Senior uskrzydlony wiekiem

                  logo_uw

                   Nie łudźmy się, że cały czas długowieczni będą przeżywać złotą jesień, bo jak jedna ze znanych pań powiedziała: Polska nie jest krajem dobrym dla starych ludzi. Nie ma też co myśleć, że z roku na rok będzie coraz lepiej. Ażeby niewygodne myśli odsunąć i ten wiek osłodzić, nazywamy starszych seniorami,  nestorami, złotą, czy srebrną jesienią, co nie ma nic do rzeczy,  bowiem sama najbardziej urokliwa nazwa nie poprawia jakości życia, ani nie pomaga odpowiedzieć na pytanie: Co dalej?

            Starszy, często znaczy mniej sprawny, mało aktywny, bez pasji, marzeń, zwykle zamknięty ze swoimi problemami w czterech ścianach. Każde osiedle pełne jest zawstydzonych swoimi chorobami, niedołęstwem i samotnością. Po jakimś czasie dziwaczeją, stają się zgryźliwi i pełni nieustannych roszczeń, zamęczają bliskich problemami bez znaczenia. Tymczasem w każdym mieście działają kluby, Uniwersytety Trzeciego Wieku, instytucje, placówki, gdzie można aktywnie spędzić czas, dają energię do życia, odpowiedzą na wątpliwości, pomogą i podpowiedzą, gdzie szukać pomocy.

             Jeżeli mieszkasz w Krakowie lub okolicy, zajrzyj do jednego z takich miejsc, aby w słotne i chłodne dni nie siedzieć w domu i rozmyślać o swoich chorobach, samotności, rozpamiętywać o nieszczęściach. To miejsce da motywację do życia, do aktywności, by cieszyć się dobrym zdrowiem i poszukać nowych przyjaciół.

              Przyjrzyj się, jak działa takie Centrum Aktywności Seniora założone przez cztery empatyczne humanistki, które sens swego życia widzą w pomocy starszym ludziom. Chciało im się kończyć kursy dla opiekunów ludzi starszych i niepełnosprawnych, naukę technik pamięciowych, czy studiowanie geriatrii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Poświęcają swój wolny czas na zapewnienie starszym ludziom lepszej jakości życia, pokazanie atrakcyjności mijanego czasu, dojście do równowagi psychicznej poprzez otworzenie się na świat i nowych przyjaciół, wspólne spędzenie czasu, zajęcia, wycieczki, uświadamianie, że ruch to najlepsze lekarstwo oraz załatwianie tysiąca spraw nie cierpiących zwłoki.  Chwała im za to!

          Proszę zajrzeć na stronę, przyjrzeć się zespołowi, warsztatom, wydarzeniom, projektom. Jeśli nie odpowiada ci harmonogram zajęć, to może zostaniesz wolontariuszem? Skoro potrafimy komuś pomóc, próbujemy podnieść czyjąś sprawność i przywrócić radość życia, to czemu nie?   Aniołowie są wśród nas! 

ZOBACZ:


http://uskrzydleniwiekiem.pl/

 

73 Komentarze

  1. Uniwersytet Trzeciego Wieku to piękna sprawa. Mam koleżankę, która korzysta z tego dobrodziejstwa. Między innymi, korzystając z warsztatów zaczęła malować piękne obrazy. Miała talent, ale nie miała okazji go rozwinąć aż do tej pory. Sama skorzystałabym z radością, gdybym mieszkała w Polsce, ale może za kilka lat jak wrócę.
    Wartościowy wpis Ultro.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Mario,
      spotykanie się z innymi ludźmi jest ważne dla psychiki, przecież człowiek jest zwierzęciem stadnym, jak mówi przysłowie. Samotność nie jest dobra ani dla młodego, ani tym bardziej starszego wiekiem.
      Pozdrawiam

  2. Ultro, nie tylko w Krakowie, na szczęście. U nas także działa UTW, Dom dziennego pobytu dla osób samotnych, w filiach biblioteki miejskiej działają kluby dyskusyjne, są także zajęcia dla seniorów w klubach osiedlowych.
    Nasi uczniowie często występują dla mieszkańców Domu Pogodnej Jesieni, naszych emerytów zapraszamy na wigilie i jasełka.
    Problem raczej w tym, że niektórych trudno namówić do wyjścia z domu, pewnie wiele jest tego przyczyn, bo spotkania są nieodpłatne, często z poczęstunkiem.

