Wzrok, który zabija

                                            pajęczyna

          Onegdaj weszłam do ogródka po koperek do ziemniaków. Mój wzrok zatrzymał się na koronkowym cudzie utkanym misternie przez pająka. Zachwyt i podziw dla haftu małego stworzonka, przecież sama haftowałam, więc wiem ile trudu i pracy trzeba włożyć, by serweta przyciągała wzrok. Mały pajączku, jesteś wielki i boski – pomyślałam.

      Przyszłam do domu, zrobiłam sobie swoją o mało co kawę, przysuwam fotel do stolika i zamarłam. Mój wzrok padł na przycupniętego robala i z przerażeniem patrzę na obrzydliwość, która udaje, że tu nikogo nie ma. Powoli zdejmuję kapcia, by ubić wstrętne owłosione odnóża, a  tymczasem niezrażony wzgardą pająk z wyrzutem w głosie rzecze:

       - Tylko spróbuj, będziesz morderczynią. Sumienia nie masz, by zabijać stworzenie boskie, które ma takie samo prawo żyć, jak ty. Poza tym wiesz, że przynoszę szczęście każdemu domowi, a niektórzy twierdzą, że i bogactwo.

       - Fiu, fiu, też mi bogactwo, nie sądzę, byś tu miał się czym żywić. Wymarsz robalu grzecznie na szufelkę i fru z domu. Słyszysz, co mówię?  Nie życzę sobie jadu i pajęczyn.

       - Tylko bez ubliżania i osobistych wycieczek. Należę do najliczniejszego rzędu pajęczaków, w dodatku jestem większa niż partner, co oznacza, że nie jestem rodzaju męskiego. A jadowita zołza to z ciebie wychodzi, gdy wyrzucasz mnie z mojego gniazda na deszcz. Wiedz, że się nie ruszę, bo ciepło, dach nad głową i tu są moje dzieci. Widzę znów przerażony wzrok, który może wrażliwego pająka doprowadzić do zawału. Czyżbyś miała arachnofobię?

       - Nie, ale twoja niebezpieczna uroda nie powala mnie, a ponadto nie życzę sobie pajęczych lokatorów w moim domu. Usłyszałam wyraźnie, że nie jesteś sama.

         - Ludzie są jednak bez sumienia. Kota, choć brudzi, drapie i trzeba po nim sprzątać,  darzą miłością, głaszczą i traktują lepiej niż cichego, małego pajączka, A z psem to nawet selfie robią. Kto widział selfie z pająkiem?  Wiesz, że ja też mam migotanie przedsionków, gdy zobaczę człowieka, bo wiem, ze zaraz zadepcze, ukatrupi odnóże albo potraktuje muchozolem. Moje życie to wieczne uciekanie, krycie i życie w ciągłym stresie. Pytam, czym sobie  pająki zasłużyły na taki spektakl? Przecież kiedyś tarantyści odbywali publiczne rytuały, tańce, korowody, grała muzyka ku czci pająków w święto samego św. Pawła. Cóż, że to było dawno, nie znaczy przecież, że można obecnie pastwić się dla samej przyjemności zabijania. Co wy wiecie o miłości, przecież pająki towarzyszyły człowiekowi od zawsze.

        – Ja twoje racje rozumiem, mimo to mówię, że nie chcę mieć u siebie żadnych stworzeń. Ani brzydkich ciem, ani pięknych motyli.

       - Z tym to i ja się zgadzam. Wszystkie owady wyłapię, jestem pożyteczną pajęczycą, kątnikiem domowym. Nie masz much, komarów, insektów, to moja zasługa. A jak moje dzieci podrosną, sprowadzą swoje połówki, a wnuczęta znów dorosną i będą mieć potomstwo …o takim szczęściu marzę, by mieć dużą rodzinę. Znów widzę twój wzrok, który zabija. Myślałby kto, że ty nie chcesz doczekać szczęścia dzieci,  wnuków, a może przy dobrych układach i prawnuków.

