Ta nasza ułomność

                                     paw

                                                Zafałszowany obraz

         Współczesny świat jawi się jako ten teatr ze sceną zapchaną ciuchami, jedzeniem, nogami, głowami, rozdętym ego, dzióbkami kubek w kubek podobni do ryb łapiących powietrze oraz borejowską mądrością, że jak zima to musi być zimno, a gdy lato, to gorąco. Ten obraz świata jest mocno zafałszowany, a to z tej przyczyny, że jako pierwsza informacja przebija się szokujący news, plotka i postprawda, która niekoniecznie musi się ocierać, choćby o rąbek prawdy. A że umysł przestał być atrakcyjny na rzecz zewnętrzności, więc prawda czy fałsz nie do rozróżnienia. Jajko można postawić bez opierania i będzie stało, bo tak w Internecie czytałem, a to, co tam – święte. Nie uwierzę bratu, ale Internetowi wierzę we wszystko i bez zastrzeżeń. Ostatnio czytałam, że jedzenie jajek zabija.  Starsza przytomnie odpowiedziała, że jajka nie produkują cholesterolu, tylko człowiek. Nic, tylko zejść po takich rewelacjach, bo jajka wszyscy jadamy, choćby w tym makaronie i majonezie.  Może lepiej przypomnieć sobie upomnienie A. Weasley’a: „Co ja ci zawsze powtarzałem? Żebyś nigdy nie ufała niczego i nikomomu, jeśli nie wiesz, gdzie jest jego mózg.” Tam jest myśloodsiewnia. Dzieci jeszcze tego nie rozumieją, więc nauka spoczywa na rodzicach, ale przecież nie wszyscy komputery mają i nie wszyscy się na rzeczy znają.

                                                 Internetowy szajs

           Demokracja Internetu  z jednej strony jest jej siłą, a z drugiej strony nie ma przesiewu bredni, słomianej sieczki, wulgarności, głupoty i rzecznego szlamu, co stanowi niejako zagrożenie z powodu uśpionej czujności aintelektualnych, bo skoro setka lajków pod tekstem, to przecież wszyscy mylić się nie mogą. A Internet huczy, dymi, szumi i porywa ze ze sobą, a potem wciąga w grząskie bagno, bo skąd masz wiedzieć, jak rzecz ma się do racjonalności, stąd mniej rozsądni piszą, by przyczepiać dzieciom amulety chroniące przed chorobą oraz wymieniają się sposobami leczenia. M. Napiórkowski trafnie zauważa: „Internet przypomina „Bitwę pod Grunwaldem”, gdzie wszystko naraz dzieje się na pierwszym planie”. Nikt nie sprawdza wiarygodności rewelacji, stąd wcześniej, czy później musi być ta sprawa internetowego oszustwa rozwiązana i nie chodzi tu o cenzurowanie, a zwyczajną prawdę i rzetelność informacji, tym bardziej że zaśmiecony do granic możliwości, staje się powoli wysypiskiem śmieci z gdzieniegdzie zagubionymi perełkami, ale żeby do nich trafić, trzeba wiele czasu poświęcić na wertowanie, a i tak nie ma pewności, czy czegoś nie pominęliśmy. Są granice, których przekroczyć nie wolno, podobnie jak z wolnością w realu. Nie wszystko wolno. Kiedyś to ludzie zrozumieją, bowiem poczucie rozproszenia tak duże, że zanim przebrniesz przez setki nieistotnych inormacji, zaczynają z oczu wychodzć mroczki, a spocony palec wskazujący przykleja się do klawiszy, jakby nie istniał czas linearny.

                                                    Nasze dane

             Nie zapminajmy o Internecie Rzeczy. Zdaniem uczonych, nasze dane może udostępnić nie tylko smartfon, komputer, ale inteligentne urządzenia podłączone do niego, np. sprzęt AGD. Wprawdzie inteligentna lodówka powiadomi cię, że kończy się termin ważności parówki, światło wyłączy się w całym domu czy piec wcześniej nagrzeje, ale przy okazji sprzeda dane, ponieważ producent nie ma obowiązku zabezpieczeń, a tu już kolejne  ”inteligentne” rzeczy zostają przyłączane do komputerów i telefonów. Stan innej percepcji, jak u Stanisława Lema.

