Jak cyfrowe życie rujnuje młodych

     J. Opala Człowiek                      (  Rzeźba Józefa Opali)

                                                    Mózg w kieszeni          

           Kochana Małgosia podsunęła pomysł na kolejny post, więc trzeba było poczytać na ten temat. Prof. Manfred Spitzer, neurobiolog, psycholog, psychiatra, dr nauk medycznych i filozofii, uznany badacz mózgu, prowadzący w Niemczech program telewizyjny Geist & Gehirn (Rozum i mózg) napisał książkę pt. „Cyberchoroby”. Profesor pisze, iż firma Nokia ujawniła, że  średnio młodzi ludzie patrzą na swój telefon na dobę 150 razy, co oznacza, że ich uwaga była 150 razy odrywana od tego, co robią.  Wielozadaniowość tak modna obecnie powoduje, iż nie możemy dłużej skupić się na zadaniu, bo ten smartfonowy „mózg”, który nosimy przy sobie,  przeszkadza w myśleniu.

            Oto proste zadanie, ale potrzebuje uwagi: „Rakietka i piłka razem kosztują 1,10 dolara, sama rakietka kosztuje więcej niż piłka o dolara. Na pytanie „Ile kosztuje piłka”, studenci odpowiadają bez zastanowienia: 10 centów, zamiast 5 centów. Trzeba wiedzieć, że wybierając wielozadaniowość, obniżamy poziom osiągnięć, ponieważ nie ma czasu na uwagę, zastanowienie i refleksję, odpowiadamy od razu i bez zastanowienia. Jak osiągnąć ten stan flow, czyli doświadczenie bycia skupionym na danej rzeczy? Pytanie retoryczne, ale każdy niech sam odpowie

                                              Nałóg uzależnienia

         Ktoś powie, że picie kawy też uzależnia. Oczywiście, ale nie niszczy relacji międzyludzkich i nie rujnuje nikomu życia. Wskaźniki uzależnień od mediów wrastają co roku. „Liczba Niemców uzależnionych od internetu szacowana jest w raporcie na 560 000 osób”, z czego połowa dotyczy młodzieży. Jest to problem ogólnoświatowy. Przy intensywnym korzystaniu z sieci choruje również dusza, ponieważ wynika z pragnienia przynależności, rozrywki, a przede wszystkim chęci poprawienia nastroju.

            Bulwersuje brak reakcji dorosłych, przymykanie oczu na problem i uważanie, że teraz takie czasy, iż dziecko powinno być obeznane z internetem. (To jakbyśmy dawali setkę dziennie szesnastolatkowi i mówili, że to duży i wysoki chłopak – pisze autor).  Znalezienie właściwych proporcji jest najważniejsze, ale trzeba uczciwie przyznać, że  kontrola rodziców jest często mało skuteczna, niestety, zbyt późno zauważona.

                                         Stresujące przeciążenie informacyjne

              Natłok informacji obraz zaciemnia, bo komu ma uwierzyć młody człowiek, który sam jeszcze nie ma doświadczenia? Smartfon ma wiele funkcji, a jedną z nich jest łączenie się z ciemną stroną portali społecznościowych, czyli np. bycie „przywiązanym” do  Facebooka, uzależnionym od lajków, przeżywaniem konfliktów i wojen na komentarze, złośliwości pod zdjęciami i lęków przed odrzuceniem aż po cybermobbing (obrażanie, plotki, zdjęcia) oraz cyberstalking (uporczywe nękanie) powodujące nerwice, depresje, a czasem samobójstwa.

                                                  Nieme dzieciństwo

            Dlaczego w cyfrze nieme jest dzieciństwo? Wszystko przez brak zaangażowania zmysłów, przez co nie smakujemy doznań (brak doświadczeń w bezpośrednich zabawach, spotkaniach, wspólnych grach), nie wąchamy (siana, kwiatów polnych, warzyw, bo te w wybielającym Ace myte – już tak nie pachną), nie doświadczamy samodzielności (budowa szałasów, domków, schronów, tuneli w śniegu). Rozwój intelektu wymaga dialogu z rodzicami i rówieśnikami, a tych jak na lekarstwo…  M. Spitzer słusznie zauważa, że cyfrowa młodzież jest niedouczona, nieuważna, nie umie się skupić dłużej na zagadnieniu i w dodatku ociężała i mało ruchliwa. Leczenie zaburzeń uwagi i uzależnienia od mediów trwa całe lata, często bez efektów.

                                                       Pożeracz czasu

             Jak uświadamiać rodzicom, że kontrola konieczna, skoro sami korzystają z pożeracza czasu? Jak pokazać otępienny natłok informacji, brak empatii spowodowany koszmarnymi grami z tysiącem żyć, jak udowodnić samotność i brak refleksji? Media cyfrowe zakłócają prawidłowy rozwój mózgu, uzależniają i przykuwają do laptopa, a nie do prawdziwego życia. Burmistrz Nowego Jorku już w  2015 r. zakazał korzystania ze smartfonów, a u nas dalej składamy rozwój młodych w ofierze cyfrowej technologii, zamiast zabrać na wycieczki, pokazać naturę i piękno, wziąć rower, by zobaczyć mijane krajobrazy, wsiąść w kajak, robić piesze wycieczki, grać w piłkę… Nie należy zapominać, że to dawka czyni z zioła truciznę. Potężne lobby producentów i medialnych potentatów zadbało o to, by ograniczyć zmysły i ruch tak ważny w dzieciństwie i pokazać dzieciom złotego cielca, który „prowadzi do utraty empatii i umiejętności traktowania innych z szacunkiem”. Komputer, wbrew pozorom, nie zmienia reguł myślenia, czy rozumowania, zatem młodzież tonie w cyfrowym morzu razem ze zlepkami niesprawdzonych informacji, plotek, gier i wesołych fotek. Tak łatwo zapamiętać, że DAWKA ROBI RÓŻNICĘ.