Jest gdzieś kraina młodych tetryków

         most

 Dostałam ciekawy żarcik, który stał się inspiracją do napisania tego postu:

„Mała kwadratowa saszetka
z nadrukiem „Ultra”
( Żart)

Nie byłbym sobą,
Wyzuty z żartu,
Z chorą wątrobą,
Miałki ,bez hartu -
Gdybym przejść obok
Miał od niechcenia,
Nie wspomnieć nazwy
Z zauroczenia

Zatem, co ta saszetka mieściła w sobie?
Kto, z pośród tetryków ,przypomni sobie ?”

        Smak minionego czasu tetrycy nazywają  ’jakby to było wczoraj’.  Chwile pędzą do przodu, ale oni  wciąż zaglądają do tyłu, by złapać to ulotne piórko istnienia.  To Andrzej Waligórski wiedział, co wyeksponować i czego człowiekowi potrzeba, aby się chciało łapać powietrze w każdym momencie matuzalemowego wieku. Czego to tetryk nie zrobi, by przenieść się w ów „szczęsny czas” niedawnych lat, które choć trochę umilą wieczór życia i pozwolą wyjść na ten czerwony dywan, gdziekolwiek by on nie był:

„Dobrane grono starych zgredów…

Więc chichy-śmichy, gadu gadu:
– Pamiętasz Manię, Franię, Zosię?
I tak czas zleci do obiadu,
A dziś jest ozór w szarym sosie.
Cóż, portfel pełen masz gotówki,
A dla swych kumpli wiele serca,
Więc od żubrówki do wiśniówki,
A może być i vice versa.” (…)

         Taki paradoks, że dopiero w wieku dojrzałym, tetryku, masz czas na smakowanie życia i nigdzie ci się nie spieszy. Nie straciłeś swoich właściwości, przecież nie jesteś tą żółtą plamką w oku. Zaskocz się tym, że dostałeś BON na ten święty spokój z tym kotem w głowie oraz gotowaną marchewką na deser. A co ten kot robi z człowiekiem, to już inna bajka. Z łóżka już nie musisz się zrywać, wątroby też nie poczujesz, wiadomo, nie te oczy, nie przedawkujesz. To, że w krzyżu łupie, rwie w kolanach, a serce jak oszalałe bije, znaczy, że żyjesz. Teraz spokojnie możesz wybierać na skróty prostsze i twardsze podłoże. I niech tetryka  nie złości myślenie o tej starości. Może i życie nie wyszło, ale już nie jesteś naiwny, więc  świadomie wyrzucasz te pastylki na miłość, na sen, na jędrność, na samopoczucie, na młody wygląd. Przecież i tak jesteś w lepszej sytuacji niż ten młody, który co rano czuje się jak rozjechany co najmniej przez kilka tirów z powodu dylematów: praca czy odpoczynek, kariera czy dziecko, dodatkowa praca czy podszewka w kieszeni, wynajęty dach czy kredytowe uwiązanie do końca życia. Ich to dopiero głowa musi boleć.

              Chociaż serduszko zapikało, motyle się odezwały, kolanka zadrżały, przedstawiam obrazki:

Obrazek1*  Człapie po chlapie tetrycia do apteki. Zaraz, zaraz, a gdzie kartka? Została w domu? Cóż ci, babciu, z dyplomu, jak nie kupisz nawet Ibupromu

Obrazek2* Z czwartego piętra wolno stopień po stopniu tetryk schodzi. Już na ulicy. Stop. Stoi. Zszedł, ale się dziwi: wyszedłem, ale gdzie i po co?

Obrazek3* Znajomy zaprosił, pewnie ma coś do przemyślenia, ale w drogi połowie:  A żelazko? Zamknąłem drzwi? Wyłączyłem  gaz? Cały czas to samo zamulenie w głowie.

