Zobacz tę grację starych uliczek Krakowa

        Czas zatrzymał się w starych uliczkach Krakowa. Do tego miasta się nie przyjeżdża, tu się wraca, by pooddychać atmosferą, by zanurzyć się w przeszłość, by poznać historię. I niech ten skansen, jak mawiają zawistnicy, trwa jak najdłużej. Niechże  A. Sikorowski dalej śpiewa, by nie przenosić stolicy do Krakowa, a  najsławniejsza ul. Bracka niech ciągle moknie w deszczu piosenki Grzegorza Turnau:



           Najpierw udaj się na spacer Plantami, które powstały w wyniku wyburzenia murów obronnych. Planty to zielone płuca miasta, które obejdziesz w niecałą godzinę. Przypatrz się fasadom mijanych budynków.  Barbakan zw. Rondlem to najciekawszy zabytek w europejskiej skali z zachowanymi fragmentami obronnych murów. Według ezoteryków to okultystyczne centrum, magiczny punkt połączenia aż z Wawelem. A jeszcze ta magiczna liczba siedmiu wieżyczek, przy czym ósmą tajemniczą mogą zobaczyć nieliczni, a niektórzy dopiero… w dniu Sądu Ostatecznego. Obok leży ten kamień, który potrafi zabrać nasze troski. Trzeba tam być, aby pozbyć się kłopotów, ponieważ tylko w obrębie Barbakanu magia działa. Wiadomo od dawna, że magia i mistyka to drugie nasze życie, które jak ten cień wlecze się za nami. Barbakan to również niezwykły teatr pod gołym niebem. Podobno J. Styka  krajobraz „szpecił” obrazami aż mu prezydent musiał zabraniać. Tu wystawiono zakupiony wóz Drzymały. I tu odbyło się widowisko A. Polewki „Igrce w gród walą”: „Weźmij Kraków nasz do nieba i opraw go w gwiazdy”. I pomyśleć, że po latach temu zakochanemu w mieście Polewce odebrano ulicę i pomnik.

        Nie zapomnij zobaczyć tablic przy ziemi postawionych w miejscach dawnych baszt: mydlarzy, grzebieniarzy, miechowników… Potem zobacz ławeczkę poświęconą matematykom S. Banachowi i O. Nikodymowi (m.in. analiza funkcjonalna, równania różniczkowe) oraz literackie ławeczki J. Przybosia, M. Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, T. Peipera, T. Kantora, W. Szymborskiej… Wszystkie ławki opatrzone zostały specjalnymi tabliczkami, na których obok nazwiska autora znalazł się również specjalny kod QR. Po jego zeskanowaniu trafiamy bezpośrednio na stronę internetową, gdzie przeczytać można fragment tekstu autora i posłuchać jego nagrania w polskiej i angielskiej wersji językowej w interpretacji m.in. M. Kondrata, M.Stuhra, B. Szyca.

           Plantami dochodzisz do placyku zwanego krakowskim Nowym Światem, czyli Placu na Groblach. Nazwa pochodzi od grobli odcinających rzeczkę Rudawę od placu targowego. Najbardziej znanym budynkiem jest I Liceum im. B. Nowodworskiego, budynku zaprojektowanego przez J. Sarego wybudowanego w latach 1897-1899, a wokół większość kamienic pochodzących z końca XIX wieku.  Pod nr 3 mieszkał malarz K. Tichy oraz publicysta K. Pruszyński. Pod nr 12 mieszkał u J. Garyckiej znany artysta Piwnicy pod Baranami P. Skrzynecki. Po kabarecie pukano w okno, kilka cegieł, panowie podsadzali panie, wchodzono oknem, aby nie budzić ciotek. Lista gości imponująca:  Penderecki, Demarczyk, Wańkowicz, Mrożek, Łomnicki, Hanuszkiewicz, Osiecka, Hasior, Wajda… A na drzwiach napis: „Wejdźcie, którzyście utracili wszelką nadzieję.” Czy to możliwe, Matko święta, by ktoś to jeszcze pamiętał? Niestety, na kamienicy tablicy brak. W najbliższej przyszłości pojawi się zapewne mosiężna ze złoconymi literami z napisem bank.