    • Jotko,
      właśnie to, że tyle się dzieje, a seniorzy nie korzystają, jest dla mnie niezrozumiałe. Starsi są widoczni w świecie, tymczasem Polaków trudno namówić na pójście do kina, czy teatru.Na wycieczki też nie ma chętnych.
      Pozdrawiam

  3. Los organizacji pozarządowych (bo chyba o takiej piszesz?) będzie zależał od wyniku wyborów samorządowych. Organizacja musi mieć jakieś pomieszczenie, za które zazwyczaj członkowie nie płacą, a władze gminy.

    • Szarabajko,
      problem w tym, że dawne pokolenie nie garnie się do uczestnictwa w życiu kulturalnym,nie chce wychodzić z czterech ścian i zaczyna gnuśnieć, odstawać aż całkiem się wykluczy, bo życia w nich nie będzie.
      Pozdrawiam

      • Wiem o jakim problemie pisałaś. Poruszyłam aspekt praktyczny, bo wiem, że z takimi właśnie borykają się organizacje samorządowe, bez względu na słuszność celu ich aktywności.

        • Szarbajko,
          oczywiście, wszystkie organizacje borykają się z kłopotami, to prawda.
          Serdeczności

  4. Dobry pomysł, popieram!
    Zgodzę się z Tobą, bo faktycznie Polska to nie jest dobry kraj dla seniora. Mam porównanie, jako emigrantka, codziennie widując seniorów żyjących bardzo aktywnie, myślę sobie – ale oni w sobie mają werwę, ten wigor! Zaczepiają mnie na ulicy o byle co, są tak weseli, że Ty też byś się zatrzymała pogadać przez minutkę.
    Jeżdżą na rowerach, podróżują, uprawiają jogging, chodzą po górach, uprawiają wiele sportów, są pełni życia, robią to, na co kiedyś nie mieli czasu.

    • Już Marx powiedział, że „byt określa świadomość”. Emeryci zagranicą mają pieniądze. A nasi polscy, szczególnie ci starsi zwykle żyją na granicy ubóstwa. To nie sprzyja radości. No i cóż, nie leży w charakterze Polaków, w żadnym wieku, pogoda ducha i zadowolenie z życia. Raczej lubimy narzekać i krytykować, niestety.

      • Nie do wszystkiego jednak, jest potrzebny pieniądz. Szkoda tylko, że emerytury każą martwić się naszym seniorom o jutro. To dobiłoby nawet największego optymistę.
        Wierzę, że optymizm można w sobie wyhodować nawet na te gorsze dni. A ruch to zdrowie, wędrowanie mamy w gratisie. Poznałam też historie kilku dziadków, którzy z zamiłowania zostali biegaczami. Zaczęli wygrywać maratony i zarabiać dodatkowe pieniądze i to kilku mamy nawet w Polsce takich ;)

        • Hexe,
          nie wszystko zależy od pieniędzy. Postawiłabym nawet na to, że ci, którzy mają mniej, potrafią dzielić się z innymi życzliwością.
          Pozdrawiam

      • Haniu,
        lubimy narzekać, choć co miesiąc otrzymujemy marną emeryturę, a młodzi mogą tak mało dostać, że nie będą w stanie przeżyć. Ci dopiero będą mieć powód do narzekania.
        Pozdrawiam

    • Hexe,
      nie możemy się porównywać z emerytkami zachodnich krajów, ale radość i pozytywne nastawienie jest ważne i wcale nie zależy od gotówki w kieszeni.
      Pozdrawiam

  5. Witaj, Ultro.

    Na szczęście i u nas sporo już takich placówek powstało.
    Ten czas powinien upływać w spokoju, pozwalać cieszyć się szacunkiem i miłością rodziny i przyjaciół.
    Bywa – niestety – różnie.

