Utrwalaj czas na krakowskim Kazimierzu

                   

            Chawa, która nie mogła żyć w carskiej wiosce wśród ludzi, którzy nie szanują innych, powiedziała do ojca: „Tate, jedziemy do Krakowa”. Skąd wiedziała, że tu żaden człowiek z pejsami nie poczuje się wrogiem, nie wiadomo. Pielgrzymie, ty również zabierz z sobą tego skrzypka na dachu, niech zagra i zaśpiewa „Gdybym był bogaczem” oraz niech przypomni nieobecny już starozakonny świat.

             Przyjdź na Kazimierz w czasie 27 edycji Festiwalu Muzyki Żydowskiej w dn. 24.06 do 02.07. Zrób portret tej najbarwniejszej kulturowo dzielnicy. Weź dzieci, niech otworzą wszystkie zmysły na inną wiarę, kulturę, stroje, obyczaje. Może wówczas będzie o ten jeden zapis (Żydzi do gazu) mniej, bo przecież to dorośli wpajają nienawiść do inności, nacji, koloru skóry, religii. Nie wierzą, że im więcej ludzi  d z i e l i  inność,  tym są bogatsi, bo mają więcej do zaoferowania i uczą  się różnorodności. Podczas spaceru po tej  jerozolimskiej Galicji, pokażmy wielokulturowość, ponieważ program jest na tyle bogaty, że każdy znajdzie coś dla siebie. I tak można zjeść drugie śniadanie w Chederze  na ul. Józefa 36 przy bliskowschodniej muzyce Nimroda Azzoulay’a (pamiętajmy, że to szabat, więc bez komórek i laptopów) za to można poczytać, posłuchać muzyki i odpocząć. Dla dzieci przewidziano warsztaty (26 – 28.06), aby mogły poznać dzieje Kazimierza. Można przyjść na spotkanie  z W. Jagielskim, P. Smoleńskim, M. Gutowskim….(C K Ż, ul. Meiselsa 17) albo na wykłady biblistów, (wszystko pod znakiem  syndromu Jerozolimy),  bądź na koncerty, a tych mnóstwo: w synagodze Tempel, Alchemii, Teatrze Nowym, Chederze, Barce, aby posłuchać tradycyjnej muzyki klezmerskiej, muzyki kantorów, jazzu P. Shapiro, „Iraq’n'roll”, L.Kozłowskiego…Nie sposób wszystkich wymienić. Instalacja „Jerusalem Soundscape” pod Halą Targową pozwoli poczuć się przez chwilę, jak w Jerozolimie, by odsłuchać odgłosów odległego targu Mahane Yehuda z Jeruzalem.

           Przyjdź na Szalom (szalom znaczy pokój) przy ul. Szerokiej na najbardziej roztańczony wieczór w dn. 1 lipca oraz na popularną imprezę didżejską na pokładzie Barki na Wiśle. Zaprowadź siebie i dzieci na krużganki klasztoru Ojców Dominikanów przy ul. Stolarskiej 12, aby zobaczyć wspaniałą wystawę zdjęć Jerozolimy z XIX i XX wieku od 25.06 – 30.09  (od 10 -18): Góra Oliwna, Stare Miasto, suki (targi). J. Makuch twierdzi, że „tam został napisany  pierwszy rozdział ludzkości, tam zostanie też zapisany ostatni”, przecież chrześcijanie również wierzą, że Sąd Ostateczny odbędzie się w Dolinie Jozafata. Otworzy się ta Brama Miłosierdzia (czyli Złota, ale tam jest też cmentarz muzułmański, bo religie łączą się z sobą) i ukażą się dwa mosty: jeden z papieru, drugi żelazny. Na żelazny wejdą pełni pychy i buty, więc runą w czeluście piekielnych mocy. Ty wybierz papierowy,  albowiem pełni miłości, dobroci i wiary przejdą po papierowym bezpiecznie, aby żyć wiecznie.