Obrazek 4* Idziesz spacerkiem, ptaszki świergolą, wiosna wokoło, nie dokucza gastryka,  ktoś ci się kłania. Myślisz, skąd znam tego tetryka? A w świadomości:  czas iść na kozetkę do psychoanalityka.

 Obrazek 5* Trzeba wziąć tabletki. Ale gdzie schowane? Głęboko, starsza epoko.  Wziąć miałem połówkę myszobiałej, czy brązowożółtej, całą ziemistoceglaną, czy jasnozieloną, ćwiartkę szarej, czy mętnoburej? O, tragigrotesko, a co z niebieską?

              Studium, co widać na załączonych obrazkach, brzmi optymistycznie. Tetryk nie musi być wcale  taki perfekcyjny…

„Dobra rada dla tych, którzy się starzeją: / Niech zacisną zęby i z życia się śmieją. / Kiedy wstaną rano, „części” pozbierają, / Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają. / Jeśli ich nazwiska tam nie figurują, / To znaczy, że zdrowi i się dobrze czują”.

             W.Szymborska w wierszu pt. „Jak się czuję” daje dobrą radę, ale tak naprawdę recepty na tetryczenie nie ma. Każdy sam ją sobie napisze. Kiedy kończy swój „Proces”  F. Kafka, już sam jest skazany wyrokiem bez orzeczenia winy, bo chorobą. Także tytułowy  p r o c e s  naszego życia również nie zawsze jesteśmy w stanie wygrać. Dodam jeszcze to swoje perwersyjne „r”, czyli taki sposób punku widzenia: 

„Wszyscy jedziemy na tym samym wózku / Od strachu ratuje nas tylko defekt mózgu.”

           ”Róbmy swoje” – śpiewał mistrz Wojciech – wszak „Jest jeszcze panna Hela” i niezapomniany śledź w śmietanie.

        …Jest gdzieś niezwykle oryginalna kraina stetryczałych ludzików, nigdzie się nie afiszują…Wszyscy zdrowi i dobrze się czują…

[PS. Skąd mój nick? Skrócony. Pierwotnie miał brzmieć "non plus ultra", parafraza "nec plus ultra" z Ks. Hioba (38, 11)...dalej nie postąpisz; ani kroku dalej; poza tym zasięgiem; nic ponad to; tylko dotąd, nie dalej].

 

58 Komentarze

  1. Prawdę piszesz, prawdzistą prawdę, ale…
    Przed kilku laty dzięki blogowi poznałem męża mojej bliskiej kuzynki ze Szczecina. Podesłał mi kiedyś tytułem komentarza do jakiegoś posta o starzeniu się swoje refleksje na ten temat. Pozwolę sobie tu je zamieścić. Może się to przyda? Kto wie?

    Bo choć życia popołudnie
    wciąż jest cudnie.
    Nic, że z czasem coraz więcej łykam leków
    rok za rokiem życie stale mi ucieka
    wciąż jest cudnie.
    Różne funkcje organizmu mniej wydolne
    brzuch mi urósł, coraz trudniej dopiąć spodnie
    wciąż jest cudnie.
    A kręgosłup bardziej sztywny już niestety
    przez co coraz trudniej włożyć mi skarpety
    wciąż jest cudnie.
    Wszystkie płoty dziwnie stały się wysokie
    nie przeskoczę ich jak dawniej jednym skokiem
    wciąż jest cudnie.
    Coraz wyższe na mej drodze stają schody
    a ja na nie z większym trudem muszę wchodzić
    wciąż jest cudnie.
    W prasie stale piszą coraz mniejszym drukiem
    że już z trudem mogę coś tam z niej wydukać
    wciąż jest cudnie.
    Skutki picia coraz cięższe
    słabsza głowa czy kieliszki produkują coraz większe
    wciąż jest cudnie.
    Wszyscy wokół mówią coraz cichszym głosem
    ja niestety muszę godzić się z tym ciosem
    wciąż jest cudnie.
    Ale dokąd słońce świeci
    rano, wieczór czy w południe
    zawsze będę wokół głosić
    wciąż jest cudnie
    J.C. Rodak sierpień 2012.