    Pozdrawiam:)

    • Leno,
      w hospicjum pracuje pani, która twierdzi, że po paru minutach orientuje się, jaki problem będzie z daną osobą. Jeśli ktoś był egocentrykiem, to w chorobie egocentryzm się podwaja, niestety. A o rodzinach, którzy odwiedzają, można pisać opasłe tomiszcza.
      Pozdrawiam

      • Dobrze, że jesteś, Ultro.
        Już się martwiłam tym Twoim milczeniem.

        O rodzinach można pisać opasłe tomiszcza, albo – dostać zawału ze zdumienia, kiedy się wreszcie raczą zjawić:(

        Pozdrawiam:)

        • Leno,
          choróbsko przeganiałam i tak będzie co jakiś czas.
          Rodzin się nie wybiera, ale też ograniczyłam zażyłość do najbliższych. Nad resztą postawiłam kropkę.
          Serdecznie pozdrawiam

  6. Bardzo dobra inicjatywa, myślę że i choroby by się ludzi starszych nie trzymały tak kurczowo. Ważne jest by mieć jakąś pasję, wtedy wreszcie na emeryturze jest czas by ją realizować . Pozdrawiam.

    • Romanie,
      moja osobista koleżanka z ławy szkolnej powtarza, że jeśli ktoś ma pasję i motywację do życia, to starość nie jest straszna, bo nawet mniej boli to kolano.
      Pozdrawiam

  7. To trudny temat. Od pewnego czasu mieszkam na wsi i tutaj starsi ludzie raczej nie są samotni, przeważnie mieszkają z rodziną i uczestniczą w jej życiu, troskach, ale i radościach. Ale takiej placówki , o której piszesz, nie ma.
    Serdeczności

    • Greenelko,
      życie na wsi wymusza większą aktywność, więc nie siedzą całymi dniami w zamkniętych pudełkach przed ogłupiającą telewizją.
      Pozdrawiam

  8. Ultro, link podany pod notką odsyła do Twojej notki. Tak miało być czy ja nie zrozumiałam?
    Treść notki jak najbardziej słuszna i godna rozpropagowania.

    • Bet,
      dziękuję, poprawiłam. Widać, że z moją spostrzegawczością i umysłem nie wszystko jak należy. I tylko uśmiech przepraszający zostaje jak dawniej.
      Pozdrawiam

  9. Piękne są takie inwestycje, warte naśladowania. Jednakże jak sama napisałaś Ci starsi ludzie są z reguły zamknięci w domach rozgoryczeni i zniechęceni do życia. Trzeba nam jeszcze takiej organizacji, która będzie wyszukiwać takich ludzi i wyciągać ich z domów, bo oni sami nie wyjdą. Zachęcą i uświadomią, ze warto udać się do takiego Centrum i poprawić sobie jakoś życia.

    • Beno,
      jeśli ktoś nie zechce, siłą go nie da się zmusić. Pozostaną wykluczeni na własne życzenie.
      Pozdrawiam

  10. I u nas działa UTW, nie korzystam wprawdzie, ale wiem, że cieszy się powodzeniem. Mniej sprawny, wolniej myślący, ale człowiek. To świetne inicjatywy, godne naśladowania. Wszak społeczeństwo starzeje się, potrzeby będą rosły.
    To już nie czasy, gdy starszych ludzi odsuwało się na margines, przykrywało gazetą. Chyba, że sam da na to przyzwolenie, w odpowiednim momencie nie powie: dosyć. Coraz częściej jednak i starzy ludzie nie godzą się na złe traktowanie. Pozdrawiam Ultro :)

    • An-Ulu,
      Masz rację, obecnie inne czasy, ale z kolei seniorzy sami się wykluczają, kiedy nie wychodzą z domu. Każdy powinien mieć psa, bo on zmusi go do wychodzenia, tak mówią lekarze.
      Pozdrawiam

  11. Cudowne. Zarówno placówka, jak i Twoja wzmianka o niej. Często martwię się tym, co będę czuć na starość. Nuda, choroby i siedzenie w domu mnie dosłownie psychicznie zabijają. Dobrze by było, gdyby wraz ze stanem ciała zmieniały się też oczekiwania umysłu. Chyba już sobie zarezerwuję miejsce w jakiejś placówce u siebie!

