Chłód intelektu z egzystencjalną ciekawością

         małpa

           Matka sławnego Z. Freuda chciała synowi objaśnić słowo „świat”. Potarła spracowaną dłoń o drugą rękę i mówiła, by przypatrzył się temu brudowi, drobinkom skóry, prochom i potowi ludzkiemu. Taki jest świat. Niby nasz świat, ale jakże rozciągnięty przez współczesnych. Jem tę rzodkiewkę od spodu z powodu chemii, wgryzam się w tych myślicieli, którzy próbowali wyjść poza obiegowe, utarte:  SIĘ ŻYJE.  Wprawdzie nie ma co kwestionować sposobu życia według odwiecznych, sztampowych,  naturalnych schematów, ale w końcu  wypadałoby nam wreszcie uszyć garnitur rozwoju według sensowniejszego programu niż pakiet socjalny i odwieczny szablon. Umberto Eco podpowiada: „Żyć tak, jakby istniał Plan – oto kamień filozofów.”

            Karl Jaspers w latach pięćdziesiątych ub. wieku pisał, że kiedy człowiek ubiera się dość dziwnie, pozwala sobie na swobody erotyczne, spędza czas w kawiarni, wygłasza osobliwe frazesy znaczy, że jest egzystencjalistą. Współcześni wpasowani są  idealnie w te słowa (z małym wyjątkiem preferowania pubów), szyją te garnitury egzystencji według przyciętego przez siebie szablonu i ucieczki od trudnych pytań w stronę kanapki z majonezem i chemicznym hamburgerem (proszę zauważyć, że nawet milion wygrasz nie za wiedzę, a za internetowe wiadomości typu Eksluzywny Menel).

            Genialne umysły filozofów od wieków próbowały opisać życie i los  ludzkiej egzystencji skierowanej na siebie i na zewnątrz oraz starali się zadawać trudne pytania, których unikamy w swojej codzienności ze względu na własne lęki i ograniczenia wiedzy.

             Martin Heidegger przedstawiał życie jako ciągłą próbę ucieczki od oczywistej prawdy, że człowiek jest zostawiony sobie, porzucony, samotny, bo trudno żyć z wiedzą, że każdy musi ten świat kiedyś opuścić, a jeszcze po drodze dopadają go tragedie, jak śmierć bliskich, choroby, nieszczęścia, konflikty. Życie to pozorny spokój zawieszony w „nie – bycie”, a człowiek odnajduje jako „Siebie – Się”. Jak włączyć samoświadomość i to cogito, nie zawsze można spokojnie zasnąć.

           J. P. Sartre skłaniał się bardziej ku etyce. Metaforyczne stwierdzenie, że człowiek jest nicością miało na celu podkreślenie tej ogromnej różnicy, przepaści, jaka zachodzi między bytem świadomym, a nieświadomym: „Człowiek jest bytem możliwym, wybiera siebie i tworzy, ponieważ jest wolny”. Najważniejsze wreszcie to zdanie kluczowe:  „W istocie każdy nasz czyn, poprzez który stwarzamy w sobie człowieka według własnej woli, pociąga jednocześnie stworzenie wzoru człowieka takiego, jaki według nas być powinien”. Zatem – zdaniem Sartre’a – spada na nasze barki ogromna odpowiedzialność za nasze dokonania i nasze czyny, skoro mamy  w o l n o ś ć  w y b o r u.

