Język uprowadzony przez przypadki

         jez

          Język może nieostrożnego człowieka sprowadzić na manowce. Skoro to nie chiński, spróbujmy zrozumieć te przypadki, reguły i ten porządek, przynajmniej w piśmie.  O Facebooku nie wspominam ze zwykłej grzeczności. Tam za swoje poglądy możesz być banderowcem, gudłajem, ubekiem, mośkiem, szwabem. Język nie jest bowiem eksluzywnym towarem, a skoro każdego stać na język, spowszedniał był, a gazetowy tak zwiększył pole semantyczne, że w końcu stał się śmieszny. Przypatrzmy się tym eksluzywnym sklepom z majtasami, paznokciami, ciuchami, pudrami w kremie. Tani Armani second hand też może być exclusive.

              Eksluzywny znaczy «przeznaczony dla zamkniętej grupy osób», czytaj: dla wybranych,  bogatych np. klub, lokal, hotel, dzielnica, ferrari. Słowo to obecnie używane jest w znaczeniu elegancki, luksusowy, bo przecież  na lakier, puder, bokserki każdego stać. W sieciówce zawisło nad jedzeniem, ubraniem, a także postawione zostało obok tytułu pewnego czasopisma dla gentlemanów oraz w ostatnich latach nad butikami. Nawet podłoga została nazwana exclusive, choć pewnie wszyscy po niej będą chodzić, czyli kto przyjdzie, musi podeptać. Jeśli wszystko będzie eksluzywne, to co będzie dla wybranych i wyjątkowych?

              M. Rusinek nazywa to zjawisko pypciami na języku. Idzie rzeczywiście pypcia dostać i to w trybie warunkowym czasu przeszłego.  Chociaż każdy widzi swój język, tak naprawdę nikt nie może sobie z nim poradzić, skoro również językoznawcy w niektórych kwestiach różnią się między sobą. A slogany powtarzane przez telewizyjną celebrę poszły w lud, co widać za sprawą galanterii dzierganej na rękach, szyjach, łydkach oraz  na odzieży (tak, tak, obecnie odzież też może być patriotyczna, jakby kto tego nie zauważył), stąd napisy typu: „wyklęty”, „dobra zmiana”, „żołnierze niezłomni”, „dziewczyny wyklęte”, „jestem patriotą”, „suweren”. A ten ‚suweren’ znany już ze średniowiecza, oznaczał kiedyś władcę sprawującego niezależną władzę oraz naród, gdzie funkcjonuje zasada suwerenności ludu. Obecnie suwerenem jest ten, kto wybrał władzę, czyli pojawili się nowi władcy.  

             Jeśliby był język taki giętki, to byłby poradził sobie sam z salonami, których pełno dookoła. Wprawdzie trzeba mieć poczucie humoru, by ciasną kanciapę z butami nazwać salonem,  czy piwniczną izbę studiem urody, ale jak to mówią, kto bogatemu zabroni. Chociaż owe salony mogły były mnie rozczarować, że tak posłużę się plusquamperfektum, to nie zniesmaczyły tak bardzo, jak ten podział słowem ideologicznym: tfu, lewactwo, fu Ukrainiec, fuj komunista, fe Żyd, pfe pedał. Wyrazisty język jednych (my, Polacy, patrioci, polegli) przeciw onym, czyli  zdrajcom, zbrodniarzom, gorszym sortom. W tym wypadku słowu odbiera się właściwe znaczenie, a nadaje nowe, przewrotne w swej treści, więc obserwujemy zjawisko odwróconych etykietek, co od razu widać na koszulkach, przypinkach: „Nie ma geyów ani genderów”, ”Gorszy sort to ja”, „Prawdziwy mężczyzna nie wybuduje domu, nie zasadzi drzewa”, „Zara szlag mnie trafi”,  ”Jaki kraj, taki gender”.

         Język poluzował i to niezależnie od wieku. Kiedyś w szkołach uczono, że szyk w wyrazach jest ważny, więc taki przymiotnik oznaczający cechę powinien stać zawsze przed rzeczownikiem. Obecnie kolejność odwrotna, co podobno ma ukazać wagę i ciężar rzeczownika, stąd „kraj nasz”, „wartości chrześcijańskie”, „pieśń maryjna„. Dawniej uczono pisania ”wziąć”. Niektórym jednak więcej wolno, więc pewna posłanka pisze: „Napisałam wziąść. I tego będę się trzymała”. Trochę to pastewnym trąci, lepiej nie brać przykładu z zadufanych. Zatem bez nadętych dyskusji, pisz „wziąć”. I nie inaczej. Niedowarzenie językowej strawy widać również w „złej renomie„. Renoma znaczy pochlebna opinia, więc dodawanie przymiotnka ‚dobra’ niepotrzebne, a ‚zła’ renoma to poplątanie z pomieszaniem. Zestawienie „najbardziej optymany” również nadużywane w ławach i na trybunach. Optymalny to najlepszy z możliwych i nie potrzebuje przymiotnika.

