Niepowszednie słowo rozpuścić na języku

       

grafiti

                  Najstarsze potwierdzone dociekania lingwistyczne pochodzą z Indii z okresu wedyjskiego (od ok. 1500 p.n.e.). Na Zachodzie refleksja nad mową rozpoczyna się w V wieku p.n.e. wraz z nauczaniem Sokratesa, Platona, Arystotelesa i Stoików. G. Berkeley proponuje wyobrazić sobie przeprowadzenie rozumowania bez użycia języka, bo słowa wprowadzają w błąd. Oczywiście,  że są zwodnicze, kłamliwe, mylące, niezrozumiałe, a także perfidne i podstępne. I co z tego wynika? Logika nakazuje powiedzieć ten banał, że bez języka nie byłoby ani rozważań, ani rzecz jasna – samej filozofii.  J.W. Goethe zalecał, aby „każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni, przeczytać dobry wiersz, zobaczyć wspaniały obraz i – jeśli byłoby to możliwe – wypowiedzieć kilka rozsądnych słów”. Spróbujmy, jednakże bez pana języka nie można wyprowadzić słów z ust na zewnątrz, zatem sensownych zdań także by nie było.

             Język rozsądku obecny?  Obecny, ale niech mnie nikt nie ciągnie za język,  czy odpowiedni, rozważny, rzeczowy, światły, ponieważ od czasu, kiedy człowiek został obdarowany mową po to, by  u k r y ć  swoje myśli, wkłada między wierszami, więc i kona  ta  ikona. Jak ta „łza z moich oczu” Schuberta podąża za słowami z obsesyjną precyzją, skoro widzą cię ciężarówki  -  widzą ciężarówki. Tako rzecze Zaratustra: „Zaprawdę, brudnym stworzeniem jest człowiek. Trzeba być morzem, aby brudne strumienie w siebie przyjmować i samemu się nie zakalać”.

             Sam język, jak wiemy, może być niezwykle lekkomyślny.  Nie rzucaj słów na wiatr, jeśli nie wiesz, gdzie poleci i do czyich uszu wpadnie. Poszczególne słowa mają czasem skłonności do wysilania się niczym ten szczypiorek na wiosnę, np. Lukrecjusza aurea dicta, złote słowa.  Również  słowo na niepogodę się znajdzie, a nawet dwa w jednym: parasol (para,sol). A. Huxley, kiedy pisał, że „słowa mogą być, jak promienie Roentgena”, miał pewnie na myśli owo rozszerzanie źrenic w przypadku nowonarodzonych słów, by „niebylejaczyć” i „zaniepatrzyć się”. Warto także przyskrzypnąć jęzor, aby ocieplić go, jak zrobił S. Lem w liście do S. Mrożka: „Mrogi Drożku! kartka Twoja, którą w sepecie, aby ją pod całun wziąć, zachowam – doszła, burzę uczuć przychylnych wznieciła i dowodem list niniejszy, którym pozwól, że Cię w krąg (wąski!) epistolantów włączę, z którymi myśli wymieniam, przerzucając tym samym po 60 gr most między samotnościami trwającymi w tym bezludnym jakże świecie”. W epoce języka pozarozumowego S. Lem czuł się jak ryba w wodzie.

           W XX wieku zauważono choroby języka, a nawet mówiło się o patologii, więc zwrócono uwagę w kierunku kognitywistyki, by wyjaśniła owe zawiłe procesy językowo-myślowe.  O  e-języku  wiemy sporo, to nasze czasy, czyli  THX [thanks] – dzięki, WTH [what the hell?] – co się dzieje? Część osób nawet zasypia z tym telefonem w garści, aby nie przespać tego ostatniego słowa, gdyby przyszedł jakiś SMS. Graffiti na murach stało się nazwą nowego nurtu we współczesnej sztuce (spray art, sztuka ulicy): „Celibat wrogiem dziecka”, „Żeby Polska w siłę rosła, trzeba wodza nam nie osła”. Automateusz Lema mógłby dołączyć ze swoim przekleństwem „A bodajeś szczezł”.