                   Wracasz obok Wawelu, zwróć uwagę na neogotycki budynek seminarium, nieopodal stoi pomnik T. Boya-Żeleńskiego, legendy młodopolskiego Krakowa. Skręcasz w Kanoniczą, tu „niemal każdy dom był mieszkaniem znanych w historyi mężów, to z dobroczynności, to z zasług, to z nauki.” Najbardziej urokliwa ulica, gdzie mieszkali sami znani. Pod nr 5 siedziba Cricot 2 i stąd w 1990 wyruszył karawan wiozący trumnę z ciałem T. Kantora. Pod 19 miał według tradycji mieszkać św. Stanisław, ten ze Szczepanowa, obecnie Muzeum Archidiecezjalne. W Domu Długosza miał pracownię miał F. Wyspiański, ojciec Stanisława. (Należałoby brać przykład z postawy dramatopisarza, którego Franciszek Józef mianował profesorem. S. Wyspiański odesłał akt z adnotacją, iż od cesarza austriackiego żadnej posady nie przyjmie. Postawa godna naśladowania). Dalej pałac Floriana z najpiękniejszym renesansowym portalem, pałac Erazma  Ciołka, obecnie mieści się oddział Muzeum Narodowego, pałac S. Maciejowskiego, obecnie Instytut Hist. Architektury Politechniki z groźnym napisem: ”CK Inkwizytoriat Sądowy”. Na parterze Domu pod Trzema Koronami działa kawiarnia „U literatów”, gdzie na żywo można było spotkać noblistów. Kanonicza Street, gdyż większość kamieniczek była własnością kanoników, członków kolegium duchownego przy katedrze wawelskiej.

            Skręć placem św. M. Magdaleny na ul. Grodzką.  Naprzeciw znajduje się barokowy kościół św. Piotra i św Pawła. Przed kościołem rzeźby apostołów. Istnieje anegdota, że to najmniejszy kościół, skoro nawet apostołowie się nie zmieścili.  Ale ogrom  tego kościoła widać po kopule, gdzie wręcz można urządzać doświadczenia z wahadłem  Foucaulta, a w podziemiach pochowano ks. P. Skargę, który na próżno tępił te brzydkie przywary Polaków. Na tej ulicy znajdują się (w końcu to jest Kraków) jeszcze trzy kościoły: romańska budowla kościoła św. Andrzeja,  średniowieczny św. Idziego i św. Marcina (na portalu napis:”Na próżno żyje, kto nikomu nie przynosi pożytku”), a były jeszcze dwa. Dom nr 1 to kamienica „Pod Łabędziem” (lub kamienica Celestyńska). Od strony podwórza powstała znana kawiarnia „Lili”, która stała się nieoficjalną siedzibą artystów, literatów i satyryków. Kto tu nie bywał! (Gdy rozległ się okrzyk wycieczki szkolnej „Wodecki”, młodzież natychmiast ruszyła za piosenkarzem, a po drugiej stronie została sama wychowawczyni). Wreszcie te kamienice Liberzyńska,  Prymasowska, Korzeczkowska, Pod Elefanty, Pod Kozłem, Collegium Broscianum UJ, Collegium Iuridicum UJ, dawny Arsenał  Królewski, Dom Wita Stwosza, Pałac Szaniawskich. W  Dworku Odrowążów nr 60 mieszkał M. Rej, pod nr 22 ur. się H. Modrzejewska, a pod 13 był najbardziej eksluzywny sklep bławatny, marzenie elegantek. Ulica nazywa się Grodzka, ponieważ prowadziła do grodu, inaczej królewski trakt. Tędy jeździły konne tramwaje.