                Polacy nie gęsi, ale czy swój język znają? Dopiero w pełni widać, gdy otwierasz tego bożka zwanego Internetem (choć powinno się pisać ‚internet’). Tam dopiero ciężko! Dosłownie wszystko waży i nie do udźwignięcia: „ciężko powiedzieć”, „ciężki orzech” (zamiast twardy orzech), „ciężko to widzę”, „ciężko o tym  mówić”, „ciężko przewidzieć”, „ciężko uwierzyć”, „ciężki weekend”. Ugryź się w język, zanim napiszesz „ciężko myślę”. {
http://gadzetomania.pl/17516,gadzeciarski-design}

            Słowo „design” zrobiło dosłownie furrorę. To zapożyczenie ma polski odpowiednik  znaczy ‚projekt’, ale nie pachnie tak światem jak dizajn. Stąd to słowo pożyczają sobie wszystkie branże i stosują go w znaczeniu technologia, funkcjonalność, aranżacja i ładny wygląd. Mamy więc czajnik z ciekawym designem, podobnie jak skrzydło drzwi, muszle, kafelki, krawaty. I dalej spada ten design jak grosz z jasnego nieba, tylko patrzeć, jak powołają instytut dizajnu, skoro zadęcie na zubożenie słownictwa widoczne wszędzie. Zamiast  jednego „design” można użyć: estetyka, stylistyka, wygląd, wzornictwo, estetyka, wygląd.

           Rozpętała się dyskusja o szerzeniu biernika w dopełniaczu, bowiem od jakiegoś czasu trwa moda na dopełniacz zamiast biernika. Nie będę zaglądać pod język, ale lubimy wysłać e’maila, pisać bloga, kupować laptopa zamiast wysyłam e’mail, piszę blog, kupię laptop (tak jak nie powiemy napisałam lista, posta, notatnika). Biernik jest  kłopotliwym przypadkiem, ponieważ trzeba wiedzieć, że rzeczowniki nieżywotne przyjmują postać tożsamą z mianownikiem, czyli trzymam wąż (ogrodowy) i podlewam, a z kolei żywotne – z dopełniaczem, więc mogę trzymać żywego węża. Jemy też niepoprawnie: kotleta, banana, pomidora zamiast jem kotlet, pomidor, banan. Blogujący również piszą na bloga zamiast na blogu. Zjawisko powszechne, więc będzie normą, a nawet już jest uznane powoli za normę. Dzień dzisiejszy, kontynuowanie dalej, okres czasu - masło maślane nikogo nie dziwi, a niektórzy udowadniają, że to nie pleonazmy.

- Nie do wiary, żeby jeden człowiek mógł zrobić tyle błędów – dziwi się nauczycielka.          - Nie ja jeden, bo pomagał mi brat, mama oraz tata – odpowiedział uczeń.

              Pomyślmy, jak żylibyśmy, gdyby nie trudne przypadki? Muszą być, aby odczuć potem ulgę i móc co zmieniać. Polacy codziennie w biegu, dlatego zapychają swój język „bele czym”, a nawet wyrazistym nad wyraz: „Jak się komuś nie pasi, to wypad”. Koń też ma swój język, chociaż jaki jest, każdy widzi. Ty, jak zrobisz błąd, zawsze możesz powiedzieć, to wina klawiatury.

             Teraz parę sucharków o samych językoznawcach za to, że stosują ścisły szyk i szyk przestawny też:

- Co robią w przerwie między zajęciami? Idą na Kafkę.

- Co mają na nogach? Owe Sandauery i trupięgi Leśmiana.

- Co robią po pracy? Piją Pana Tadeusza.

- Czy jedzą drogie sushi? Oczywiście, na Sępa tego od Szarzyńskiego.

- Ulubiony przysmak? Wiadomo, Miodek.