         A. Camus szuka z kolei sensownych perspektyw na uratowanie człowieczeństwa, kiedy widać zewsząd klęskę wszelkich wartości i braku ludzkich odruchów. Ludzie nie tylko kłamią, oszukują, donoszą, zdradzają, ale dla przyjemności torturują, poniżają, czy mordują. Camus buduje wizję ludzkości poprzez konfrontację ludzkiego rozumu z bezsensem świata i haniebnymi uczynkami człowieka.  Kiedy jedni ludzie w widzeniu rzeczywistości odwołują się do rozumu, drudzy szukają ucieczki w religię, jeszcze  inni podejmują rękawicę i próbują walczyć. Człowiek widzący jasno „zgadza się na życie w takim świecie, z niego czerpiąc siły, odrzucając nadzieję i świadcząc uparcie, że można żyć bez pociechy”. Pozostaje pytanie, jak walczyć z owym bezsensem, z absurdem tego skomplikowanego świata. Otóż niezgoda oznacza bunt i według Camusa „ten bunt nadaje cenę życiu”. Obejmuje całą egzystencję ludzką i przywraca jej wielkość. „Dla człowieka bez klap na oczach nie ma piękniejszego widoku niż widok inteligencji walczącej z realnością, która ją przekracza”. Przesłaniem Camusa jest życie w tej prawdzie, że bitwy staczane między ludzkim rozumem a rzeczywistością, w wyniku których rodzi się nasza egzystencja, gdzie „nie ma już boskiej bajki, która raduje i zaślepia, ale ziemski wygląd, gest i dramat, w których streszcza się trudna mądrość i pasja”.

            Egzystecjalistom wypada oddać szacunek za odkrycie, że zawsze już mi „jakoś jest”, za „troskę o kogoś” i „o coś”, za zanurzenie w świat niełatwych, ontologicznych pytań, za „to, co jest”, za wyjście poza przyziemność,  za to nadzwyczajne  ”się żyje” i za te myślniki:  „nie – bytu”, „wydobywanie – na – jaw” „rzeczywistości – ludzkiej”.  F. Nietzsche trafnie podsumował: „Cały świat w to wierzy; lecz w cóż nie wierzy  świat cały”. I w cóż nie uwierzą ludzie – filozoficznie rzecz ujmijmy.

             Popkożerco (określenie Wojtka), niechże twój laptop będzie odważniejszy w stawianiu pytań i diagnoz, skoro jesteśmy na ziemi po to, by mówić swoim głosem na wieki wieków, porządkować chwile i słuchać trybunału wewnętrznego, jakim jest sumienie. Popkożerco, „mój piękny panie, raz zobaczony w technicolorze”, Hamlet nie umarł, gdyż nadal słychać:  ”Kawior dla ludu”.

44 Komentarze

  1. Ciągła chęć buntu i rozważania filozoficzne, to jak dar i przekleństwo… czyż nie łatwiej sie żyje tym, co zbierają na wino marki wino, wypiją, odeśpią i zbierają na następne ;-)
    Dobrze sie czasem zadumać , ale to świata nie zmieni, nas może :-)

    • Jotko,
      egzystencjalizm włączył się w nurt, który się łączył z protestem przeciw ideologiom, pochylił nad na opuszczonymi i bezradnymi, by próbowali nadać sens swej „nicości”.
      Myślę, że nie chodzi o to, by było łatwiej.
      Ukłony

  2. Tu jak w polityce, rozważania i życie dwóch prędkości. Jedni zastanawiają się, rozważają, dają recepty, drudzy zaś żyją po swojemu, tak jak niesie codzienne życie. A to marność nad marnościami, upływa nie wiadomo kiedy, często nie zauważamy, że to już. Na korekty czasu brakuje, u niejednego nie jest to nawet możliwe. Są jedni i drudzy, a życie przemija jak sen. Pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      skoro nikt nas nie zwolnił z myślenia, trzeba główkować, póki się da. To Heidegger nie godził się na zepchnięcie sztuki, myśli na margines.
      Ukłony

    • Szarabajko,
      „Czymże jest życie, jeśli nie umykającym cieniem snu?” pyta Umberto. A myślenie w kwestii pożyteczności lub bólu też wymaga uwagi, jak widać, nic proste nie jest, kiedy nie jesteśmy mikrobami.
      Ukłony

      • Z tymi przemyśleniami to różnie jest. Mówią (psycholodzy), że umiejętność przystosowania się jest wyznacznikiem inteligencji. I to prawda, choć inni nazywają to oportunizmem. Idąc tym tropem najinteligentniejsza powinna być ameba, która nawet w błocie przeżyje. I to tez prawda ;)

        • Szarabajko,
          lubię te Twoje dociekania. Prawdę powiedziawszy żyjemy dla pytań, a odpowiedzi zajmują nam dużo czasu, więc tak schodzi nam nawet całe życie.
          Ukłony

  3. Filozoficznie dziś u Ciebie. Czasem człowiek znajdzie się na zakręcie życia i zastanawia się po co to wszystko? Pewnie wiesz, że piszę o sobie. pozdrawiam .

