Ach, te słowiańskie baby

         IMG_0013

      Jeśli wiedza to potęga, to ta potęga powinna wzrastać wraz z poziomem wiedzy. Kto czyta, nie błądzi, ale im więcej czytasz, tym częściej myślisz: do czego ta wiedza się przydaje? Dochodzisz do wniosku, że wraz z czytaniem poszerza się zakres wyobraźni, skoro przenosisz się do magii, niesamowitości śladami przodków, poznajesz ciekawostki z tego i nie z tego świata. Dzięki „Bestiariuszowi słowiańskiemu” P. Zycha, W. Vargasa przenosisz się do zadymionych chałup, modrzewiowych dworków, gdzie koło kominków, na przyzbach, polepach, a także po polach, po lasach snuje się barwny świat słowiańskich wierzeń i tajemniczych historii. A wyobraźnię przodkowie mieli niekonwencjonalnie barwną. Pojawiają się duchy, strzygi, utopce, diabły, wąpierze i choćby te baby.         

             Baba według podań to perfidne stworzenie. Nie dość, że wiekowa, to zajmowała się urokami, zamawianiem i odczynianiem. Wówczas baby, znachorki,  miały zły PR (public relations). Obecnie nie miałyby źle, ponieważ współcześnie zło lepiej się sprzedaje, jest na niegodziwy występek popyt, a te maści, eliksiry  szłyby jak ciepłe bułeczki za bajeczne pieniądze, skoro odmładzanie i podtruwanie na tepecie. A lud wierzy ziołolecznictwu i czarom uroków, więc zamiast lęku magiczne zaklęcia budziłyby współcześnie podziw, szacunek i przynosiłyby dochody. Po czym poznać czarownicę? Daj jej kieliszek wódki. Jeśli zamiast pić małymi łyczkami po kropelce, wypije duszkiem, znakiem – wiedźma, więc wkrótce należało spodziewać się chorób, nieszczęść, gradowych chmur, odebrania krowom mleka. Poza tym kury wkrótce przestałyby nosić jaja, a morowe powietrze niechybnie zabiłoby trzodę chlewną. Na sabatach w noc spotkań na Łysej Górze dosiadały owe miotły, ożogi, czy chlebowe łopaty.  Albert Einstein powiedział, że „wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe”. Nasi przodkowie mieli doskonałą, która odkrywała ciekawszy świat i upiększała rzeczywistość.

               Baby były różne. Jedne były jagodowe, więc włóczyły się po lesie i straszyły co mniej rozgarniętych zbierających jagody i grzyby. Kto nie zauważył grzywy z ziół jagodowej, tego baba pogoniła albo i złapała za szyję. Baba grochowa wyglądała niezbyt apetycznie, bo w wysuszonych pękach grochowin nie wygląda się młodo, czy ponętnie. W dodatku nie lubiła leniów śpiących za dnia, więc ich gryzła, a niedopilnowane dzieci porywała. Taka wersja czarnej Wołgi. Cmentarne baby zaciągały do grobów, dlatego warto omijać nocą ten przybytek. Z kolei baby wodne to takie niby-rusałki baraszkujące w wodzie, tyle że stareńkie, pomarszczone, zgarbione. Ciekawe, ilu młodzieńców pięknych i młodych uwiodły w blasku tego magicznego Księżyca? (Tego się nie dowiemy, bo Księżyc dyskretny). Żytnia baba to prawdziwy Herod, południca atakująca w biały dzień. Tej szelmy można się było spodziewać, kiedy przechodziło się koło żyta. Mogła połamać ręce i nogi. Za taki kaprys można ją było tylko kochać, oczywiście inaczej. Bogunki wprawdzie nie umiały śpiewać jak syrenki, ale nadrabiały braki wokalne wyglądem. To piękne, jasnowłose babeczki wystrojone jedynie w korale i wianki. 