             - Masz rację, może to uprzedzenie, przecież wiem, że kątniki nie są groźne.

      – Ale twój przerażony wzrok mówi co innego, jakbym była monstrum, bestią, potworem. Mam wprawdzie te włoski, ale to dzięki nim, wrażliwym na drganie powietrza orientuję się, co dzieje się w sieci. Czy wiesz, że pająki przepowiadają pogodę? Jeśli zobaczysz, jak spuszcza się po nici z sufitu, znaczy idzie plucha, a jak sieć buduje i wykazuje we dnie ruchliwość, jak ja teraz, słoneczna pogoda utrzyma się dłuższy czas. Mogę ci opwiedzieć dykteryjkę: Pająk do pająka: - Co robisz? - Gram w owady – A skąd masz? - Ściągnąłem z sieci…

          – Nic nie pomoże, proszę grzecznie na szufelkę. Nie ma zmiłuj.

          – Pewnie także nie wiesz, że pająki mają osiem nóg, a owady tylko sześć. Jesteś wysoce nierozsądna, skoro pożytecznego pajączka usuwasz z domu tylko z powodu wyimaginowanych uprzedzeń. Mężczyźni mnie widzieli i żaden nawet nie zareagował, a ty zachowujesz się, jak rozhisteryzowana nastolatka. Cud, że nie wyskoczyłaś na stół. Przemyśl to jeszcze raz w spokoju. Ja też mam prawo żyć. A ty masz sumienie. Zastanów się, człowieku, czy musisz być dla pająka tym wilkiem?

          -

86 Komentarze

  1. Miałabym zapewne i problem z szufelką, wyjątkowo nie znoszę pająków. Nawet najrozsądniejszy nie byłby w stanie przekonać mnie do dzielenia z nim mieszkania. Chociaż walory kątnika domowego zaimponowały mi, nie powiem. No i te niepowtarzalne hafty.
    Mimo wszystko nie. Jak można mieszkać z czymś, co budzi odrazę ? Sam pająk czułby się niekomfortowo przecież, jakby mu o tym przypominać……..
    Pozdrawiam serdecznie, Ultro :)

    • Bojo,
      zapomniałam zapytać o imię, a gdyby to była ona, mogłam sfotografować i wrzucić do sieci, sława murowana.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  2. Otóż ja mam arachnofobię, zdarzylo mi sie na przykład wyskoczyć na mazurach z żaglówki, bo pająk po niej chodził. Jedyne, co jestem w stanie zrobić, to złapac je w odkurzacz, bo o morderstwie nie ma mowy, nie zbliże się na tyle. One w tym odkurzaczu może sobie potem zyją… na wszelki wypadek oczyszcza go mąż.

    • Anno,
      współczuję, ponieważ pajączki są właściwie wszędzie, chociaż to niegroźne dla ludzi stworzenia, często budzą wstręt nie do opanowania. Nie będzie łatwo, odkurzacz nie pomoże, są szybsze niż człowiek.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  3. Ta pajęczyca przytaczała całkiem sensowne argumenty, a Ty stosowałaś przeciw sile jej argumentów tylko argument siły. Mam nadzieję, że dokończycie tę rozmowę i uda się wypracować jakiś kompromis.
    Może przeniesie się do garażu lub jakiejś piwniczki?

    • Tatulu,
      Argumenty pajęczycy były sensowne do momentu, kiedy roztoczyła wizję rozmnożenia, wtedy rozsądek zwyciężył. Człowiek opowiada o tym, jaki jest dobry, jakie ma miłosierne zamiary, a potem bez skrupułów zabija to, co mu stoi na drodze. Albo wycina drzewa razem z kornikami.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  4. Taki pracowity pajączek, taki uzdolniony. Muchę to tak, ale pajączka? Każdy ma swoje sumienie, niech postępuje jak uważa. W życiu jest bardzo wiele wartościowych pajączków „na dwóch nogach”, pięknie tkają, ale skoro konkurencja … no to go sru. Takie to życie, czasami niegodziwe. Pozdrawiam. :)