             Spotkaj się na tej ulicy Kupa i wytłumacz pochodzenie nazwy. To nie od ekstrementów, a od słowa ‚mnóstwo’. „Kupat-cdaka” to po hebrajsku ‚puszka ofiarna’, synagoga Kupa została zbudowana ze składek wiernych. ”Kupat Cholim” z hebrajskiego Kasa Chorych to żydowska instytucja ubezpieczeniowa. Kupa kojarzyć się powinna z mnóstwem kasy i niczym więcej. Nazwa ulicy nie odmienia się, więc nikt na Kazimierzu nie mieszka na Kupie. 

           Pod koniec czerwca spróbujmy pielgrzymować na krakowski Kazimierz, aby być bliżej świętego miasta – Jerozolimy. Skoro w małej Anatewce była równowaga, marzenia skromne, wszyscy ludzie braćmi, to powtórzmy za uczniami, którzy zobaczywszy nauczyciela mówili:  ”Shalom aleichem” – pokój z wami, pokój na ziemi.

             Pokój wam, wszystkim ludziom  na naszej Ziemi.

28 Komentarze

  1. Ależ barwnie i zachęcająco opisałaś nadchodzącą imprezę :)
    Nie znam właściwie Kazimierza, natomiast parę razy oglądałam w tv festiwal. Wprawdzie 24 nie będę na Kazimierzu, ale i tak poczułam się fajnie czytając ten post. Serdeczności Ultro ślę :)

    • An-Ulu,
      świat się zmienia, odchodzą nie tylko ludzie, a wraz z nimi obrzędy, zwyczaje, ale również atmosfera, która towarzyszy danemu pokoleniu. Czemu nie poczuć tego smaku czulentu, macy, chałki, cebularzy, nie spróbować jakiegoś cymesu, symbolu szczęśliwego roku, a także nie pokazać tego wszystkiego dzieciom? Nasz obowiązek dbać o dziedzictwo.
      Niech będą same dobre dni

  2. Mnie raczej z racji odległości nie będzie, ale pochwalę się, że w mojej malutkiej Włodawie nad Bugiem, gdzie mam drugi dom, też kultura żydowska jest bardzo eksponowana. Jest muzeum poświęcone tej kulturze, co roku odbywa się tam Festiwal Trzech Kultur. Przed II wojną światową mieszkało tam bardzo dużo Żydów.

    • Gaju,
      Twoja „Plantacja pozytywnych myśli” od razu przywołała nadbużańskie miasteczko, w którym żyli Żydzi, muzeum upamiętnia ich pobyt i dramat. Na Kazimierzu podobnie, a synagogi stoją obok kościołów, chrześcijanie obok Żydów, nie ma izolacji, murów i uprzedzeń. Przysłowie głosi: Ten jest mądry, kto się uczy od każdego.
      Niech będą same dobre dni

  3. PSALM 133 / Ecce quam bonum et quam iucundum
    [tłum. Jan Kochanowski]

    Jako rzecz piękna, jako rzecz przyjemna
    Patrząc, gdzie miłość panuje wzajemna,
    A bracia sforni w szczerej uprzejmości
    Strzegą jedności.

    Nie tak jest wdzięczny olej balsamowy
    Świeżo wylany na włos Aronowy,
    Skąd wonny płynie aż na kraj bogaty
    Ostatniej szaty;

    Nie tak rozkoszne krople są perłowe
    Niebieskiej rossy, które Hormonowe
    Pastwiska zdobią, kiedy wstaje z morza
    Ognista zorza.

    Bo kędy zgoda święta przemieszkawa,
    Tam Pan niebieski wszytko dobre dawa
    Wzbudzając zawżdy na miejsce ojcowe
    Potomstwo nowe.
    https://www.youtube.com/watch?v=xZ1fCivhpe0

    • Kneziu,
      tam, gdzie święta zgoda mieszka, nie może być źle i kiedy Pan niebios zostawia samo dobro. Ten Psalm nagrany w synagodze Tempel jest niezwykły i warto go przypomnieć. Dziękuję za to muzyczne przesłanie.
      Niech będą same dobre dni