                                      

64 Komentarze

  1. Ultro, oddałaś moje odczucia jeśli chodzi o tzw. inteligentny dom, inteligentny świat. Nie rozumiem dlaczego to lodówka ma mi mówić, co mam kupić i dlaczego mam włączać pranie jeszcze w biurze, zanim wyjdę do domu. Nie mam poczucia, że takie udogodnienia faktycznie ułatwiają życie i nie zamierzam z takowych korzystać. Jakoś wolę pomyśleć i zastanowić się, co mam zrobić. To w końcu pewien sposób na ćwiczenie umysłu:), a mówi nam się że w pewnym wieku warto to robić…
    Co do zaśmiecenia internetu – cóż więcej dodać. Niestety to medium dla niektórych staje się święte i wierzą w nie bardziej niż w siebie. Obawiam się, że granice już zostały przekroczone tylko jeszcze większość się nie zorientowała. Pozdrawiam

    • Iwonko,
      już wszyscy się zorientowali, że tak jak w realu nie wszystko wolno, tak w Internecie podobne zasady powinny obowiązywać, tym bardziej że Internet to źródło wiedzy.
      Słonecznych dni

      • Gdyby wszyscy wiedzieli to można by liczyć na rychłą zmianę. A jakoś się nie zanosi. Chyba że znajdą się ci, co z tym zrobią porządek. oj, mogą się szybko znaleźć.

        • Iwonko,
          obawiam się, że korporacje informatyczne są na tyle silne, że mogą sobie powolić na dyktat, przy czym najbardziej niebezpieczny jest Internet Rzeczy.

  2. - Leniu, chcesz jaje?
    - A oskubane?
    Lenistwo na całego. Rodzi się pytanie, co to z nami będzie? Ze wszystkiego mnie wyręczą? To „coś” będzie czuło tak jak ja? A zresztą, koń ma dużą głowę, niech się martwi.
    Pozdrawiam … ja sam, nie maszyna, nie system. :)

    • Jędrku,
      leń zawsze znajdzie wymówkę, by nic nie robić, ale skoro odpowiada mu patrzenie w sufit, niech wypatruje, może w końcu co zobaczy.
      Słonecznych dni

  3. Najsmutniejsze jest to, że sprawdza się niemal wszystko co pisarze SF przewidzieli w swoich imaginacjach, a co dotyczy nie tylko technologii.
    W tym owych pisarzy siła, ale czy to dla nas pocieszenie?
    A może tak właśnie funkcjonuje ludzkość, najpierw podążamy za nowinkami i zachwycamy się globalizacją wszystkiego, a potem odkrywamy uroki prostego życia, zamykamy sie w celach zakonnych by odpocząć od cywilizacji (co zresztą też niemało kosztuje) i znów wracamy do pędu, cyfryzacji itd.

    • Jotko,
      wcześniej, czy później dotrze do ludzi, że własnoręcznie zrobione daje więcej satysfakcji niż gotowy produkt, podobnie jak nieprzetworzone jedzenie jest zdrowsze od zafoliowanego gotowca.
      Słonecznych dni

  4. Ponieważ świat tak pruje do przodu, a na każdą nowinkę zaraz powstaje jej równoległa regulacja, chcę wierzyć w to, że ludzie zaczną być naprawdę zmęczeni śmietniskiem w Internecie. Mam nadzieję, że mądre głowy wymyślą sposób na jego oczyszczanie.
    Takie właśnie odnoszę wrażenie- że każda nowa idea, czego by nie dotyczyła, zaraz dostaje swoje zaprzeczenie lub inną wersję.
    Przecież nawet (moje ukochane) mleko nagle stało się niezdrowe, a wręcz nielogiczne.

    • Seeker,
      brak logiki widoczny, więc musi w końcu wkroczyć zdrowy rozsądek, chociaż trzeba uderzyć się w to czoło: lubimy krzyczące nagłówki.
      Słonecznych dni

    • Bojo,
      obawiam się, że nie będzie proste trzymanie się przekazu; medialni makerzy wiedzą, jak dotrzeć do Twojej głowy.
      Słonecznych dni

        • Bojo,
          nie ma co się łudzić, algorytm medium dotrze wszędzie, ponieważ biomasa dopasowywuje się do systemu, a nie odwrotnie.
          Słonecznych dni

          • Bojo,
            sieć ma Twoje dane, a jeśli masz kamerkę, to wiedz, że w zeszłym roku 2,5 mln kamer zostało przekierowanych na inne serwery, więc jak się dowiesz PO CO.

