Spełnione marzenie Antoniego Słonimskiego

 Adaś w dolinie

A. Słonimski: „Dzieciństwo”

Gdy za myślą wzruszoną westchnienie ulata,
Gdy sen klei zmęczone czytaniem powieki ,
Nad książką pożyczoną z miejskiej bibioteki,
Ach, któż marzeń nie roił w swe młodzieńcze lata?

Noc, w domu cisza. Zegar gdzieś sennie kołata…
Z książek pełnej mansardy, za lasy i rzeki,
Podkowami dzwoniący w wedrówce dalekiej,
Jedzie bohater, losy zmieniający świata.

Oto z mieczem naciera wzniesionym ku górze…
W kurzawie w skok pędzący, rozogoniony w walce,
Bez zbroi, sam, w chlamidy rozwianej purpurze.

Serce w piersi zamiera, w oczach błyskawice…
Przez chude, atramentem powalane palce 
Łzy spływają na książki pożółkłe stronice.

             Panie Antoni,

            przeczytałam sonet i wzruszyłam się, ponieważ każdy dom zapamiętany z dzieciństwa zawsze  będzie pełen tajemnic, uroku i osobistych wspomnień. Pełno w nim tykania zegara,  przyjaznych dźwięków, dzwonienia, a także zapamiętanych obrazów. Już w pierwszej strofie sonetu  wspomina Pan bibliotekę, a w niej książki, które czytane były aż do sklejenia powiek snem zmęczenia.

                     Panie Słonimski

             Kiedy po latach stanął Pan w progu swego domu i zobaczył siebie wybierającego się w podróż, by spełnić swe marzenie, czyli zmienić świat na lepszy model, wzruszenie westchnieniem uleciało. Każde dziecko ma swoje plany odegrania dziejowej roli w świecie. W dłoni miecz, dookoła tuman kurzu i rozwiana chlamida, strój Greków do jazdy konnej. Te wielokropki też dają sporo do myślenia: „rozognienie”, „serce w piersi zamiera”, „w oczach błyskawice”. Trzeba mieć wyobraźnię, by zobaczyć, dokąd się zaszło w tym ratowaniu świata przed zagładą. Minęły lata. Marzenia ustąpiły twardym realiom. Widać tylko palce  powalane atramentem i łzę spływającą na pożółkłe kartki książki. Tyle zostało z wielkich dziecięcych planów?

              Panie Antoni,

          Ty nie przespałeś życia, bo odkąd stałeś się poetą, prowadzisz tłumy przez życie swoją poezją, prowokujesz do myślenia, zachęcasz do czytania, do obcowania z piękną polszczyzną. Więcej dałeś światu swoim piórem niż inni szabelką. Wiedz również, że wolimy czytać Twoje wiersze niż oglądać współczesny świat Kiepskich. Wiadomo przecież, że czytanie nadaje inny wymiar życiu, uszlachetnia. Daje czas na refleksję, przyjrzenia się sobie i wartościom, które prezentujemy. Zapoznajemy się z niecodziennym językiem i jego metaforami. A bez metafor życie ma płaski kształt. Czytanie powoduje emocje, których w szarości dnia nie zobaczysz.

           Panie Słonimski,

          marzenia się spełniły. Może całego świata Pan nie zbawił, ale wielu osobom zauroczonym poezją, wiersze nadały nową wrażliwość, pokazały kierunek na przyszłość i na koniec zmusiły czytelników do tych pytań retorycznych:

- Czy czuję się spełniony, czy przespałem to swoje życie; na drugie przecież nie ma szans.? - Kim w końcu chciałem być, a kim zostałem i co po mnie …?

            Gdy pomyślimy, to  n a m  łza, nie Tobie, pocieknie na kartki książki, (czytaj: klawisze komputera). W dodatku nie tylko ta jedna łza.

 

 

 

40 Komentarze

  1. Dla tych, którzy Jego strofy znają spełniony. A czy ja zmierzam ku temu by się spełnić? Inaczej to wszystko miało wyglądać. Toczy się skorygowanym torem, więc może w takim wymiarze się spełnię? Pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      poeta napisał:”Świat nie jst piłką footbalową,/Świat się podbija głową!” W młodości głowę ma się pełną ambitnych planów, a potem życie je weryfikuje.
      Serdeczności zasyłam

  2. Życie z całą pewnością marzenia koryguje. Wystarczy tylko się otworzyć na świat. Zamknięci w sobie niewiele zdołamy i nie wiele usłyszymy. Nie ma za bardzo co grymasić tylko łapać to co nam życie daje i tego się trzymać. W dzieciństwie marzyłam zupełnie o czym innym. Nie wiedziałam że czas sprawi iż będę miała o czym teraz pisać, ale skoro mam – to piszę, żeby coś po mnie zostało. I tak właśnie się spełniam. Słonimskiego recytowałam na pierwszym konkursie recytatorskim , w jakim brałam udział :) Dlatego jest mi szczególnie bliski. Pozdrawiam