    • Tatulu,
      a wiesz, że sama zauważam, że druk coraz mniejszy?
      W podobnym stylu pisała B. Leszczyńska:
      „Lecz teraz z ograniczeniami pogodzić się łatwiej ,
      z czasem do wielu rzeczy z dystansem się podchodzi -
      potrzeby nam zmalały do wielkości ziarnka piasku…
      Hurra,jak dobrze,że już nigdy nie będziemy młodzi !”
      Buziaki

  2. Nie da się ukryć, młody czy stary, lecz już tetryk. Twój post to elementarz dla takich jak ja, dziękuję. Dołożę coś, co kiedyś podesłał mi Andrea, mój i ~Tatula kolega. Trochę przydługi, ale myślę, że warto:
    = SMUTKI I RADOŚCI OBJAWÓW STAROŚCI=
    Idę ulicą – ktoś mi się kłania. Oddaję ukłon -
    znam przecież drania: ta twarz, ten uśmiech i
    ten błysk w oku… To miły facet, znam go od
    roku. Jakże u diabla on się nazywa?…. Dziura
    w pamięci. Czasem tak bywa. Wtedy myśl
    smutna w głowie się rodzi: Nic nie poradzisz -
    starość nadchodzi.

    Z trzeciego piętra schodzę radośnie,
    bo w kalendarzu ma się ku wiośnie,
    no i spaceru gna mnie potrzeba
    zwłaszcza, że słońce i błękit nieba…
    Gdy już po parku idę alei
    nagle pot zimny koszulę klei,
    bowiem pytanie w głowie mi tkwi:
    czy aby kluczem zamknąłem drzwi?
    W spiesznym powrocie znów myśl się rodzi:
    Nic nie poradzisz – starość nadchodzi.

    Siedzę i czytam. Nagłe myśl żywa jakimś
    pragnieniem z fotela zrywa. Robię trzy
    kroki, staję przy szafie i jak to ciele na
    nią się gapie… Pojęcia nie mam po co ja
    wstałem? Czego tak bardzo i nagle
    chciałem? Oj, coraz bardziej mi to już
    szkodzi, że ta nieszczęsna starość
    nadchodzi.

    Jadę na urlop. Prasuję spodnie, żeby wśród
    ludzi wyglądać godnie. Biorę walizkę, pędzę
    nad morze… Lecz tam miast śledzić
    dziewczyny hoże, zamiast podziwiać plażowe
    akty… ..Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu?
    Może dom spłonął? Strach -we mnie godzi…
    Tak to jest kiedy starość nadchodzi.

    Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy
    zaoszczędziłem trochę pieniędzy. W
    dużej kopercie, zamkniętej klejem,
    dobrze ukryłem je przed złodziejem I
    teraz… już od paru miesięcy nie mogę
    znaleźć moich tysięcy. Ech. Nie
    pojmiecie tego wy młodzi jak miło żyć
    gdy starość nadchodzi.

    Pomimo moich najlepszych chęci – nie
    zawsze mogę ufać pamięci. Więc by jej
    pomóc, a przez nią sobie, czasem na
    chustce węzełki robię. A potem jeden Bóg
    wiedzieć raczy co który węzeł ma dla mnie
    znaczyć? Choć mi się nawet nieźle
    powodzi, wciąż mam kłopoty. Starość
    nadchodzi.

    Dwa razy dziennie – raz przy śniadaniu, a
    potem w obiad, po drugim daniu zażywam
    leki, tabletki białe: cztery połówki i cztery
    całe. Często się pieklę /bom nie aniołem/, gdy
    w obiad nie wiem czy rano wziąłem? Tę
    gorycz klęski wątpliwie słodzi wiedza, że oto
    starość nadchodzi.