        Dochodzimy do placu Wszystkich Świętych, tu należy dostrzec na tle pałacu Wielopolskich pomnik J. Dietla, rektora UJ, pierwszego autonomicznego prezydenta, balneologa. Jemu zawdzięczamy, że krakowianie zaczęli pozbywać się kołtuna (wierzono przecież: jeśli kołtun zetniesz, to niechybnie umrzesz). Otóż rozsądny Dietl obwieścił, że będzie pobierany znaczny podatek od każdego kołtuna. I ludzie  s a m i  z własnej , nieprzymuszonej woli zaczęli się strzyc. A my wciąż nie wiemy, jak poradzić sobie z nadmierną prędkością. Od Rynku  skręcamy w najsławniejszą w Polsce ulicę (dzięki G. Turnau) Bracką, a nazwa pochodzi od Franciszkanów zw. braćmi mniejszymi. Ulica krzywa, krótka i zabytkowa.  Dom Orkana – nr 1,  kamienica Hetmańska Ossolińskich i Branickich nr 4, narożny z Gołębią –  Ankwiczów, pod 9 mieszkał współtwórca Plant – F. Straszewski. „Nowa Prowincja” sławna z gęstej czekolady w sam raz na deszczowe dni. Podniszczone ławki z dziurą na kałamarz, bibeloty z PRLu, klimat duszny, dekadencki. „Gdy zapytałem dokąd w noc idzie kompania cała, odpowiedzieli: jeden krok na Bracką do Turnaua”. Wiadomo: „W tej pakamerze  ”każdy krakowianin: goły i inteligentny” (L. Mazan).

           Ech, legendarny Kraku, gdybyś wiedział, ilu ludzi jest zauroczonych twoim grodem. Przybyszu, wróć i Ty, by przewietrzyć ten miejscami zatęchły krakówek i zobaczyć „Co się w duszy komu gra, / co kto w swoich widzi snach”. Zapamiętaj, że barw Krakowowi dodają wyjątkowi ludzie, nie kamienie, więc śpiewaj razem z Piwniczanami: „Wpadnij Pan choć na pół papierosa”.

Proszę kliknąć, by otworzyć zdjęcia Pawła:

Zdjęcia

 

 

50 Komentarze

  1. Być Krakusem to zaszczyt z wielu powodów. Mieszkać zaś, myślę, że niekoniecznie, ze względu na to „wzbogacone” powietrze. Pracowało się kiedyś w królewskim mieście, coś mi na ten temat wiadomo. Kawiarenek mi brakuje, przed oczyma mam „krakowski typ urody, ubierania się”. Jestem za ! Pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      stary Kraków porównywany jest do Wiednia, więc ci, co spacerują po Krakowie, to prawie wiedeńczycy.
      Myślisz, że smog tylko w Krakowie? Tu się systematycznie bada i informuje, a w innych miejscowościach nie ma takiej możliwości. A niech to smok porwie.
      Życzę słonka

  2. Trochę się tam zmieniło od czasów, kiedy szwendałem się po tych okolicach. Kiedyś jeszcze sobie pochodzimy, powspominamy. Kamienice wszak nie poszły sobie na spacerek. :D

    • Dreptaku,
      dla Ciebie powstanie za jakiś czas specjalny post o miejscach, których nie było, gdy tu bawiłeś.
      Życzę słonka

      • Taaa, np. Makro z tym dziwacznym rondem, które zamiast prowadzić na Olkusz kieruje na Bytom! A ja kurka nie chce do Bytomia! Na co mi Bytom???? Ja chciałem na Olkusz!!!! :D :D :D

        • Dreptaku,
          trzeba cierpliwości, dobrze, że to nie była Częstochowa:
          Grupa turystów zwiedzających Kraków z przewodnikiem miejskim, błądzi po uliczkach już trzecią godzinę. Wieczór zapada, a oni ciągle nie mogą trafić do hotelu. Głodno, chłodno i…
          „A zapewniał pan, że z pana najlepszy przewodnik po Krakowie” – wścieka się jeden z uczestników wycieczki.
          „Bo to prawda! Tylko, że to mi już wygląda na Częstochowę.”

  3. Są miejsca, które mają swoją historię, swój klimat i swoich piewców. Wracamy tam chętnie i często, w miarę możliwości. W tym roku mam szansę być blisko Krakowa, więc mam nadzieję, że i w Krakowie będę choć jeden dzień.