          • Dłubanie to pestka, ale aplkacja założona (bez Twojej wiedzy) zdradzi, gdzie w danej chwili przebywasz. I z kim.

          • To dzięki aplikacji? A ja myślałem, że ona instynktownie wie gdzie można mnie znaleźć…

          • Bojo,
            mam jeszcze gorszą wiadomość. Inteligentny robot równie piękny jak Ty jest sprawniejszy i wydajniejszy od człowieka. Może i ludzie będą niepotrzebni?
            Słonecznych dni

  5. I mnie słowa Weasley’a o myśloodsiewni przypadły do gustu. Dobro, jakim jest internet ma i drugie oblicze. Można wszystko: dowalić gwieździe /a co się będzie puszyć/, rzucić potwarz na niewinnego, za to nielubianego człeka, wetknąć parę plot, przez co zasiać niepokój. Raj dla frustratów i nieudaczników.
    Chcecie – to wierzcie, chcecie – nie wierzcie…..
    A ja pozdrawiam serdecznie, Ultro :)

    • An-Ulu,
      a frustratów coraz więcej, bo większość z nich nie rozumie ani siebie, ani świata i nie wie, po co żyje. Przecież nie będzie się zastanawiał…
      Słonecznych dni

  6. Z tą ochroną danych osobowych, przynajmniej w teorii nie jest tak źle. Praktyka jednak pokazuje że jest jeszcze gorzej;/
    Swego czasu jeden z producentów telewizorów wymyślił smart TV ze wszystkimi jego atutami i wadami – chodziły plotki, że przez ten TV można było szpiegować ludzi w swoich własnych domach… czyżby Orwell?
    pozdrawiam serdecznie!

    • Agnieszko,
      ja z kolei czytałam o wmontowanych kamerkach w żarówkach, które były wkręcane w podsłuchiwanych pokojach, rzecz nie do
      wykrycia.
      Słonecznych dni

  7. A jacyś tam urodzeni romantycy gubią się, wpadają w doły pesymizmu z poczuciem niezrozumienia i nierozumienia (i co ja tu własciwie robię?); bo wszyscy przecież wiedzą wszystko i wiedzą lepiej…
    Ale możesz nie uczestniczyć w tym cyrku, nie korzystać z mądrych urządzeń, nie iść z technologicznym trendem – wolna wola. I może będziesz szczęśliwszy… albo poczujesz się wyizolowany z ogólnych trendów.
    Ale, tak czy tak, zawsze mamy wybór :-)

    • Maradag,
      mamy wybór i tego się trzymajmy. Ale też ta wizja świata, którą oglądamy w Internecie, różni się od naszej, więc wypośrodkować musimy sami.
      Słonecznych dni

  8. Paradoksalnie, im urządzenie „mądrzejsze”, tym bardziej dla nas samych niebezpieczne… Filmy takie jak „Ja, Robot”, czy „Terminator” coraz mniej przypominają fikcję.

    Z kolei wśród mojej rodziny i przyjaciół znajdują się osoby, które bezkrytycznie wychowują swoje dzieci w oparciu o rady z Internetu. Dzieciaki rosną sobie zdrowo i radośnie, więc żadna krzywda im się nie dzieje…ale moim Rodzicom tylko ręce opadają na coś takiego.

    Ściskam serdecznie! :)

    • Celcie,
      smutne jest to, że czasem ludzie oczekują aż im Internet podpowie, jak mają się leczyć, choć nie wiadomo, kto w tym okienku i jaki jego umysł. Natomiast sprzedawane robione leki na wszystko budzą grozę. Znam panią, która kupiła dziecku pastylki na boreliozę za 300 zł. Ręce opadają, bo mama po maturze.
      Słonecznych dni

      • Trzeba tę panią koniecznie uświadomić, że sama matura niczego jeszcze nie dowodzi. A podsycane papierkiem zbyt wysokie mniemanie o sobie wyraźnie szkodzi.

        Ot taki rym na okoliczność :)

        Ciepłych i spokojnych, Ultro :)

          • Ani szkoła średnia, ani studia niestety nie uczą samodzielnego myślenia, przynajmniej w moim odczuciu… Utrwalają za to schematyczność pod każdą postacią. Odpowiedzi zgodne z kluczem, narzucone z góry, dostosowane do oczekiwań egzaminatorów.