    Żuję kolację – w niej polędwica me
    podniebienie smakiem zachwyca.
    Pogodnie dumam o tej starości…. Czy ona
    musi stale nas złościć? Przecież jest
    piękna. Masz sporo czasu.. Chcesz iść nad
    wodę, albo do lasu, to sobie idziesz – nikt
    ci nie broni. Z łóżka zbyt wcześnie też nikt
    nie goni, bowiem nie musisz pędzić do
    pracy jak wszyscy twoi młodsi rodacy.

    Co prawda wigor z wolna przekwita, lecz po
    co wigor u emeryta? Podwyżki pensji już nie
    wyprosisz, należną gażę poczta przynosi…
    Spokojnie patrzysz jak świat się zmienia, gdyż
    wiek ci daje mądrość spojrzenia…. Więc
    wiwat starość! Niechaj nam służy, nawet gdy
    trochę chwilami nuży, Bowiem – jak sądzę – w
    tym jest rzecz cała, by jak najdłużej ta starość
    trwała..Przepraszam, pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      żaden młody nie ma mądrości spojrzenia i tego się trzymajmy.
      Znalazłam w Internecie wierszyk:
      „Pod parasolem
      popijaj trunek,
      pijąc za szczęście
      spijaj frasunek”
      Buziaki

    • Bardzo optymistyczna jest wersja starości podesłana przez kolegę imieniem Andrea. Jak słusznie rzekł Marc Chagall: Ludzie, którzy nie potrafią się starzeć, to ci sami, którzy nie umieli być młodzi.

      • Ewo,
        „człowiek starzeje się bardziej i gorzej na portretach niż w rzeczywistości – twierdzi G.G.Ma’rques.
        Nie zawsze umiemy zachować równowagę i optymizm, niestety.

  3. Zmiany, które czas na nas wywiera, opisał już – z niejako przeciwległego punktu widzenia – niezawodny Boy. Można je więc opisywać z optymizmem lub egzystencjalną zadumą – a który z tych opisów użytych w samoocenie daje więcej satysfakcji?
    Moim zdaniem, problem nie zasadza się na wieku. Już od młodych lat trzeba się nauczyć lubić siebie. Nie mam tu na myśli narcyzmu ani samouwielbienia, tylko taki spokojny poziom samoakceptacji który pozwala nam nie obawiać się konfrontacji z innymi (mimo, iż większość z nich jest w czymś od nas lepsza!), nie zamartwiać się nieuniknionym zużyciem hardweru ani nie rozpamiętywać minionych nieoptymalnych (a nawet i kiepskich) decyzji.
    Jeśli polubimy siebie, mamy szansę naprawdę o siebie zadbać, a nawet może polubimy innych ludzi!

    • Tetryku,
      przepraszam, post nie dotyczy Twojego nicku.
      A Fredro także niezawodny:

      „Oby zawsze stał waszeci -
      W dzień i w nocy , w każdej dobie ,
      Morał co wędrowcom świeci –
      Czyń drugiemu jak chcesz sobie !”
      Buziaki

      • Ależ nie ma za co przepraszać, nie mam (C) na swojego nicka!
        Fredrę niektórzy nieco odmiennie interpretują:
        ..czyń drugiemu, co chcesz sobie!
        Zmiana niewielka, a może być brzemienna w skutki!

        • Tetryku,
          A. Einstein był zadowolony z wieku dojrzałego: „Jestem już w takim wieku, że jeśli ktoś mi każe włożyć skarpetki, nie będę musiał tego robić.
          Buziaki

  4. A co Wy wszyscy o starości? To już kolejny wpis na zaprzyjaźnionych blogach na ten temat. Wiosna idzie! Słońce przebłyskuje, trawka zaczyna się zielenić, życie się budzi, a tu o starości… Ech! Uszy do góry i na spacer, wigoru nabrać i nie myśleć o tym, że czas upływa.
    Pozdrawiam :)