    • Jotko,
      ponieważ tu mówią kamienie, więc trzeba z nosem wtulić się w te niewidoczne tabliczki na kamienicach i mozolnie wodzić po nich palcem, ponieważ obok wielkie i złocone inne: zespół adwokacki, radca prawny, adwokat, bank, deweloper…
      Życzę słonka

  4. mamy w sumie blisko;)
    Czasem bywamy,nawet w tym roku gdzie zafascynowała mnie taka jedne gruba czarno-czerwona….lokomotywa;))).

    Dziwne wspomnienia też mam jak choćby….zgubiliśmy się kiedyś na Zwierzyńcu….A!A!A! zwiedzaliśmy kopiec i żadna droga nie chciała prowadzić do samochodu;)) A do tego ja zapomniałam komórki a mężu miał rozładowaną jak nigdy….A tubylca nijak spytać o drogę jak nie zna się miejsca gdzie się zaparkowało,pamiętając tylko jakiś szczegół….:)

    • Tuv,
      retro jak cacko…, zabytkowe, parowe, gwizdało głośno i zwracało uwagę. Kraków tak się rozparł na boki, że nic dziwnego, że się zgubiłaś.
      Życzę słonka

  5. Z przyjemnością odbyłam spacer proponowanymi ścieżkami krakowskimi. Dziękuję :)
    Staram się co najmniej raz w roku być w Krakowie. Drepcę godzinami po jego starych, pięknych uliczkach i zawsze czuję niedosyt. To czarowne miasto, nie ma co do tego wątpliwości.Dziwnym zbiegiem, miejsca, które promujesz, są moimi ulubionymi, dokładam teraz do nich sporą garść informacji, z którymi nas zaznajomiłaś. Pozdrawiam serdecznie, Ultro :)

    • An-Ulu,
      wszystko trzeba oswoić, a co oswojone, to kochane. Jak w „Księciu”. A kto po tym bruku nie deptał!
      Życzę słonka

  6. Oj dawno mnie tam nie było i pewnie z braku czasu nieprędko tam zawitam. Mam tylko nadzieję, że kwaśne deszcze nie spłuczą tego zacnego grodu do Wisły, co wcale nie jest takie nieoczywiste.

    • Wojtku,
      spłukania kamienic nikt się nie oczekuje, ale złych adminisracyjnych decyzji to już należy się bać. Jak mawiają tutejsi: dupereli stanowczo za dużo. A w urzędach się mnożą i potęgują.
      Życzę słonka

  7. No to ja jestem jakaś inna. Owszem, doceniam urodę i historię tych miejsc, ale mimo – a raczej może własnie dlatego – lat tam spędzonych nie lubię Krakowa. Co ciekawe, z konieczności tam czasem pomieszkuję…

    • Aniu,
      lubi się ludzi, a jeśli nie ma atmosfery sprzyjającej, to nic nie jest w stanie zachwycić i tyle. Przyznasz jednak, że to miasto jak te włoskie miasteczka przypomina skansen. Może dlatego mnie urzeka.
      Życzę słonka

    • Mam podobnie. Może dlatego, że to już nie jest Kraków mojej młodości? Kiedy tam byłam ostatnio uroda skryła się za kiczowatymi szyldami i reklamami.

  8. Gdyby ten tekst zilustrowany tymi zdjęciami wydać w formie poręcznej broszurki – sukces murowany. Ja wcale nie żartuję. Podsuwam pomysł na sensowne i nienudne zainteresowanie turystów Krakowem :)

    • Szarabajko,
      dziękuję za podsunięcie tematu następnych postów. Co jakiś czas postaram się coś ciekawego pokazać, wszak w Krakowie, jak i w Warszawie czasem bywamy.
      Życzę słonka

  9. Moje związki z Krakowem sięgają lat szkolnych, spędzonych w Bydgoszczy, a nie w Krakowie. Wielokrotnie tam byłem i często fotografowałem obiekty, które przyciągały moją uwagę. Nigdy nie chodziłem po mieście z przewodnikiem, więc dzisiejsza wędrówka z Tobą jest dla mnie bardzo pouczająca. Wrócę do tego tekstu jak będę dysponował mapą śródmieścia i będę mógł jeszcze raz to przeczytać i palcem po mapie wędrować, wędrować…
    Pomysł Szarejbajki wydaje mi się bardzo sensowny. Ja podpowiadam uzupełnienie Twojego tekstu o mapę z zaznaczonymi miejscami wędrówki
    Pozdrawiam