62 Komentarze

  1. To, że znów piszę pierwszy to nie dla miejsca na pudle, ale dlatego, że marzy mi się byśmy wszyscy pięknie mówili, pisali i to w ojczystym języku. Przecież „projekt” brzmi piękniej niż „design”. Zawsze chciałem być poprawnym, staram się. Podziwiam znawców naszego języka, proszę walczcie, „gońcie” to co brzydkie i nie nasze. Przy kawce można o Kafce, prawda? Na stoliku może też stać butelka „Pana Tadeusza”. Czemu ją tak nazwali? Pewnie komercja, lepiej się sprzedaje. Pokornie dziękuję i pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      pewnie każdy chciałby mówić i pisać ładnie, nie zawsze wychodzi. Marzeniem Paulo Coelho było, aby na świecie był jeden język zrozumiały dla wszystkich. Dopóki są ludzie, nie ma szas, by mówili jednym językiem.
      Miłego wypoczynku

      • Mam na myśli język ojczysty, nauczanie w szkołach, posługiwanie się językiem ojczystym w domu, w kulturze, w środkach masowego komunikowania itp. Mam na myśli piękno języka polskiego, jego złożoność, ale i prostotę, przede wszystkim język powszechnie rozumiany. Mój poprzedni komentarz jeden z Panów określił jako z mojej strony propozycję krucjaty. Zgodzę się z tym określeniem, dopowiem krucjaty intelektualnej, nieustannej. Metoda? Siła argumentu, broń Boże argument siły, nie o „wyprawy krzyżowe” mi idzie, nie o inną krucjatę znaną z historii. Idzie o nauczanie, pokazywanie błędów, piętnowanie. A na naszym podwórku? Są pośród nas intelektualiści, poloniści, proszę pokażcie mi moje błędy w moich tekstach, komentarzach. Nie obrażę się, nie odwrócę, wręcz podziękuję. Tak ja to widzę. Pozdrawiam. :)

        • Jędrku,
          purystą nie jestem, sama też popełniam błędy, więc nikogo pouczać nie zamierzam. Natomiast przypominać o poprawności językowej należy, prawda?
          Miłego wypoczynku

  2. Za ten biernik wdzięczna Ci będę aż do ostatniej chwili, w której będę w stanie pisać swój blog i i otwierać swój laptop. W ogóle świetnie wyłapane nasze powszednie błędy (zwróć uwagę na szyk). Choć, jestem pewna, że jak oznajmię bliźnim, że „jem banan”, to popatrzą na mnie zadziwieni. Pozdrawiam, Ewa

  3. Jestem Ci dozgonnie wdzięczna za ten tekst, bo chociaż purystką językowa nie jestem, i błędy popełniam, to jestem tez z tych, których zwrócenie uwagi cieszy. Bo czasem po prostu nie wiem, że to, co mówię, jest niepoprawne. Różnice między dopełniaczem ( kogo, czego), a biernikiem ( kogo, co) zawsze mnie fascynowały… i to, że nikt nie ma niczego w dupiu, natomiast ma w cudzysłowiu. Bo ja się już do tego posunęłam, że tak podsumowuję…
    I kto błędów nie czyni, niech pierwszy rzuci kamieniem – o moich niektórych dowiadywałam sie dopiero w innych częściach Polski, nie wiedziałam nawet, że określony sposób odmiany bywa regionalizmem:).
    A ekskluzywny… to już zupełnie inna bajka, w swoim czasie natłumaczyłam się jak głupia, bo bez efektu.

    • Aniu,
      purystką nie jestem, choć zasady znam, popełniam błędy jak każdy. Ale ponieważ lubię się bawić słowem, stąd staram się, by robić to w miarę przyzwoicie.
      Miłego wypoczynku

  4. Dzięki Ci niezmierne za ten szkicowy, choć wyczerpujący post językoznawczy.
    Nieuctwo to jedna z naszych cech narodowych i zawsze będzie na wierzchu, choćby z racji językowej normy uzualnej, zwanej w skrócie uzusem. W praktyce polego to na tym ( to kieruję do Vox Populi, nie do Ciebie!), że ewidentne lapsusy językowe, wskutek powszechnego i częstego użycia zyskują status poprawności! Bardzo dobry polski wynalazek.
    Co do pleonazmów, to sprawa też nie jest aż tak oczywista. Tu sięgnę pamięcią do lat słusznie minionych:
    - fakt autentyczny; bywały fakty nieautentyczne np. przyjaźń polsko – radziecka.
    - współpraca wzajemna; bywała współpraca bez wzajemności np. poczynania Rady Wzajemnej Współpracy Gospodarczej.
    Pomijam tu także słowa – wytrychy jak „generalnie”, „seryjnie” (w znaczeniu: na serio) itp.
    pozdrawiam, ściskam i zapraszam

    • Andrzeju,
      zauważyłam, że coraz częściej ludzie mylą solenizanta z jubilatem, przecież jubilat ma jubileusz, a nie imieniny, więc pomyłek nie powinno być.
      Musisz przyznać, że nasz ojczysty język wszystkim sprawia kłopoty, więc pozwól, że przywołam z czasów słusznie minionych Samopomoc Chłopską. Bez niej z miejsca nie ruszymy.
      Miłego wypoczynku