    • Czarownico,
      tu nic nie ma o starości. Tetryk i zgred mogą być młodzi, ale zgniuśniali.
      M. Pawlikowska-Jasnorzewska:
      „Leszczyna się stroi w fioletową morę,
      a lipa w atłas zielony nagładszy…
      Ja się już nie przebiorę,
      na mnie nikt nie popatrzy”.
      Buziaki

  5. Czasami też takim tetrykiem się czuję, ale wystarczy jakiś impuls, słonko cieplej pogrzeje, kwiatki zakwitną, a już rower wzywa i łono natury.
    Od rzemyczka do trzewiczka… nietypowo pożegnałaś mistrza Młynarskiego ;-)

  6. Często mówimy: ” Będzie co wspominać na stare lata”.
    A na starość, jak na złość – skleroza :) /to z fejsa/
    Całkiem dobry to czas. Robimy, co chcemy. Hulaj dusza, diabła nie ma. No, może nie tak znowu hulaj, bo kręgosłup ćmi, nadkwaśność dokucza. Ale brzmi. Przynajmniej.
    Od 10 lat jestem na emeryturze i to naprawdę dobry dla mnie czas. Z ekspresowego przesiadłam się na rikszę. I to mi odpowiada, teraz ja już jestem najważniejsza dla siebie, nic nie muszę, robię to, co chcę, dopieszczam się. Oby zdrowie tylko dopisywało, to i radość życia będzie. Tylko czas jakby zbyt szybko leci…..
    Pozdrawiam Ultro serdecznie :)

  7. Rok temu zostałam oddelegowana do sanatorium, dla większości mogłabym tam być wnuczką, a dla każdego córką. Więc pozwolę sobie na przekazanie mojego spostrzeżenia na temat „tetryków”, bardzo chciałabym mieć taką parę na starość, jak większość z nich. Ja myślałam, że jestem gagatkiem, że moi znajomi są… Nic. Marność. Wszystko marność. Do tych ludzi można by podłączyć agregat i oświetlić całą dzielnicę. Dwie sytuacje nawet opisałam, bo świat po prostu musiał się dowiedzieć, jak to wygląda ;)
    A o kolanie, że mnie łupie to już nawet nie wspomnę.

    • Linko,
      jedni się zamykają w czterech ścianach przed telewizorem, inni radują się chwilami radości, które niesie życie. Wybór mamy.
      I pomyśleć, że na wyspie Keos kiedyś było takie prawo, że osobom po 60 dawano cykutę, aby nie przeludniać wyspy.
      Buziaki

  8. e tam. Kraina młodych tetryków jest niewątpliwie Holandia. Tyle zadowolonych tetryków jak tu nigdzie indziej nie widziałam…

    • Reno,
      czytałam o prawnych rozwiązaniach i udogodnieniach w Holandii. Nie mniej ważne jest nastawienie:
      „Już się nie spieszę
      Nie pędzę
      Nie biegnę
      Żyję wolniej
      Spokojniej
      Bez tempa
      Nie dlatego
      Że nie mam się do czego spieszyć
      Po prostu wiem
      Że i tak nie zdążę” (D. Jaworska)
      Buziaki

  9. Właściwie to od nas i od zdrowia zależy, jakimi będziemy tetrykami. A pytania czy wyłączyłem gaz, czy wyłączyłem żelazko i czy drzwi na pewno zamknąłem na klucz miałem już w liceum. Nie tylko ja miałem :-)

    • Hegemonie,
      J. Twardowski ujął to tak: ” Kiedy myślę i nic nie wy­myślę, to so­bie myślę, po co ja ty­le myślałem, żeby nic nie wy­myślić. Prze­cież mogłem nic nie myśleć i ty­le sa­mo bym wymyślił”.
      Problem z pamięcią mają wszyscy, ale z wiekiem coraz częściej, taki nasz urok.
      Buziaki