    • Seeker,
      jeśli masz takie możliwości, czemu nie. Wszystko zależy od nastawienia i energii, którą ma się w sobie. Najważniejszy jest ruch, pod warunkiem, ze nogi niosą.
      Pozdrawiam

  12. Kiedyś przez przypadek trafiłam na zajęcia z aquaaerobiku dla Seniorek. Kiedy ja łapałam zadyszkę, one z uśmiechem ćwiczyły dalej… energii i pozytywnego nastawienia mogę się od nich uczyć!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    • Agnieszko,
      u mnie widzę, że na przyrządach między blokami ćwiczą starsi, młodszych nie uświadczysz, a szkoda. Ja te seniorki podziwiam, bo nie szukają usprawiedliwienia, że pogoda nie zachęca…
      Pozdrawiam

    • Korku 115,
      w Tarnowie tyle pięknych miejsc i bogate życie kulturalne, szkoda nie skorzystać.
      Pozdrawiam

  13. Wiele zależy według mnie też od samego seniora. Jeśli ktoś mając powiedzmy 70, 80 lat z własnej woli sięga po krzyżówki, książki, gry, to ma duże szanse na to, by mimo wieku nie być z jakiegoś powodu wykluczonym. A Polska faktycznie nie jest za dobra dla seniorów, może w dużych miastach jest inaczej, w sumie ciężko mi powiedzieć.

    No ba, świętowanie to też w sumie jakaś forma odpoczynku moim zdaniem. Chyba faktycznie smak tiramisu był inny, taki wykwintny można powiedzieć.

    Pozdrawiam!

    • Mozaiko Rzeczywistości,
      dużo zależy od człowieka i pasji, którą ma w sobie. Niemniej, nie wszystko zależne, przychodzi choroba, niedołęstwo, a przede wszystkim otępienie niezależne od rozwiązywania krzyżówek.
      Pozdrawiam

  14. Bardzo dobrze, że piszesz o tak ważnych sprawach, które dotyczą starszych ludzi. Nieraz, po odejściu na emeryturę, tracą sens życia. Taka inicjatywa pomoże obudzić im się do życia :)
    Jakby nie było, odejście na emeryturę to przecież początek WOLNOŚCI.
    Wciąż można pomagać innym, rozdawać siebie między potrzebujących :)

    Miłego wieczoru :)

    • Ariadno,
      tak ciepło piszesz o ludziach, którym metryka pożółkła i nie budzą się do życia, choć powinni, bo to ich ostatnie lata.
      Pozdrawiam

  15. Polska nie jest krajem dobrym dla starych ludzi… Dużo w tym prawdy. Niemniej dla porównania zostawiam ten oto link: fb. Tak, to ta sama Japonia, w której dla zestresowanych staruszków produkuje się udające wnuczęta lalki i inne cuda-niewidy.

    A żeby nie kończyć na smutno:
    „Starość jest dopiero wtedy, gdy wychodzimy z muzeum i włącza się alarm.”
    Zatem (wszystkie nasze) uszy do góry.
    :D

    • Droga N,
      czytałam Twój post: http://kiedykotoplakujemysz.blogspot.com/,
      w którym piszesz o opiece nad chorym na Alzheimera.
      Znam przypadek takiej chorej, gdzie nikt nie chciał jej przyjąć, nawet prywatny dom, ponieważ sprawiała kłopoty. Córka pielęgniarka także nie radziła sobie z jej agresją, bo w tej chorobie czasem dramatycznie zmienia się osobowość. U nas nie ma możliwości pomocy, zostawia się chorego na barkach rodziny, a ta nie radzi sobie ze złością i nietypowym zachowaniem.
      Pozdrawiam