            Na studiach tak samo – przerost materiałów nad moce przerobowe studenta oraz założenia kierunku. Studia uczą kombinatorstwa jak wtłoczyć całą masę materiału w ograniczone ramy czasowe. Uczą powtarzalności i wyostrzają Ci instynkt przetrwania.

            Znasz pewnie słynną zasadę 3 Z”? ;) Zakuć – zdać – zapomnieć? ;)

            Po swoim pierwszym roku przekonałem się poniekąd o jej prawdziwości i sensowności.

          • Też to obserwowałam, ponieważ w szkole spędziłam sporo lat. Niekompetentni układają ambitne programy nastawione na bezmyślne kucie.

  9. Na szczęście wiem, gdzie mam mózg, czego nie mogę napisać o mojej lodówce, której raczej do inteligencji (nawet pracującej) zaliczyć nie mogę:) Masz jednak baaardzo dużo racji w tym, co piszesz. Sieć inwigiluje nas bezustannie i bezlitośnie. Ostatnio czytałem w jakimś artykule o ludziach, którzy ze zdumieniem dowiedzieli się, że na, przechwyconych przez policję, dyskach pedofili były zdjęciach ich dzieci. A skąd się tam wzięły? A z radosnej, rodzicielskiej twórczości na FB.

    • Wojtku,
      zdjęcia dzieci i rozebranych wakacyjnie panienek krążą nie tylko w Polsce, ale największe powodzenie mają w Azji, co potwierdza policja. Jakim trzeba być narcyzem, by wrzucać bez zastanowienia.
      Słonecznych dni

  10. Oglądam w sklepie z mężem nożyce do przycinania żywopłotu, wracam do domu a na ekranie komputera reklamy nożyc i innego sprzętu pomocnego w ogrodzie. Piszę do koleżanki w mieszkającej w Lublinie prywatną wiadomość dotyczącą noclegów a tu hop – i wyskakuje Nocowanie.pl proponujące mi tanie (!!!) noclegi w Lublinie. To dopiero jest… magia. jeszcze tylko nam brakuje koczyków takich jakie mieli bohaterowie Seksmisji :)

    • Gabrysiu,
      I kolczyki założą. Już teraz rozważa się zakładanie chipsów z kodem każdemu produktowi, więc śledzenie historii nie tylko rzeczy będzie proste. Po koszuli poznają, gdzie chodzisz i z jakimi spodniami się spotykasz.
      Słonecznych dni

  11. Witaj, Ultro.

    Kiedyś w podobny sposób wierzono m.in. prasie. Gdy rynek zalały wszelkiej maści kolorowe czasopisma, wielu czytelników miało kłopoty z weryfikacją zawieranych tam informacji, więc problem wszechrzetelnego internetu nie wydaje się być niczym nowym.
    Po prostu zmieniło się medium.
    Byli, są i będą odbiorcy bezkrytycznie odnoszący się do wiarygodności dostępnych nośników informacji, ale także inni – stosujący zasadę ograniczonego zaufania:)
    Wbrew pozorom – również proporcje (kiedyś i teraz) między tymi „ufnymi” i „sceptykami” są podobne:)

    Kupczenie danymi osobowymi w celach marketingowych to śliska sprawa – przepisy nijak mają się do rzeczywistości, konsument – nawet uprzedzony – ma niewielkie pole manewru: zgodzić się i nabyć, albo – nie zgodzić się i – obywać bez upragnionego przedmiotu bez gwarancji, że jego dane jednak gdzieś nie wypłyną:(

    Jeszcze czym innym są próby inwigilowania konsumenta w celu poznania jego indywidualnych potrzeb (monitorowanie, wnikanie w treść rozmów telefonicznych, esemesów, maili, itp.).
    I sprzedaż danych i inwigilowanie mają na celu „wciśnięcie” konkretnego produktu, ale w drugim przypadku – konsument nie ma nawet tej pozornej możliwości podjęcia decyzji. Takie pozyskiwanie klienta jest nieetyczne, niedopuszczalne, bezprawne i powinno być ścigane i przykładnie karane przez odpowiednie organa.
    Powinno…

    Pozdrawiam:)

    • Leno,
      otóż to, bezprawie powinno być ścigane, a osoba pokrzywdzona chroniona, tymczasem prawo tworzone przez prawników zawiera tyle kruczków prawnych, że właściwie każdy może czuć się bezkarny.
      Słonecznych dni

  12. Przed polubieniem takich ‚inteligentnych urządzeń” chroni mnie skutecznie przekonanie, że im więcej „inteligencji’ w urządzeniu, tym więcej elementów psujących się. Czasem moja myśloodsiewnia zawodzi, ale potem szybko wraca do normalnej pracy.