    • Bojo,
      już dawno nie słyszałam tego słowa, przydałoby się go czasem użyć. A do Ciebie zaglądam właśnie ze względu na język i styl.
      Miłego wypoczynku

  5. Wszystko, co piszesz jest prawda, wzorem i ku pamięci. Są to twarde reguły i nie powinno się ich zmieniać. Niemniej, chociaż mnie też czasem dziubie niepoprawne mowa i pismo różnych ludzi, uważam, że język powinien być nasycony różnymi zwrotami, wyrażeniami, choćby czasem zgrzytającymi. Nauczyć poprawności to jedno, a pozwolić na „fantazję” w wyrażaniu swoich myśli to drugie.
    Nie czuję się dyletantem językowym, często celowo używam szyku przestawnego, przestawnie przymiotnika po rzeczowniku itp.
    Nawet zwroty typu „zjem kotleta” też prześmiewczo używam.
    Ważne jest, by odpowiednio do okoliczności, używać poprawnego języka.

    • Jaskółko,
      świadomie użyte niepoprawne konstrukcje to ta wyższa półka pisma. Natomiast „Z języków najtrudniej nauczyć się wspólnego języka”, jak zauważył A. Kumor. Nie umiemy się porozumieć, mimo posługiwania się jednym językiem.
      Miłego wypoczynku

  6. Raczej trudno byłoby zaliczyć moją niegodną osobę do grona znających i stosujących reguły języka polskiego. Niemniej to co dzieje się od jakiegoś czasu w tym obszarze, to nie jest odosobnione jedno, czy też drugie zjawisko językowe, natomiast jest to KATASTROFA. Przyczyny są dwie. W przypadku „ludu prostego” bełkot utrwalany przez media elektroniczne, natomiast w przypadku „elit” bezmyślne oraz jakże modne i nobilitujące asymilowanie zazwyczaj anglojęzycznych wzorców językowych i określeń. Te wszystkie zarządzania zasobami ludzkimi, zmianą, czasem, ryzykiem i wszystkimi możliwymi określeniami, a głównie wrażeniem tworzą sytuację, w której standardy Rady Języka Polskiego możemy już tylko między bajki włożyć. Pan Note Jędrek proponuje krucjatę, której celem byłoby propagowanie pisania i mówienia poprawnie. Mam wątpliwości, chociażby z tego względu, że szkoła czyni tak od pokoleń wkładając do głów regułki składni, ortografii i interpunkcji. Skutek jest mizerny, bowiem w naszych czasach na przerwie lekcyjnej, w domu, w mediach, w internecie funkcjonuje równolegle inny język. Z innym słownictwem i dowolnością zasad. Moim skromnym zdaniem, jedyne co można zrobić to propagować czytanie. Tu tkwi źródło całego zła, w zaniku czytelnictwa, a zatem braku wzorców.
    Serdeczności od nas dla Was :-)

    • Szczurku z Loch Ness,
      zacznę od mediów. Jest taki serial dla młodzieży pt. „Szkoła”. Uszy więdną od słuchania. A scenariusz pisze przecież świadomma i dorosła osoba, także dla swoich dzieci. Koszmarek i tyle.
      J. Pilch pisze: „Są ludzie, co mówią wieloma językami obcymi i w żadnym z tych języków nie mają nic do powiedzenia. I tak samo są ludzie, co potrafią czytać w myślach, ale ani w ząb żadnej z tych myśli nie pojmą”. Powtórzę za Tobą: propagujmy czytanie. W książkach są dobre wzory i przy okazji rozwiniemy lepiej własną wyobraźnię. A tak nawiasem mówiąc, ćwiczę swój warsztat językowy na Twoich postach i Twojej polszczyźnie…
      Miłego wypoczynku

  7. O uświadomiłaś mi wiele. Ja purystą i znawca języka nie jestem.
    Bo zwyczajnie – mam za mało wiadomości .
    Staram się pisać i mówić mniej więcej poprawnie i coraz częściej łapię się niestety na błlędach ,że az po oczach kole..
    Takie teksty jak TTwój post uważam za bardzo pożyteczne.
    I jeszcze jedno – jęzzyk się zmienia i okazuje się ,że można rozmawiać używając wyłącznie hasel reklamowych lub głośnych ,znanych dialogów filmowych…
    CHyba jednak wesprę się Panem Tadeuszem, albo może soplicą? :))

    • Reniu,
      język mówiony różni się od pisanego, w piśmie trzeba uważać, bo nic tak nie plami człowieka jak atrament. Słowo pisane zostaje na dłużej, dlatego wymaga większej staranności.
      Miłego wypoczynku