           Które ze słów pingwinem, a które orłem? Oto jest pytanie godne Hamleta. „Opór” to nie tylko słowo, ale i pojęcie fizyczne. Ten świat wypowiadanego słowa mamy nie gdzie indziej, tylko w głowie. Nie taki wilk straszny, jak go malują. Bo jak mówią: natura w las wilka prowadzi, z natury ludzie grzeszyć radzi. Papuasi w Nowej Gwinei mają dwa określenia na kolory: ciemny i jasny; z kolei Eskimosi rozróżniają kilkanaście, a niektórzy doliczają się kilkudziesięciu odcieni samej bieli. Zależy, co komu do szczęścia potrzebne. Zastanawiać się można jeszcze nad wieloznacznością słowa, ale ta potrzebna jest w limerykach.

W. Szymborska:

„Tu Czesław Miłosz – chmurna twarz.
Klęknij i odmów „Ojcze nasz”.                                                                                         Szymborska – gips. Łaskawy los

obtłukł ją trochę, zwłaszcza nos.
Tu Pilch z kieliszkiem pustym w ręce.
Malarz dał wyraz jego męce.

Krynicki. Żona. Książki. Koty.
Malarz miał dużo do roboty.

Lipska od tyłu. Jej część przednia
nie dojechała jeszcze z Wiednia.

Joanna Olczak – druga Nike.
Luwr na wieść o tym wpadł w panikę.

              Ale jeszcze nikt nie odkrył, ile jest języka w języku, o nieprzewidywalności mowy nie ma z kolei co wspominać. Niemniej, nie zanosi się na to, że ludzkość będzie mówiła jednym językiem, czyli dalej będzie „barwno”, „piórno” i „durno”. Czesław Miłosz spytany czym jest poezja, odpowiedział, że gdyby znał odpowiedź, pewnie dostałby drugiego Nobla. Co jednak by nie powiedzieć o „uczasawieniu czasu”, to „NIE MIECZ, NIE TARCZ – BRONIĄ JĘZYKA, LECZ ARCYDZIEŁA”. To Norwidowskie przesłanie w naszej epoce aktualne.

91 Komentarze

  1. Gdy rozpuścimy słowo na języku, to ono łatwiej przyjmie postać bluzgu, a tego mamy coraz wiecej.
    Zanotowałem sobie kiedyś tyczące tej sprawy słowa Marcina Sobańdy
    Słowo ma moc tajemną
    By dać chwałę lub zgubić
    Kształtuj więc myśl foremną
    Zanim zaczniesz coś mówić…
    Politycy, zwłaszcza obecnej zmiany nie chcą tego zrozumieć

    • Witam.

      Problem, zdaje się, dotyczy nie tylko naszych czasów, bo już pan Jachowicz pisał:

      „Żeby to była taka kłódeczka,
      Coby wstrzymała usteczka,
      Gdy mają wyrzec co złego,“
      „Ma tę kłódeczkę,
      Kto baczny w swej mowie,
      Kto nie mówi słówka,
      Póki nie pomyśli główka.

      Pozdrawiam :)

    • Tatulu,
      problem w tym, że dawniej język bluzgu cechował prostego żołnierza, czy przysłowiowego szewca, obecnie językiem nienawiści posługują się ludzie wykształceni w białych kołnierzykach i eleganckich ubraniach. A to już niepokoi.
      Pozdrawiam

      • W pełni podzielam Twoją opinię.
        Zarządzanie konfliktem pokazano nawet w satyrze R. Górskiego „Ucho prezesa”.
        Tak się dzisiaj zarządza emocjami u tych, którzy atakują jak i u tych którzy się bronią

  2. Ja o tym co proste, nie wysublimowane. W mowie wypada mieć język wyparzony, w piśmie trzymać się języka ojczystego. Wprawdzie „język żyje”, ale nie do przesady z tą innowacyjnością. A już nie rozumiem tych co „wydziwiają”. Nie jestem znawcą, ale proszę mi wierzyć, pięknie odbieram proste słowa, takie nasze polskie. Znacznie lepiej to czytać, interpretować. To takie moje amatorskie odczucia. Dziękuję ~Ultro, pozdrawiam cieplutko, piękne słoneczko świeci. :)