    • Romanie,
      samo życie jest filozofią, czy chcemy tego, czy dyplomatycznie się migamy. Filozofowie z kolei próbowali zmusić do przemyśleń, często niezgody na swoje wywody, ale za to im chwała.
      Ukłony

  4. A nie lepiej dać się ponieść codzienności, nie analizować zbyt dużo, bo braknie czasu na zwyczajne życie. Dbać o swój byt, aby w nicości nie pogrążyć się, A rozważania o egzystencji i jej sensie niech będą przysmakiem dla myślicieli i filozofów.
    A nam to żeby było zwyczajnie dobrze w tym życiu….
    Serdeczności zostawiam, Ultro :))

    • An-Ulu,
      kiedy cała przyjemność w tym myśleniu …
      ” Czasem prostaczkowie lepiej pojmują sprawy niźli uczeni.” („Imię róży”). Przypomniała mi się historia remontowania piwnic wieży ratuszowej w Krakowie. Natrafiono na olbrzymi kamień. Ileż to było debat tęgich umysłów nad wydobyciem na powierzchnię, a koszt sięgał setek tysięcy. Tymczasem jeden z fizycznych pracowników poprosił o butelkę wódki. Z pomocą kolegów wykopał dół, kamień został, ale już nikomu nie przeszkadzał. Czasem proste rozwiązania są najlepsze, choć bez myślenia też by ich nie było.
      Ukłony

  5. 06.12.12.Oława.

    „Jestem małą kropelką”

    Jestem małą kropelką

    W nieskończonej mocy i miłości oceanie

    A oceanem jesteś Ty Panie

    W mojej małej kropelce bije wielkie Boskie serce

    Bije z radością napełniając mnie Twoją nieskończoną miłością

    O miłości moja umiłowana jestem Ci na wieczność oddana

    Nie byłoby małej kropelki gdyby nie istniał ocean wielki

    Molekułka
    http://molekulka.blog.onet.pl/2012/12/10/jestem-mala-kropelka
    Pozdrawienia od kropelki zanurzonej w oceanie wielkim:))

    • Molekułko,
      Eco napisał: „Pisanie powieści to przedsięwzięcie kosmologiczne, jak to podjęte w Księdze Rodzaju.” A jaką kosmologią jest dopiero pisanie wierszy.
      Ukłony

  6. Chyba każdy (nie tylko filozofowie) zadaje sobie takie pytania, przynajmniej od czasu do czasu. Kim jesteśmy i co tu robimy… Na pewno chodzi o coś więcej niż utrzymanie się przy życiu kilkadziesiąt lat, gromadząc materialne dobra i rywalizując ze sobą… To nie miałoby sensu

    • Mario,
      jak pisał Sartre: „Człowiek skazany jest na to, by być wolnym. Skazany, nie stworzył bowiem samego siebie, a mimo wszystko jest wolny. Kiedy już raz rzucony zostanie w świat, jest odpowiedzialny za wszystko, co robi.” Wolny, znaczy wybiera. Filozofowie także miotali się z wyborami i miewali przygody z nazizmem, komunizmem i innymi partiami. Zatem rozsądek wyboru nie ominie nikogo.
      Ukłony

  7. Witaj, Ultro.

    Właściwie egzystencjalizm jest dość „dołującą” filozofią – mnóstwo pytań i żadnych odpowiedzi, jeszcze więcej szarpaniny i jakichkolwiek gwarancji:)

    Człowiek jako mały-wielki bohater dnia codziennego bez pewności na szczęście tutaj i nagrodę tam, podejmujący mozolnie swoją walkę o wolność:)

    W wierszu „Do S…” S. Grochowiak napisał:
    „Bunt nie przemija, bunt się ustatecznia”.
    Jeśli brać te słowa zupełnie poważnie (co u tego akurat poety nie jest takie pewne) – tkwi w nich przygnębiająca prawda, że bohaterowie też mają prawo być czasami zmęczeni:)

    Pozdrawiam :)