    • Jędrku,
      życie boli nie tylko ludzi. Zwierzęta nie mówią, więc nie wiemy, że cierpią, marzną, czy czują się źle.
      Wakacyjnie pozdrawiam

    • Maradag,
      pająk jest spory, więc go widać, gorzej z tymi nocnymi małymi rybikami. Im trudniej wytłumaczyć, trzeba w nocy wstać…
      Wakacyjnie pozdrawiam

    • Pawle,
      jak widzisz, jestem ze stworzonkami za pan brat, wchodzą, kiedy chcą, rozmawiam z nimi, tłumaczę swoje racje, daję im możność wypowiadania, ale jako osoba asertywna, nie daję sobie wejść na głowę, czyli do domu.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  5. Klik dobry:)
    Podobną „rozmowę” przeprowadził ze mną pajęczek piwniczny. Przekonał mnie argumentem, że będzie chronił moja piwnicę przed różnym robactwem i dotrzymuje słowa. Wyczyścił piwnicę z komarów, much, mrówek, a nawet prusaków, a także innych żyjątek, które na gapę przyjechały z drewnem do kominka. Chwalił się także, że potrafi przepędzić z łazienki nocne rybiki.

    Pozdrawiam serdecznie.

    • AlEllu,
      wszędzie rozsądek potrzebny. W piwnicy i garażu pająk potrzebny. Najważniejsza, jak widać, kwestia argumentacji po obydwu stronach.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  6. Świetny dialog, niczym wywiad z pająkiem :-)
    O dziwo, ile by się nie sprzątało one zawsze są, ale chyba wolę już pająki, niż muchy…w końcu to nie skorpiony.
    Obejrzałam kiedyś film o strefie zagrożenia w okolicach Czarnobyla i tam pająki tkają już mniej idealne sieci, wykryto jakieś anomalia w układzie pajęczych siatek. Promieniowanie zrobiło swoje.

    • Jotko,
      w okolicach Czarnobyla grzyby są większe, śliwy dorodniejsze. Można też wybrać się na zorganizowaną wycieczkę, by samemu zobaczyć, jak działa licznik…
      Wakacyjnie pozdrawiam

  7. Nie lubię pająków. Jednak dzięki mojemu synowi, który nie ściera kurzu z półek , mają się one u mnie jak u „Pana Boga za piecem”, bo gdy są wysoko to nie dosięgam, gdy są nisko, to się nie schylę, by obuwiem takiego nieproszonego gościa potraktować. Pozdrawiam.

  8. Wielka musiała być skoro owłosienie na odnóżach dojrzałaś!
    W zabobony nie wierzę, ale pająków nie zabijam. Tak na wszelki wypadek.
    Ostatnio żyłam pod jednym dachem z ogromnym toko. Raczej mi nie wchodził w drogę (na moje szczęście). Ważne, że komary wyłapywał

  9. Ja pająków nie zabijam – wyprowadzam je na świeże powietrze /zawsze z wyrzutami sumienia/ za pomocą szklanki i kartki papieru.
    Teraz będę jeszcze bardziej uważna i przyznaję pająkom prawo do życia.
    Jakaż to mądra forma walki o przetrwanie, taki rzeczowy dialog. Uczmy sie od pająków.

    • Bet,
      pająki są pożyteczne, ale u wielu ludzi budzą odrazę nie do pokonanaia. O metodzie kartki i szklanki nie wiedziałam. Zwierzęta uczą tolerancji.
      Wakacyjnie pozdrawiam

      • No to podpowiem o bezpiecznym łapaniu pająków i innych owadów:
        szklanką nakrywam owada a pod spód wsuwam sztywną kartkę. Podnoszę szklankę z owadem zatrzymując uwięzionego owada kartką i bezpiecznie wypuszczam więźnia za oknem.