              Zaprośmy te baby, niektóre są do wzięcia. Zaprzyjaźnijmy się z tymi dziwnymi stworzeniami. Poznajmy ich intymny obraz życia. Niech zaprzeszłość oświeci współczesnych odbitym blaskiem, bo proszę państwa, wszak ta baba i ten pan… Babami trzeba się zająć tak, czy siak. Te z podań i legend urzekają kreatywnością, pomysłowością i fantazją. Wszak M. Aureliusz podpowiada: „Życie mężczyzny jest ufarbowane na kolor jego wyobraźni”. Bez wyobraźni ziemia zawsze byłaby nudna i płaska. I trudno byłoby znaleźć własną i niebanalną  szczelinę w tym  życia kanionie.

43 Komentarze

  1. Znam podobne z przekazu :) W naszej wiosce też były takie… czarownice kiedyś, a nawet wiedźmy.
    Czytając miałam też przed oczami „Babkę” z Rancza hahaha.

    • Korku 115,
      czarujemy, nie da się ukryć, ale jakby z przymrużeniem oka. Dawniejsze baby były o tyle ciekawsze, że nie pozowały na małe, słodkie idiotki, nie udawały, że są kimś innym niż są. Realnie rzecz biorąc, walczyły o swoje, a przy okazji uczyły naiwnych rozumu.
      Buziaczki od babki

  2. Baby, ach te baby, czymże bez nich były świat?
    Bogactwo wyobraźni naszych słowiańskich przodków dowodzi niezbicie także i tego, że, niezależnie od pociągania, nieźle się ich obawiali…

    • Tetryku,
      jedne baby zagrażały, inne chroniły, jak w życiu. Warto być może poznać jakieś magiczne zaklęcia, by chronić się przed tymi niebezpiecznie uwodzicielskimi. Albo zamówić odczynianie, poznać rytuały zniechęcające do rozgrzewania upiorów wyobraźni…
      Buziaczki od babki

  3. Baby…
    Podzielam pogląd Tetryka: pociągały i zatrważały, od zawsze.

    „A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
    Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
    Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
    I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza…
    I anioł i demon, i upiór i cud,
    I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
    Początek i koniec – kobieta – to ja.”

    Julian Tuwim

    Jeśli ta kobieta szeptała jakieś tajemne zaklęcia i żyła inaczej niż wszystkie to tym bardziej straszyła. A my zawsze lubiliśmy się bać, jako że …”Porządek lubi świat, a d…a lubi bat”

    • Tatulu,
      doskonałe spostrzeżenia i Twoje, i Tuwima. Dawniej łatwiej można było rozpoznać te baby, które mogłyby szkodzić. Uważano, że kobiety zanadto przywiązujące się do hodowanych zwierząt to czarownica. I to by się sprawdzało współcześnie, co druga to wiedźma. Nic tylko pieski i kotki w głowie.
      Buziaczki od babki

    • Wojtku,
      czy ten świat Podlasia zapełniony duchami, upiorami i zjawami nie jest ciekawy? Kiedy siedzisz w mglisty ranek w biebrzańskim lesie, odzywają się groźnie zwierzęta, gałęzie skrzypią złowieszczo, to upiory muszą harcować, nie ma siły.
      Buziaczki od babki

      • Jak pewnie wiesz, często nocujemy w samochodzie. W ubiegłym roku postanowiliśmy zatrzymać się na noc w pewnym miejscu, które wielokrotnie odwiedzaliśmy, ale zawsze za dnia. Przygotowaliśmy barłóg, gŁoś poszedł rozejrzeć się po okolicy, a ja zacząłem gromadzić opał. W pewnym momencie dotarło do mnie, że ten nocleg, to nie jest jednak dobry pomysł, bo coś mi w tej okolicy ewidentnie przeszkadza. Najciekawsze było jednak to, że po chwili przyszła Iwona z pytaniem, czy nie moglibyśmy zmienić miejsca, gdyż dziwnie się tu czuje. Ot taka, podlaska historyjka :)

  4. Widziałam tę książkę, chyba się skuszę, tylko nie lubię tego typu ilustracji.
    O tak, nasi przodkowie mieli bujną wyobraźnię. Aż gęsto było.:)))
    I zadziwiająco wiele z dawnych wierzeń, przesądów, gestów itp. przetrwało do dziś, choć już zatraciło swój pierwotny charakter.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Grażynko,
      ilustracje oddają lęki i frustracje ówczesnego człowieka. Nie było łatwo żyć w tej puszczy, a nieszczęścia i śmierć czyhały zewsząd.
      Buziaczki od babki

