Chwile naszego ziemskiego istnienia

Rzeźba koło cukinii

                                 „jesienną szarugę spróbować odmienić”          

          Mówią mi, że już przyszła do mnie ta jesień. Złota, pomarańczowa, czerwona, nasycona barwami. Cóż, kiedy przyprowadza z sobą chandrę, dołuje, wprowadza depresyjne klimaty aż słońce przestaje oddychać, chowa się za chmury, rzadko pokazuje uśmiechnięte promienie. I tak sobie myślę i myślę sobie tak: niech ten deszcz siąpi, czyli że nie pada, wytrzymać można, a kolorowe parasolki  przypominają te z Cherbourga, zatem nie czuję mżawki i chłodu, bo widzę młodziutką Catherine i słyszę, że będzie czekać na mnie czterysta lat. Przed oczami pląsają te liście niesione wiatrem, pomarszczone, brązowe, pachnące pleśnią, śniedzią, z plamami wątrobowymi, upadłe, zdeptane; podobno są piękne, nie będę zaprzeczać, bowiem najważniejsze jest to, że dziś jeszcze wstałem, więc dzień się toczy, a zegar bije. Czuję wprawdzie zmartwiałe czubki palców, ale skoro każdy ma prawo do orgazmu, jak to ogłosił P. Bukartyk,  zapewne jesieni to również dotyczy. Ej, głowo, czy to wypada w twoim wieku, kiedy włosów niewiele (może i niewiele, ale same ambitne). Uśmiecham się tymi falbankami ust, przecież jeszcze nie czas na noszenie żałoby po tym życiu.

                                     „umieć słuchać o czym wiatr śpiewa”

             -  Nie mów tak głośno wietrze, przecież jeszcze w miarę słyszę, więc widzę ten schodek, obiecuję, będę uważał. – Co to ja nie wiem, że liście są zdradliwe, można się na nich ślizgać. Nie widzisz, że jestem ostrożny, więc przestań gwizdać figlarzu jeden.

             – Ależ już zwalniam, nie pędzę, więc zadyszka mnie nie dopadnie, tylko ta laska nie musi o ten bruk tak stukać. Co ty sobie wyobrażasz, nic nie znaczyłeś wietrze za życia, to kiedy jesień przyszła, możesz sobie odpuścić i nie pouczaj, co mi wolno, a czego nie mogę.

              – Znów się potknąłem, wiem, nie musisz mi wypominać, to przez to żółwie tempo, takie jest męczące, więc nie wyj już, bo w końcu przestanę cię słuchać. Nie obrażaj się, żartowałem, oczywiście, słucham cię uważnie. 

             - Już przyspieszam,  teraz widzę, że się wlokę, za tydzień nie zajdziemy w takim tempie, nikt czekał nie będzie, po prostu chciałem posłuchać tego krakania. Patrzę na tę ptasią radość, na to wesele i nie zazdroszczę, zimą nie będzie im do śmiechu. Ale co ty o tym możesz wiedzieć, wietrze, kiedy łobuzujesz, że pal licho?

                                       „zobaczyć jesieni pogodne oblicze

            Coraz częściej patrzę przez okno, to taki trening przed rozstaniem, przed nicością. Już jesień? Dopiero było lato. Sam widziałem na transparencie ”Stare jest piękne”. Zgadzam się, bo tak jest z winami, z serami, dojrzałe lepiej smakują, jednakże ludzie po tej drugiej stronie tęczy  codziennie mają  swoje gorzkie żale,  zwykle brak dla nich dobrych wiadomości, przy czym staram się pamiętać, że starzenie może przytrafić się każdemu i nawet w każdym wieku. Jak ta rapsodia na zawał serca,  jak ten mazurek ze złamaniem nogi, jak ta symfonia na radioterapię, ten walc na neuropatie, tango z Hashimoto, jak to chemiczne SPA. I tak przyjdzie zardzewieć, chociaż niekiedy słyszę ten głos rozsądku, że z muzyką będzie łatwiej przez te wspomnienia.