  4. Przed wojną Żydzi stanowili 1/4 ludności Krakowa. Kazimierz to Ich autonomiczna enklawa, rządzili się w niej samodzielnie. Nad sobą mieli tylko króla, w którego imieniu władzę sprawował wojewoda krakowski. Kiedyś i dzisiaj to tętniąca życiem kulturalnym i artystycznym dzielnica, przyciąga szczególnie tych, którzy pragną poczuć ducha krakowskiej bohemy. Pięknie zapraszasz, kto żyw, kto może, niech choć na chwilę odwiedzi krakowski Kazimierz. Dziękuję za przypomnienie, serdecznie pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      Kraków, jaki znamy, różni się od Krakowa z przeszłości, dlatego poznanie tego smaku, zapachu, muzyki, codziennego życia dawnych mieszkańców doświadczonych deportacją, zagładą, gettem, obozem jest ważne dla młodszych ludzi, którzy Kazimierz znają tylko z atrakcyjnych knajp, choć muszę przyznać, że na ul. Jakuba 37 jakość potraw doskonała, choćby falafelu, czy humusu, tymczasem wycieczki rzucają się w Okrąglaku na zapiekanki, na które szkoda zdrowia.
      Niech będą same dobre dni

  5. W „Skrzypku na dachu”, którego akcja toczy się w 1905 roku fałszywie przedstawiono przyczynę emigracji jako wypełnienie jakiegoś carskiego ukazu w tej sprawie, co w rzeczywistości nigdy nie miało miejsca, natomiast faktycznie carat ratował się od rewolucji kanalizując część niezadowolenia na tory antysemickie i inspirując pogromy, których druga wielka fala (pierwsza miała miejsce w latach 1881-84 i była reakcją na zabójstwo cara Aleksandra II przez „Narodną Wolę”, po której gazety uczyniły z jedynej w spisku Żydówki, Hesi Helfman, postać najważniejszą a cały zamach przypisały żydowskiej inspiracji) miała miejsce w latach 1903-1906. Przywołana Chawa, wybierająca się do Krakowa, raczej powinna była wiedzieć, że jedzie do miasta i regionu świeżo po podobnych rozruchach będącego. Nie wiedzieli tego natomiast scenarzyści „Skrzypka” i dlatego ją tam wysłali…:) Rosyjskie bowiem gazety uczyniły sporo huku wokół tego pogromu, by wykazać, że nie tylko u nich się one przydarzają, co mogłoby nawiasem uzasadniać jedną z teoryj o przyczynach (autorstwa Krzysztofa Dunin-Wąsowicza), że za sprawą stała prowokacja carskiej ochrany właśnie na taki efekt obrachowana. Tak czy siak mieliśmy w Galicji Zachodniej jedne z najdziwniejszych rozruchów antyżydowskich, w których nie zginął ani jeden Żyd, za to bodaj dziesięciu polskich chłopów i mieszczan we Frysztaku, gdzie po wprowadzeniu stanu wyjątkowego (o czem chłopi jeszcze nie wiedzieli) komendę mający nad miejscową żandarmerią wachmistrz, hańbę stopniowi swemu i rozumowi w ogólności przynosząc, uznał tłum wychodzący z sumy za nielegalne zgromadzenie i nakazał się rozejść, pod grozą użycia broni przez żandarmów. Tłum się nie rozszedł, bo nie mógł (we Frysztaku jedyna droga, z boków ograniczona domami i kamienicami, z kościoła wiedzie do rynku, a wejście na rynek tarasowali żandarmi. No i w efekcie dano salwę do niczego niewinnego tłumu…
    W sumie na przestrzeni kilku tygodni w czerwcu i lipcu 1898 napadnięto na kilkaset karczem, sklepów i domów żydowskich w większości miast, wsi i miasteczek Galicji Zachodniej od Oświęcimia po Przemyśl, przede wszystkim rabując mienie (choć też niszcząc sporo) Źydów bito, najbardziej tych stawiających opór, ale cały ten ruch miał wyraźnie tło ekonomiczne, a nie krwiożercze, jak w Rosji. Powtórzę: nie zginął żaden Żyd, choć wielu było poranionych i pobitych… To rosyjskie gazety stawiały znak równości między rozruchami w Galicji a mordami w Kiszyniowie czy Odessie, gdzie liczba zabitych szła w setki…
    Kłaniam nisko:)