    • Jaskółko,
      sąsiadka kupiła za 3,5 tys. piekarnik, który dawał znać, że ciasto upieczone, ale kiedy po 3 latach zepsuł się programator, naprawa kosztowała tyle , ile normalna kuchenka, więc nową kupili.
      Słonecznych dni

  13. Mimo wszystko internet to wspaniała rzecz. A żeby się nie zgubić, trzeba trzymać się swojego zdrowego rozsądku.
    Co do inteligentnych urządzeń, doznałam szoku kiedy mój nowy telefon zapytał mnie czy chcę znać odpowiedź zanim jeszcze zadam mu pytanie!

    • Mario,
      a to dopiero początek szoków. Do 2020r. mają być podłączone do Internetu miliardy urządzeń w dodatku z własnymi kodami. Oczipsowanie to tylko kwestia czasu. Ciekawe, czy kiedyś dowiemy się, po co sieć zbiera nasze dane.
      Słonecznych dni

  14. Jako, że sama uwielbiam buszować po różnych witrynach internetowych, często łapię się na tym, że czytam i zastanawiam się: wierzyć czy nie wierzyć? Powstały strony, które celowo nas oszukują, chociaż nie rozumiem naprawdę w jakim celu… Co komu przychodzi z pisania fałszywych informacji. Może lepiej jednak poczytałabym więcej książek :-)

    • Gaju,
      Sama szukałam konkretnych informacji, ale przebrnięcie przez nieistotne informacje zabiera sporo czasu. Kiedyś szukałam pokoju n/ morzem. Jeden był droższy. Zajrzałam, co oferuje: ręcznik. Nie mogłam uwierzyć, że mam takie szczęście, a tylko 50 zł drożej za dobę.
      Słonecznych dni

    • Zamieszczanie fałszywek w mediach ma tradycję tak długą, jak media, że wspomnę tylko średniowieczne kroniki i np. skandynawskie sagi. A z czasów bliższych znakomitym przykładem są „Protokoły mędrców Syjonu”…

      • Tetryku,
        różnica między dawnymi i nowszymi czasy zasadnicza. Dwawniej pisali nieliczni, obecnie wszyscy łącznie z podstawówką.
        Serdeczności

  15. Czasami czytuję internetowe bzdurki i prawdy. Ubolewam nad nimi, bo raz piszą, że to jest super za jakiś czas, że to jest be. Wolę jednak kierować się swoim rozumem, na szczęście jeszcze go mam, jeszcze nie zaniknął pośród tych internatowych nowinek, doniesień. Mózg pozostał na miejscu samo myślącego człowieka. Nie trzeba wierzyć we wszystko o czym piszą w necie, trzeba kierować się swoim rozumem. Istnieje jednak obawa i budzi się strach oraz powstaje pytanie: a co to będzie jak internet wypali nam mózg w całości, jak zabraknie ludzi myślących tylko robotami się posługujących?
    Weźmy chociażby tabliczkę mnożenia, którą kiedyś każdy znał na pamięć i zapamięta aż do śmierci. A czy dzisiaj każdy ją zna? Chyba na palcach można byłoby wyliczyć!

    Serdeczności.

    • JaGo,
      nie tylko tabliczki mnożenia, ale pisowni także, błędy poprawi komputer, zmywarka zmyje, pilot zgasi światło, otworzy bramę, Internet podpowie, o czym masz myśleć, więc już nic nie musimy. Popatrz, jaka to wygoda, życie jak bajka.
      Słonecznych dni

  16. Klik dobry:)
    Chciałabym mieć bardziej inteligentną i bardziej pracowitą pralkę. Taką, żeby po dodaniu do prania klucza na strych, poszła i rozwiesiła pranie. ;) :)
    Także marzą mi się worki na śmiecie – samochodzące na śmietnik. ;) :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    • AlEllu,
      ja z kolei coraz częściej myślę o wyciągu, bowiem zakupy plus schody koszmarne, kiedy nie skacze się jak kózka. Wymyślają bzdury, a tego, co potrzeba, nie wymyślą.
      Słonecznych dni

  17. My mamy jeszcze dobrze bo znamy świat z ery bez internetowej. Ale co ma powiedzieć pokolenie urodzone już przy asyście komputerowych monitoringów? Człowiek zniewolony w powiciu to jaki ma być w przyszłości?
    Naprawdę serdecznie współczuję młodzieży i korzystam z dobrodziejstw internetu nie dając się mu zwariować.