  16. J. M. Coetzee: „Chorujemy przed śmiercią po to, byśmy mogli odwyknąć od własnego świata”.
    Smutne, Ultro…
    Starym ludziom (jakoś nie lubię tego określenia, pewnie ze strachu) brakuje rówieśników, rozumiejących się wzajemnie.
    Starym ludziom rówieśnicy poumierali, rodzina zna już z opowiadań wszystkie wspominki, ich dzieci (jeśli uprzejme) wysłuchały wszelkich opowiadań… nie kapując żadnej puenty…dobrze, że choć wysłuchały życzliwie…
    Nikt z bliskich nie ma już cierpliwości do nagłych wynurzeń, odświeżonych w starczej pamięci szczegółów życia… (to takie banalne…)

    I nawet, jeśli taki staruszek lub staruszka mają przyzwoitą opiekę, są higienicznie zadbani, nakarmieni wg wszelkich prawideł dietetyki, oprani itp itd…. ONI SĄ SAMOTNI!!
    Oburzamy się na oddanie starej matki, czy ojca do Domów Starców, Domów Jesieni, Domów Pogodnej Starości, (czy, jak tam zwał?) , bo nie wypada… bo co powie rodzina…?
    Ale zapewniając im „złotą klatkę”, izolujemy ich od ich wspomnień, ich przeżyć… bo kto ma czas po raz kolejny tego wszystkiego wysłuchiwać..? Życie pędzi, a tu takie bzdury, bzdety…

    https://www.youtube.com/watch?v=yLeR7-yPckU
    No, sama posłuchaj…

    • Małgosiu,
      jeśli popatrzeć realnie, większości ludzi nie stać na taki dom opieki. Miesięczny koszt ponad 3 tys. Nie wszyscy mają tak wysoką emeryturę. Pewnie, że dziecko może dopłacić różnicę, ale pierwej serce by niejednemu pękło, niż pozwoliłby na zubożenie dzieci i wnuków. Ja uważam, że w momencie zaczęcia pracy, powinno odkładać się na docelowy dom starości, a nie tak jak dotychczas na rzesze urzędników.
      Pozdrawiam

        • Małgosiu,
          zlitujże się nade mną. Toż ja cały czas przeżywam, że mnie nie stać na dom opieki, bo ponad 3 tys., że w swoim mieszkaniu muszę chodzić po schodach, a nogi odmawiają posłuszeństwa, że ledwo wyrabiam na leki, a muszę brać do śmierci, że córki nie obciążę codziennym dojazdem ok. 50 km, a demencja i niezborność poudarowa to nie bułka z masłem, więc zamartwiam się, a w tej Australii nawet okna by mi umyli.
          I dopiero teraz mi podsuwasz ten link? Nie mogłaś ze dwadzieścia lat temu, kiedy mogłam wyjechać?

          • Droga Ultro,
            dwadzieścia lat temu ani ja, ani zapewne Ty nie skręcałyśmy na ścieżki tematów, które dzisiaj nas tak poruszają! Absolutnie!
            :)
            Wówczas ani schody nie były wysokie, nogi wciskałyśmy w szpilki lub buty narciarskie (do wyboru), z medykamentów łykałyśmy wit.C i ewentualnie polopirynę, a o udarach słuchałyśmy z uwagą i ze współczuciem z relacji innych.
            Ba! Żebym ja wtedy wiedziała to wszystko, co dzisiaj wiem…
            (…a Ty zmartwiłaś mnie, ale uszy do góry! bo jeśli nie tai chi z kangurami, to pozostaje nam jedynie pogoda. Ducha.
            Na przekór!)

          • Małgosiu,
            absolutnie masz rację.Pozostaje pogoda ducha i nawet nie na przekór, ponieważ zawsze miałam radość w sobie.
            Serdeczności

  17. Witaj Ultro! Kiedy zaczyna się starość? Czy gdy ktoś zauważy, że jesteśmy starzy, czy gdy my sami to zauważymy? Ja w każdym razie nie czuję się jeszcze stara (na razie czuję sie „tylko” w wieku „nieodwracalnie dojrzałym”). Chodzę w miasteczku na zajęcia stowarzyszenia, które nazwało się Uniwersytetem Każdego Wieku. Chodzę i mam wrażenie, że daleko mi do wieku trzeciego ( w odróżnieniu od niektórych innych uczestniczek, panów nie widać wcale). No i te krakowskie zajęcia są o wiele intensywniejsze, a oferta znacznie bogatsza od tej u nas. Ale chodzę, od czasu do czasu, z przyczyn towarzyskich, nie edukacyjnych. Bo to prawda, że najgorzej ugrzęznąć w domu, z dala od innych ludzi. Samotność, rozgoryczenie – murowane. Dobrze, ze nawet w gminnych ośrodkach powstają takie namiastki UTW.