                                   „poszukać uczucia co wszystko odmienia”

         Życzę ci stu lat – słyszę jesiennie. Dziękuję, ale kręgosłup sam się nie wyprostuje i kto mi zapewni zdrowie w tej długowieczności, o tym cisza. Golarki także nie znalazłem, choć wiem, że sam chowałem, okulary wiążę, a parasolki gubię. Lato w sukienkach już pochowane, tymczasem płaszcze i jesionki nic seksownego w sobie nie mają, jako że grobowy czarny kolor króluje na ulicach. Łaskawa jesieni, nie myśl, że ktoś czeka z utęsknieniem na ciebie, ponieważ w jesieni życia role się odwracają. Dziecinniejesz młody człowieku, robisz fikołki na chodniku, potykasz się o własne nogi, nie pamiętasz, po co wyszedłeś, co miałeś kupić w aptece, więc czekasz na tę ciepłą, przyjazną dłoń, która poprowadzi, by życie mniej sponiewierało, wiadomo – cudowne nietuzinkowe – ale ten jego ostatni akt jest wyjątkowo kiepski, jak ta ulica w Szczecinie, która nazywa się „Ku słońcu”, tyle że prowadzi na Cmentarz Centralny. (Pozostanie przypiąć ciężarki do nóg, bym nie odleciał). A kiedy przyjdzie ten znajomy pan Parkinson albo pan Alzheimer i tyle dobrze, że razem nie chodzą, przyjmę ze stoickim spokojem, bo to inni będą się męczyć najwięcej. Mnie będzie wtedy uwierał problem, czy mam ogrzewać ten koniak w dłoni, czy nie, ponieważ współczesne pomieszczenia są na tyle ciepłe, że podobno zbędne jest ogrzewanie. Co by nie pomyśleć, idzie jesień, a z nią ten  l e p s z y z m  życia, Małgosiu.

Tytuł i śródtytuły pochodzą z wiersza  TES przesłanego w komentarzu przez naszą, kochaną Małgosię.

60 Komentarze

  1. Słowo daję: poznałam pogodnych staruszków.

    ZNAM pogodnych staruszków!

    Sama nie wiem, jak oni to robią, przy stale skrzypiących stawach, zwiotczałych i drżących mięśniach, zwiędłych organach i trzepotaniu/migotaniu przedsionków.

    Pogodzić się ze starością i niespodziankami, jakie ta paskuda niesie ze sobą, pewnie nie jest łatwo.
    Ale ONI (naprawdę!) są.
    Żyją.
    Pozostali nadal pogodni i… życzliwi.

    Tak, Ultro, nadchodzi jesień. :)
    Złota?

    • Małgosiu,
      nigdy nie miałam depresji, natomiast złe dni jak każdy. Prawda jest banalna, ja nie mam czasu myśleć, jaka pogoda, choć po drodze staram się zauważyć, jakiś szczegół. Szkoda mi także czasu na patrzenie w lustro, więc pewnie zwiotczenia też nie zobaczę, czyli jak zdarzy mi się umrzeć, to będę jak dawniej, zatem dalej gładka. Samo przebywanie z młodymi już uskrzydla, dlatego nie dziw się, że ciągnę do nich na Watrowisko.
      Złotej jesieni

      • …z całym szacunkiem, pisałam o s t a r u s z k a c h, nie o Tobie, dzierlatko!
        Ty na swoje zwiotczenie musisz jeszcze poczekać ho ho ho! :)
        Trzymajmy się cieplutko tej jesieni!

        • Małgosiu,
          kiedy usłyszę skrzypienie swojego stawu, zaraz się uśmiechnę do Ciebie, a to z powodu tej „dzierlatki”. Dziękuję za nutki optymizmu.
          Złota jesień niech żyje

  2. Miewamy już z żoną podobne problemy. Już dawno weszliśmy w smugę cienia… Nie ma na to rady. Na szczęście spotykamy jeszcze takich, którzy mawiają: – O czym ty mówisz? Jaka smuga, jaki cień?
    Nadzieja w tym, że to nie przez zwykłą uprzejmość tak mówią, My im odpowiadamy w podobnym tonie. W grupie raźniej i cieplej, a jesień przyszła i nie ma rady na to

    • Tatulu,
      ograniczenia zwykle bywają w głowach, jeśli ich nie ma, człowiek bywa zadowolony. Nie ma nic gorszego, jak narzekający i gderliwi starsi. A podobno to najbogatsi w doświadczenia ludzie, tyle że cięgiem mówią, jakie to przykre.
      Złotej jesieni

    • Daro,
      piszą, że starsi są najbogatsi przez to srebro we włosach, złoto w uszach, cukier we krwi, kryształki w pęcherzyku itp., a jesień może nastrajać również pogodnie. Tego się trzymam i Tobie życzę.
      Złotej jesieni

  3. Z brzękiem ostróg wjechałem do miasta.

    Pod jesień było, czas złotych liści nastał.

    W kieszeni worek srebra, czas do domu,

    Wtem za plecami woła głos:
    Usiądź razem ze mną, spróbuj mego wina

    Z czereśni, wiśni, resztek lata,

    Choć jesień się zaczyna.

