Kto powiedział, że ma być listopad

       wilk i brzoa W. Got.Zdjęcie Wojciecha Gotkiewicza

               Dobrymi radami piekło już dawno zabrukowane, a ludzie wciąż dokładają swoje trzy grosze. Skoro jesień, czas wykorzystać wiatr, by przewietrzyć głowę, niech wywieje te osmętnice, desperacje, melancholię, jako że świat jest pełen dramatów, więc nie ma co dokładać nowych osowiałych i markotnych.

             Zatem zacznijmy od tego, że nie warto zdejmować butów, w każdej chwili może przestać padać, więc trzeba wyjść, póki nie leje. Żeby nie widzieć mżawki, należałoby znieść listopad, by pluchy nikt nie zobaczył. To, że jakiś desperat ten miesiąc wprowadził,  nie znaczy, że wszyscy muszą oglądać ospałość i smętki. Zakręciłam tym chomiczym kółkiem i okazało się, że w nadchodzącym miesiącu mogą być same niedziele, a w niedzielę – wiadomo – rosół, jabłecznik, kawa ze śmietanką, książka i luzik.

           Kto powiedział, że musi padać? Przecież można przestawić sobie pogodę na Dominikanę, Bahamy, Jamajkę i pod palmami zjeść langustę. Po tygodniu upałów znów zatęsknimy do chłodu i deszczu, bowiem odkąd wysłuchałam, że deszcz wygładza nam brwi, nic już takie samo nie będzie. Niech pada i wygładza, bo jak będziemy wyglądać niewygładzone? Przecież samo słońce w końcu można namalować sobie na ścianie, nakleić na monitor, wyszyć na jaśku, a Jaśka przytulić. Już kiedyś B. Pascal jako autorytet podpowiedział, że „kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu”.

           Wojtek ma na ten miesiąc plan ucieczki z modystką do Ostrołęki. Marzenie piękne, zapaliłam się do niego i już miałam ruszać STOP! Tak po prawdzie, nie bardzo wiem, co ja bym z modystką robiła, chyba te kapelusze, ale czemu w Ostrołęce,  bardzo plan skomplikowany.  To może w Bieszczady, by zająć się fotoblogiem. Taki niedźwiedź, wilk na moim blogu robiłby wrażenie (mogą być również żołny, te kolory, smukła sylwetka, błękit podbrzusza i żółte gardło, czyli piękność). A ja po tych połoninach jak sarenka w deszczu i na bosaka. Proszę nie poprawiać: przecież nie ma listopada.        

              Skoro nie ma dni pochmurnych ani przygaszonych, to trzeba będzie wychodzić na spacery i brać pod depo te marzenia, mgiełkę, poranną szadź, co akurat wpadnie w ręce i nie ma co wybrzydzać, dobre już było. Nareszcie dojrzałam, więc może i ja wrzucę jakieś zdjęcia łydek, pęcin moczonych w sreberku. Klękajcie narody, co za widok, a ile lajków nazbieram, chociaż Marylą nie jestem. Jednakowoż należy mieć na względzie, by paskudnych ludzi omijać z daleka, niech nie przygnębiają, niech nie dołują, nie narzekają i nie obrzydzają innym tego świata.

              Ja też mam wisienkę na torcie, co ja mówię, całą wiśnię na blogu. Szczęście bierze się ze środka, więc wystarczy adopcja, by zaliściło się w głowie na żółto i na niebiesko tymi mimozami, którymi jesień się zaczyna. A wilk, jak się patrzy, jest i ozdabia.

                Uśmiecham się do Was po irlandzku (Ireland – kraina deszczowców), jak Brygida Celtycka obracam kołem czasu i pór roku, zaczynam od:  JAKI DOBRY TEN DZIEŃ.