  5. Powiem o czymś z pogranicza tego o czym u Ciebie mowa. Pamiętam „baby”, jako osoby zajmujące się uzdrawianiem:
    -przez jakieś egzorcyzmy i kadzenie nad chorym,
    -leczeniem fikuśnymi ziołami,
    -wyjmowaniem z oka obcych ciał z użyciem własnego języka,
    -leczenie pijawkami,
    -wypędzaniem złych duchów przez dziwne modły.
    Pamiętam pożyteczną wiejską akuszerkę, to było na porządku dziennym. Kobiety rodziły w domu. U nas, w środowisku wiejskim, w pierwszych latach po II wojnie światowej, wiele starszych osób z tego było znanych. Pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      zioła i ziółka znane są i współcześnie. Taka waleriana, piołun, lubczyk, macierzanka. Konopnicka opisywała zapiekanie w piecu chlebowym, by choroba prędzej wyszła, to było kiedyś, ale współczesnych egzorcyzmów nie pojmuję.
      Buziaczki od babki

        • Jędrku,
          zioła hoduję na balkonie i używam do jedzenia, taka ze mnie o mało co zielarka. Na tej podstawie certyfikatu nie dostanę, ale babką jestem.
          Buziaczki od babki

  6. 04.08.09.Oława.

    „Ach te baby”

    Ach te baby co by bez nich robił świat

    Kochamy je pomimo że mają tyle wad

    Jak ich nie kochać Boże

    Przecież bez ich wad z nudów zdechłby świat

    My faceci też mamy wady

    A jednak kochają nas nasze baby

    Czy bez wad mógłby istnieć świat

    Molekułka
    A propos modrzewiowych dworków to ciekawy fim ik widziałam ,z serca polecam nie samowity.
    https://www.youtube.com/watch?v=hjW4gGwEdeE
    Pozdrawiam Molekułka:))

    • Naprawdę niesamowity dowiecie się cudownych rzeczy o drzewach o ich własnościach i zobaczycie jakie cudowne i zdrowe domy można budować z drzewa ,bez gwoździ ,bez ogrzewania odpornych na ogień wodę ,wilgoć i trzęsienia ziemi.Jest wzmianka o żywicy modrzewiowej ,słuchajcie uważnie .
      Warto zobaczyć polecam Molekułka :))
      https://www.youtube.com/watch?v=hjW4gGwEdeE

      • Molekułko,
        warto przystanąć, posłuchać. Obecnie człowiek pragnie być bliżej natury. Stara się zrozumieć przyrodę, nie szkodzić. Niektórzy uciekają z miasta i podejmują trud życia w surowej rzeczywistości.
        Buziaczki od babki

    • Molekułko,
      trafiłaś w to sedno, czyli narzekamy, ale jedno jest pewne, same rozczarowania, potwierdza spostrzeżenia także S. Ubańczyk: „historia badań nad religią Słowian jest historią rozczarowań”.
      Buziaczki od babki

  7. No to na szczęście wiedźmą nie jestem, bo małymi łyczkami raczej wypijam, niż duszkiem…
    Takich opowieści nasze babcie miały mnóstwo, na każdą niemal okazję, wiele z nich się zachowało m.in. dzięki Oskarowi Kolbergowi.

    • Jotko,
      ja wytrawne to po kropelce, ale słodkie to jednym haustem i bądź tu mądry, ale z wiedźmy coś muszę mieć.
      Słowianie wierzyli w moc Księżyca. Istniały fazy, kiedy zbierano zioła, by miały moc. I kiedy czytam w kalendarzu ogrodniczym, że dziś siać nie wolno, tylko to sianie, czy sadzenie dozwolone jutro, zaraz ta magia Słowian mi się przypomina.
      Buziaczki od babki

    • Szarabajko,
      te nadzwyczajne moce kobiet to raczej męski wybieg wyjaśniania, kiedy trzeba było tłumaczyć się, dlaczego ta młoda i piękna rusałka w głowie, a nie własna żona.
      Buziaczki od babki