    • Jędrku,
      gdyby dało się język wyparzać, to wielu miałoby zalecone odgórnie. Nic tak nie poprawia humoru, jak świadomość, że słowo stało się faktem.
      Pozdrawiam

  3. Cieszę się, że na koniec poleciałaś ;) Norwidem. Za życia go nie specjalnie ceniono, ale tak ma wielu artystów. A Norwid nawet po śmierci jakoś nadal po macoszemu jest traktowany. Jak Boga kocham, nie wiem, czemu. Dla mnie jest NAJLEPSZY i ponadczasowy. Przepraszam w tym miejscu wszystkich polskich noblistów, ale to jemu należą się laury.

    A język jest piękny właśnie przez to, że tak ewoluuje, zmienia się, dopasowuje. To on jest najbardziej kreatywnym ze wszystkich zjawisk. I najbardziej różnorodnym. I zindywidualizowanym. Gdybym przeczytała jakąś anonimową pisemną wypowiedź którejś ze znanych mi osób, na pewno zorientowałabym się kto jest jej autorem, tylko z samego stylu układania słów.

    • Szarabajko,
      czasem po kilku zdaniach już wiadomo, czy podać rękę, czy omijać szerokim łukiem. A ten język 500+ zupełnie nie przemawia do mnie. Gorzej, gdy język wyprzedza myśl i co słowo, to inny horror.
      Pozdrawiam

      • Jedno jest pewne w tym życiu: zawsze może być jeszcze gorzej. Np. gdy za słowami nie stoją żadne myśli. Albo, gdy te słowa bezmyślne wprowadza się w czyn.

        • Szarabajko,
          rzecz powszechnie znana, może być gorzej. Jeden z Youtuberów nic nie mówi, tylko je przed laptopem i ma 70 tys. wejść. Widać takie mamy preferencje.
          Pozdrawiam

          • No widzisz! A mógłby przecież eksponować czynności drugiego końca przewodu pokarmowego :)

            Co do mowy 500+ to jest on cudny: Minister Obrony zerwawszy kontrakt na Caracale za 13,5 mld zł mówi o „garści helikopterów”, zaś Obatel komentuje wypowiedź Kownackiego o „krwi na rękach posłów PO”, że to był „instrument retoryczny, który miał potrząsnąć posłami”. Wymyśliłabyś coś takiego?

          • Szarabajko,
            w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że wolna przyszłość przyniesie tyle zacofania, głupoty, niekompetencji, a my oddamy pieniądze we władanie partiom i małym ludziom.

  4. świetne inspirujące rozważania. nie ma świata bez mowy, człowiek musi się porozumiewać…dopóki to robi, żyje :) jest w stanie tworzyć i zmieniać. oby mówił z sensem i milczał, kiedy nie ma nic mądrego do powiedzenia

    • Kobieto po 30,
      czasem wydaje mi się, że ten świat za dużo mówi, język ciągle na wierzchu, ale treści niewiele. Aż się gorzko robi.
      Pozdrawiam

  5. Całe szczęście są jeszcze ludzie, pielęgnujący nasz ojczysty, a i poczytać jest co…
    Teraz czytam rozmowy z ojcem Leonem z Tyńca i tam pojawiła się myśl pokrzepiająca, że w naszych czasach, być może ratunek jest w poezji właśnie?

    • Jotko,
      kunszt poetyckiego języka na określenie tego, co piękne i wzniosłe może działać również w prozie życia. Tylko trzeba chcieć.
      Pozdrawiam

  6. „Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”…
    Jednak nie zawsze to, co w głowie, to na języku. Nie zawsze potrafimy się wysłowić i stąd te yyy, eee. Wystarczy posłuchać pana Dorna, który przecież ma bogaty zasób słów, ale za długo je dobiera.
    Z kolei poseł Kaczyński jak się przyczepi do jakiegoś słowa, to nie może się od niego odczepić- słynna „dyfamacja”.
    Niektórzy lubią wtrącać obce wyrazy lub zwroty, bo wydaje im się, że będą odbierani jako ludzie wyjątkowo wykształceni.
    Inni posłowie przed wystąpieniem na mównicy wykuwają jakieś wiersze, przysłowia i potem udają, że nagle im się przypomniały.
    Niech sczezną z takim popisywaniem się.
    Inni, jak wiceminister Kownacki, tak się zagalopują, że nie baczą na to, co i do kogo mówią, byle go potem prezes pogłaskał po głowie.
    Sztuka pięknej wymowy jest trudna i szkoda, że w liceum nie ma przedmiotu, który ja miałam w SN-ie, a była to kultura żywego słowa.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Anno, przez litość – nie szukaj dobrej mowy ojczystej u polityków. To się zdarzało ostatnio bodaj w starożytnym Rzymie!