75 Komentarze

    • Anno,
      specjalnie dla Ciebie J. Brzechwa:
      „W mokrych cieniach listopada
      Może ktoś zabłąkał się?
      Nie, to tylko pies ujada.
      Pomyśl także i o psie”.
      Oczywiście, każdy lubi, to, czego sam chce.
      Przyjaznych dni

  1. O tak! Żołny koniecznie. Po co komu szaro-bury miś?
    I na bosaka po trawie – cudne to. niech będzie bieszczadzka trawa, zamiast mazurskich kapeluszy.
    deszcz jest bardzo przyjemny, kiedy można się po takiej kąpieli przebrać i rozgrzać – tu leży problem – cieszyć się deszczem należy blisko źródła ciepła i suchych ubrań. nic więcej nie trzeba.
    już czekam na zdjęcia żołny. baaaaardzo kolorowe

  2. Oglądając zdjęcia Wojtka można nawet zimę polubić, a co dopiero listopad.
    Mało to ludzi wyprowadziło się w bardziej przyjazne starości klimaty i tęsknią za naszymi świętami, za złotą jesienią i schabowym z kapustą.
    Jeśli zdrowie i głowa w porządku, cieszmy się nawet listopadem :-)
    Pozdrawiam spod granatowego nieba, w objęciach październikowego wiatru.

    • Jotko,
      czytamy o tej tęsknocie za polskim zimnem tych, którzy mieszkają na Islandii, w Irlandii, czy Półwyspie Skandynawskim. Nawet ptactwo stamtąd do nas przylatuje, jak do ciepłych krajów. A schabowy z bigosem przepyszny.
      Przyjaznych dni

  3. Czarodziejka, jak Bozię kocham :) Cały czas miałam uśmiechniętą michę, tak mi się to spodobało. Nawet deszcz, skoro wygładza /czy tylko brwi, czy schodzi nieco niżej, na lica ?/. W te Bieszczady, to jednak lepiej w słoneczny dzień, mienią się kolorami, jak w kalejdoskopie.
    W dzisiejszy piękny i słoneczny dzień umyłam trzy okna. I jestem z tego powodu baaaardzo zadowolona, bo jak by nie liczyć – zostało o trzy mniej. Serdeczności zostawiam, Ultro :)

    • An-Ulu,
      rodzina wróciła z Bieszczad zachwycona, choć pogody specjalnie nie było. Ważne, że nie padało, a tylko w jeden dzień mżyło. Mżawka nie przeszkodziła w chodzeniu, więc zwiedzanie nie tylko Wetliny było zaliczone.
      Przyjaznych dni

  4. Taki optymistyczny, ciepły tekst.:)))
    Jednak nie przepadam za listopadem, chociaż i ja i moja córka mamy go w dacie urodzenia.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

  5. Grażynko,
    mnie tam deszcz nie przeszkadza, ale wiatr, który przenika i urywa głowę, już nie jest przyjemny. Pomaga herbata z odrobiną imbiru i listkiem melisy i zniechęcenie przechodzi.
    Przyjaznych dni

  6. Nawet najczarniejszy dzień kiedyś się kończy i jeżeli udało się go przeżyć to
    jest cudowne.Gdybyśmy żyli w zgodzie z naturą to jesień by nam nie przeszkadzała,bo spełniła by tylko swoją role ,wyciszenia uspokojenia i przygotowania naszych organizmów do zimy ,ale my nie zważamy na mądrość natury i narzucamy sobie sztuczny oderwany od natury rytm
    a skutki tego zrzucamy na karby cywilizacji,którą sami kreujemy.
    Że nie wspomnę o cudownych, smakowitych darach jesieni.
    Pozdrowienia od jesiennej dziewczyny:))

    • Molekułko,
      Jesienna Dziewczyno, masz rację, oderwaliśmy się od natury i jej rytmu. Cały rok ciepło w domu, nie znamy chłodu nawet w czasie snu, więc wydelikaceni jesteśmy, zatem kiedy zobaczymy dryfujące chmury, to wpadamy w panikę.
      Przyjaznych dni

  7. deszcz ….hm.
    Listopadowa szaruga to HM…bo jak wyjść z piesem?
    Pies mokry jak nieszczęście a futro ma jak lisek;))))
    Gumiaczki mam ,kurtełkę mam….cza iść czasem raniutko;)))

    • Nie marudź, Tuv:
      1. pieseł był chory, a jednak nadal możecie łazić i moknąć;
      2. futro po spacerze będzie czyste i miękkie;
      3. będąc osuszanym (po jesiennym deszczu) – pieseł załapie się na przyjemny masaż;
      4. Tobie deszcz wyprostuje brwi i nawilży cerę;
      5. dotlenisz się, ominą Cię alergeny;
      6. listopad trwa tylko jeden miesiąc.