    • Leno.
      „Czy naprawdę należy żądać ostatecznego wyjaśnienia, jeśli uzyskawszy je, zagłębimy się w mrok? Może powinienem się zatrzymać, bo dostałem już od losu dar zapomnienia. Ale ruszyłem w drogę i muszę iść dalej” – pisał Eco i pewnie wiedział o czym mówi. Czyż samo analizowanie, dochodzenie do prawdy, stawianie hipotez nie jest ciekawsze od ostatecznych wniosków?
      Niezwykły turpista ze swoim statecznym buntem urzekający.
      Ukłony

  8. Przed laty, gdy regularnie czytywałem Politykę trafił mi się znaczący wywiad przeprowadzony przez red. Jacka Żakowskiego z prof. Tadeuszem Gadaczem, byłym duchownym, a obecnie wielkim filozofem, autorem prac „O umiejętności życia”, ” O ulotności życia”.
    Wynotowałem sobie kilka urywków:
    pytanie: – Samorealizacja – wygodne usprawiedliwienie dla egoizmu?
    Odp: – Nie stawiana na „ja” gdyż to co najistotniejsze, czyli szczęście dzieje się między ludźmi. Ziemia obiecana jest pod naszymi stopami. Moje szczęście jest ważne. Jest powiedziane: „jak siebie samego”.
    W innym miejscu poruszono kwestię sensu życia:
    „Sensem życia jest poszukiwanie sensu”. Nie wiemy na czym sens polega> Jedni mówią, że na realizacji celów, inni, że na intensywnym przeżywaniu każdej chwili. Myślę, że i jedno i drugie jest potrzebne, ale najważniejsze jest dobro, które zostawiamy po sobie w życiu. M Heidegger pisał: człowiekowi chodzi o jego własne istnienie. Ks. Tischner skomentował to: Najważniejszym słowem jest „Chodzi o…”. Człowiek jest jedyną istotą, której musi o coś chodzić. Pewnie dlatego właśnie tworzy, pracuje, kocha, cierpi…
    To tylko fragmenty jakie nasunęły mi się podczas czytania Twojego mądrego tekstu Ultro. Pewnie znasz cały ten wywiad i wiele innych wypowiedzi prof. T. Gadacza
    Pozdrawiam

    • Tatulu,
      Umberto Eco pytany o sens życia, powiedział: „Poszukajmy w internecie Ojca Pio; wyświetliło się 1 400 000 stron, na których pojawiło się to imię. Poszukajmy Jezusa: 3 500 000 stron. Poszukajmy porno: 130 000 000. Porno kilkudziesięciokrotnie wygrywa z Jezusem. Co robimy wobec tego ogromu informacji?” Uważał, że najważniejszym zadaniem jest nauczenie filtrowania informacji w Internecie. Złą książkę nie musimy wydawać, natomiast nie wiadomo, czy to, co dociera do młodych z Internetu jest dobre, czy złe. Nikt nad tym nie ma kontroli, więc nie ma co pytać o głębsze refleksje, zresztą komputer sensu życia nie pokaże, a filozofów nikt już nie czyta.
      Ukłony

  9. Nie ma co się zastanawiać, życia nie zmienisz. Dalej będzie się toczyło swoim od dawien dawna zaplanowanym torem. I żadne mądre filozofie go nie zmienią. Możemy tylko zadawać sobie różne pytania, które często i tak
    zostają bez odpowiedzi.

    „Być albo nie być – oto jest pytanie”, czy znamy odpowiedź na nie?

    Pozdrawiam cieplutko.

    • JaGo,
      kondycja ludzka nie jest najlepsza, to fakt. Marny proch, cierpienie, trud, ale też chęć aktywności, przeciwstawiania się złu i dokonywanie ocen, a także realizacja swoich pragnień.
      Mimo to próbujemy się w tym kosmosie odnaleźć.
      Ukłony

  10. Zgadzam się z Jotką. Czasem zazdroszczę tym, co to wszystko mają gdzieś, niczego nie chcą, do niczego nie dążą. Dociera to do mnie zwłaszcza wtedy, gdy inni śpią sobie spokojnie w ciepłych łózkach, a ja tkwię po pas w błocie, albo wygrzebuję się ze śpiwora po krótkiej nocy spędzonej w bagażniku :))))