  8. Zaczerwieniłam się ze wstydu, bo choć bardzo się staram pisać poprawnie, to już wiem, że popełniam kilka z wymienionych przez Ciebie błędów. Odnosi się to do słów :blog , email, post. Kiedyś zapytałam pewna polonistkę czy prawidłowa jest forma „piszę bloga”(czy blog), posta czy post. Odpowiedziała, że obie formy są dopuszczalne, a ja wybrałam tę, która lepiej brzmiała. Zupełnie zapomniałam o zasadzie, którą przytaczasz „rzeczowniki nieżywotne przyjmują postać tożsamą z mianownikiem, a żywotne z dopełniaczem. Serdecznie dziękuję za lekcję polszczyzny.

    • Iwonko,
      sama nieraz się czerwienię, gdy niezbyt dokładnie sprawdzę i ukazują się w komentarzach i postach błędy. Najczęściej wówczas, gdy czytam, a myślę o czym innym. Tak bywa. Polonistka miała rację, teraz to już norma, obie formy oboczne dopuszczalne.
      Miłego wypoczynku

  9. Mnie z kolei drażni popisywanie się powiedzeniem: „wszem i wobec”. Prawidłowo powinno być „wszem wobec i każdemu z osobna”. Nie mogę też znieść braku odmiany nazwy naszego państwa, we wszystkich przypadkach mówi się Rzeczpospolita, Rzeczpospolitej zamiast Rzeczypospolitej. Owszem, dozwolony jest brak tej odmiany, ale na pewno nie wypada mówić tak sędziom wydającym wyroki czy też prowadzącej jakąś uroczystość w kancelarii prezydenta.
    Co do dopełniacza i biernika, to nawet profesor Miodek często mówi, że nie będzie się wypowiadał. Blog, post, nick, czat, e-mail to nowe słowa, które weszły do naszego języka stosunkowo niedawno i dajemy im polskie końcówki ; tak samo z sms. Tego akurat tak bardzo bym nie krytykowała.
    Dziś byłam na naszym „ekskluzywnym” targowisku i jak zwykle śmiałam się z nadętych nazw sklepików, np. „Świat piżam”. Czasami mam ochotę wejść do sklepu rybnego „Delfin” i uświadomić, że delfin nie jest rybą.
    A co powiesz na wszechobecne informacje w sklepach mięsnych, że „mielimy mięso”? Przecież czasowniki „mleć i pleć” mają swoistą odmianę.
    Co do poseł (broń, Boże, „posłanki”, bo się obrazi) Pawłowicz, to nie będę się wypowiadać, bo ta kobieta zawsze mnie śmieszy. Ona i jej ogromny wachlarz.
    Gorąco pozdrawiam.

    • Aniu,
      słowo „mielimy” pamiętam z anegdotki: – Wczoraj mielimy meble hebanowe. – Ee, tam, cheba nowe, skoro przyszły do sklepu.
      Świat piżam”? Nie słyszałam, ale nie idźmy tym tropem, bo będzie świat koszul nocnych, bokserek, podkoszulków, rajstop.
      Miłego wypoczynku

      • Ja z kolei pamiętam: „Mielimy kawę” i pytanie: „A co, już nie macie?”.
        „Świat piżam” zawsze mnie rozbawia. Chyba kiedyś sfotografuję te nazwy małych sklepików i umieszczę na blogu, bo są przezabawne.
        Pozdrawiam w sobotę po nocnym deszczu.

        • Aniu,
          chętnie poczytamy o tych nazwach sklepików z wyobraźni.
          A wiesz, czym opina się polonista?
          Paskiem. Janem Chryzostomem.
          Miłego dnia

  10. Biję się w piersi, bo i ja z tym blogiem i laptopem błędy popełniam :-(
    Usprawiedliwienia nie mam, ale staram się poprawnie mówić i pisać i niektóre błędy zauważone w mediach rażą mnie bardzo, zwłaszcza zbyt kwiecisty czy wręcz niekomunikatywny styl wypowiedzi rzeczników prasowych. Myślę, że taki rzecznik musi nieźle główkować, jak wytłumaczyć tego, kogo reprezentuje i stąd taki styl. Czasem trzeba długo myśleć, by wiedzieć o czym taki rzecznik mówił…

    • Jotko,
      przyznam się, że ja też słucham czasem polityków i nie wiem, o czym mówią. Ale mają swoich doradców od wizerunku, którzy ćwiczą ich, by mówić, a nie powiedzieć.
      Miłego wypoczynku