      Pan Listopad fajny jest!
      :D :D :D

    • Tuv,
      mój pieseł nie chce wychodzić, gdy zimniej, bądź pada (starość nie radość) i to jest również problem, bo zapiera się w drzwiach i trzeba się mocować, a pampersów nikt nie przewidział dla psów, które zimna nie lubią. Dziś nawet szczekał, by go nie budzić skoro świt, a była godzina dziewiąta.
      Przyjaznych dni

      • Małgosiu,
        zarażasz wszystkich swoim optymizmem, Szczęściaro. Od razu robi się cieplej, a nawet zdawało mi się, że widziałam słoneczko, choć ćma za oknem i północ za pasem.

  8. Zawsze można się pocieszyć, że na półkuli południowej listopad jest miesiącem wiosennym.
    No i jeszcze ta nasza mądrość ludowa:
    Jak na świętego Hieronima jest deszcz albo go ni ma, to pod koniec listopada pada albo nie pada
    O! :)
    Ale w notce dałaś czadu ! :D :D :D

    • Małgosiu,
      właśnie w Australii trwa wiosna, więc oglądam te cieplejsze klimaty, a do Tasmanii często lecę; wirtualnie, bo wirtualnie, jednak co zobaczę, to moje. Tym sposobem wiem, że na Dominikanę nie pojadę, ponieważ ryby tam podają tylko z dyskontu i to mrożone, a ceny sałatki raczej na kieszeń milionerów amerykańskich niż polskich…
      Dziękuję, ale gdzie mi tam do czadu.
      Przyjaznych dni życzę

  9. Ludzka natura jest taka, że narzeka na wszystko, co jest i tęskni za tym, czego aktualnie nie ma. W zimie narzeka się na zimno i marzy o lecie; w lecie, gdy praży, tęskni się za ochłodą ;) Nie dogodzisz!
    Wiesz jaki jest dobry sposób, żeby nie poddać się jesiennej chandrze?
    Marzyć. O lecie właśnie.
    Już zaczęłam :)

    • Ariadno,
      ludzka natura jest taka, że tęskni za tym, czego akurat w danej chwili nie ma, a marzy za tym, co osiągalne nie jest. A z naturą nie wygrasz.
      Przyjaznych dni

  10. chcę Ci powiedzieć, że kieruję obiektyw w stronę każdego ptaka ale nigdy nie spotkałem takiego cudaka…
    jak ta żołna
    Taka śliczna, że aż nierealistyczna.
    Co do listopada, to uważam za szczęśliwy zbieg okoliczności fakt, że mamy jeszcze dwa tygodnie października na przystosowanie się. Pozostaję w nadziei , że jesień będzie dla mnie bardziej przyjazna niż wiosna.
    Zdrowych i niezatartych wrażeń

  11. Witaj, Ultro.

    I co ma powiedzieć taka listopadowa dziewczyna jak ja?
    Chyba szczerze przyznać się do listopadowego sentymentu i dodać, że jeśli się tej wietrzności, słotności i smętności pozbyć nie da, to – trzeba pokochać:)

    Pozdrawiam:)

    • Leno,
      znam kilka listopadowych dziewczyn, a wszystkie wyjątkowe, zatem do rzeczy, a rzecz przedstawia się tak, jak napisałaś, czyli z góry zaakceptować, polubić, bo potem jeszcze zimniej, a zimą musi być zimno, tak brzmi prosta zasada ludowa zauważona przez Bareję.
      Przyjaznych dni

  12. Do OSTROŁĘKI! Uciekam z modystką do Ostrołęki, a nie do Ostródy! :) PS. Tak na marginesie jutro rano jedziemy kontemplować jesień nad Biebrzą. Będzie plucha, nieprzejezdne drogi, jakieś tam kolory i … będzie wspaniale … chyba:)))

    • Wojtku,
      ki diabeł przyplątał mi Ostródę, nigdy tam nie byłam, a i mnie było pewnie wszystko jedno, dokąd chcę uciec.
      W poniedziałek i wtorek będą słoneczne dni, więc malowanie światłem wyszłoby rewelacyjnie i wyeksponowałoby każdy czuły ruch zwierząt, ale proza życia podpowiada, że dla chleba pracować trzeba.
      Życzę słonecznych migawek nad Biebrzą