    • Anno,
      nienawiść polityczna – jak pisała B. Skarga – to proces ciągły, a politycy „Sączą swój jad, zarażają otoczenie, wzbierają, wybuchają”. Zapominają, że nienawiść uderza na oślep, najczęściej w słabszego, a potem rykoszetem wraca, by ze zdwojoną siłą zaatakować. Na to nawet kultura żywego słowa nie pomoże.
      Pozdrawiam

    • Asiu,
      język nacechowany humorem świadczy o wielkości umysłu piszącego, bowiem głowami to ludzie się różnią, bystrością i mądrością, a Lem jak zwykle – ponadczasowy.
      Pozdrawiam

  7. Mówić można z każdym, rozmawiać mało z kim (F. Chwalibóg)(→ukłony dla Tatula! :) )
    W dodatku sztuką jest mówić, ale mówić do rzeczy (Shakespeare), a nawet, gdy myśli się w sposób złożony, mówić trzeba prosto (J. F. Strauss) (→ukłony dla Note Jędrka :) )
    A już mówić nie myśląc, to jakby strzelać nie celując (M.de Cervantes)
    Bardzo trudno jest mówić i nie powiedzieć za dużo (Ludwik XIV), są osoby, co mówią, mówią, mówią… aż znajdą wreszcie coś do powiedzenia (Guitry).
    Najczęściej jednak zdarza się, że milczy ten, kto mógłby wiele powiedzieć (J. Stępień). I odwrotnie – w mowie pewnych ludzi słychać błędy ortograficzne (J. Tuwim).
    Najważniejszy zaś fakt, że miarą mowy nie jest ten, który mówi, lecz ten, który słucha (Platon).
    Bo jeśli prawdą jest, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem, to słuchanie jest platyną (A. Majewski)

    I jeszcze jedno, Ultro!
    Ciebie się dobrze słucha! (Małgośka ;) )

    A język?
    Język jest nie tylko składnikiem kultury narodu, ale zarazem najlepszym odbiciem TEJ KULTURY (P. Bąk).
    No i na koniec:
    Z języków najtrudniej nauczyć się WSPÓLNEGO JĘZYKA, niestety! (A. Kumor)

    PS. jak dobrze jest, przy małym rozumku, wesprzeć się umysłami ludzi mądrych! ;) – to wszystko, to cytaty…

    • Małgosiu,
      cóż z tego, że cytaty, tych nigdy nie jest za dużo…
      Ale też sposób, w jakim są zebrane te mądre przemyślenia budzi – nie tylko zresztą mój – podziw. Bo jak to ujął J. Słowacki
      „Strofa być winna taktem, nie wędzidłem”.
      Pozdrawiam

  8. Słowo ma siłę, moc, urodę. Każde, to brzydkie też. I to nowe. i podziwiam tych, co je pięknie składać w całośc umieją – bo ja mowię prosto.

    • Anno,
      w doborze wszystkiego, także języka należy zachować umiar. Jednoznaczny, precyzyjny i pozbawiony kąśliwości będzie przyjazny ludziom, natomiast jako obieg manipulacji powinien być przeniesiony na drugi brzeg.
      Pozdrawiam

    • Mario,
      „nie mówi się nigdy za długo,
      gdy się mówi to, co powiedzieć trzeba”- powiedziałby
      E. Delacroix, oszczędny w słowach, za to wypowiadał się w malowanych obrazach. Znamy także przypadki, gdy ludzie potykali się o swój własny język.
      Pozdrawiam

  9. Język, tak mówiony jak i pisany, podobnie jak wszystkie inne kanały komunikacyjne może służyć porozumieniu lub dezinformacji. Niestety, wielu nawet mądrych ludzi niezbyt dobrze potrafi mówić – co często można usłyszeć w radiu (o ile się uda trafić na kogoś mądrego).
    Podstawowe zasady dobrego porozumienia, to:
    - wiedzieć, co się chce powiedzieć
    - dostosować język do rozmówcy
    - słuchać co on ma do powiedzenia i uwzględniać to w dyskusji
    Niby banał – a obserwując obecne publiczne tzw. dyskursy znajdujemy to wcale egzotycznym!