    • Wojtku,
      miałeś wybór, więc nie narzekaj jako ten popkożerca.
      Może to i lepiej, że nie znamy odpowiedzi na sens przenośny owego „to be, or not to be”, a tak to robimy swoje i nie zastanawiamy się, czy ktoś doceni i jak oceni.
      Ukłony

  11. Ultro Nasza Ulubiona, szczerze wątpię aby jakaś znacząca część czytelników blogów znała teksty, o których wspomniałaś, że o zrozumieniu myśli tam zawartych nawet nie wspomnę. Zatem dorzucę jeszcze jeden na wspomnianą okoliczność, a mianowicie Pochwałę głupoty niejakiego Erazma z Rotterdamu.
    Serdeczności od nas dla Was :-)

    • Szczurku z Loch Ness,
      elementów filozofii dawniej uczono w szkołach, „Dżuma” była lekturą, zatem post tylko przypomina…
      Sam Erazm napisał: „…a ja głupotę zrobiłem mądrą”. Uczynił to przez wyśmianie tejże głupoty, co jest bardziej skuteczniejsze od dydaktycznych wysiłków. Któż chciałby żyć w państwie, gdzie Głupota sprawuje władzę, ma swój dwór, jest otoczona Filantią, czyli miłością własną i Pochlebstwem Kolakii. Wprawdzie dzięki temu osiągamy samozadowolenie, ale po uważnym przeczytaniu nikt nie chce być głupim przedmiotem szyderstwa, ponieważ „Pochwała głupoty” to rozprawa dla tych, którzy zastanawiają się, czy czcią otoczyć głupiego, czy mądrego, stąd wniosek nasuwa się sam, chyba że ktoś jest jeszcze głupszy od tego głupiego.
      Ukłony

      • Ultro, nie oszukujmy się. Osoby, które z racji na określony przedział wiekowy nadają obecnie ton codzienności i decydują o kształcie internetu, to pokolenie, które czytało głównie to co wpisano w lekturu szkolne. I to też nie zawsze, bo często były to jedynie streszczenia kopiowane ze ściąga.pl. I nic więcej, no może wyłączając Pudelka. A zatem nic na to nie poradzisz :-(
        Serdeczności

        • Sokole,
          podzielam Twój pogląd, nie ma co się oszukiwać. „Ton codzienności” przytłacza, a te linijki bredni utytułowanych wodzów wywołują dreszcze. Możliwe, że zawiniła powszechna szkoła, która zamiast budzić ciekawość, przeprowadzać analizy, uczyć samodzielnego myślenia, krytycyzmu, wtłaczała te gotowe opracowania, regułki i formułki. A w jaką to jeszcze symfonię pójdzie ta nowa reforma, strach przewidywać.
          Ukłony

        • Ulubiona Nasza Ultro, ile jest klas na poszczególnych etapach kształcenia to zagadnienie poboczne. Oczywiście, gimnazja mają to i owo za uszami ale nie w tym jest problem. Rzecz polega na tym, że w konkretnych realiach, w których funkcjonujemy – kształcenie, a w efekcie zdobywanie wiedzy – przestało mieć sens. Nie rozwijam tego, bo jakie formy zatrudnienia dla ludzi ze stopniami i tytułami naukowymi są dostępne każdy widzi. Idą i kupują bilet. Z drugiej strony, aspiracje edukacyjne dzieci są wprost proporcjonalne do aspiracji edukacyjnych rodziców i kółko się zamyka.

          • Sokole,
            Twoje przemyślenia, jak zawsze zresztą, są trafne i pogłębione przemyśleniami człowieka pełnego rzeczowej wiedzy, a także własnych wniosków z racji umiejętności obserwowania rzeczywistości. Podpisuję się pod notką.
            Serdeczności

  12. Bardzo filozoficznie u ciebie dziś Ultro, a to nie moje „klimaty”. Uważam, że ważny jest każdy dzień, każda chwila, bo za kolejną już nas może nie być.