  10. Witaj, Ultro.

    Oczywiście – nie mam arachnofobii. Gdzie tam. Po prostu – tak sobie zwiewam, ilekroć takiego gościa w domu zobaczę. Jeśli nie mam szans zwiać, ani zawołać o pomoc – przeczekuję. Zawsze z nogami co najmniej na krześle. I – wiesz – zauważyłam, że ja nawet całkiem sprawna jeszcze jestem – potrafię z tego krzesła wskoczyć na stół, ze stołu na szafkę… Ale tylko wtedy, gdy pająk jest zbyt towarzyski:)

    Pozdrawiam:)

    • Leno,
      oglądałam wywiad amerykańskiej dziennikarki w plenerze. W pewnym momencie wszyscy z przerażenim zobaczyli, jak po jej ramieniu schodzi w dół spory pająk. Dziennikarka popatrzyła, nawet okiem nie mrugnęła, mówiła dalej, a pająk dalej schodził coraz niżej. Podziwiałam to opanowanie.
      Wakacyjnie pozdrawiam

    • Oko,
      wydaje się, że z pająkami i innymi stworzeniami łatwiej się dogadać, jak z ludźmi. Widać u nas ta inteligencja gdzie indziej umieszczona, może w nogach?
      Wakacyjnie pozdrawiam

  11. Pająki wynosi na szufelce Jaskół, a ja pilnuję by ich nie ubił. NIE wolno:) jedynie dla much i komarów nie mam litości. Wszystko inne jest żywe wynoszone do ogrodu. W piwnicy omiatam pajęczyny, ale pająków nie ruszam.
    Nawiasem mówią, taka personifikacja pająka, jaką przeprowadziłaś, nie ułatwia mi życia. Ja wszystko w ten sposób traktuję, a potem się męczę i mam wyrzuty sumienia.

    • Jaskółko,
      kiedyś przyniosłam z ziemią w doniczce mrówki. Ależ one potrafią szybko biegać, żadnej nie dogoniłam. Mówi się trudno, mam nadzieję, że kopca na środku pokoju mi nie usypią,jak w nadmiarze się rozmnożą.
      Wakacyjnie pozdrawiam

    • Wojtku,
      jeśli kleszcz i taka komarzyca wytłumaczą Ci, że muszą napić się Twojej krwi, w przeciwnym razie nie wydadzą potomstwa, może łaskawszym okiem popatrzysz na ten akt wkłuwania.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  12. Ojej…! Jak słodko i uroczo :)
    Selfie z pająkiem mnie rozbroiły, a gra w owady powaliła na łopatki :D

    Miałam niedawno wielkaśnego nasosznika trzęsia pod sufitem w łazience. Mój sześcioletni synek bardzo się go bał, więc musiałam towarzyszyć mu przy wszystkich łazienkowych czynnościach przed wiele dni. Nieświadomie wytworzyła się jakaś emocjonalna więź pomiędzy naszą trójką. Normalnie wszystkie pająki wciągam do odkurzacza, temu jednak nie miałam serca tego robić pomimo, że hodował sobie piękną kulkę pełną dzieci! Przeniosłam go grzecznie do pudełka i wypuściłam (z kulką) na trawę.

    • Seeker,
      nasosznik trzęś jest jeszcze bardziej pożyteczny niż kątnik, a jakie piękne ma odnóża, cieniutkie w tych pęcinach i delikatne bez śladu włosków, a kolor jego jest słoneczny.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  13. Kiedyś mieliśmy w domu, to znaczy syn miał, pająka ptasznika o imieniu Dżordż. Powiem ci, że obserwowanie go to była nie lada gratka. A już szczególnie jak miał wylinkę, czyli wychodził z siebie i zostawiał stare ubranko. Pająki mi nie przeszkadzają, nie zabijam, co najwyżej wynoszę na powietrze. Twoja rozmowa to perełka wywiadu, naprawdę:)

    • Iwonko,
      u mnie w domu też wszystko łącznie z kanarkiem, kotem, świnką, czy patyczakami było hodowane. U dzieci pół pokoju zajmuje akwarium. Tak się składa, że wszyscy lubią zwierzęta.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  14. Mam dylematy bardzo podobne do Twoich. Z jednej strony moim zdaniem nie powinno się nikomu wyrządzać krzywdy, chyba, że jesteśmy atakowani; z drugiej, bezpośrednie sąsiedztwo (lub wspólne zamieszkanie) niektórych stworzeń jest dla mnie nie do przyjęcia. Rozwiązałam sobie ten dylemat tak, że kiedy jestem na obcym terenie nie poluję ;), natomiast na moim – i owszem. Te stworzonka też to robią, więc chyba to jest fair.

