Witaj w świecie cyfryzacji

Zajęcze ucho W. GotkiewiczZdjęcie W. Gotkiewicza (http://wojciechgotkiewicz.blogspot.com/)

                                                    Cyberchoroby

           Korzystanie z cyfryzacji może ułatwić życie pod warunkiem rozsądnego korzystania i pewnej wiedzy o zasadach korzystania, manipulacji i istnieniu lobby technicznego, które wykaże same korzyści, natomiast o niekorzystnych zjawiskach przemilczy. Znane są całemu światu cyfrowe depresje z powodu przeciążenia negatywnymi informacjami, czy cyberchondrie podszyte lękami, kiedy klikasz ból głowy, a wyskakuje, że może to być guz mózgu, więc panika zapewniona. Bezsenność także może być cyfrowa, a przewlekły  niedobór snu i sztuczne światło prowadzi do zmiany w przemianie materii, zakłóca wydzielanie insuliny, prowadzi do nadciśnienia i chorób naczyniowych, choćby z powodu braku ruchu. Oczywiście, nie ominęła też sfery łóżka, nasiliło się oglądanie pornografii, przemocy, ale także niemocy seksualnej. Rośnie liczba uzależnień oraz niekorzystnego cyberstresu, o czym piszą  Spitzer i H. Welzer.

                                                 Zawsze zostawiasz ślad

              Jeśli bierzesz do ręki co jakiś czas smartfon, by sprawdzić informacje, to nie tylko przerywasz inne czynności, ale zostawiasz po sobie ślady, które są wykorzystywane przez rozmaite służby, koncerny, pracodawców, handel, przestępców, pracodawców. Piotr Szostak pisze: „Sapience Buddy to oprogramowanie działające w tle pracy komputera i śledzące produktywność pracowników. Zbiera informacje m.in. o tym, jakich aplikacji używa pracownik, jakie strony odwiedza, ile czasu spędza online”. Minuta po minucie kto i na co poświęca czas. „Start-up Humanize produkuje dla pracowników korporacji identyfikatory z sensorami, m.in. z Bluetoothem, podczerwienią, czujnikami ruchu i mikrofonami. Karty identyfikacyjne analizują przede wszystkim gdzie, z kim i jak długo pracownik rozmawia”. Przypomnę jeszcze za autorem, że HyGreen rejestruje  w ubikacji mycie rąk i zużycie mydła, spróbuj nie umyć,  identyfikator wibruje, da znać komu trzeba. Opaski Motoroli wprowadzone przez Tesco mierzą, jak szybko pracownicy rozładowują towar, skanują i jak często robią przerwy. Podobne dane zbiera Amazon. Czarne skrzynki w służbowych samochodach pozwalają pracodawcom przeglądać historię tras, monitorować prędkość i czas postojów.

                                               Gumowe ucho i  internetowe oko

          Dawniej gumowe ucho miał sąsiad, obecnie tę rolę przejął internet. Służbowe smartfony sprawdzają dane: kto, gdzie, z kim, DARMOWY SMARTON PATRZY I WIDZI. Szefowie ze swych biur „skontrolują, czy macie skłonność do nadużywania alkoholu, czy dobrze i ile śpisz, kiedy się gniewacie”, czyli w jakim jesteś nastroju. Dawniej H. Ford zatrudniał w swojej fabryce socjologów, którzy czuwali, kontrolowali, rozmawiali i sprawdzali, czy nie dzieje się nic złego z pracownikiem. Obecnie sprawdzi to dokładnie służbowy  smartfon, laptop, samochód. Zrobi to tak dyskretnie, że o tym się nie dowiesz. Prof.Scott R. Peppet z Colorado twierdzi, że dane, jak ktoś się porusza, (napięcie czy relaks?), jakim głosem mówi (spokojnym czy zniecierpliwionym?), jak płynnie pisze sms-y, mogą świadczyć o uzależnieniach, jak niegdyś fakt, że ręka się trzęsie. Niedobory snu, które śledzą różne aplikacje, mogą świadczyć o problemach zdrowotnych, depresji i negatywnych emocjach. Tak więc własne hormony zdradzą cię i odkryją twoje słabe strony. 

                                               Wylogowanie nie jest możliwe    

             Niektóre firmy już wszczepiły  (na razie) ochotnikom  inteligentne mikrochipy pod skórę, by nie musieli nosić identyfikatorów. Po co człowiek ma szukać karty po kieszeniach, więc chętnych nie brakuje. A jakie jeszcze informacje zbiera chip, nigdy się nie dowiesz. Pracownicy Ubera muszą być cały czas podłączeni do sieci. P.Szostak pisze: „Niezależnych pracowników, na kontrakcie, pracujących w domu, monitoruje się zatem, robiąc zrzuty ekranu, rejestrując wciskane klawisze i ruch myszki albo robiąc zdjęcia”. Pamiętajmy o prostej zasadzie: nikt nie daje nic za darmo, nawet jak masz piękne oczy. Jeśli ci coś dał zakład pracy, to miał w tym cel.

             Pytanie, czy zdajesz sobie sprawę z niewidocznego ucha i oka,  które w pracy  i poza nią obserwuje cię, podsłuchuje  i sprawdza. Starsi zapewne wiedzą, ale młodszych należy koniecznie przed darmochą przestrzec. Czytam radosne wypowiedzi młodych ludzi, ponieważ nie muszą już nosić karty. Taka ciężka była, czy co? Trzeba upaść chyba na kaczy kuper, by dać się oczipować dla  takiej wygody.