    • Gabrysiu,
      Ty jesteś otwarta na świat, piszesz wiersze „żeby coś po mnie zostało” (dojrzalosc-gabi.blogspot.com/). Podziwiam.
      Serdeczności zasyłam

  3. „- Czy czuję się spełniony, czy przespałem to swoje życie; na drugie przecież nie ma szans.? – Kim w końcu chciałem być, a kim zostałem i co po mnie …?” – a ja nadal nie znam na te pytania odpowiedzi. Chyba jeszcze nie czas (mimo wieku) robić takie podsumowanie. Żaden wiersz dotychczas nie wycisnął łzy z mojego oka, ale może kiedyś taki się pojawi. No nie… „Kot w pustym mieszkaniu” był bliski :)

    • Jaskółko,
      są wiersze, które poruszają jakąś strunę duszy, więc czytam uważniej, a potem „dyskutuję” z autorem, by wyrazić swoją opinię.
      Serdeczności zasyłam

    • Bojo,
      gdybyś żył w tamtych czasach, mógłbyś w kawiarni „Pod Picadorem” recytować swoje satyry, a tłumy wałiłyby drzwiami i oknami.
      Serdeczności zasyłam

  4. Jak może nie być spełnionym Współautor takiego dzieła, jakim jest „W oparach absurdu”? Minęło ponad osiemdziesiąt lat, ale jego humor jest ponadczasowy :))

    • Wojtku,
      Jerzy Bralczyk kiedyś zażartował, że ma trochę za złe Słonimskiemu i Tuwimowi, że jak tę książkę człowiek przeczyta, to już byle absurd mu nie wystarcza.
      „Wróżę z kart restauracyjnych, czyli tak zwanych jadłospisów. Przepowiadam przyszłość każdej potrawy mięsnej jak również jarzyny.”
      Serdeczności zasyłam

    • Droga N,
      kiedyś trzeba wyruszyć w świat po marzenia.
      W plecaczku kanapki i soczek, zwiedzanie dolinek podkrakowskich z takim piechurem to sama przyjemność.
      Serdeczności zasyłam

  5. I wiersz piękny i post piękny. Pełno w nim refleksji nad przemijaniem. Jak wykorzystaliśmy dany nam czas ? Próżniaczo ? Nie ma się czym chwalić. Rozsądnie i pracowicie ? Nie zmarnujmy tego.
    Serdeczności ślę, Ultro :)

    • An-Ulu,
      pracowita jak mrówka, rozsądku pełna. Cóż więcej trzeba? A życie lubi przemijać, jak to życie.
      Serdeczności zasyłam

  6. „- Czy czuję się spełniony, czy przespałem to swoje życie; na drugie przecież nie ma szans.? – Kim w końcu chciałem być, a kim zostałem i co po mnie …?”

    Niebezpieczne pytania dla tych, co więcej chcieli niż mogli…Może ważne dla tych co mogli , ale nie chcieli i ciągle nie chcą .
    Może nie chodzi nawet o wielkie czyny, ale o to żeby zauważyć to co jest nie zostając w powidokach (no bo przecież kiedyś to się żyło …) albo czekając na jutro (od jutro to dopiero zacznę żyć).
    Może to własnie trwanie w codzienności, to jest spełnienie, to zmienianie świata na lepsze w akceptowaniu tego co się ma , a nie co by się chciało. Zasadzeniu cebulki na szczypiorek do jajeczka, zamiast orchidei . .. No tak mnie naszło …żeby nie od razu być rozczarowanym ;)
    A kimże to chciałam być kim dziecięciem będąc ? Nie do wiary- Bozowską Stasią gdzieś na wsi (sic!) No to ja na przykład nie mam co płakać :P Pozdrawiam

    • Qumo,
      to już dwie Bozowskie są… Słonimski pisał w Kronikach o coraz częstszym pokazywaniu nóg w prasie: „Czyż nie lepiej byłoby walić poprostu i bez pretekstów? Możnaby nawet dawać anonse na pierwszej stronie: „Dziś nogi”, jak to się czyni w restauracjach. Publiczność chętnieby szła na nogę wydawcy tembardziej, że noga jest to rzecz naogół bardzo popularna.” Gdyby dziś się obudził, to na nogach by nie stanęło, skoro pokazuje się wszystko.
      Serdeczności zasyłam

  7. Nie każdy niestety posiada jakiś talent… Choć niektórzy twierdzą, że to kwestia wyuczenia i praktyki.
    Jeśli ktoś ma w sercu prawdziwą pasję, to znajdzie ona ujście, nie da o sobie zapomnieć, ani posiadaczowi, ani odbiorcom.