    • Szarabajko,
      mam podobny sposób rozumowania. Pewnego razu przyszła znajoma na kawę i pierwsze co zrobiła to ogarnęła wzrokiem izbę i mówi: o, pajęczyna wisi… Już nie jest na ciastko zapraszana.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  15. pomyśleć że ja kiedyś pająki hodowałam…takie ten ogródkowe;) A i krzyżak czasem się napatoczył.
    Teraz zdecydowanie wywalam na dwór bo się cholery pchają drzwiami i oknami;)

  16. Miała pajęczyca rację, że Cię obsztorcowała, bo cóż może Ci zrobić mały pajączek. Rozumiem, że możesz nie lubić komarów, much czy os, ale pajączków???
    Dawno temu też napisałam post o pajączku, którego bał się mój mąż i wreszcie dopiął swego, że wyrzucił go za okno.
    Według starego powiedzenia: „Jeśli zabijesz w mieszkaniu pająka, możesz spodziewać się deszczu”.
    Pająki wychodzą ze swych schowków, gdy czują deszcz. Ciekawa jestem, kto wczoraj w moim mieście zabił pająka i sprowadził dzisiaj poranną burzę.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Aniu,
      nie ja sprowadziłam deszcz, ponieważ pajęczyca była szybsza i zwyczajnie zwiała, a w te dni upalne nie będę odsuwać mebli. Ta więc żyje i ma się dobrze.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  17. Świetny dialog! Podzielam Twój punkt widzenia, wszystkie stworzenia mają prawo do życia. Nie proszonych gości wypuszczam na dwór, nie zabijam. Czasem żeby nie uszkodzić małego stworzonka to zamiast wmiatać na szufelkę, podtykam mu długi patyk i na tym go wytransportuję.

    • Mario,
      też to zauważyłam, że owad, chcąc przeżyć, trzyma się kurczowo patyczka. Gorzej, gdy ma skrzydła, jak te osy wyczuwające owoce i stadnie wlatujące do jabłek i śliwek.
      Wakacyjnie pozdrawiam

  18. Oprócz innych, pożytecznych zajęć pająki czasem gryzą nazbyt spolegliwych gospodarzy… Faktem jest, że mniej intensywnie niż np. dzikie komary na Mazurach!

    • Tetryku,
      nie ma wyjścia, na Mazury trzeba zabierać odkurzacz i komary wciągać, ile się da, potem trochę spokoju. I znów operację przeprowadzamy od nowa. Napracować się trzeba, ale za to, jaki efekt: ciało bez śladów uczulenia.
      Wakacyjnie pozdrawiam

        • Tetryku,
          czasem obserwuję ludzi i wychodzi mi, że nie tylko komary i pająki są mało przyjazne. Ludzie też przędą te obrzydliwe sieci nawet z najpiękniejszych idei, by ukłuć,
          dopiec, zranić, pozbawić godności, uderzyć, sponiewierać i zmieszać z błotem. Nie jesteśmy lepsi, za to mamy o sobie wysokie mniemanie.
          Serdeczności

  19. Dyskurs miodzio – trafiłaś na inteligentnego osobnika!

    …z drugiej strony obserwuję tu znane zjawisko socjologiczne: udało się Ultrze pozyskać w łatwy sposób grupę zwolenników wyodrębnionej grupy typów, zwanych stawonogami (szczękoczułkowcami→pajęczakami→pająkami).
    W gruncie rzeczy podejrzewam, że w pierwszym odruchu wszyscy tłuczemy je równo, ale gdyby tak z każdym ośmionożnym osobnikiem wdać się w dyskusję na argumenty, to… ;)
    A co zrobić z innymi stworami, jak dokonywać selekcji, żeby nie dać się zdominować?
    Jakie przybierać kryteria eksterminacji ?
    Nie brnę w to dalej, bo można by zwariować!