    • starość zaczyyna sie w momencie kiedy szukasz pracy,wysyłasz CV idealnie pasujące do profilu i….
      Po tygodniu pojawia sie to samo ogłoszenie o pracę ale z dopiskiem MŁODY ZESPÓŁ…..

      • Tuv,
        pierwsze pytanie kadrowej o pracę brzmiało: Ile pani ma lat, więc musiała powiedzieć głośno: 56, choć było napisane. Znajoma mówiła, że chciała się zapaść pod ziemię z powodu swej leciwości. Wiadomo, nie przyjęta.
        Pozdrawiam

    • Haniu,
      ja nawet w swoim towarzystwie się nie nudzę, ale są osoby, które trzeba wyprowadzać z domu, ponieważ gorzknieją, tetryczeją i zajmują się tylko narzekaniem, oczywiście na innych, nie na siebie.
      Pozdrawiam

  18. Bardzo ciekawy i ważny temat poruszyłaś Ultro :)
    Tak czytając sobie wszystkie wypowiedzi komentujących mogę się pod każdą z nich podpisać. Takie możliwości uczestniczenia w zajęciach dla osób starszych są jak najbardziej w większych miastach, natomiast w miasteczkach, czy na wsiach wciąż brakuje tego typu rozrywek. Często też jest tak, że niektóre osoby nie chcą nigdzie wyjść, twierdząc, że są już stare, zniedołężniałe i zmęczone życiem, więc po co się wysilać, jak to jest bez sensu :(
    Według mnie to jest na prawdę dobry pomysł, taka odskocznia od smutnej i monotonnej codzienności. W takich miejscach można się dowartościować, rozbawić, nauczyć się czegoś, a nawet odkryć w sobie nowe pasje.
    Myślę, że Ci seniorzy, którzy byli zawsze aktywni, energiczni, towarzyscy, nie będą mieć problemu z zaakceptowaniem się w grupie i uczestniczeniem w różnych imprezach, czy tego typu zajęciach, natomiast ludzie zakompleksieni, wycofani, zamknięci w sobie niestety nigdy nie poczują się na tyle pewnie i na tyle odważnie by wyjść z domu do ludzi, by mieć jakieś swoje potrzeby i chęci :(
    Starość wcale nie musi być taka zła jak się niektórym wydaje, a to już jak ją się wykorzysta, zależy indywidualnie od każdego człowieka.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    • Gabuniu,
      tak naprawdę wszystko zależy od indywidualnego podejścia i energii, którą chcemy się dzielić z innymi. Uważam, że jesteś nadzwyczajną osobą, ponieważ wyszłaś do ludzi mimo choroby i jesteś niezwykle życzliwą osobą.
      Pozdrawiam

      • Bardzo dziękuję Ultro za miłe słowa, aż się zarumieniłam ;) Wiesz z tym wyjściem do ludzi bywa różnie, wiele razy mocno się zawiodłam i sparzyłam, więc bywam w kontaktach między ludzkich bardzo ostrożna. Wiem też, że gdy się człowiek zamknie w domu, odizoluje od ludzi, to z każdym dniem będzie mu ciężko wyjść ze swojej kryjówki. Tak właśnie się dzieje z osobami starszymi, które są samotne, a do tego jeszcze schorowane, czy bardziej niedołężne. Krępują się wielu rzeczy, a to ręce im się trzęsą, albo z ust czasem pocieknie. I czasem z obawy przed tym jak odbiorą ich inni zamykają się w swojej kryjówce.