    • Seeker,
      oczywiście bez pasji i zaangażowania nie ma szans, by przebił się jakikolwiek talent.
      „W oparach absurdu”: „Pies tresowany specjalnie do przyjmowania uroków. Przy słowach „na psa urok” piesek bierze natychmiast urok na siebie i wychodzi na czterech łapach”
      Serdeczności zasyłam

  8. Jak to dobrze, że są tacy jak Ty , którzy potrafią przybliżać poezję i jej autorów poprzez takie posty, wyciskając łzy na pożółkłe kartki czy klawiatury laptopa. Dziękując za kolejną chwilę wzruszenia, pozdrawiam.

    • Iwonko,
      łezki i frustracje także potrzebne. Przynajmniej równowaga zachowana. Dziękuję również za wzruszenie.
      Serdeczności zasyłam

  9. Kiedyś tam nadchodzi ten czas, gdy zaczynamy wystawiać sobie rachunek za niespełnione marzenia i plany. Dla mnie już przyszedł. Kim jestem, co zrobiłam, a co zrobić chciałam… Gdzie te wszystkie na obłokach się unoszące marzenia. Eh panie Słonimski panu się udało.
    Ale na to trzeba być Słonimskim.
    Przepięknie to ujęłaś Ultro.

    • Parrafrazo,
      „Pewien bęcwalski blondyn
      Chciał ze mną wymienić poglądy,
      To znaczy wziąć moje, Słonimskie,
      A dać mi w zamian kretyńskie.
      Odrzekłem: nie idę na to,
      Nawet za grubą dopłatą.”
      Trzeba mieć swoje marzenia, poglądy, a będzie łatwiej przejść przez to życie.
      Serdeczności zasyłam

  10. Pięknie myśli zamieniasz w słowa, Ultro :)
    Zawsze podziwiam Twój literacki kunszt. A dziś miałam okazję jeszcze westchnąć, łzę uronić, gdy tak osobiście odniosłaś się do sonetu Słonimskiego.

    Zawsze marzyłam przede wszystkim o jednym: o spokoju…ducha, w rodzinie… Spełniło się i za to jestem wdzięczna losowi :)

    Spełniłaś swe marzenia, Ultro?

    • Ariadno,
      podobnie jak Ty nie miałam wygórowanych aspiracji, więc spełniło się wszystko, natomiast na obłoczkach jeszcze tkwią malutkie marzenia do spełnienia.
      Serdeczności zasyłam

  11. Troszkę przewrotnie powiem, że dzień w którym mógłbym sobie powiedzieć: „Wszystko już mi się spełniło, nie mam nic więcej do zrobienia” byłby chyba najczarniejszym dniem mojego życia. Cóż wtedy? Odcinać kupony od przeszłości, leżąc na pleckach? Odleżyny na bank! Musiałbym znaleźć nową pasję…

    • Tetryku,
      widziałam mem z napisem, że jeśli nie ma się marzeń, trzeba się zabierać na tamten świat.
      Podaję próbkę ciekawego procesu myślowego Słonimskiego i Tuwima:
      „Nawiązując do faktów podanych parę lat temu zimą donosimy, iż wielka sprawa o myśli myśliwego Zupy weszła na wokandę, czyli werandę sądową. Henryk Zupa oskarżony jest o to, iż zamyślił się już parę lat temu i nie daje odpowiedzi na żadne pytanie. Siedzi przed domem na ławie i trzyma głowę w rękach. Na czole nabrzmiały mu żyły. Żyły z nim również dwie kobiety, ale od czasu jego procesu myślowego rozmyśliły się i wyszły. Zupa podobno rozmyśla tak nad pytaniem, które mu zadał kiedyś jakiś mały chłopiec przysłany przez rodziców żony. Chłopca nie można znaleźć, bo wyrósł i inaczej, och inaczej, wygląda. Wygląda przez okno, przez szybę i myśli o tym wielkim zamyśleniu Henryka Zupy.”
      Serdeczności zasyłam

  12. O tak, niejedna łza spłynęła na karty moich książek, które dostawałam w dzieciństwie przy każdej okazji. Dziadkowie i rodzice nie mieli wydumanego wykształcenia, ale książki ceniło się w naszym domu zawsze.
    A książki? Żyją tyle razy, ilekroć czytelnicy biorą je do rąk…

    • Jotko,
      wieńczono koniec książek, tymczasem mają się w miarę dobrze, a w bibliotekach można skorzystać z kawy, z herbaty, z komputera i pooddychać nowościami.
      Zasyłam serdeczności

  13. Jakoś tak sobie pomyślałem po przeczytaniu Twojego wpisu o swoim wierszu sprzed kilku lat

    Kim być?
    Kiedy byłem jeszcze mały
    i biegałem jeszcze boso,
    chciałem zostać partyzantem,
    bo on wtedy był herosem.