  13. Wiesz co? Pogoda jakaś być musi. Zawsze. A ludzie będą narzekać. Zawsze.
    Miejmy do tego dystans, ja np. staram się pokazywać jesień z każdej strony, także tej deszczowej, ale dodając od siebie coś, co udowodni światu, że ZAWSZE można odnaleźć wokół coś pozytywnego. Trzeba tylko mieć otwarte serduszko.
    Pozdrawiam :)

  14. Hexe,
    podoba mi się to szukanie pozytywów nawet w nieprzyjaznej aurze, bo ten sposób na życie zapewnia pogodę ducha i umili innym istnienie bez wysłuchiwania narzekań.
    Przyjaznych dni

  15. Mnie tam pogoda niestraszna, byleby nie lało „żabami”. Gustowne kaloszki mam, sztormiak też, do tego czerwony parasol i heja!
    A na poważnie, słońce jest w nas, a jak nie ma, to trzeba je sobie uruchomić. I omijać marudy, tak…to koniecznie:)

    • Agnieszko,
      jeśli na coś wpływu nie mamy, nie ma o co kruszyć kopii, a bez deszczu i wody w tej Afryce lekko nie jest, to już lepiej niech pada (z tym umiarem jednak), a słońce niech w tej piersi grzeje.
      Przyjaznych dni

  16. Asiu, co za wspaniały tekst, tak bardzo pasuje do mnie,
    Zwłaszcza że ja tuż przy Bieszczadach jesień witam. I kiedy chozę z psami po lasach, widzę, że i drzewa wybredne, codziennie zmieniają sukienki, raz żółte , raz czerwone, aż w końcu w listopadzie zrzucą wszystko bezwstydnice jedne. I jak tu się smucić? Człowiekowi wydaje się, że tych listopadów będzie miał nieskończenie wiele,dlatego tak marudzi.
    Pozdrawiam ciepło:)

    • Greenelko,
      kolorów mają mnóstwo liściaste, więc bajeczne.
      Faktycznie, człowiek uważa, że tych listopadów będzie mnóstwo, tymczasem lepiej polubić, bo nie wiadomo, jak dużo przed nami. A w Bieszczadach jesienią urokliwie.
      Przyjaznych dni

  17. Jeśli się kiedyś zakocham a będzie w tedy listopad, to z całą pewnością polubię ten miesiąc, ale puki co – nie znoszę go! :)
    Pozdrawiam optymistycznie ;))

    • Wilmo,
      świetny pomysł, przecież w listopadzie można się zakochać i nawet nie zauważymy, że był wietrzny. I optymizm się przyda.
      Przyjaznych dni

        • Tetryku,
          jeśli wietrznik będzie wietrzny, to zawróci w głowie i wywieje na drugi koniec świata. Większość listopadowych podobno jest romantyczna i przywiewa zapowiedź raju.
          Bezwietrznych dni

    • Ewo,
      Twoje deszcze są cieplutkie, więc do sandałków wlatuje i wylatuje woda, pewnie nawet kaloszy nie trzeba, jedynie te foliowe okrycia najpewniej osłonią człowieka.
      Przyjaznych dni

  18. Listopad musi być dla równowagi, żebyśmy mogli zachwycać się innymi miesiącami. Ja tam lubię listopad, jest czas na wyciszenie od tego barwnego, tętniącego zewnętrznego świata, na zajrzenie w siebie, więcej czytanych książek z kubkiem gorącej herbatki w oczekiwaniu na zimę

    • Mario,
      równowaga musi być w nas, bo w świecie nie ma idealnie, nie ma sprawiedliwie i nie ma lekko. A herbatka z odrobiną imbiru, róży i maliny rozgrzewa nie tylko ciało.
      Przyjaznych dni

    • Seeker,
      otóż to, niemniej jednak trzeba rozważyć kwestię, czy bez odpowiednio nastawionego umysłu nie byłoby jeszcze zimniej i nie czulibyśmy się jeszcze gorzej.
      Przyjaznych dni

  19. Nie kocham listopada ale stanowczo sprzeciwiam się jego wykreśleniu z kalendarza. Czemu? No bo od kiedy mam czekać na Święta w roku najpiękniejsze? Już od października? Poza tym – listopadowe wieczory mają coś fajnego – gdy siedzę sobie pod kocykiem i czytam albo bloguję z wami:) W tle świeczuszka czyni nastrój, herbata z rumem i malinami rozgrzewa ciało i duszę. Czekam na listopad!