        Pozdrawiam

  19. Piękna inicjatywa Ultro. Wprowadzasz nas w problem starości i jednocześnie pokazujesz sposoby radzenia sobie z tym . Ja byłem ostatnio we wspomnianym tu Uzdrowisku Swoszowice i mogłem zobaczyć jak tam zapewniają opiekę nad ludźmi starszymi. Byłem na tyle aktywnym kuracjuszem, że doceniono moje starania i zaproponowano mi wywiad na temat mojego sposobu na starość, czy samotność. Ten wywiad ukazał się na stronie uzdrowiska i byłem bardzo dumny z tego, że swoim przykładem mogę zasugerować szukanie sposobu na siebie w czasie gdy nadejdzie starość.
    Pozwól, że zaproszę do tamtej rozmowy: http://www.uzdrowisko.krakow.pl/uzdrowisko/wyjatkowi-goscie-swoszowic-o-uzdrowisku?layout=edit&id=189
    Znasz moją aktywność na Fb i wiesz że nadal się tam udzielam, a wiedząc że sporo jest takich osób dla których jest to przynajmniej ciekawe nie ustaję w staraniach. Znajduję więc swoje sposoby na wypełnienie swojego czasu z korzyścią dla innych

    • Tatulu,
      Twoja aktywność jest imponująca! Zawsze podziwiam zdjęcia, ciekawe myśli, dzielenie się codziennością i wpisami. Nie ustawaj, tylko zarażaj innych uśmiechem, wolą i chęcią życia.
      Pozdrawiam

  20. 09.09.10.Oława.

    „Młode ogrody”

    W starym wypielęgnowanym ogrodzie

    Anioł namiętności alejkami róż

    Nie spaceruje już

    Młode ogrody nie muszą pielęgnować urody

    Przyciągają swobodą i naturalną urodą

    Anioł namiętności nie musi młodości

    Nakłaniać do miłości

    Białe róże nie chcą być białe dłużej

    Pragnienie miłości rozpala je do czerwoności

    W młodym ogrodzie czerwień króluje

    Młodość miłości sobie nie żałuje

    Będzie miała o czym na starość śnić

    Przecież drugi raz młodym nie można być

    Molekułka
    To nie jest całkiem na temat, ale myślę, że z przyjemnością poczytasz.:D

    • Molekułko,
      ten Anioł miłości i namiętności w każdym wieku potrzebny, dziękuję.
      Pozdrawiam

  21. Moja koleżanka miała zajęcia w ramach UTW i po pierwszym wykładzie wróciła mocno zdziwiona niezwykłym zaangażowaniem studentek i studentów. Zajęcia miały trwać półtorej godziny, a trwały ponad dwie:)

    • Wojtku,
      wtedy już się wie, po co się uczy, a jak jeszcze dochodzi motywacja, by nie odstawać od wnuków, to nawet blogi zaczną pisać.
      Pozdrawiam

  22. Kochana!
    Starość jest najsmutniejsza dla osób samotnych. Mam tego przykłady dookoła. Nawet odwiedzam starszą Panią, która z wiekiem z osoby bardzo radosnej ( pomimo niełatwego życia), uczynnej, życzliwej „przemienia się” powoli w „kłębek” smutku, depresji i nieporadności. To bardzo przykre!
    Oczywiście mieszka sama i chce w swoim mieszkaniu, bez niczyjej pomocy, pozostać do końca swoich dni. Ma skończonych 78 lat.
    Dobrze, że młodzi ludzie pamiętają, pomagają.
    Każdy z nas kiedyś będzie seniorem.
    Serdecznosci zostawiam:)

    • Morgano,
      każdy odsuwa od siebie myśl, że będzie starszym, że będzie i on potrzebował opieki. Taka jest kolej rzeczy, więc wcześniej lub później, będziemy na czyjejś łasce i bezradni wobec ślepego losu.
      Pozdrawiam

