Prosty przepis na książkę

       Parę miesięcy temu przeglądałam „studium dotyczące percepcji powstania pradawnego Imperium Lechitów”, ponieważ znalazła się w pierwszej dziesiątce poczytności. Książkę napisał Janusz Bieszk i nosi tytuł „Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna”. Przetoczyła się fala ochów i achów, wydanie szybko rozsprzedano, na Allegro cena skoczyła pięciokrotnie, telewizornia zapraszała autora, były wywiady i zbieranie datków na teledysk. Powstała piosenka Jaruhy „Lechistan. Nieznane Dzieje Polski”, którą można posłuchać na Youtubku.

       I Ty możesz wesprzeć „wybitne dzieło” swoją cegiełką, by dołączyć do wielkiej Lechii. Co z tą naroślą  na napletku historii zrobią historycy? Pewnie przejdzie bez echa, gdyż nauki w  szklanych okienkach dawno nie było. Prawdopodobnie  świat nauki nie jest zapraszany dlatego, że  nie umie się zachować ani dostosować do panujących zwyczajów, czyli nie paraduje w podkoszulkach z kaszkietami i bejsbolówkami na głowie, ani nie używa mocnych słów, które telewizyjna celebra  tak kocha.

        W ostatnich komentarzach przypomniał mi o tej książce bloger o nicku Mozaika Rzeczywistości: „Ostatnio wymęczyłem książkę pana Janusza Bieszka o naszych przodkach Słowianach”.  Zastanowić się należy, dlaczego niewiele wiemy o potędze Lechitów, skoro „Jesteśmy wyjątkowym i najbardziej starożytnym ludem Europy”, dlaczego nasze dzieci nie uczą się, że Lechici już pod piramidami walczyli (husaria  tam była?), a nawet na pustyni Gobi uprawiali rośliny. Nasi Sarmaci przypłynęli aż z Wyspy Wielkanocnej, a słowo „Państwo” oznaczało „kraj szlachetnych panów”. „Król Lech I został patriarchą królestwa znanego później jako Lechia, Lechistan, Lehestan. Lech I wprowadził system organizacji władzy poprzez rycerstwo”. 


https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/04/22/poczet-krolow-lechii-kosciol-w-polsce-od-1050-lat-ukrywa-przed-polakami-ze-jestesmy-starozytnym-antycznym-wielkim-imperium/

         O czym napisać książkę, by wydawnictwa chciały ją wydać, czym zadziwić, aby autor został zaproszony do telewizji, by miał swoje miejsce w internecie i o jego dziele śpiewano pieśni, które przyniosłyby konkretną sławę przełożoną na pieniądze:

1 – Weźmij garść popiołu, jako że z prochu powstałeś… Wiemy również, że do dziś trwa nierozstrzygnięta dyskusja: diament czy popiół, popiół czy diament?  Ilu  z was wiedziało, że mieliśmy cesarza, a był nim B. Chrobry (!), ilu zna króla Mieczysława, który dotarł był w podbojach aż do Francji  i Hiszpanii? Posypujcie głowy popiołem, nieuki jedne. Ogniem i mieciem trzeba pisać od nowa.

2 – Poszukaj wokół siebie wrogów plemiennych, znanych od zawsze „masonów”, „lewaków”, „żydów”, „ukraińców”, „pisuarów”, „popaprańców”, rozejrzyj się, kto nam dziś bruździ, zawsze ktoś się znajdzie, komu warto przyłożyć. Trzeba iść dalej w rozważaniach ku temu pokrzepieniu serc, by był punkt odniesienia dla coraz nowszych bohaterów „Trylogii”: Kodan, Filan, Lasota, Szczyt, Dieteryk, Teneryk, Awiłlo Lesiu, Mieciu i te de.

3 – Dorzuć tę kopę strachów i zaludnij nimi świat przedstawiony, bo nic tak nie rozpala wyobraźni, jak rozprawy, walki z nieznanymi, groźnymi, bo niezidentyfikowanymi stworami, urojonymi zwycięstwami i teoriami spiskowymi; słowem, wszyscy źli – tylko my dobrzy. Dyrdymały nie mogą przecież dotyczyć miłościwie nam panującego Lecha I Wielkiego, który rządził w latach 1729 – 1679 p. n. e!  Gloria victis!  Gloria victis, hasło nadal aktualne.

4 – Dodaj dużą, kopiatą warząchew narracyjnej megalomanii polegającej na przekonaniu o własnej nieomylności, doskonałości umysłu i poprzyj znaczącymi słowami: „Polsko, ojczyzno moja”,  ”Nasz naród jak lawa”, „Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg”, „Bagnet na broń!”, „Ja i Ojczyzna to jedno”. Polacy tak przecież kochają wielkość.

5 – Potem należy doprawić dziegciem, przysolić i popieprzyć, dosłodzić miodem, zaostrzyć  chili jalapeno o 3 skali ostrości, podwędzić papryką, suto posypać zieleniną: blekotem i szalejem. Niech się ten Stańczyk głowi, niech duma… Niegdyś W. Gombrowicz ośmieszał zaściankową mentalność i na co mu przyszło, okrzyknięto jego prozę jako niezrozumianą,  a Wielka Lechia wie swoje, słodko było umierać za Lechistan również  przed naszą erą.

6 – Na koniec podlać hektolitrami wody, wymieszać zgrabnie, dorzucić mit jako wisienkę do tortu i pięknie opakować w starożytny papirus. Do tego przewiązać wstążką z motywem sfinksa i opaską z napisem: polskie korzenie sięgają starożytności.Sława i chwała Lechitom!

        Internetowa epoko, papier w tej książce się nie zarumienił ze wstydu, że takie powodzenie ma dzieło, więc i ty Czytelniku daj się wodzić na pokuszenie wielkiej, potężnej Polsce Lechitów, turbosłowianom, ponieważ tak ładnie brzmi przekaz: My, Polacy, Ariowie, mamy swój poczet słowiańskich królów lechickich od XVIII w. p.n.e.  (Nie od dziś słyniemy z  ułańskiej fantazji). Sprzedawanie dymu, czemu nie? Znad morza też przywozisz powietrze w butelce i również za niego płacisz. Uczone księgi mają swoje losy, jak mucha śledzionę, zatem chwalebnych czasów ciąg dalszy nastąpi niebawem.