    • Tatulu,
      może kiedyś dorosnę do mapy… Postaram się drogę opisać. Zaczynamy od Barbakanu i idziemy Plantami w stronę Bagateli, odczytujemy talice dawnych baszt, mijamy UJ i szukamy napisów na ławeczkach. Przy ul. Wiślnej skręcamy do Franciszkańskiej i dalej Plantami, potem w prawo, przecinamy Straszewskiego i Placem na Groblach dochodzimy do Wisły. Ulicą Podzamcze obok Wawelu dotrzemy do Kanoniczej. Tu każdy budynek ma swoją historię, skręcić w plac Sw. Magdaleny (pomnk P. Skargi) i stanąć naprzeciw Piotra i Pawła, by na własne oczy zobaczyć tych apostołów, którzy się w kościele nie zmieścili. Potem ul. Grodzką z zadartą głową i oczami szukać tych tabliczek. Przy Franiszkańskiej warto zajrzeć do Franciszkanów, by tam zobaczyć witraż Wyspiańskiego Bóg Ojciec. Jeśli będzie słońce, to promienie oświetlające obraz zatykają dech. Skręcamy w Bracką, napijemy się czekolady u Turnaa i prosto do Rynku, by odpocząć na ławeczce obok Piotra Skrzyneckiego. Miłej wycieczki.
      Życzę słonka

  10. „Któż wypowie twoje piękno, Krakowie prastary… Chyba, że na sukiennicach przemówią maszkary…” Taką pamiętam piosenkę z dzieciństwa. Teraz wiem, że gdy przemówi Ultra to maszkary / poprawnie jest: Maszkarony/ mogą milczeć:)
    Niezwykłość tego miasta to suma piękna zabytków i otulającej ich mgiełki historii oraz dziejów życia niezwykłych ludzi kultury, sztuki i nauki.
    Nie da się Krakowa „poczuć” bez znajomości historii i sztuki tu tworzonej. Często myślę, że te tłumy zagranicznych turystów nie widzą i raczej nie zobaczą tego co w tym mieście najpiękniejsze. To, co niewidzialne zostanie tylko dla nas, wtajemniczonych:))

  11. Z przyjemnością wpadam do Krakowa. I to na całego papierosa! Pewnie trochę przyczyniam się, że smog ma się dobrze…

    • Bojo,
      nie łudź się, że u Ciebie nic szkodliwego w powietrzu nie ma.
      J. Sztaudynger:
      „O Kraków, Kraków, miasto z bajki,
      Miasto – jak szczęście, jak muzyka,
      Sine jak dym pykany z fajki,
      Który z błękitem się spotyka”.
      Życzę słonka

    • Kobieto po 30,
      smog jest wszędzie, natomiast smoka rozsławili dziejopisarze, w tym Kadłubek. Pewnie każde miasto ma swojego smoka, tylko o tym nie wie.
      Życzę słonka

  12. Dawno, zbyt dawno nie odwiedzałam magicznego Krakowa. Tam gdzie złote nuty spadają na rynek błyszczący jak jezioro rtęci. Dziękuję Ci Ultro za tę wycieczkę.