    • Tetryku,
      ten złośliwiec S. J. Lec napisał: „Sa­tyry­cy win­ni os­trzyć swój język na ka­mieniu mądrości”. No i jak po takich słowach nie iść napić się piwa.
      Pozdrawiam

  10. Witaj, Ultro.

    A o języku można też słowami Ryszarda Krynickiego:

    ***
    Język to dzikie mięso które rośnie w ranie,
    w otwartej ranie ust żywiących się skłamaną prawdą
    język to obnażone serce, nagie ostrze,
    które jest bezbronne, ten knebel, który dławi
    powstania słów to zwierzę oswajalne
    z ludzkimi zębami to nieludzkie, co rośnie w nas
    i nas przerasta ta czerwona flaga, którą wypluwamy
    razem z krwią to rozdwojone, co otaczało
    prawdziwe kłamstwo, które rani
    To dziecko które ucząc się prawdy – prawdziwie kłamie.

    Pozdrawiam :)

    • Leno,
      z kolei A. Markowski przytomnie zauważa, że: „Język to naj­lep­szy, naj­bar­dziej wy­rafi­nowa­ny, ale by­wa, że i per­fidny pośred­nik w kon­taktach między­ludzkich – od tych ściśle in­tymnych, pop­rzez codzien­ne, pry­wat­ne i ofic­jalne, do szczególnie wy­sub­li­mowa­nych – w ut­wo­rach li­terac­kich”. Bo też po prawdzie ludzi zawsze będą różniły te trzy rzeczy, czyli język, interesy i wiara.
      Pozdrawiam

  11. Zawsze zazdrościłem niektórym pisarzom nadzwyczajnej umiejętności posługiwania się językiem. Są tacy, którzy z każdego słowa potrafią stworzyć niemal arcydzieło. Taki był Lem, taka była Szymborska.
    Lecz wkurza mnie okrutnie, gdy w powieści jest sama giętkość języka, a zupełnie brakuje treści :-)

    • Hegemonie,
      rodzi się nowe zjawisko, czyli pustosłowie. Za nim idą p u s t e myśli, bezmyślne gesty i nic nie znaczące przyrzeczenia, a wszystko podlane żółcią i jadem.
      Pozdrawiam

  12. Mówię prosto lub milczę :)
    Podziwiam wszystkich, którzy bawiąc się słowem, czynią z niego prawdziwy majstersztyk dla uszu lub…oczu ;)

    Ukłony wielkie! :)

    • Ariadno,
      upadnie, kto wargi ma nierozsądne – mówi przysłowie. Zatem należy się tego trzymać, by język tym okoniem ni stanął i nie nawywijał.
      Pozdrawiam

  13. „Lepiej milczeć i uchodzić za głupiego, niż powiedzieć coś i rozwiać wszelkie wątpliwości” I na tym dziś poprzestanę,

  14. Gdyby tak jeszcze ludzie chcieli o język dbać… A tymczasem to teraz coraz bardziej przypomina zaniedbany ogród, pełen chwastów i śmieci. Obce słowa, wulgaryzmy, liczne błędy, niestaranność, niechlujstwo, pośpiech. I bardzo często niezrozumienie słów, ubogie słownictwo, co czasem bardzo utrudnia komunikację. A na pytanie o to, dlaczego nie dba się o język, często słychać odpowiedź, że to przecież nieważne, byle się jako tako porozumieć. Przecież to nie jest istotne czy powie się „rękoma” czy „rencami” – i tak wiadomo o co chodzi. Niech poprawnością zajmują się profesorowie zamknięci w uczelniach i nie utrudniają ludziom życia.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Grażynko,
      dopóki nas czyjś język nie zruga, nie zauważamy tego ubóstwa, więc słuchamy przecinka na „k” i trudno zrozumieć, dlaczego nie można go zastąpić innym słowem. Zwróć uwagę, że nie uczymy się słuchać innych. „Natura dała nam jeden język i dwoje uszu,abyśmy słuchali dwa razy tyle, ile mówili”
      (Zenon z Kition).
      Pozdrawiam