    • Wachmistrzu,
      chylę czoła przed wiedzą i dziękuję za zgłębienie wiadomości na temat rzeczywistych faktów związanych z samym musicalem, jak i informacją, że Polska nie znała takich pogromów, jakie miały miejsce w Rosji. Czytam J. kitowicza „Opis obyczajów” o tym, że osiemnastowieczni studenci mieli przywilej „szarpać i okładać kijami” Żydów. „Kto się zaś zmiłował nad Żydem i odważył się go bronić, musiał nieraz dobrze obronną ręką wraz z Żydem uciec, aby go większa partia sukursującą mniejszą nie obskoczyła”. Żyd znaczy ‚inny’ zostaje powoli zastępowany słowem ‚obcy’ i też do bicia, choć mamy XXI wiek…
      Niech będą same dobre dni

  6. „Skrzypek na dachu” to mój ulubiony film, piosenki znam niemal na pamięć, kiedyś nagrałam na szpulowym magnetofonie, a na każdej emisji płaczę.
    Duże wrażenie zrobiła też na mnie Austeria, którą widziałam w kinie dawno temu.
    W okolicach Krakowa będę już po Festiwalu, szkoda….

    • Jotko,
      Cortazar napisał ciekawe zdanie: „Odrębność składa się z cudownych dostrojeń się do świata”. Przysłowie hebrajskie przypomina wszystkim oczywistą prawdę:
      Życie to najkorzystniejszy interes – dostajemy je za darmo.
      Niech będą same dobre dni

  7. Mnie się Kazimierz zupełnie inaczej kojarzy. Powiedziałabym osobiście. Byłam z mamą w klinice wojskowej na oczy i mama tam miała operację. Po operacji odebrałam ją razem z ówczesnym przyjacielem – Holendrem i co robić .Jedziemy na Kazimierz. Wtedy zaczęłą być modna knajpa, w której jadał Szpilberg. I tam poszliśmy. Była kapela, bardzo dobre jedzenie, było przemiło i sympatycznie. Mama – z jednym okiem w opatrunku była cała zachwycona i wcale jej nie przeszkadzało, że jest troszkę z tym jednym okiem, a drugim w opatrunku cała była szczęśliwa…
    Tam kupiłam książkę kucharską – Kuchnia żydowska w Polsce. Po niemiecku, którą podarowałam na jakieś urodziny moim niemieckim chlebodawcom. Być może nietakt … ale nie sądzę, wobec tych ludzi akurat…
    Co roku – póki maiałam polonię oglądałam festiwal na Kazimierzu. Uwielbiam muzykę żydowska, a skrzypka na dachu kocham,….

    • Reniu,
      osobiste skojarzenia najdłużej zostają w pamięci i w sercu.
      Jedna z mądrości żydowskich: Gdyby Bóg żył na ziemi, ludzie wybiliby Mu szyby. Oczywiście ci przepełnieni nienawiścią, bo Kain i Abel to dzieje całej ludzkości.
      Niech będą same dobre dni

  8. Witaj, Ultro.

    Pochodzę z miejsca, które posiada Przybytek Siedmiu Wyznań:)
    Nie różnice kulturowe są ważne, ale poszukiwanie porozumienia i wzajemny szacunek.
    Mądry tekst, Ultro.
    Dziedzictwo kulturowe – właśnie dlatego że tak zróżnicowane – powinno łączyć ludzi, a nie – dzielić.

    Pozdrawiam:)

    • Leno,
      a przecież są jeszcze Żydzi niebędący żydami ze względów religijnych, gdyż przeszli na katolicyzm, czy islam.
      W mojej szkole agitowano chłopców na obozy wojskowe z nazwy, ale tak naprawdę uczono na nich nienawiści do innych ras i wyznań. Obozy miały powodzenie, gdyż były za darmo. Ktoś za to płacił, komuś na tym zależało i były legalne, co potwierdzała policja. Po obozach pojawiać zaczęły się obraźliwe napisy. Zapytałam, kto mnie chce wysłać do Izraela. Oczywiście było oburzenie, nie mnie chcą wysłać, tylko Żydów. Kiedy powiedziałam, że jestem Żydówką, od razu udowodnili, że nie mogę nią być, udowodnili „uczenie” podbródkiem, nosem, włosami, rozstawem i kolorem oczu, pomiarem czaszki… Straszne, czego dorośli uczą młodych, a potem wszyscy się dziwimy hasłom i czynom na ulicy.
      Niech będą same dobre dni