    (wrzuciłam w Google hasło „pająk toko” i wyskoczył mi… Jacek Kurski! brrrr….
    Hmm… a gdyby jego tak na szufelkę i sruuuu…?)

    • Małgosiu,
      sama jestem zaskoczona. I tak dobrze, że nikt nie rozerwał mnie na strzępy za tego buta. Selekcja much i komarów trudna do realizacji w praktyce. Chociaż powszechnie tępione, wszędzie widoczne.
      Mnie szufelka z wywalaniem bardzo odpowiada i wielu bym tam wrzuciła, bo władza i profity zamulają rozum.
      Pająki w Indonezji mają wielkość męskiej pięści, więc ludzie hodują tukany toko, aby wyłapywały robactwo. Myślę, że o to chodziło, a przebywanie z nim nie jest miłe, bo odchody są w stanie płynnym. Jednej z turystek radzono, aby zabrała zatyczki do uszu, kiedy wyjeżdża do Indonezji. „Zrozumiałam dopiero sens rady, gdy w nocy nie dawały mi spać grasujące po mieszkaniach… szczury. Próbowano mnie uspokoić: „szczury są nam bardzo przydatne, bo jedzą liczne zasuwające po ścianach jaszczurki”. Jaszczurki? „Tak, ale te są niezbędne, bo wcinają ogromne biegające po mieszkaniu pająki”. Przyznaj, że pająki wielkości „połowy twarzy” mogą przerażać.
      Wakacyjnie pozdrawiam.

        • Małgosiu,
          „dobro” nie tylko wraca, ale wmawia wybranym, żeby się z tym faktem pogodzić:
          http://imgur.com/phO81uu
          Dzisiaj razem z cukinią przyniosłam do domu konika polnego. Skoczył pod szafkę i tyle go widziałam. Nawet nie wiem, czy mam się martwić…

          • Moją babcię ukąsił ongiś konik polny. Ramię spuchło jej tak, ze podwoiło średnicę… Trzeba uważać, by nie doprowadzić go do desperacji.

          • Ultro, jeśli to na pewno jeden z siedmiu gatunków owadów (wliczając w to pasikonika i świerszcze polne lub domowe) nie panikuj! ;)
            Wszystkie one zapewnią Ci (obojętne czy spod szafki, czy z komina koncert jesienny.
            Poszukaj jeszcze jednego, odczekaj do jesieni i… aż Ci zazdroszczę!

            …ale będzie grało….

          • Małgosiu,
            melduję, jeszcze żyję, szukałam, nie znalazłam, ale drugiego nie zaaproszę, bo skubańce czynszu nie zapłacą.
            Dziękuję za piękny koncert, już dawno tych świerszczy nie słuchałam…

          • Tetryku! To musiał być jakiś mutant…?
            Albo babcia niemuzykalna…

            Są robale, których nie lubię, ale świerszczy będę bronić, jak niepodległości! :D

          • Są osoby uczulone, więc obrzękiem reagują na ugryzienia, ukąszenia i jad. Mój konik to skoczek polny, więc go znajdę, bowiem tyka niczym zegar.