    • Bet,
      czytałam, że Norwegowie w każdy weekend jadą do chatki na odludziu, by żyć bez telewizora i Internetu, po wodę chodzą do strumienia, a do ustępu z serduszkiem za chatkę, jak niegdyś i my za stodółkę.
      Słonecznych dni

  18. Mądre są Twoje przemyślenia, zresztą jak zawsze. Dorzucić do tych wszystkich internetowych wieści jeszcze te telewizyjne i radiowe i człowiek nie wie jaka jest rzeczywistość naprawdę a może jest ich więcej. A te wszystkie nowoczesne sprzęty- myślę, że każdy w pewnym momencie odpada z tej gonitwy za nadążaniem za rozwojem techniki. Ciekawe w ilu procentach wykorzystujemy możliwości np telefonu komórkowego? Swoją drogą dużo dobrego niesie postęp technologiczny. Tylko gdzie jest ten złoty środek?

    • Romanie,
      z tych wypasionych telefonów zwykle korzystają młodzi i to w ograniczonym stopniu, a starsi tylko dzwonią. Złotego środka pewnie nie zobaczymy.
      Słonecznych dni

    • Andrzeju,
      też o Internecie: Mąż siedzi przy komputerze, za jego plecami żona. – Puść mnie na chwilę, teraz ja sobie posurfuję po internecie! – Czy ja Ci wyrywam gabkę z ręki jak zmywasz naczynia?

      - Na czym polega globalna wioska?
      - Na tym, że ludzie z całej Polski na Fb zachowują się jak na wsi.
      Słonecznych dni

      • Jaś pyta dziadka:
        - Dziadku jak wyście żyli w tamtych czasach? Przecież nie było ani Internetu, ani Gadu-Gadu ani Komórek i zero Czatu!
        - Jasiu, wtedy to już wszystko było!
        - Ale jak to? W tamtych czasach? ŻARTUJESZ?
        - No bo tak: Twoja babcia mieszkała w Internacie, a gdy chciała się urwać ze mną na Gadu-Gadu to ja stałem na Czatach. A jak by nie było k o m ó r e k to by nie było ani twojego ojca ani ciebie!

        • Andrzeju,
          zamknij oczy i wyobraź sobie, że budzisz się, a tu nie ma internetu. Nie wypłacą Ci pieniędzy, przepadnie kolejka do lekarza, wojsko w chaosie, lotnisko nie działa. To wcale nie są żarty, jak wszystko podłączone łącznie z młodymi. Co oni biedni by z nadmiarem czasu robili? W ciągu 1 min. użytkownicy Fb tworzą 2,5 mln nowych postów, lajków, komentarzy…
          Słonecznych dni

  19. Dlatego według mnie trzeba poza Siecią wiedzieć gdzie można znaleźć dane jakich poszukujemy. Wtedy można sobie porównać i wyciągnąć średnią z tych wiadomości wtedy. Nie mówiąc już o takich sprawach jak czytanie książek, rozwija naprawdę wiele przydatnych umiejętności.

    Pogoda ostatnio robi nam niezłe psikusy według mnie.

    Na tym polega muzyka niemal cała, ktoś zagra dany riff, po czym inni z niego korzystają. Czy to dobre, pewnie tak, ponadto jest ograniczona liczba dźwięków przecież.

    Pozdrawiam!

    • Mozaiko Rzeczywistości,
      internet jest najwygodniejszą formą zbierania informacji, dlatego wydawałoby się, że najszybszą. Może szybka, ale na poziomie szkoły podstawowej w ściągach.
      Słonecznych dni

  20. Nic dodać nic ująć Ultro. „Czytałem w internecie” ważniejszym się nawet staje od wszelkiej naukowo nabytej wiedzy.
    A Wielki Brat patrzy na nas i informacje marketingowe gromadzi ze wszelakiego sprzętu.

    • Parrafrazo,
      Wielki Brat podaje Ci szczątkową wiadomość, więc za każdynm razem klikasz i nabijasz kasę. A jeszcze pisze: przejdź dalej. Ja nie przechodzę, szkoda czasu.
      Słonecznych dni

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.