  11. Kto jest bez grzechu, wiadomo… :)
    Był czas, kiedy można było z duża doza pewności powoływać się na dowolną książkę, nie tylko na podręczniki i słowniki, i być przekonanym o poprawności użytych tam sformułowań. To było dość dawno i niewiele z tego obecnie zostało. Redakcje pozbyły się korekty, jako zbędnej i kosztownej, a redaktor z prawdziwego zdarzenia to obecnie rzadkość. Redakcje gazet są w postaci szczątkowej, podobnie w wydawnictwach książkowych. Nie radzę nikomu powoływać się na jakiekolwiek publikacje, poza wzorcowymi słownikami i podręcznikami PWN. Z doświadczenia wiem, że nie ma ŻADNEJ publikacji bez błędu, nawet te wspomniane PWN-owskie je mają! Podręczniki szkolne są wydawane tragicznie. To jest pierwsze źródło błędów. Brak czytelnictwa i niski poziom publikacji to kolejny klocek układanki. A to co się dzieje na portalach internetowych to już istne bagno! A wszystkich przebijają telewizje wszelkiego gatunku, z TVN-em, Polsatem i naszą narodową, jakże hołubioną, a denną! Jeszcze jakieś resztki poziomu trzymają regionalne rozgłośnie radiowe. Jeszcze w ogólnopolskim radiu zdarzy się program na poziomie, ale tam też coraz rzadziej.
    W takiej atmosferze trudno się dziwić blogerom, że nie są w stanie dorównać do jakiegoś sensownego poziomu, bo u nich ani redakcji, ani korekty, ani kasy na rzetelną pracę!!!
    Tu jednak pozwolę sobie z dużą satysfakcją dodać, że znam mnóstwo blogów (i blogerów) na dobrym i bardzo dobrym poziomie. To również TEN blog i parę zaprzyjaźnionych. Wyliczać nie będę, bo pewnie bym kogoś zasługującego pominął i byłoby nam przykro. :D :D :D

    • Kneziu,
      myślę, że nie ma ludzi nieomylnych. Nawet prof. Miodek z prof. Bralczykiem różnią się w niektórych językowych kwestiach. Masz rację z tym radiem, jeszcze tej Trójki słucham, ale loty obniża coraz bardziej. A blogerzy pisza, jak kto umie. Na blogach szukam sensownych myśli, ciekawych rozwiązań, intelektualnych potyczek i światłych umysłów. Potknięcia kazdy ma, chyba że przestanie pisać.
      Miłego wypoczynku

  12. Język jest ważny on identyfikuje np. przynalezność społeczną. Jak uczyłam się na studiach, analizując język mogą dojść do ciekawych wniosków.
    Dziękuję, za tak ciekawy tekst, widzę że jeszcze mam trochę do nauki jeśli chodzi o poprawność językową.

    • Dobry Coachu,
      masz rację, wystarczy przeczytać jeden post i wiadomo, z jakim umysłem mamy do czynienia. O danej osobie można wiele powiedzieć na podstawie języka, którym się posługuje.
      Miłego wypoczynku

    • Romanie,
      P. Bąk w swojej „Gramatyce” pisze: „Z językiem jest tak jak z powietrzem i ze zdrowiem. Ich wartość odczuwamy dopiero po stracie”.
      A błądzić jest rzeczą ludzką.
      Miłego wypoczynku

  13. Z zainteresowaniem przeczytałam. To prawda, wszystko teraz obowiązkowo jest salonowe lub ekskluzywne. No, może nie jest, ale za to brzmi. Będąc kiedyś w jednym z kurortów, ze zdumieniem przeczytałam na drewnianej budzie dobudowanej do starej chałupy: salon urody i stylu. Wiedziona babską ciekawością weszłam, panienka obgryzała paznokcie /własne/, a w ogóle to oferowała usługi fryzjerskie. Nie skorzystałam, ale byłam pod wrażeniem pomysłu na wypromowanie się. Pozdrawiam Ultro :)

    • An-Ulu,
      pamiętam, że kiedyś nieomal każdy sklep był shopem, ponieważ wytwornie brzmiała nazwa, nie to, co zwykły sklep. Lubujemy się nie w rzeczach pięknych, a wytwornie eksluzywnych. Wielki świat zawsze nam pachniał…
      Miłego wypoczynku

  14. Kiedyś w Olsztynie funkcjonował … ten. no … „Salon Spawalniczy”. PS. To tylko rozpaczliwa próba odwrócenia uwagi od siebie, gdyż moja polszczyzna zdaje się być daleką od tej – doskonałej :)