    • Iwonko,
      urządziłaś się pod tym kocykiem niezgorzej: książka, rum, malina. Tak można przeczekać nie tylko listopad, ale i całą zimę, aby obudzić się wiosną.
      Przyjaznych dni jesienią

  20. Kupiłem sobie taką fajną pelerynę przeciwdeszczową i spodziewam się dostawy rumu ze Słowacji… W listopadzie też można pięknie żyć!

    • Bojo,
      Twój sposób na przeczekanie jest nęcący, ale zważ, że cały miesiąc nie ma kiedy wytrzeźwieć.
      Przyjaznych dni

  21. Oczywiście, wiadomo, że każda pora roku ma własny scenariusz. A więc i
    jesień ma do zaofiarowania mnóstwo wspaniałych darów. Dzięki temu , że mamy różne pory roku , świat ukazuje nam swój urok w kilku odsłonach. Każdą z nich można polubić, każda z nich jest nam potrzebna… wystarczy tylko zmienić nastawienie … :)

    • Maju,
      każda z pór roku ma swój urok, jesień także, niemniej to pozytywne nastawienie jest ważne, a może najważniejsze przy silnym wietrze i realnym zimnie.
      Przyjaznych dni

  22. Rozkoszujmy się słoneczkiem i cudownymi barwami jesieni, które w tym cudownym słoneczku jeszcze piękniejszymi kolorami się mienią.Październik nie zawiódł nadziei, przyniósł nam babie lato i cudowne dzięki mu za to.
    Pozdrawiam barwami jesieni i ciepłymi promieniami słońca:))

    • Molekułko,
      niech październik trwa jak najdłużej i podsyła nam słońce. Mamy czym się cieszyć.
      Przyjaznych i słonecznych dni

  23. … a ja spróbuję zracjonalizować te lęki przed listopadowymi dniami. Otóż w listopadzie zaczyna nam brakować już nie tylko słońca, ale i światła. Dzień kurczy się niepostrzeżenie, zmrokowi co i rusz ustępuje, a te mgły poranne i popołudniowe, choć z założenia ścielące się białymi welonami, świata nam nie rozświetlają; jedynie skracają perspektywę widzenia, tudzież tło nam z lekka jedynie posrebrzają, a i to na matowo….
    Co innego już wyczyniają grudnie; może nie te współczesne, raczej te dawniejsze, przynoszące z sobą nieśmiałą jeszcze, ale jednak, biel śniegu, która z narastającymi ciemnościami konkuruje, czasem nawet w pełnię księżycową, mroźną i przezroczystą wygrywa, skrząc się drobinkami lodu…. tak światła nam brakuje, ot i powód do melancholii… a zatem przynajmniej niech w mieszkaniu zapanuje jasność elektryczna, a jeśli kto ma możliwość wspomożenia jej rozbłyskami płomieni z kominka, to i listopad nie będzie nam straszny i ponury…. pozdrawiam

    • Smoothoperatorze,
      gdyby nie brak słońca, to listopad byłby całkiem dobrym miesiącem, dlatego lekarze zalecają wit. D3 2000. I niech ta jasność działa w pokoju i niech kominek płonie.
      Przyjaznych i słonecznych dni

  24. I tak trzymać Ultro nasz Ulubiona, bo te ciągłe smętki i od zawsze powtarzane, że dobrze to już było stały się cechą, a nawet negatywnym wyróżnikiem Polaków wśród innych nacji.
    Buziaki od nas dla Was
    :-)

    • Szczurku z Loch Ness,
      kiedyś to były słoty, usłyszałam, więc od razu słońce zaświeciło, wprawdzie w lekko pomarańczowym, ale zawsze to jasny kolor.
      Samych przyjaznych dni

  25. Dziękuję za ciepłe słowo pozostawione na moich zielonych stronkach. To zawsze dowartościowuje, zawsze w jesienne szare dni.
    Lubię jesień, nawet bardzo, szczególnie poranki i wieczory otulone w kołderki utkane z mgieł
    Pozdrawiam wszystkimi kolorami października i zapraszam ponownie

    • Ismeno,
      lubię jesień nawet deszczową, nie cierpię jedynie zimnych, przeszywających wiatrów, ale wtedy jest kocyk i herbatka.
      Poezji w codzienności