    Tyle tej jesieni jeszcze jest przed nami,

    Zdążysz wrócić do domu,

    Nim noc zawita nad drogami, hej!

    • Tuv,
      lubię to „Jesienne wino”, a ostatnio słuchałam w nagraniu grupy Caryna.”Worek srebra w kieszeni”, co za pole dla wyobraźni, kiedy trzeba ten worek sreberka zmieścić w kieszonce.
      Złotej jesieni

  4. Witaj, Ultro.

    Moim zdaniem Aleksander Groza jest autorem jednego z piękniejszych wierszy o jesieni:

    „Patrz, jak ta ubrana
    Złotymi liśćmi brzoza, czyż stokroć nad króle
    Nie wspanialsza, bogatsza?
    Po białych ramionach
    Rozpuściwszy warkocze rosy i promieni
    Zdaje się żegnać lato w swych ciągłych ukłonach.
    Piękne są lasy w wiośnie, ale w dniach jesieni
    Stokroć one piękniejsze; kiedy upał lata
    I kosa w niwach, łąkach kwiecie pozamiata,
    Wówczas to uwieńczone złotem i purpurą
    Cudownie kwitną lasy; dziwi się im ziemia,
    A słońce, zanim ciągłą zasunie się chmurą,
    Zasypia na nich. Spojrzyj po tym gaju,
    Jaka tam gra kolorów, farb września i maju!”

    Pozdrawiam:)

    • Leno,
      poeci, jak zwykle, najpiękniej o jesieni, wszak kolorów najwięcej i ta refleksja w tle, że za chwilę wszystko pokryje biel. Każdą porą roku cieszymy się inaczej, a słońce także potrzebuje odpoczynku, niech spokojnie wyśpi się w tych chmurach.
      Złotej jesieni

  5. Nieuchronna perspektywa przed nami. Oby oddalić ją na miarę możliwości, a póki co – cieszyć się każdym podarowanym dniem w samodzielności i z jasnością umysłu. Nie czekajmy więc na kłopoty, cieszmy się ciągle zyciem, słońcem i deszczem też….
    Pozdrawiam :)

    • An-Ulu,
      trzeba się cieszyć każdą chwilą, a kłopoty omijać, póki się da, a deszcz polubić, przecież potrzebny, więc pogodę ducha pielęgnujmy, aby starczyła na długo.
      Złotej jesieni

  6. A ja nieskromnie, odpowiem słowami mojego wiersza, wygrzebanego z szuflady:

    Smutek jesieni

    Kto powiedział, że jesień jest smutna,
    Że jak łzy smutne liście roni,
    Że jak tiulem mgłami zasnuta,
    Że nie ma w niej nic prócz melancholii?

    Chociaż czasem nastrój smętnawy,
    Radość wątła jak skrzydło motyla,
    Uciec chce się do jesiennej ballady,
    Bo muzyka serc wrota rozchyla.

    Śpiewaj sam lub posłuchaj pieśni,
    Szeptu drew w otchłani kominka,
    Słuchaj wiatru, co nigdy nie śpi,
    Słuchaj czasu, co tykaniem pomyka.

    Kto powiedział, że jesień jest smutna?
    Kiedyś sama podobnie mówiłam,
    Ale z wiekiem doceniam jej piękno,
    Widzę czar, którego … wcześniej nie był

    A że czasami mamy doła i deszcz nam nie w smak? To nie wina jesieni,a naszej głowy…

    • Jotko,
      pogoda jest zawsze, ale ludziom tego słońca cały czas potrzeba, więc nic dziwnego, że narzekają na ziąb. Twój wiersz jest pełen wspaniałych odgłosów krzątania się przyrody przygotowującej się do snu, a także większej aktywności wiatru, który czasem nawet nocą spać nie daje. Może i trzeba z tego ułożyć pieśń, dziękuję za pomysł.
      Złotej jesieni

  7. mówimy sobie pięknie jest,słońce świeci i co że deszcz i zawieruchy co chwilę.Cóż „taki mamy klimat”… Kiedyś lubiłam teraz coraz mniej.
    Depresyjna ta jesień. A jak się ma powody to jeszcze dobija do ziemi.
    la,la,lalalaaaa,lalalalaaaa,lllaalalalaaaa….lalalaaaaaa,lalallalaaaaa

    • Tuv,
      wiem, że czasem trudno, ale wiedz, że złe chwile nie trwają wiecznie, więc i jesień przeminie, a słońce zawita do Ciebie i kłopoty się skończą. Pamiętam o Tobie.
      Złotej jesieni

  8. Jesień jak życie…

    Jesień się skrada w moje życie
    zwolniła nieco tempo dnia…
    w pudrowym lustra tle- odbicie
    co rano pyta: „czy to ja?”