    • Wojtku,
      sama nazwa „salon” nobilituje i wynosi na wyższy poziom, choć jak pomyślę o wyglądzie owego salonu i sprzętach tam się znajdujących. To chociaż obrazy w złoconych ramach powinny być.
      Mówisz o doskonałej polszczyźnie, a ja marzę, by chociaż w miarę poprawnie pisać.
      Miłego wypoczynku

  15. Witaj, Ultro.

    Z tymi zasadami dotyczącymi czasowników rządzących Biernikiem trochę postraszyłaś:)
    Napiszę więcej – takiego „hot doga” czy „hamburgera” to my możemy „jeść/kupować/zamawiać/kroić” tylko w II przypadku:)
    A mamy jeszcze (jedyne poprawne): „nabić guza”, „mieć pecha”, strzelić gola”, „tańczyć walca” i wiele innych:)

    Inną sprawą są tzw. „zapożyczenia”. Mnie, prócz wspomnianego wyżej „zarządzania” czym popadnie, śmieszy, robiące oszałamiającą karierę określenie „projekt”:
    - Jasiu stolarzu, pokaż widzom swój najnowszy projekt! – mówi rozentuzjazmowana pani prowadząca, a Jasio stolarz wyciąga spracowaną rękę z – ni mniej ni więcej – nieobrobioną deską do krojenia:)
    - Kasiu krawcowo, zaprezentuj widzom swój zwycięski projekt! – ekscytuje się inna pani prowadząca, a Kasia krawcowa z dumą powiewa pasmem nieobrębionej tkaniny, którą szumnie nazywa „szarfą”:)
    - Leno matko, zaprezentuj rodzinie swój najnowszy projekt! – ponagla w myślach wywołana i stawia przed zgłodniałymi domownikami siatę z nieobranymi ziemniakami (tylko to ostatnie wymyśliłam) :)

    Ale najbardziej irytującym mnie błędem jest używanie czasownika „ubrać/ubierać” w znaczeniu „wkładać/ wzuwać”.
    „Ubrać” to można „w słowa”, a nie – „płaszcz/sukienkę/buty”, chyba, że np.: „brylantami”, jeśli chce się wyżej wymienione rzeczy „przybrać/przyozdobić”:)
    „Ubrać siebie/ubierać siebie” czyli – „się” można tylko „w coś”.

    Niestety, nasze wypowiedzi coraz częściej składają się z dziwolągów, w których próżno szukać poprawności fleksyjnej, składniowej czy choćby – logiki:(

    Pozdrawiam:)

    • Leno.
      dziękuję za komentarz, który wiele wnosi do postu o poprawności. To ubieranie kurtek i butów (tłumaczenie z niem.) jest powszechne na południu kraju. Prof. Miodek uważa, że wkładanie płaszczy i butów jest tak samo równoważne, jak zakładnie, zatem możemy płaszcz wkładać bądź zakładać, ale nie ubierać. A słyszałam też „rozbierz kurtkę”, jakby to była choinka.
      Miłego wypoczynku

  16. Klik dobry:)
    Wczoraj w sklepie widziałam wafelki z napisem na opakowaniu „kokosowa edycja limitowana”.
    Czy wafelki się edytuje?

    Pozdrawiam serdecznie.

    • AlEllu,
      może tym wafelkom trzeba poprawić smak, zredagować napisy i skorygować zawartość, wtedy będą lepiej smakowały?
      Miłego wypoczynku

  17. Świetny post! Myślę sobie, że „na bloga” też można pisać. Ale to chyba znaczy, że się nad tekstem dopiero pracuje, przygotowuje go nie online, a na przykład w wordzie.
    Wczoraj przeczytałam wywiad z „gorącym nazwiskiem”. Tak mnie zafascynowała myśl o rozmawianiu nie tylko z ludźmi, że nie pamiętam o jakie nazwisko chodziło. I jeszcze „polecam Tobie” i „zadziało się”, wrrr.

    • Ewuniu,
      Wyraz „blog” już został zakwalifikowany jako rzeczownik dwurodzajowy żywotno-nieżywotny, ponieważ większość pisała „bloga”, a nie blogu. Zatem, wbrew pozorom, to nie językoznawcy decydują, jak mówic mamy. I jeszcze modne słowo „dzięki” ( Dzięki swemu kalectwu nie może biedak dostać pracy).
      Miłego wypoczynku

  18. Dziękuję Ci za te słowa – czytałam z przyjemnością, choć im dalej, tym niżej pochylałam głowę. Przyznaję, popełniam dużo „smaczków” językowych. Staram się jednak w miarę możliwości poprawiać – bo kto jeżeli nie my zadba o piękną polską mowę?
    (nawet pisząc powyższe, stresowałam się, że coś gramatycznie nie tak…)
    pozdrawiam serdecznie!