  20. Zazwyczaj jest tak, że z wyłączeniem jakiś szczególnych miejsc, gdziekolwiek byśmy się nie znajdowali, w odległości nie większej jak dwa metry znajduje się pająk. Duży, średni, mały, czy też wręcz mikroskopijny. Spora część z nich jest jadowita. Szcześliwie dla ogółu pajeczaki, podobnie jak owady nie mają płuc, zatem większe rozmiary osiągają w miejscach gdzie jest dużo tlenu, np. w puszczach tropikalnych. U nas nie są groźne, z wyłączeniem nielicznych przypadków wywoływania ostrych reakcji alergicznych po ukąszeniu. Od kilku lat na terenach Białorusi można spotkać niewielkie tarantule (ok. 2 cm), więc to tylko kwestia czasu kiedy będą u nas.
    Serdeczności z Krainy Loch Ness :-)

  21. Szczurku z Loch Ness,
    arachnolog dr J. Kupryjanowicz twierdzi, że każdego mieszkającego w Polsce pająka delikatnie łapał gołą ręką i żaden go nie ugryzł. Nie przewidział tylko migracji. Na Ukrainie pojawił się karakurt, odpowiednik czarnej wdowy. Jak znamy życie, szybko do nas dotrze razem z tarantulą, z kolei w pudełkach z bananami zdarzalo się przywieźć wdowę. Uczuleni na jad nie będą mieć łatwo. W czasach Kiepskich nawet słowo ‚pająk’ nie brzmi optymistycznie.
    Wakacyjnie pozdrawiam

  22. Mam nieodparte wrażenie, iż owe jadowite pająki już do nas dotarły, tyle że na razie grasują w przebraniu, przyodziane w zgrabne garniaki (garniak – to uśmiech do Ultry ;) ).
    Jak piszesz, Ultro: „nie mam łatwo”, jestem uczulona.

    • Małgosiu,
      badacze z Uniwersytetu w Canterbury w Nowej Zelandii odkryli, że pająki z gatunku Portia africana, tzw. skakuny umieją liczyć i mają osiem oczu. W przedbiegach przegrywam z tym pająkiem.
      Dziękuję za uśmiech. Firma Garniak produkuje spinki w kształcie konia, pin do klapy marynarki, pasy smokingowe i muchy drewniane…niebanalne te garniaki.

  23. Mój mąż uwielbia pająki, ja już niekoniecznie. Gyz chcę pająka zakatrupić, a on to widzi, bierze szczotkę i zmiotkę i wypuszcza go na wolnoć. Mówi, że to są pożyteczne stworzenia. Nie tylko tak robi z pająkami ale i z innymi stworzeniami, np, gdy pszczoła lub osa do domu wleci stara je wygonić za okno. Jedyne co ubija to muchy i komary. I ja chyba też się od niego tego nauczyłam.

    Serdeczności.

  24. JaGo,
    u mnie podobnie, ale tylko ja ląduję na pogotowiu po ugryzieniu owada, np. osy, meszki, pszczoły. Jestem uczuleniowcem. Na szczęście rzadko jestem kłuta.
    Wakacyjnie pozdrawiam

  25. Niestety, mimo niewątpliwych pajęczych zalet, które tak poetycko opisałaś, mnie pająki zdecydowanie odstręczają. Mogę je nawet zabić, chociaż zazwyczaj wynoszę na balkon i tam oczywiście funduję im lot w nieznane. Ale są takie małe zielone pajączki, które lubię i pozwalam im łazić po swojej skórze, zawsze mam wrażenie, że to moje szczęśliwe pajączki. Mój mąż wyrósł w przeświadczeniu, że zabicie pająka to grzech, bo kiedy Matka Boska uciekała z Jezusem przed rzezią niewiniątek, to schroniła się w grocie, którą pająk zasnuł pajęczyną i oprawcy ich nie zobaczyli. Tak więc osobiście pilnuje tych domowych pająków.

    • Gaju,
      pewnie chodzi o kwietnika. Nie buduje sieci, tylko jedną nić, po której szybko się przemieszcza i atakuje nawet osy. Został wybrany europejskim pająkiem roku 2006 przez The European Society of Arachnolog.
      Pozdrawiam wakacyjnie

    • Kobieto po 30,
      pająki nie atakują człowieka, chyba że czują się zagrożone. Jad, póki co, nieszkodliwy. Dawniej sieć pajęczą mieszano z chlebem i dawano tym, którzy chorowali. Podobno pomagało.
      Wakacyjnie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.