  15. 09.07.14.Oława

    „Od słowa do słowa”

    Od słowa do słowa

    Tak zaczęła się rozmowa

    Proste słowa a pod słowami

    Wyczułam dynamit

    I to niesamowite było

    Że w prostych słowach

    Tyle dynamitu się mieściło

    Jak wymowne potrafią być słowa

    A zdawało się że to zwykła rozmowa

    Coś zaiskrzyło

    Czy wiesz co to było

    Molekułka

    12.09.12.Oława.

    „Ach te słowa”

    Ach te słowa bardziej gorzkie od goryczy

    Które w przypływie niekontrolowanych emocji

    Człowiek bezmyślnie wykrzyczy

    A potem żal a potem ból i czyjeś serce złamane na pół

    Gdybyśmy swoje emocje kontrolować umieli

    O ile mniej byśmy cierpieli

    Brak samokontroli podwójnie boli

    Molekułka
    Bez zbędnych słów ,Pozdrawiam bo można tak:
    29.05.09.Oława.

    „Słowa słowa słowa”

    Słowa słowa słowa po prostu brak słów

    Jak się nie przymkniesz i nie weźmiesz do roboty

    To nigdy nie skończą się nasze kłopoty

    Przejdź do czynów to kłopoty miną

    Ileż można gadać niestworzone rzeczy opowiadać

    Weź się za działanie i stwórz wreszcie cokolwiek kochanie.

    Molekułka
    Buziole -dosyć już słów:))

      • :D a pewnie! niech się głowi!

        Красивых любят чаще и прилежней,
        Веселых любят меньше, но быстрей, -
        И молчаливых любят, только реже,
        Зато уж если любят, то сильней.

        Не кричи нежных слов, не кричи,
        До поры подержи их в неволе, -
        Пусть кричат пароходы в ночи,
        Ну а ты промолчи, помолчи, -
        Поспешишь – и ищи ветра в поле.

        Она читает грустные романы, -
        Ну пусть сравнит, и ты доверься ей, -
        Ведь появились черные тюльпаны -
        Чтобы казались белые белей.

        Не кричи нежных слов, не кричи,
        До поры подержи их в неволе, -
        Пусть поэты кричат и грачи,
        Ну а ты промолчи, помолчи, -
        Поспешишь – и ищи ветра в поле.

        Слова бегут, им тесно – ну и что же! -
        Ты никогда не бойся опоздать.
        Их много – слов, но всё же если можешь -
        Скажи, когда не можешь не сказать.

        Но не кричи этих слов, не кричи,
        До поры подержи их в неволе, -
        Пусть кричат пароходы в ночи…
        Замолчи, промолчи, помолчи, -
        Поспешишь – и ищи ветра в поле.

        (Владимир Высоцкий)

        • Ech, jednak nie mam sumienia…
          A ponieważ tekst jest ładny i na temat, zapodaję ;) :

          Tych pięknych częściej lubi się w zasadzie,
          Wesołych za to szybciej, ale mniej.
          Milczących też się lubi – tylko rzadziej,
          Ale jak już się lubi, to jest lżej.

          Tak, słowa mają niekontrolowalną moc,
          Więc nie mów nic, chociażby nikt ci nie zabronił.
          Niech krzyczą raczej statki w głuchą noc,
          Ty lepiej milcz, pilnuj słów, pilnuj, bo
          Jak uciekną, to ich potem nie dogonisz.

          Ona czytuje smutne poematy,
          I niech je czyta, bo to ma swój cel.
          To przecież po to kwitną czarne kwiaty,
          Żeby tych białych było lepiej widać biel.