  9. Żałuję, że kiedy ostatni raz byłem w Krakowie, Kazimierz był, ale jakby go nie było. Teraz pewnie mi się to nie uda, ale kiedyś muszę odwiedzić tę dzielnicę. Tak swoją drogą, jak to się stało, że kiedyś, niezależnie od narodowości, potrafiliśmy żyć ze sobą w zgodzie? Tak było z resztą nie tylko w Krakowie. Znam miasteczka na wschodzie Polski , w których sąsiadują ze sobą kościół, cerkiew, zbór i cudem ocalała synagoga. Tyle tylko, że teraz te dwa ostatnie miejsca stoją już od dawna opustoszałe.

    • Wojtku,
      najbardziej obrzydliwe są waśnie na tle religijnym. Tak trudno o tę tolerancję…
      Gdy usłyszałam, że trzeba przyglądnąć się nauczycielom i ich życiu prywatnemu, to wydawało mi się, że cofnęłam się w te średniowieczne mroki, choć tamta jesień średniowiecza była pogodniejsza.
      Niech będą same dobre dni

  10. Moja matka miała to szczęście, że wraz z przyjaciółką była na spektaklu w Teatrze Żydowskim. Ja uwielbiam kulturę żydowską, a „Skrzypka na dachu” słucham zawsze, gdy mi bardzo smutno. Jak zawsze, tak i tym razem poruszyłaś najdelikatniejsze struny w mojej duszy. Dziękuję za chwile wzruszenia. Pozdrawiam.

    • Iwono,
      prawdę powiedziawszy interesuje mnie kultura w ogóle jako kultura, bowiem ludzie, jak to ludzie są dobrzy lub źli, mądrzy lub mniej zdolni i to niezależnie od rasy i religii.
      Niech będą same dobre dni

  11. Krakowski Kazimierz to naprawdę niesamowite miejsce. Mam z nim bardzo dużo dobrych wspomnień…
    Trafne jest to co piszesz, żeby pokazywać to bogactwo kulturowe dzieciom – może wtedy więcej będzie pola na rozmowę a mniej na agresję…
    pozdrawiam serdecznie!

    • Agnieszko,
      uważam, że atmosfera i kamienie mogą powiedzieć wiele.
      Cieszyć się wypada, że Polska nie tylko jest cmentarzyskiem, ale dba o różnorodność, która łączy, a nie dzieli.
      Niech będą same dobre dni

  12. W jakiś sposób łączy się z tym wszystkim projekt mojej nauczycielki od angielskiego pt. ,,Berjozkele”, jest to płyta z kołysankami żydowskimi.

    W sumie można i tak na to spojrzeć, choć cała przygoda z lodówką jednak nas nieco wyniesie, bo sprzęt należy wymienić. Ale też jakaś nauczka płynie z tego na przyszłość, aby elektryczne sprawy zostawić fachowcom.

    Pozdrawiam!

    • Berjozkele znaczy brzozy. Skojarzenie mam podwójne: z delikatnymi listkami kołyszącymi do snu lub brzozami płaczącymi nad losem narodu wybranego. Brawo dla pani od angielskiego.
      A ze sprzętem to jest tak, że teraz się nie naprawia, a wyrzuca i kupuje nowe. Niedługo te góry odpadów nas przywalą i po kłopocie.
      Niech będą same dobre dni

  13. Mam w sobie sporo tolerancji dla innych narodów.
    Z chęcią zobaczyłabym imprezy o których mówisz. Niestety… w tym terminie będę w zupełnie innym miejscu :)

    Życzę Ci udanego lata! :)

    • Ariadno,
      nie wszyscy mogą być, ale też od tego są telewizje, by udostępnić. Tymczasem czytam: w 1 – „Imieniny Pana Janka”, w 2 – kabaret i 25 lat disco polo, w „Polsacie „Świat wg Kiepskich”, w TVN – „Ugotowani” i filmy przygodowe, a TV kultura milczy. Świat stanął na głowie.
      Niech będą same dobre dni

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.