  13. Z przyjemnością przeczytałem i w ten sposób odbyłem wirtualny spacer, a i fotografie oglądnąłem z przyjemnością. Pozdrawiam

    • Romanie,
      sama lubię bywać w miastach i miasteczkach, oczywiście u blogowych braci i chętnie wirtualnie zwiedzam, ponieważ człowiek nie jest w stanie być wszędzie.
      Życzę słonka

  14. Kraków – wyjątkowy klimat w tym mieście. Mogłabym tam spacerować i przesiadywać na ławeczkach całe dnie! Byłam dwa razy, ostatnio trzy lata temu. Piękny post Ultro. Pozdrawiam serdecznie:)

    • Mario,
      klimat miasta to nie tylko mury, ale historie tworzone przez wyjątkowych ludzi kultury. To oni ożywiają kamienice, kawiarnie i teatry.
      Życzę słonka

  15. Choć dla serca nie najlepsze tu powietrze” – jak śpiewa A. Sikorowski, a przytaczany powyżej J. Sztaudynger dodaje:
    Gołębiami brukowany Kraków
    gówno ma z tych ptaków…

    W sumie – wolę to miasto od wielu innych, w których bywałem :-)

    • Tetryku,
      w rolniczych miejscowościach smog równie wysoki. A w Skale to nawet wyższy jak w Krakowie. Gdyby tak wszędzie zmierzyć, to okazałoby się, że nie tylko w Krakowie smog straszy.
      A Kraków się lubi za tę jego przeszłość.
      Życzę słonka

  16. Byłam w Krakowie cztery razy. Pierwszy raz na wycieczce szkolnej. Dwa razy służbowo i raz na zasadzie – spacer w oczekiwaniu na odjazd pociągu. Zamiast siedzieć na dworcu – pochodziłam po mieście. I nic. Nie zakochałam się w Krakowie. Po przeczytaniu Twojego wpisu – nabrałam chęci na powtórkę. Na weryfikację stanowiska w kwestii uroków Krakowa. Swoją drogą, to być może Sztaudynger zniechęcił mnie do Krakowa pisząc: Gołębiami brukowany Kraków, G…. ma z tych ptaków.

    • Ewo,
      po Krakowie należy chodzić z zadartą głową, by podziwiać kamienice i równocześnie patrzeć na tabliczki znajdujące się na nich i informujące, kto tu bywał i mieszkał. Proponuję zacząć zwiedzanie od podziemi w Rynku.
      Życzę słonka

  17. Bardzo przyjemną wycieczkę odbyłam starymi uliczkami Krakowa. Co prawda kiedyś w nim byłam, ale to było tak dawno, że już nie pamiętam..
    Tak dokładnie wytłumaczyłaś każde dojście i wejście, że teraz bez trudu wszędzie bym trafiła. Z takim przewodnikiem na pewno bym nie zginęła.

    Serdeczności.

    • JaGo,
      kiedy będziesz miała okazję, przyjedź, zobaczysz, jak się zmienił. I ocenisz, co na korzyść, a co nie. Warto zajrzeć.
      Życzę słonka

  18. … no tak dokumentnie to ja Krakowa nie znam, ale z przyjemnością spaceruję wymienionymi przez Ciebie uliczkami, jeśli tylko mam okazję odwiedzić to miasto.
    Ulubione miejsca to Kanonicza, pozamiejski Klasztor Kamedułów i oczywiście okolice Barbakanu, tudzież Floriańskiej… wiadomo… obrazy… pozdrawiam z Calais

    • Smoothoperatorze,
      a tak śpiewali o Krakowie „Chłopcy z Placu Broni”:
      „No i bardzo ważną rzeczą jest
      Unikalny mikroklimat ludzkich serc, ludzkich serc
      Nawet teraz możesz spotkać Piotra S.
      Zresztą możesz spotkać kogo chcesz
      Raz widziałem szedł ulicą król
      Zanim cały dwór, wielobarwny tłum… Kraków, Kraków”.
      Życzę pięknych widoków, bo słonko zapewne tam świeci

  19. Ostatnio byłam w tym mieście po dłuższej nieobecności. Pięknie ale… nie tak jak kiedyś. Czasy się zmieniły, okoliczności się zmieniły i….ja się zmieniłam. Jedno jest pewne – to jedno z najbardziej magicznych miejsc na ziemi :)
    pozdrawiam serdecznie!

    • Agnieszko,
      a J. Sztaudynger tak pisał o Krakowie:

      „O Kraków, Kraków, miasto z bajki,
      Miasto – jak szczęście, jak muzyka,
      Sine jak dym pykany z fajki,
      Który z błękitem się spotyka”.
      Życzę słonka

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.