          Znaczenie słów rozpoznajemy coraz gorzej,
          W ich gąszczu to nie dziwi – w końcu słów
          Jest bardzo dużo, ale jednak, jeśli możesz,
          Kiedy nie możesz nie powiedzieć, zawsze mów.

          :D :D :D

        • B. Jasieński z butem w butonierce i tym nożem w brzuchu na nowo rozpoznawał znaczenie słów: „Zmęczył mnie język jak twardy zlepek./ Jestem jak człowiek, co lampy przerosł. / Na skrzyżowaniu dwóch wrogich epok / stoję, cynicznie gryząc papieros”.

  16. A wiesz, o czym sobie pomyślałem, czytając Twój tekst? A mianowicie o tym, jak to politycy nasi kochani posiedli moc udzielania odpowiedzi na pytanie, nie udzielając jej, szamocąc się z własnym organem słuchu, uruchamiając wyobraźnię, aby ta podpowiedziała, co zrobić, aby odpowiedzieć nieodpowiadając. To prawdziwa sztuka. Nawet na najprostsze pytanie typu: co pan sądzi o o wypowiedzi pana kolegi, posła X? odpowiedź brzmi, że albo nie słyszał tej wypowiedzi, albo zapewne została ona udzielona w pewnym kontekście, albo też, ponieważ nie jest posłem X, nie może się wypowiedzieć na temat jego słów… i tak dalej, i w końcu dochodzi do tego, co cytuję za tygodnikiem „Wprost”:
    „Pod kandydaturą nowego sędziego podpisał się m.in. Jacek Żalek z Prawa i Sprawiedliwości. Poseł w rozmowie z reporterem TVN24 stwierdził, że nie opiniował sędziego, jednak uważa go za wybitnego prawnika. Reporter zadał mu wówczas pytanie, jaki uniwersytet skończył sędzia. Poseł nie wiedział. „Jaką ma specjalizację?” – drążył reporter, jednak i na to pytanie nie otrzymał odpowiedzi. „A jak się nazywa kandydat?” – zapytał w końcu. Poseł Jacek Żalek i na to pytanie nie odpowiedział i rzucił do reportera TVN24: „Bawi się pan w dziennikarza, a nie w poważnego reportera”
    - przepiękne wymiganie się od odpowiedzi – jak ja chciałbym tak potrafić :-) pozdrawiam

  17. ~smoothoperatorze, nie chciej posiąść tej „sztuki”.
    Słyszałam tę wypowiedź – poseł przyłapany na kompletnej niewiedzy, zrugał reportera za niepoprawne prowadzenie wywiadu i braku warsztatu.
    Poziom bezczelności zapycha!
    No, ale „najlepszą obroną jest atak”.
    Nie podziwiałam, mnie to raczej zemdliło.
    I tak się zastanawiam, czy ci posłowie przechodzą specjalne szkolenie w zagadywaniu i mówieniu o niczym?
    Zapewne tak, ale przed kamerę delegowani są wybitnie uzdolnieni.
    Całkowicie wyzuci ze WSTYDU.
    Tylko… skąd ich się tylu bierze?!

    • Bo to jest prawda – dziennikarz bawi się w reportera (albo odwrotnie), polityk udaje że mówi prawdę, a reszta to komentuje jakby im wszystkim wierzyła. To się nazywa postpolityka i postprawda.

      • Kneziu,
        A. Poniedzielski wypowiadał zawsze słowa podwójnie, np. „naszedłem” i „naszłem”, aby zadowolić wszystkie elektoraty.
        A postprawda to słowo coraz powszechniejsze niczym zamach smoleński.