    • Agnieszko,
      ze „smaczków” dodaję: kup mi loda, kakałko, w każdym bądź razie, w cudzysłowie, orginalny.
      Nie stresuj się, ponieważ nie ma nikogo, kto wszystko wie.
      Miłego wypoczynku

  19. A ja przyznam się, że niekiedy świadomie i rozmyślnie stosuję formy, które są zadekretowane jako niewłaściwe czy nawet przestarzałe – a mnie akurat lepiej w danym kontekście pasują. Czy to oznacza, że jestem już niewyuczalnym staruszkiem?

    • Tetryku,
      A wiesz, że ja wychodzę na pole (choć nigdy w piśmie).
      Byłam na spotkaniu z M. Rusinkiem, promował swą książkę, stąd te pypcie w tej notce.
      Tetryku, jaki Ty staruszek? Co najwyżej tylko nick stetryczał, ale nickowi więcej wolno.
      Miłego wypoczynku

  20. Świetny tekst, nawet myślałam o podobnym bo też ciągle słyszę niepoprane zwroty, źle użyte słowa, złą odmianę. Pewnie też robię błędy, teraz się boję jeszcze bardziej, żeby jakiegoś nie zrobić, ale naprawdę staram się. I bardzo mnie boli, gdy koledzy dziennikarze, redaktorzy, którzy słowem na co dzień operują tak bardzo do niego nie przywiązują wagi. No właśnie, słyszę np.: nie przywiązuję uwagi; włanczam (tu przykład idzie od pana prezesa), odgrywać funkcję i pełnić rolę (to już nagminnie); ponosić konsekwencje itd, itp.
    PS. Ale trochę głupio brzmi : jem pomidor, prawda? Aż sie prosi „pomidora”

    • Iwonko,
      w mowie potoczne nagminnie mówimy „jem pomidora”, więc skoro wszyscy mówią, to i w piśmie upowszechni się, ale muszę przyznać, że na niektórych blogach kulinarnych piszą poprawnie.Czas pokaże, czy w ogóle konstrukcje jeść banan/pomidor/ogórek utrzymają się w polszczyźnie. Może za dziesiąt lat to, co obecnie jest wzorem polszczyzny, potem będzie… błędem.
      Miłego wypoczynku

    • Networkerko,
      zrobić błąd, a kaleczyć mowę, to dwie różne sprawy. Język musi się zmieniać, takie jest jego prawo. Ale jak pozbyć się wulgaryzmów – oto jest pytanie.
      Miłego wypoczynku

  21. Słusznie podałaś jako kolejne przykłady słowa z wypowiedzi polityków. Suweren, patriota, …..
    Zastanawiam się, czy wypowiadający je ludzie nie maja pojęcia o czym mówią? A może liczą na taką niewiedzę wśród odbiorców?
    Dobitnym przykładem jest „tv publiczna” powoli zastępowana przez „tv narodową”. O ile telewizja publiczna coś oznacza, to naprawdę nie wiem co oznacza telewizja narodowa. Może to telewizja w której nie będzie informacji z zagranicy, gdyż z definicji „zagranica” nie może być narodowa?
    A słowo „abonament” – do tej pory myślałem, że abonament to dobrowolna umowa. Ja zobowiązuję się do terminowych opłat za określone dobra (towary, usługi) a druga strona zobowiązuje się również terminowej dostawy tych dóbr o uzgodnionej jakości.
    Dzisiaj dowiaduję się, że abonament oznacza obowiązek finansowania przeze mnie treści, których nie zamawiałem i nie życzę sobie by istniały w moim otoczeniu.
    Tak, zaiste – słowo może być straszną bronią.

    • Leszku,
      może chodzi o to, że publiczna to była dla wszystkich, a narodowa będzie dla wybranych? Telewizornię dawno bym wywaliła, by nie płacić za to, czego nie chcę oglądać, ale gdzie oglądać mecze?
      Miłych dni życzę.

  22. I teraz rumieniec zażenowania pokrył moje lico, gdyż „piszę bloga” ;)
    I piszę wziąść, wespół w zespół z wziąć, albo naprzemiennie ;) To ciekawe, bo wydawało mi się, żem w miarę na polskim poprawnie pisała, a polonista dopuszczał obie formy, jako prawidłowe dla naszego języka. Po tym, że program podkreśla mi „wziąść” jako błędne sformułowanie, wiem że rację masz i basta!
    Pisać będę wziąć ;)

    • Ariadno,
      gdy komuś zależy, by poprawnie napisać, jeśli ma wątpliwości, szuka w słownikach. W mowie potocznej panuje większa swoboda.
      Miłych dni życzę.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.