    • Iwonko,
      czasem wypada posłuchać mądrzejszych, przystanąć, by nie mówiono, że jesteśmy zbyt konsumpcyjnym społeczeństwem, gdzie kupowanie i posiadanie najważniejszym celem w życiu.
      Ukłony

  13. Aaaaa!!! Filozofia to jest coś, co omijam wielkim łukiem, nie przyswajam tego i totalnie nie rozumiem. Na różnych studiach mnie tym uszczęśliwiali i po prostu nie lubię.:)
    Co to znaczy Popkożerca?
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Grażynko,
      każdy ma swoje preferencje i ulubione przedmioty, książki i tematy. A popkożerca to ten, który je tenże popcorn, ale raczej unika myślenia.
      Ukłony

    • Ewo,
      nikt takiej pewności nie ma, bo też każdy ma inne potrzeby, aspiracje, a sens podporządkowuje swoim celom, pragnieniom i ideom. Do końca życia nikt nie będzie pewny, czy wybrał słuszną drogę.
      Ukłony

  14. Heidegger i Camus są mi bardzo bliscy, połowę mojej pracy magisterskiej oparłam na tych dwóch gentlemanach;D Bardzo ciekawy wpis i przyjemny w czytaniu język:) Będę tu wracać;)

    • Aniu,
      miło mi gościć, czytam filozofów, ponieważ ciekawe wypowiedzi zawsze budują i dodają tego nowego spojrzenia na świat.
      Zasyłam serdeczności

  15. Akapit odnośnie Heideggera zwrócił moją największą uwagę. Na jego treść szczególne światło rzuca fakt, że stosunkowo niedawno zaczęto nagłaśniać, iż podpisywał się pod pewną teorią spiskową, której pełnej nazwy nie wymieniam, aby niechcący nie ściągnąć Ci tu wyszukiwarkowych szperaczy, po których nie wiadomo czego można się spodziewać. W każdym razie tak się porobiło, że pana filozofa zaczęto nazywać czarną owcą dużo bardziej intensywnie niż gdy po wojnie musiał odejść na wcześniejszą emeryturę wskutek lustracji. I jakże adekwatnie do jego nieznanych przez 80 lat „Czarnych zeszytów”. Czy słusznie, to już każdy niech odpowie sobie sam.

    Pozdrawiam przekornie, wiosenno-radośnie :)

  16. Droga N,
    wiem o czym mówisz. Zastanawiałam się, jak to się ma do jego filozofii… Jego incydent z partią trwał zaledwie 8 miesięcy. „Czarne zeszyty” to bruliony, na których napisał, że nie należy traktować ich jako notatek. W każdym razie antysemickie nastawienie Heideggera znane jest od dawna. Niewiele różnił się pod tym względem od reszty niemieckiej uniwersyteckiej elity swojego czasu. Tak wówczas myśleli Niemcy. Metapolityka także dotknęła rodzimych poetów i pisarzy. Do niesłusznych partii także należeli, niestety. Zobaczymy, jak wydadzą resztę Zeszytów, na razie nie wylewajmy go z kąpielą. To, co złe, należy uznać za złe.
    Serdeczności

    • Ja go nie wylewam z kąpielą, Ultro. Jestem przeciwko jakimkolwiek zbrodniom na ludzkości, a on nigdy się nie pokajał ani nie odciął się jakoś wyraźnie od hitleryzmu — jednak w jakimś stopniu jestem w stanie zrozumieć tok jego rozumowania.

      Z mojej strony to już wszystko tutaj w tym wielowarstwowym temacie. Choć zdaję sobie sprawę, że tym samym wystawiam się na oceny nieadekwatne do tego, co mam w głowie i duszy. Nie szkodzi, niech i tak będzie.

      Pa.

      • Droga N,
        powiem szczerze, że dopiero Twój wpis uświadomił mi powagę sytuacji. Kiedyś znałam jego dzieło „Bycie i czas” i wgłębiałam się w jego egzystencjonalne bycie. Lubię myślicieli, natomiast życiem prywatnym nie interesowałam się, oddzielając biografię od dzieł. Dopiero Twoje cenne i przytomne uwagi spowodowały, że wgłębiłam się w życiorys i przyznaję Ci rację, jest obrzydliwy (np. zadenuncjowanie kolegi, antysemityzm). Dziękuję za otwarcie oczu, bystra Kobieto.
        Zasyłam serdeczne pozdrowienia

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.