Przeterminowane żywe trupy

           005

         Najcięższy kaliber  współczesnego wieku niesie głupota. Prędzej znajdę owoce z drzewa czarnoksiężnika niż odpowiedź na pytanie: Co z nami nie tak, że chodzimy już jak zwłoki zniewolone, nieświadomie wykonujące polecenia innych, pozbawieni świadomości, a nawet własnego zdania. Co za zioła bierzemy, że ciągle jak w tej mgle?

             Jaki rytuał wprowadzić, by zrywanie kartek z kalendarza nie było tak drastyczne? Może przez to glądanie świata z pozycji You Tubka? Z pewnością jako lektura łatwa i przyjemna nie wymaga wysilania umysłu: kot wpadł do wody, ktoś się przewrócił, znajomy na plaży się smaży,  Żeby mieć wykwintny temat do dyskusji na smartfonie, warto zobaczyć założone przez celebrytę konto pieska na Instagramie po to, by wiedzieć, w jakim on dziś ubranku. Lubujemy się nie tylko w podglądaniu, ale i oglądaniu window shoppingu oraz wystaw w handlowych galeriach. Tysiące manekinów… to jest to, rozmarzyłam się na wyrost. Tu myśleć też nie trzeba, jedynie co najwyżej nogi bolą.

           Jak nisko muszą upaść neuronowe powiązania, kiedy dyr. CKE pytany, czy na maturze będzie „Świat wg Kiepskich, odpowiada: „Czemu nie”. To może fantazje erotyczne także? „Chłopaki do wzięcia”, czemu nie?  Amazoński szaman  jako atrakcję turystyczną proponuje ayahuascę, która przenosi mózg w inny wymiar. Ceremonia ta „…może stać się katalizatorem zmian prowadzących do uleczenia kondycji psychofizycznej człowieka” – pisze polski podróżnik. Czyli przyjmujemy ayahuascę na psychodelicznych obrzędach i po sprawie? Jaką tabakę trzeba wciągać, aby w to wierzyć?

           Świecie mój, nie pojmuję tego bezustannego bombardowania reklamami. Są w końcu jakieś granice uczuć, jakimi obdarzymy dany proszek do prania, emulsję na łojotok, pastę na dziąsła,  czy czosnek w mózgu, znaczy w uchu. Jest jeszcze kwestia tego smaku, prawda?

         Jaki koktajl z żaby peruwiańskiej trzeba wypić, aby uwierzyć, że będziesz szczęśliwy tylko wtedy, gdy posmarujesz się kremem z retinolami, zastosujesz biopolimery, czy strawne peptydy oraz zainwestujesz w fryzurę przeciwzmarszczkową. Jest taka, sporo kosztuje, ale podobno odmładza o dziesięć lat!  I tylko patrzeć, jak kupisz szczebel z drabiny prowadzącej do nieba. Pomyśl, jak funkcjonuje organizm, kiedy inni muszą  podpowiedzieć, co jeść, aby twoje jelita były szczęśliwe  i w co się ubrać, by zaistnieć na scenie naszego wieku.

         Dłaczego wierzymy w świat pigułek i to na wszystko? Gdzieś głęboko w mózgu koduje się wiara w cudowność tej wit. C, która po podaniu 25 g wyleczyła białaczkę. A specjalistów od medycyny alternatywnej przybywa niczym stoisk z kebabami. Ukryte terapie niewiedzy, niestety. Paramedyczny obłęd. A skąd się wzięła potrzeba osobistego coacha? Rozumiem, że ktoś ma problem i nie umie go rozwiązać, ale na stałe i osobisty?  Chyba że ten coach za pieniądze przeżyje za nas życie? I jak to możliwe, że ludzie zapoznani z prawami fizyki, chemii, biologii stają się tak podatni na doradztwo szarlatanów, pseudolekarzy, teorie antyszczepionkowe. Nic, tylko to ziele Jimsona masowo na tarasach hodowane tak działa.

             Co się stało z głowami turystów, którzy po przyjeździe do Zakopanego mówią recepcjoniście, że przyjechali zobaczyć ten park Kasprowy, więc pytają, co tu można zobaczyć, bo przecież po górach łazić nie będą. Od razu zaznaczają, że do Kużnic nie jadą, bo znajomi uprzedzili, że na tej drodze nie ma co kupić. A tak w ogóle, co tu można ciekawego zobaczyć? Wiosną turyści przyjeżdżają, by oglądać kwitnące krokusy, ale wjeżdżają samochodami w kwiaty… przecież pieszo nie będą po hali chodzić. Kto by się tam w górach przejmował żerdzią z napisem „Szlak zamknięty”. Jeśli zamknięty, to nie dla nas. Dla innych, więc my idziemy. Nam zabronią? Aniele, stróżu mój. Pomoże? Może.

              Jakie pnącze oplotło umysł, że praktycznie przestaliśmy nóg używać? Swoich rowerów unikamy, a potem siadamy na rowerek stacjonarny w tym  przepoconym zaduchu siłowni. I jeszcze za ten stacjonarny zaduch słono płacimy. Gdzie tu logika? A jakie jest najszybsze odchudzanie? Oczywiście operacja. Przecież przy tradycyjnym trzeba odłożyć smartfona i jeszcze się ruszać po tym parku i świeżym powietrzu. Co za somnambuliczny sen śnimy, że dajemy się wciągnąć w ten grząski piach?

              Niech ci w końcu zacznie przeszkadzać brak samodzielnego myślenia. Na miły Bóg, życie mamy jedno. Przecież nie chodzi tylko o ten POWIDOK. Czyżby za bardzo nam  te neurony popuściły, przez co mózg się rozlazł i rozleniwił? A w porywach i głowę urywa.