  18. Smoothoperatorze,
    najchętniej o języku polityków mówi prof. Bralczyk: „Język polskiej polityki miota się pomiędzy Scyllą dyskursu narodowo-katolickiego a Charybdą poprawności politycznej i eurożargonu”. Po pierwsze posługuje się słowami: świętość narodowa, chwała i zdrada. Im bliżej wyborów, tym ostrzej. Takie sformułowania jak „dobro narodu” albo „zgodnie z wolą narodu”mają zamykać usta tym, którzy myślą inaczej. A ileż schlebiania, że te zmiany dla naszego dobra. Dajemy się nabierać na ten miód i lep.
    Pozdrawiam

  19. Wojtku,
    przekomarzać się lubimy, a na Twoim blogu słowne rozpasanie, że „światy równoległe jednak istnieją”, a „lawirując finezyjnie „, napotkamy u Ciebie „rachityczny napęd” (chodzi o skrzydła wąsateK), „przewietrzyć cyfrowe magazyny” (czyli zdjęcia), „uwiedziony zwodniczą aurą szemranego guru” (chodzi o diety), a kończy się ostrzeżeniem dla naiwniaków „A może jednak rzucę tę robotę/studia/zawodówkę/zmywak/kota i pojadę w te Bieszczady/Mazury/Podlasie? Węgla se ponawypalam, albo se kóz nasadzę i jakoś to będzie!”
    Więcej niż trzy zestawienia, a czytać się chce.
    Pozdrawiam

  20. Język słownictwo ma bardzo bogate i wszechstronnie ukierunkowane, niekiedy nie rozumiejąc jego znaczenia używa się określonych słów kompletnie sprzecznych z wypowiedzią, przyznam się, że i ja czasem sięgam do słownika w celu wyjaśnienia znaczenia słowa.
    A biorąc pod uwagę wiele lat wstecz, to była dopiero barwna paleta językowa, zawsze w takim momencie będzie mi się przypominać Bogurodzica, ileż w niej staropolskich słów już wycofanych z użycia.
    W naszym ojczystym języku występuje coraz więcej neologizmów i słów zapożyczonych z innego języka. Wszystko ma swój smak pod warunkiem, że nie zepsują go wplatające się między wypowiedź wulgaryzmy.

    Ściskam ciepło

    • Gabuniu,
      od słowa do słowa i epopeja gotowa. a wulgaryzmów u ludzi nie wyeliminujemy, zresztą sami na nie przyzwalamy.
      Pozdrawiam

  21. Ultro Nasza Ulubiona, tyle jest komentarzy pod tekstem, że doprawdy można się pogubić. Natomiast problem jest prosty. Otóż, są tacy którzy posiadają dar słowa oraz inni tegoż daru pozbawieni :-)
    Serdeczności od nas dla Was
    :-)

  22. Sokole,
    kiedy Finlandia ogłosiła, że przymierza się do zaniechania nauki pisania w szkołach, zaraz pomyślałam, jakie te dzieci będą ubogie. Cały czas klepać w te klawisze, to przecież żadna przyjemność, a i niektóre zwoje się już nie rozwiną. Pokrzywdzeni ci, którzy lubią pisać, ponieważ świat widziany z pozycji pióra wygląda ciekawiej.
    Serdeczności od nas dla Was

  23. Pewien uczeń szkoły średniej w Japonii postanowił tłumaczyć wszystkie tweety nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych na japoński. Musi się nieźle nagłówkować, jako że naturalność i autentyzm pana T. wpływają na specyficzność jego wypowiedzi. Sztywne konwenanse językowe obowiązujące w rodzinnym kraju nie ułatwiają zadania chłopakowi, postanowił jednak kontynuować póki podoła ;).

    • Droga N,
      niesamowitą historię przytaczasz. Podejrzewam, że po pewnym czasie chłopak zrezygnuje, ponieważ będzie miał po prostu dość.
      Zasyłam serdeczności

          • Czyli w pewnym sensie także mojej, bo gdybym miałam głosować, to na pewno nie na panią C.

            Ale spokojnie, nie będę Ci tu politykować.
            Tym bardziej, że skuteczniej od vipów sceny politycznej przemawia do mnie ten oto tekst (nie znam autora): „Mniejsze zło nie istnieje. Są tylko noce bardziej bezsenne. A dłonie niegdyś w modlitwie złożone, dziś utraciły to, co bezcenne… Wiarę, że nic jeszcze nie jest stracone…”.

            Peace.

          • Droga N.
            z tego wynika, że te systemy partyjne poza tym, że kosztują krocie, nic nie dają, skoro wybiera się to nieszczęsne mniejsze zło, czyli praktycznie nie ma możliwości wyboru.
            Zasyłam serdeczności

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.