    • Ewo,
      jedne baby to pięknie przystrojone dziewanny, rusałki o cudownie zielonych oczach i włosach, bogunki z boskim ciałem ubrane jedynie w korale i wianki, a inne to dziwożone, czyli garbate staruchy, strzygi o ptasich szponach, a niektóre południce to nawet miały żelazne zębiska. Może i takie żyją, kto to wie?
      Buziaczki od babki

  8. Baba z wozu, koniom lżej? Aaaa……przecież to nie o te baby chodzi ;)
    O TYCH babach uwielbiałam czytać. Ale najbardziej o tych, które leczyły za pomocą ziół, choć ich los zazwyczaj już wtedy był przesądzony…..

    Serdeczności zasyłam :)

    • Ariadno,
      pierwszą spalono w Chwaliszewie w 1511, a ostatnie czternaście w Doruchowie w 1775 r. Tortury były środkiem na pozyskiwanie dowodów. Brr
      Buziaczki od babki

  9. Po prawdzie jak mawiam, że mawia Imć Wachmistrz baby, a zwłaszcza nawiedzone to moja specjalność, co nie oznacza, że nie przeczytałem z zainteresowaniem :-)

    • Sokole,
      po prawdzie, jak ja zauważyłam i dostrzegli to także inni, nawiedzenie nie dotyczy tylko bab. Krzywa nawiedzenia rośnie współcześnie w zastraszającym tempie. I to zjawisko wymaga głębokich studiów, dlaczego w XXI wieku nawiedzanie, odczynianie, egzorcyzmy mają się doskonale, a nawet funkcjonują w internetowej, czy telewizyjnej oprawie.
      Należy zatem splunąć trzy razy przez lewe ramię. Pomoże lub nie, ale spluwanie z pewnością przyniesie ulgę.
      Buziaczki od babki

  10. akurat ja im więcej czytam, tym częściej myślę o tym, jak jeszcze wielu rzeczy nie wiem. pocieszam się jednak, że uświadomienie sobie niewiedzy również wiedzą jest.
    baby/babki/szeptuchy/wiedźmy/czarownice – ciekawe gdzie ja mogłabym się wpasować.
    baby, ach te baby, lalalala……….

    • Makrelo,
      w następnych postach będziesz miała możliwość określenia siebie i przypisania tajemniczych właściwości.
      Buziaczki od babki

  11. Zaiste intrygujący sposób z tą wódką :D ale i tak lepszy niż wrzucenie do studni – jeśli się utopiła to niewinna, jeśli przeżyła to pomogła sobie czarami i dobić.

    • Linko,
      od zawsze intrygowało mnie to, ile tortur potrafi wymyślić jeden człowiek drugiemu dla sprawienia sobie przyjemności. Widać to obecnie równie wyraźnie.
      Buziaczki od babki

  12. Warto też przeczytać „Konopielkę” Edwarda Redlińskiego lub chociaż obejrzeć film z kapitalnymi kreacjami aktorskimi.
    Pozdrawiam.

  13. No ładnie, wychodzi na to, że jestem wiedźmą. No może w połowie bo ja te kieliszki po połowie wypijam… I co z tym fantem zrobisz Ultro? Dymem jakimś wypędzisz z bloga?

  14. „Po czym poznać czarownicę? Daj jej kieliszek wódki. Jeśli zamiast pić małymi łyczkami po kropelce, wypije duszkiem, znakiem – wiedźma, więc wkrótce należało spodziewać się chorób, nieszczęść, gradowych chmur, odebrania krowom mleka.” — No proszę, czyli to prawda, że po pijaku wychodzi prawdziwy charakter człowieka ;).

    Ja dzisiaj odwołałam się z kolei do swoich znajomości spod znaku współczesnego czary-mary, dzięki czemu otrzymany od Ciebie komentarz pomyślnie został przeniesiony w odpowiednie miejsce. Mam nadzieję, Ultro, że Cię to usatysfakcjonuje. Odpiszę jutro, a już teraz za wizytę pięknie dziękuję. Udanego długiego weekendu!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.