  10. Seniorom pary i wigoru przybywa, gdy na horyzoncie jest jakiś lekarz! Potrafią takiego speeda doznać, że trudno poznać! Wszystko nagle sprawne, kręgosłup, nogi, łokcie i głos potężnieje! Cudowna metamorfoza!!! :D :D :D

    • Dreptaku,
      wprawdzie nie byłam w sanatorium, ale ci, co byli, twierdzą, że tam wszyscy zdrowi i szaleją na parkiecie codziennie. Nie mogłam uwierzyć, gdy chora na reumatyzm sąsiadka opowiadała, że także tańczyła, a przecież ledwo po schodach wchodzi na piętro. Cuda. Starość jest podobno wolna od strachów młodości, jak zauważył A. Poniedzielski.
      Buziaki

      • Lekarz sanatoryjny podczas pierwszej wizyty zapisuje zabiegi, w tym muzyko i parkietoterapię. Więc to za jego sprawą poprawia się po takich zabiegach stan kuracjusza. Nie winić proszę kuracjuszy.

  11. Myślisz, że naprawdę istnieje taka kraina, w której ludzie nie narzekają i wszyscy dobrze się czują? Z autopsji wiem, że każdy lubi mówić na temat swoich dolegliwości. Taka ta nasza polska mentalność ;)

    Miłego dnia :)

    • Ariadno,
      oczywiście, że są ludzie, którzy potrafią się cieszyć i nie narzekać. O dolegliwościach nie rozmawiają.
      Buziaki

  12. to najwiekszy paradoks czlowieczenstwa, dowiadujemy sie, jak wazna jest chwila, gdy jestesmy juz mocno wiekowi…wtedy tak naprawde doceniamy smak zycia….i czesto zalujemy, ze stracilismy tyle chwil, teskniac do przeszlosci

    • Doroto,
      „Zbyt wielu ludzi, kiedy się zestarzeje, sądzi, że musi żyć zgodnie z kalendarzem.” John Glen, astronauta dobrze wiedział, że spełnione marzenia odmładzają.
      Buziaki

    • Wojtku,
      bez przedwiośnia nie byłoby wiosny, wiadomo. Gdyby było łaskawsze i podrzuciło więcej słońca, byłoby weselej na duszy.
      Buziaki

  13. Starość nie ma czasu, ona się spieszy, by wszystko zdążyć na czas. Owszem wspomina, czasem porówna, niekiedy westchnie, ale wciąż zadaje sobie pytanie, czy zdążę jeszcze to i tamto. Z autopsji !!!!

    • Ewo,
      rad jest dużo, ale cóż po nich? „Staraj się utrzymać swoją duszę młodą i drżącą aż do starości.” – mówiła G. Sand.
      Buziaki

  14. Każdy wiek ma swoje przywileje. Ja należę do osób, które po czterdziestce wszystko zaczęły od początku i teraz dopiero mogę zachwycić się życiem i światem na całego. I chyba nawet dobrze się stało, bo – tak jak Ultro piszesz w wieku nieco późniejszym ten zachwyt jest pełniejszy. Myślę, że wszystko ma swój czas – a owoc dojrzały i smak ma słodszy i bardziej soczysty jest.

    • Gabrysiu,
      K. Brandys uważał, że po czterdziestce nareszcie wiele spraw zrozumiał, ale w tym czasie przestał rozumieć młodych.
      Buziaki

  15. Ulubiona Nasza Ultro mam nadzieję, że nie pogniewasz się ale nie poczuwając się mentalnie do omawianego przedziału wiekowego hehehehe :-) rzecz ograniczę do serdecznych pozdrowień z Krainy Loch Ness :-)

  16. Szczurku z Loch Ness,
    ten Boy-Żeleński po przedstawieniu pochwał późnych lat, nie mógł się powstrzymać, by nie dołożyć:
    „Wiek dojrzały ma, bez blagi,
    Tak oczywiste przewagi,
    Że życzę wam, bracia mili,
    Byście go rychło dożyli”.
    Buziaki

  17. Sama prawda :) Czasem jednak człowiek chciałby się zbuntować. pozwolę sobie zacytować swój wiersz pt. „zakazy”

    Gdy masz już sporo na liczniku,
    to trzeba wyrzec się używek-
    nie palić, nie pić, nie zażywać
    i z dala trzymać od dziewczynek.

