Szczęściem jest mieć swój świat, Leśmianie

    Bolesław Leśmian – Szczęście

„Coś srebrnego dzieje się w chmur dali.
Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list.
Myśmy długo na siebie czekali.
Jaki ruch w niebiosach! Słyszysz burzy świst?

Ty masz duszę gwiezdną i rozrzutną.
Czy pamiętasz pośpiech pomieszanych tchnień?
Szczęście przyszło. Czemuż nam tak smutno.
Że przed jego blaskiem uchodzimy w cień? …

Czemuż ono w mroku szuka treści
I rozgrzesza nicość i zatraca kres?
Jego bezmiar wszystko w sobie zmieści,
Oprócz mego lęku, oprócz twoich łez”.

         Nikt nie wie, co to jest to szczęście. Nawet prof. W. Tatarkiewicz, choć próbował go naukowo zdefiniować. Eudajmoni, dobry los, starożytni przypisywali różnym pojęciom i tak Demokryt – harmonii ducha, epikurejczycy – przyjemnościom, Arystoteles – wiedzy, a stoicy – cnocie. Czasy nowożytne definiują jako zadowolenie z życia, przy czym szczęśliwy nie oznacza, że musi być wesoły, jednak głębszy stopień szczęśliwości wymaga wysiłku, pracy, zabiegów, bo w życiu nic samo nie przychodzi, a tym bardziej szczęście Nie wystarczy zaklinanie „chwilo trwaj”, nie wystarczy czekanie, a tym bardziej liczenie płatków tej czterolistnej, obsypywanie tym ryżem, czy cukierkami przed kościołem. Ze szczęściem to jest trochę tak, że wszyscy o nim mówią, ale niewielu  tak po prawdzie  go doświadcza.

          Podmiot liryczny w wierszu Leśmiana zauważył, że w końcu to wyczekiwane „szczęście przyszło”. Wiatr zapukał w okno, przyniósł list. Ma prawo być radosny i szczęśliwy. Spotkanie poprzez wiadomości obfituje również w nieziemskie wydarzenia, bowiem „coś srebrnego” uczyniłoruch w niebiosach” i przyniosło te dobre wieści. Zatem wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią o trwaniu zadowolenia. Tymczasem w chwili, gdy owo szczęście przyszło, zamiast cieszyć się tą wyjątkową chwilą blasku, podmiot liryczny chowa się w cieniu, a „w mroku szuka treści”. Zwraca się do adresata, „Czemuż nam tak smutno”, ponieważ życiowe doświadczenie podpowiada, że nic wiecznie trwać nie będzie. Tym bardziej, że nasza rozrzutność w uczuciach jest znana, stąd uzasadniony lęk. Miła pani, przystojny panie, a któż powiedział, że piękne chwile i ta radość ma trwać wiecznie, niezmiennie i w tej samej gwiezdnej postaci? Zakochani bohaterowie Leśmiana słusznie obawiają się, że to nie będzie stan trwały. Problem w tym, że gotowej recepty na szczęście nie ma i na szczęście nie zanosi się, by ktoś opracował tego typu suplement na śniadanie. 

              Skoro w naszym życiu dominuje ulotność, nietrwałość, wniosek prosty. Szczęśliwymi są ci, którzy umieją się wspólnie cieszyć małymi przyjemnościami, krótkimi chwilami, potrafią cieszyć się drobiazgami, a ból, cierpienia fizyczne i duchowe przekują na pozytywne zmiany. To oni mają szansę być zadowolonymi z życia. Pamiętajmy, że diabeł zawsze tkwi w tej odpowiedniej dla siebie  i n t e r p r e t a c j i.