    Ale mama tłumaczyła,
    że ten zawód nie jest stały
    i że trzeba długo czekać,
    no bo jestem jeszcze mały.

    Potem jeszcze zamarzyłem,
    aby zostać listonoszem
    a dlatego, że miał rower,
    który szybko pędził szosą.

    Miałem także piękny rower.
    Był z fajerki i kabłąka
    i miał szybkość naddźwiękową
    kiedy pędził poprzez łąki.

    Zamierzałem tym rowerem
    wybrać się na koniec świata
    lecz wyruszyć nie zdążyłem,
    bo fajerkę zabrał tata.

    A następnie zamarzyłem
    Mikołajem zostać świętym
    i przynosić dzieciom dary
    aby były uśmiechnięte.

    Poważniały wciąż marzenia
    i zmieniały się zawody.
    Bujną miałem wyobraźnię.
    Tak, jak każdy człowiek młody.

    Pomyślałem kiedyś sobie,
    gdybym robić nic nie musiał-
    to najchętniej bym pozostał
    ukochanym babci wnusiem.

    Moja babcia coś dobrego
    zawsze w swojej skrytce miała.
    Kiedy do niej przychodziłem,
    chętnie wnusia częstowała.

    Wiele było jeszcze marzeń
    ale przyszła pewność z wiekiem,
    że z wszelakich tych zawodów
    jest najtrudniej być człowiekiem.

  14. I na mnie teraz przyszedł czas, że się zastanawiam, co tak właściwie mi się udało. jak to jest, że zostałam na lodzie mimo że tyle trudu włożyłam w swoje niedawne „dzieło”, by tym dziełem się stało. Pan Antoni może być dumny, ja mam tylko swoje rozmyślania. Dość gorzkie

    • Iwonko,
      każdy ma swoje niespełnione marzenia i zawody życiowe. Nie odpuszczaj, jesteś profesjonalna i pracowita, znasz swoją wartość. Będzie jeszcze dobrze, a może i słodko.
      Zasyłam serdeczności

  15. Jeśli po tylu latach ludzie sięgają do jego wierszy to można chyba powiedzieć, że A. Słonimski spełnił swe marzenia. Bowiem jakaś jego część, myśli, słowa sobie żyją, powodują różne przemyślenia u odbiorcy.

    Cóż prywatne wizyty to niemal dla każdego luksus, dla niektórych nawet rzecz nie do osiągnięcia. Ja prywatnie chodzę tylko do okulisty i dentystki. Reszta z publicznej przychodni, mam to szczęście, że nie czeka się u mnie nie wiadomo ile na wizytę, zwykle czas oczekiwania zamyka się w czterech czy pięciu miesiącach.

    Pozdrawiam!

    • Mozaiko Rzeczywistości,
      któreś słowa czasem złapią za gardło i przytrzymają dłużej. Tak bywa.
      O wizytach u lekarzy nie będę mówić, szkoda zdrowia, ale prywatnych nie unikniesz, niestety.
      Zasyłam serdeczności

    • JaGo,
      wiadomo, że nie wszystkie plany się spełnią, ale czy muszą? Trudności są po to, by hartowały i by je pokonywać. Niektórzy dodają: z uśmiechem, nawet, gdy boli.
      Zasyłam serdeczności

  16. Witaj, Ultro.

    „Dzieciństwo” A. Słonimskiego zawsze przywodzi mi na myśl kilka wersów z „Godziny myśli” J. Słowackiego:

    „On przed sobą przyszłości postawił zwierciadło
    I rzucał w nie obecne chwile — i z odbicia
    Wnosił, jaki blask przyszłe wspomnienia nadadzą
    Obecnym chwilom życia.”

    Pozdrawiam:)

    • Leno,
      M. Kundera trafnie spostrzegł: „Czułość rodzi się w chwili, gdy człowiek zostaje wyrzucony na próg dojrzałości i poniewczasie zaczyna uświadamiać sobie zalety dzieciństwa, z których jako dziecko nie zdawał sobie sprawy”. Najgorsze w tym wszystkim, że na starość znów dziecinnieje…
      Zasyłam serdeczności

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.