    Kolejna rysa oko mruży,
    leniwie liczy szare dni,
    zza okularów spojrzy dużych
    i nocą miesza dobre sny.

    Jesień wkroczyła tak- znienacka!
    Nie zapytała:”mogę przyjść?”
    Bo życie z nami się nie cacka,
    lecz przecież…trzeba jakoś żyć…

    Ale jesienią też jest ładnie…
    chociaż poranki już nie te.
    Ona nie jedno serce skradnie,
    ogólnie mówiąc- nie jest źle!

    Więc polub mnie w jesienne chłody,
    przytul, nie pozwól odejść znów.
    I mów mi ciągle o miłości,
    albo pokochaj mnie bez słów.

    Janina Halagarda

  9. Korku 115,
    i Twój wiersz jest optymistyczny, choć życie nie oszczędza. Wystarczą ciepłe słowa, by miło się zrobiło i słów nie trzeba wiele, wystarczy uśmiech, by to ukojenie było. Dziękuję.
    Złotej jesieni

    • Czarodziejko z Bagien,
      fizyczne dolegliwości dopadają i w innych porach roku, ale jesienią działa wyczulenie z powodu aury. Natomiast ważna jest psyche, a ta powinna być bardziej optymistyczna.
      Złotej jesieni

    • Greenelko,
      pogodna Dziewczyno, jesień to dorodna, obfita w warzywa i owoce pora roku, a swoją melancholią i babim latem urzeka, czaruje wrażliwe dusze. Szkoda, że tego słońca jest za mało.
      Złotej jesieni

  10. To ja też wierszem… z 2013 roku ( jak ten czas leci)

    Jesiennie..spokojnie i cicho
    I czas, co uczy pogody..
    mijające chwile..
    babim latem ozdobione
    Pełne kosze barwnych liści
    Owoce dojrzałe
    pysznią się na stole
    ociekają sokiem…
    Jakby nigdy nic..tak po prostu ..jesień nadeszła..
    W swej całej krasie..cichutko na palcach
    podeszła ..
    owinęła mnie szalem zapomnienia
    zatracenia w uroku jej piękna..
    Dostojna i pogodzona
    z losem
    Jak ja..jak my..
    jak każdy,
    kto zrozumiał
    czym jest przemijanie…

  11. Gabrysiu,
    życia bez przemijania nie ma, ale ten upływający czas uczy pogody ducha i radości z istnienia, również dobrego zagospodarowania tego, co zostało.
    Złotej jesieni

  12. Onegdaj z przesileniem jesiennym sobie radzono (może obecnie, tu i tam też) łuskaniem grochu i fasoli, przebieraniem cebuli, darciem pierza, grzybobraniem, smażeniem konfitur, dorzucaniem do pieca drew i węgli, gdy błocko na ścieżynach grudowiało, a przecież oprócz tych dni i nocy słotnych a wietrznych bywały te w całym roku najpiękniejsze, w kolorach żółci, ugru, pomarańczy i brązu, z poszumem i chrzęstem liści pod podeszwami butów i kaloszy, z mglistą woalką pajęczych nici we włosach i na twarzy i tym dziecięcym prawie oczekiwaniem na śnieg grudniowy, co jeszcze przed Narodzeniem Pańskim potrafił spaść i zasłonić powloką bieli szarość, popielatość i czerń starzejącej się jesieni… a przecież tuż po niej prawdziwa zima zachwyci, a kiedy się naprzykrzy – wiosna nastanie i nowa radość w nas wstąpi… pogódźmy się więc z jesienią….

    • Smoothoperatorze,
      ludzie zajęci, zapracowani rzeczywiście lżej znoszą wszystkie niewygody i przypadłości wynikające z szarugi. Przetestowałam.
      Bajecznie kolorowa jest ta pora roku, każdego urzeka, ale jest także ta jesień życia dopadająca człowieka i ona ani piękna, ani nawet ludzka już nie jest. I nie zachwyca, chociaż możemy udawać, że jej nie ma albo nas nie dotyczy. Z tą jesienią trudno się pogodzić, kiedy nawet nie wiadomo, jak się nazywam.
      Pogodnej i złotej życzę

    • Hexe,
      trafiłaś w sedno, ludzie mający zajęcie i swoje pasje żyją w pełni, ponieważ nie są skupieni na sobie, więc jeszcze innym pomagają.
      Pogodnej i złotej życzę

  13. Moja babcia często powtarzała: starość to się Panu Bogu nie udała…
    Pamiętajmy jednak, że starość, to stan ducha; znam wielu kalendarzowo młodych a mentalnie zgrzybiałych. Ludzie o bogatym wnętrzu ewoluują od bardzo młodych poprzez młodych i <wciąż młodych do jeszcze młodych – i nawet jak więcej etapów nie przeżyją, to starości nie zaznają, bo i po co?

