I nie jest to zapowiedź raju

drzewa na Plantach

Mgła

             Dopinam te wersy do rzeczywistości, która otacza okutanych w szale i szale ludzi. Przyfrunęły te liście pod stopy i oblepiają podeszwy. Parasole tańczą we wszystkie strony, więc niektórzy składają, by ocalić druty. Dzień taki, rzekłabym, krakowski, czyli składa się z mgły i oparów smogu, zatem nie da się kontemplować wątpliwego piękna słoty za oknem.  Kubek z podwójną wkładką rozgrzewa ręce, przeglądam  prasę i wysoki obcas wbił się w samo serce.

Klątwa

              Cóż takiego może się zdarzyć, że szał ogarnia spokojnego, zdawałoby się, człowieka, by życzyć drugiemu, aby łatwo umrzeć nie mógł? Te dryfujące chmury mówią wieczny odpoczynek i łkają nad kondycją człowieczą. A do grającej w spektaklu „Klątwa”, J. Wyszyńskiej, ludzie piszą: „życzę ci, abyś miała raka, najlepiej złośliwego”. Imaginujecie to sobie, katolicy? Jaką potem osoba otrzymująca takie życzenia  musi  przejść rezyliencję, by wyrobić sobie cechy pozwalające dojść do równowagi i przekuć tę złą energię w coś dobrego? Fejsbukowi już zapoznali się z hejtowizną, uważają to zjawisko jako normę, zwyczaj, np. życzenia potrójnej choroby wenerycznej, przeszczep łba. A mnie po takich życzeniach życie smakuje jak płucka na kwaśno jedzone niegdyś w barze dworcowym, po którym niesmak pozostał do dziś, choć porcja słuszna i najeść się można było po sufit, a przypominało – według znajomych – kolce jeża w octowej zalewie.

Kiedyś

             Kiedyś, gdy jeszcze dinozaury nie miały anteny i Internetu, więc były niedouczone, bili się sztachetami na wiejskich zabawach. Współcześnie sztacheta zastąpiona została bójką na słowa, wiejskie porachunki przeniosły się na salony, by zadać ból, oczernić, unurzać w błocie, trafić prosto w serce i czerpać z tego przyjemność, stąd intrygi, szukanie haków, teorie spiskowe. Kiedyś też były haki? Malutką szpachelką napełniam te ubytki pamięci. Pewnie że były,  w sklepie mięsnym nawet same haki, ale mięsa jadłam więcej niż teraz, od razu kupowało się w porywach całego tucznika na połówkę, czy ćwiartkę ze znajomymi, a wędliny robił na niedzielę każdy pracowitszy gospodarz na wsi (hm, nawet pewna pani profesor opowiadała, jak u siebie robiła zakazane trunki). Szanowało się naturalne jedzenie i człowieka. Obecnie wędlin zatrzęsienie, jedzenia w bród, a brud na języku, nawet te wyczekiwane pomarańcze się przejadły. Wszystko jest, tylko szacunku do siebie wzajemnie brak. Nie przypominam sobie takiej pogardy i podziałów. Niektórzy twierdzą, że to pierwotniak Toxoplasma gondii zainfekował nasze mózgi. Przez grzeczność nie zaprzeczę.

Wiatr

           Jako że człowiek nie jest odporny na działanie nieżyczliwości, więc chłodne wiatry przynoszą zniechęcenie. Pamiętam, że dawniej wiatr był tylko od wschodu, obecnie zewsząd, dlatego kichanie zapewnione, a że katar leczony także trwa tyle, co nieleczony, więc pociąganie potrwa. Te ROBOTY mają dobrze, gdyż im z nosa nic na klawiaturę nie kapnie! Cóż z tego, że wiatr zmienił kierunek, kiedy nieprzyswajalność została, co widoczne jest chociażby w muzyce. Piszą, że Kukiz bełkoce, Muniek wygrzeczniał, punk spuścił z tonu, a niesmakiem nasączone Opole ukazało, że zaangażowanie jest, ale na plener za dobrą kasę. Młynarski, Niemen, Ciechowski, Kaczmarski w grobach się odwracają.  Sama piosenka może świata nie zbawi, jak powiedział Stevie Wonder, ale warto się starać, by manifestować chęć zmian. Współczesna muzyka dorównuje językowi, nie współgra z rytmem serca, stylem bycia, a z mamoną i tak dzieje się w wielu dziedzinach. To by było na tyle dobrych wiadomości.

Posłowie

            Posłowie, czyli podsumowanie, omówienie, wyjaśnienie. Zobacz, jak bieda spotyka się z dobrobytem, ujrzyj trud przeciętności. Jeden je sushi, ale inny go zrobił, a jeszcze inny dowiózł, podobnie było z sejmową sałatką, ktoś musiał ją zrobić, by posłowie mogli się nią delektować. Szacunek należy się każdemu, przypomnę: „Niech się zawstydzą i okryją hańbą ci, którzy czyhają na moją duszę; niech się cofną ze wstydem ci, którzy mi źle życzą” (Psalm 70.2).  A ten szary człowiek żyje jak niegdyś, czyli niezależnie od decyzji wodzów, głupstw, waśni, obelg rzucanych na innych i wstyd mu, choć nic złego nie zrobił.

           Nowe cyfrowe imię nienawiści boli analogowo, dlatego koniecznie trzeba znaleźć tę kropkę nad „i” dla dobra wszystkich, by nie sparszywieć na dobre.