    Dziewczyny chodzą dziś urocze.
    Miniówy mają aż do pępka,
    lecz gdy je spotkasz odwróć oczy,
    bo trzeba będzie wzywać erkę.

    Musisz mieć nogę na hamulcu,
    bo już ci szkodzi każde licho.
    Nie możesz zażyć żadnej trawki
    i delektować się marychą.

    Nie możesz napić się też piwa,
    mimo że na nie masz natchnienie.
    W tym wieku nie jest już wskazane,
    bo może skoczyć ci ciśnienie.

    Lecz jak się kiedyś jeszcze wkurzę-
    nie będę myślał co mnie czeka.
    I sobie tęgo zaszaleję-
    wypiję cały karton mleka!

    Nie będę zważał na zakazy.
    Niech nikt mi głowy nie zawraca.
    Bo ja chcę poznać to uczucie
    kiedy się ma po mleku kaca.

    pozdrawiam, tetryk Roman ;)

  18. Co tu mówić Ultro o starości, gdy ma się tak bystry umysł jak ty? Gratuluję świetnej formy i zazdraszczam, bo jakoś na przedwiośniu budzę się z tymi dylematami, o których powyżej pisano. Byle do wiosny :)

    • Iwonko,
      „Starość jest jak wszystko inne. Aby odnieść sukces, musisz wcześnie zacząć”. A wcześniej urodzoną nie jest tak źle, jakby to się wydawało. Dzieci rosną, mężowie się starzeją, a my wciąż piękne.
      Buziaki

    • Małgosiu,
      dziękuję za doskonałe linki. Ten Rybiński przypomniał mi ważną rzecz: może i lata lecą, ale ja przecież taka sama, jak kiedyś…
      Ci starożytni Grecy mieli rację, że odmierzali czas dwojako. Raz wg kalendarza, a raz według ważnych życiowych momentów! Odmłodzenie na zawołanie.
      Buziaki

  19. Starość nie radość powiadają, ale grunt to mieć poczucie humoru.

    …Jeszcze tylko parę wiosen
    Jeszcze parę przygód z losem
    i kłopotów będzie mniej
    Ach, cierpliwość tylko miej

    Wesołe jest życie staruszka
    Choć wczoraj zmoczyła go łza
    Suchutki już dzisiaj wstał z łóżka
    bo pamięć, bo pamięć nie ta…

    Pamięć jeszcze posiadam, zatem serdecznie pozdrawiam, … i nawet wiem kogo :D

    • Parrafrazo,
      Grunt to poczucie humoru. Śpiewał o tym kiedyś J Przybora, W. Michnikowski, a jak tańczył Fred Astaire! Starym się jest wtedy, gdy przy wyjściu z muzeum, włącza się alarm.
      Buziaki

  20. Oj, wystraszyłaś mnie, bo wszystko to tuż przede mną!

    Na dziadostwo

    Zgłupieć, zdziadzieć i od razu
    Miałbym tak, bez wódy, dziewcząt?!
    Potem gadać do obrazu
    Albo przed komisją śledczą.

    Na koniec dowcip na ten smutny temat:

    Dwie staruszki przez cale swoje życie spotykały się, co tydzień by grać w brydża. Podczas jednego z takich spotkań, jedna ze starszych pań zwraca się do siedzącej obok:

    - Wiesz kochana, zdaje sobie sprawę, że znamy się już kilkadziesiąt lat. Ale starość nie radość. Pamięć coraz gorsza, coraz więcej rzeczy z niej ulatuje. Nie obraź się, ale czy mogłabyś przypomnieć mi jak masz na imię?
    Nastąpiło kilka sekund martwej ciszy nim zapytana starsza pani odpowiedziała:
    - A na kiedy potrzebujesz to wiedzieć?