    • Tetryku,
      nie tylko starość się nie udała, bo kiedy patrzę na cierpienia dzieci, to cieszę się z lat. Kiedy zapytałam lekarza, co jeszcze zrobić można dla koleżanki, z którą pracowałam, odpowiedział: nic, przecież to stary człowiek. Nie wiedział, że mówi do osoby, która ma tyle samo lat. Dlatego tak ważna jest Twoja końcowa pointa, by starości nie zaznać.
      Pogodnej i złotej życzę

  14. Jesień wkur … wkurza tym, że zaraz po świcie następuje mrok. To prawda. Z drugiej jednak strony, nie ma nic piękniejszego od jesiennej brzeziny. I to też jest prawda:)

    • Wojtku,
      widzę to, że już za chwilę po tym świcie zaczyna się zmrok, więc światło do czytania musi być zapalone.
      Szkoda, że nie podpowiedziałeś wcześniej o tych brzozach. Jeśli masz, wyślij, wykorzystam na pewno.
      Pogodnej i złotej życzę

  15. Ło matko i siostro, ileż u ciebie uzdolnionych komentatorów Ultro. Ja z poetki nic nie mam niestety, ale pochwalę się dobrą wiadomością – w tym roku jakoś nie dopadła mnie jesienna chandra (w zeszłym, mniej więcej o tej porze o niej pisałam). Może się skutecznie wyleczyłam?

    • Kobieto po 30,
      spróbujmy pomyśleć, jak zwolnić te zegary, by tak nie pędziły, bo ta kolorowa z szeleszczącymi liśćmi pod butami jest urzekająca.
      Pogodnej i złotej życzę

  16. Tyle pięknych, ciepłych i mądrych słów padło tu o jesieni
    Tyle kolorów
    Kropel deszczu jak łzy
    Szumu wiatrów co w berka grają z melancholią
    Tu troszkę bólu w kościach
    A tam herbata z miodem i cytryną
    Zerkają na siebie czule
    Srebro we włosach nie ciąży
    Te dwie, może trzy bruzdy wokół ust wygładzają się śmiechem wnucząt
    I tak samo ładnie ci z pomarańczą
    Z różą herbacianą
    Z buraczkami na ostro
    Czy pachnącą szarlotką
    Ciepły szal otulajacy twoje ramiona utkany jest gęsto z babiego lata
    I tak samo ładnie ci z pomidorem
    Z papryką
    Czy z kieliszkiem nalewki śliwkowej z zeszłego roku…

    Przytulam jesiennie :-)

    • Maradag,
      z szarlotką, buraczkami i nalewką jesień nabiera najlepszego smaku. Wiersz płynie prosto z serca, dlatego taki piękny.
      Pogodnej i złotej życzę

  17. Jak jest jesień ta za oknem jak i ta naszego życia warto pomyśleć nad hobby, szczególnie takim, które wspomoże myślenie, pamięć, koncentrację. Można czytać, można pisać, robótki ręczne też nie są złe, jednak największa wartość jest jak ma się do kogo usta otworzyć. Przynajmniej tak mi się zdaje, choć z natury jestem raczej nieśmiały, jednak po poznaniu kogoś mogę zamienić się w nieco bardziej gadatliwego stwora. :)

    Dzięki wielkie. :) Pewnie w weekend po pierwszych zajęciach napiszę co nieco o tych studiach.

    Pozdrawiam!

    • Mozaiko Rzeczywistości,
      Tobie zajęć nie będzie brakować, żeby tylko czasu starczyło. Praca i studia pochłoną każdą wolną chwilę. Nieśmiałość to zaleta, a nie wada.
      Pogodnej i złotej życzę

  18. Jesień życia… Jesień zawsze była mi bliska od młodości, bo na świat przyszłam jesienią.
    Wiersze o nadejściu starości fajne są, fajnie jest pośmiać się z siebie – to odmładza;) Ale poważnie to nie ma co przyciągać myślami tych gorszych scenariuszy starości, trzeba żyć każdym dniem radośnie i twórczo, choćby to były tylko robótki ręczne. I tak wszystko będzie tak jak ma być – Bóg zadbał o to. Serdecznie pozdrawiam

  19. Mario,
    tak pięknie piszesz o jesieni życia! Pośmiać się z siebie należy zapewne, ale żyć trzeba do końca, nie ma rady.
    Serdeczności

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.