  23. To ja opowiem jak jest u mnie. Mieszkam w bloku dla senirów (50+). Na parterze jest „ontmoeting ruimte” (sala spotkań). Mieszkańcy spotykają się tam w poniedziałki, środy, piątki. Graja w karty, bingo, obchodzą urodziny i rózne jubileusze. W środy rano jest gimnastyka (trenerka też seniorka, 75 lat a wygląda na 50…). Brałam udział do czasu gdy nie trafiło mnie dotkliwie w kregosłup. Rozczulał mnie widok dwóch babć, które podczymując się, wymachiwały jedna lewą, druga prawą ręką… :-). Po lekcji „areobiku” zasiadałyśmy do stołu (kawusia, herbatka i … ciasteczka). Ja szłam do domu, do moich zajęć, a do „klubu” schodzili się panowie. Organizowane są coroczne imprezy (wiosenna, jesienna, mikołajkowa i.t.p). Zawsze z muzyką, tańcami i bufetem. Dwa razy do roku jakaś wycieczka ze zwiedzaniem ciekawych miejsc. Autokarem. Do takich ekstra imprez należy zazwyczaj coś dopłacić, ale te „zwykłe” spotkania i sala są wliczone w czynsz.
    Nie chadzam teraz… zmieniła się ekipa (jak to wśród staruszków) i organizatorzy. Poza tym… chyba zaliczam sie do tych zamykających sie we własnym świecie… Ale nie po to, żeby biadolić. Mam swoje malowanie i nie tylko, i nigdy nie nudzę się w domu. I w efekcie nie mam czasu. Ale chętnie korzystam z imrezek okolicznościowych, jak n.p. w najblizszy piątek (mikołajkowa).
    Podany przez Ciebie przykład „klubu” dla seniorów jest piękny. Szkoda tylko, że jeszcze wyjątkowy… Bo niestety, respekt dla starszego pokolenia buduje się dziesięcioleciami.

    • Maradag,
      u nas nie ma takich bloków, szkoda, bo można byłoby przystosować wcześniej mieszkania tak, by łatwiej było trzymać się uchwytów w łazience itp. Najgorsze, że na Dom Opieki większości Polaków po prostu nie stać.
      Pozdrawiam

  24. Starość ma więcej minusów nic plusów nie tylko dla ludzi żyjących w Polsce. To nie kwestia miejsca zamieszkania, lecz nastawienia do życia, jak sądzę.

    • Matyldo,
      nastawienie do życia najważniejsze, starość nie musi być dramatem, chyba że boli, bo i tak się zdarza.
      Pozdrawiam

    • Bojo,
      staruszek całkiem zdrowy? Ja nie znam takiego, choć od tej reguły też są wyjątki.
      Pozdrawiam

  25. U nas we wsi nie ma uniwerku dla seniorów, ale i tak seniorzy są bardzo aktywni. Najbardziej mobilizuje panie w wieku „poważnym” KGW. Tam się dopiero dużo dzieje- od wycieczek, po występy teatralne, przez wiejskie szkubaczki i wszelakie wystawy. Nie ma mowy o stagnacji.

  26. Jaskółko,
    trafnie zauważyłaś, że kobiety na wsiach są do końca aktywne i pracowite, stąd mniej niezaradnych.
    Pozdrawiam

  27. Anioły dobra ,anioły zła żyją w nas cały czas.
    Moim skromnym zdaniem stosunek i organizacja opieki nad starszym pokoleniem świadczy o kulturze narodu,chociaż zdaję sobie sprawę ,że bez nakładów finansowych i dobrej organizacji to sama kultura nie wystarczy.
    Pozdrawiam :))

  28. Molekułko,
    wiele rzeczy można bez pieniędzy zrobić, problem w tym, by się chciało chcieć, często starszych nie da się przekonać, że z domu należy wychodzić.
    Pozdrawiam

  29. Znam kilka osób, które dzięki zajęciom na Uniwersytecie Trzeciego Wieku odżyły. Mają dużo zajęć, wycieczki, uczą się obsługi komputera, a przede wszystkim mają z kim po prostu pogadać i spędzić czas. Świetna sparawa! :)

    • Green Goodies,
      osoby starsze mogłyby skorzystać, ale nie chcą, wolą siedzieć w domu, tylko nieliczni wychodzą.