.
      Miłego dnia

  22. Blogi bywają różne, ale masz rację, że namnożyło się blogów do oglądania, a nie do czytania. Wśród blogów reklamowanych na Onecie przeważają blogi kulinarne, bo przecież każda Polka potrafi coś upichcić i tym natychmiast musi się podzielić.
    Denerwują mnie blogi reklamujące jakieś kosmetyki czy coś innego. Wydawało mi się, że na blogach nie powinno się zarabiać, ale bardzo się myliłam, blogi to taki sam towar jak wszystko inne.
    Jednak ja zakładałam bloga ponad 11 lat temu, gdy świat był inny i ludzie byli inni.
    Spokojnego weekendu.

    • Anno,
      trafne spostrzeżenia, ale jest popyt, stąd podaż. Mamy coś takiego w sobie, że jeśli reklamują, znaczy trzeba kupić. Jedenaście lat blogujesz, klękajcie narody! A to doświadczenie, proszę o tym napisać, chętnie poczytamy.
      Miłego dnia

  23. Szanowni państwo
    Trzeba sobie jasno powiedzieć, że środki wyrazu zależą od możliwości technicznych i wyobraźni autora (właściciela) skryptu, serwera czy samego bloga. Trudno użyć formy filmu, gdy takiej możliwości nie mamy, podobnie jak i zamieszczenie ilustracji do tekstu może być mocno utrudnione, chociażby miejscem na serwerze. Wiele zależy od inwencji i umiejętności. Jednak krytykowanie takiego urozmaicenia i wróżenie, jakoby forma pisana była w zaniku, jest tu naprawdę mało uprawniona. Podobnie jest i z emotkami, które bywają nieźle rozbudowane, lub z memami, które odwołują się do skojarzeń mniej lub bardziej.
    Ponieważ mnie na ogół (na Kneziowisku) nie dotyczy wiekszość ograniczeń z typowych blogowisk (jak chociażby onetowe), to zdarzało mi się również wygłaszać teksty w stylu:
    - „bo wy blogerzy z blogowisk jesteście strasznie ograniczeni, gdy chodzi o formę publikowanych treści”.
    I to jest w dużym stopniu prawda – w związku z tym, że konta blogowe udostępniane są za darmo, to i możliwości tych kont są bardzo ograniczone. Ich użytkownicy myślą więc,że tak trzeba i że to jest standard, zasada. Tymczasem to jest to, co mi najbardziej dolegało na blogowisku, gdy przez pewien czas byłem zmuszony skorzystać – ograniczenia i zależność od linii portalu – nie znoszę gdy mi się coś narzuca. Ot chociażby kwestia tagów – taguję swoje treści w ramach bloga i to jest dobrze. Tymczasem administrator uznaje że warto by ich zasięg zmienić tak, żeby dotyczyły ogółu blogów i cała moje misterna robota psu na buty, bo zamiast oznaczonych moich treści wyskakują jakieś absurdalne i zupełnie obce. O tym, że potrafi zabraknąć miejsca to i szkoda mówić.
    Tak wiec większość wygłaszanych tekstów jakoby blogi się przeżyły jest tylko o tyle uzasadniona, o ile wygłaszającym brakuje wyobraźni i inwencji. Natomiast nie biorę pod uwagę tego, że część blogerów świadomie wybiera ograniczoną formę publikacji dla podkreślenia takiej czy innej atmosfery, lub jasności przekazu.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.