    Teraz czas na wspominki:

    Na korniszonka

    Chodźmy, wódko, gdzieś na stronę,
    Rzekł spłoszony korniszonek,
    Mam dylemat niepojęty,
    Przecież jestem abstynentem!

    Przez prawie 12 lat mego blogowania wprowadziłem obyczaj postów gościnnych. Zapraszam delikwenta ( – tkę) do siebie, przeprowadzam z nim wywiad, a następnie publikuje jego post gościnny. Jest na kim się popastwić!
    Zapraszam zatem do siebie.
    uściski

    • Andrzeju,
      nie ukrywam, że Ciebie podczytuję, ponieważ zawsze pociąga mnie ciekawy umysł i talent.
      Oby tylko powaga się nam nie zestarzała…, bo wtedy byłoby źle, zatem ta szczypta pieprzu i odrobina dziegdziu pewnie by się przydała i posty nabrałyby rumieńców, a przez to może stałyby się ciekawsze, kto wie.
      Przy okazji podrzucam proponowaną zmianę w nowelizacji przyszłej ustawy emerytalnej: emeryci będą mogli przechodzić przez ulicę na czerwonym świetle.
      Buziaki

  21. Witaj, Ultro.

    Nie do końca chyba jeszcze w takich klimatach się odnajduję:) ale przykłady rodzinne podpowiadają, że może kompletnego sponurzenia uda mi się uniknąć:)

    Pozdrawiam :)

    • Leno,

      Do Victora Hugo zgłosił się początkujący poeta i zaczął opowiadać o swoich planach życiowych. Na koniec rzekł z westchnieniem:
      - Zanim umrę, chciałbym dokonać czegoś wielkiego…
      Hugo zaproponował:
      - Spróbuj pan umyć słonia!
      Jedni czasem dodają lat, aby choć trochę się postarzyć, drudzy odejmują, a jeszcze inni pragną być sławni. Zawsze czegoś pragniemy, do czegoś dążymy.
      Buziaki

  22. Słuch przytępiony, wzrok ciut zamglony, ale serce bije pięknym, radosnym pulsem. Starzeć się z humorem to najlepsza rzecz, jaką sobie fundujemy:)

    • Mario,
      Przychodzi dziadek do spowiedzi i opowiada jak to baraszkował z młodą kobietą.
      -Ależ to grzech – oburza sie ksiadz
      -Jaki tam grzech, ja nie jestem wierzacy -śmieje sie dziadek.
      -To po co przyszedł pan do spowiedzi?
      -A bo ja wszystkim to opowiadam.
      Przychodzi czas na opowieści, jak to za dawnych lat bywało…
      Buziaki

  23. Dreptaku,
    masz dar wynajdywania ciekawych zespołów i piosenek. To dopiero stetryczenie, ja Zespołu Reprezentacyjnego nie słyszałam, więc dziękuję, ponieważ mają dobre teksty.
    Buziaki

    • Hmm…nie przesadzajmy. Zespół Reprezentacyjny to dość znana grupa i bardzo znacząca, tyle że media takich grup nie promują za bardzo. A występują w nim bardzo znani artyści, tyle że z innych ról, bo np. Jarosław Gugała jest prezenterem i dziennikarzem telewizyjnym, a Filip Łobodziński to filmowy „Duduś”, iberysta, dziennikarz i muzyk. :)
      A ich najbardziej znany utwór to Król

  24. Zenonie,
    ja na Fb i Yuotube krótko bywam, pewnie stąd ta niewiedza. Piosenki tej grupy trafiają w sedno. Zadziwiające, ale z tronu także się spada, gdy siedzi na nim …Doskonałe.
    Buziaki

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.