Równowaga w tle

Dyniowy domek HexeZdjęcie pochodzi z blogu: https://wdrodzedonikad.blogspot.com/2017/11/raten-dreilanderstein-w-jesieni-kolory.html

              Myślę, że rozumiesz Czytelniku, jak zawiła i skomplikowana jest ludzka natura. Głównie skupiamy się na cielesności, a tymczasem najważniejsze jest wnętrze, czyli  mózg. Według Światowego Raportu Szczęścia najbardziej zadowoleni ludzie to Norwegowie, Duńczycy i Szwedzi. Polacy  zajmują dalekie miejsce czterdzieste  szóste, choć w tym roku proporcje już lepsze.

             Dlaczego kraje skandynawskie przodują?  Podobno dlatego, że  inwestują w pracowniczy Work Life Balance (WLB to „koncepcja zarządzania czasem, stawiająca za cel odnalezienie równowagi pomiędzy „pracą” (kariera i ambicja), a życiem prywatnym (zdrowie, rozrywka, rodzina, duchowość)”. Pracodawcy  skandynawscy troszczą się o zdrowe żywienie dla pracowników, zapewnienie opieki medycznej, dofinansowanie do fitness i nie robią tego z altruizmu, a wynika takie stanowisko z rachunku zysków i strat. Równowaga między życiem prywatnym a zawodowym procentuje wydajnością w zakładzie i dobrym samopoczuciem, co równie ważne w pracy, by nie było syndromu wypalenia zawodowego i stresu, który wcześniej, czy później odbije się na zdrowiu oraz wynikach w firmie. Polski pracodawca nie za bardzo się stara, bo albo sam wiąże koniec z końcem, albo nie musi, ponieważ jeszcze to bezrobocie zbyt wysokie.

            Poza pracą człowiek ma jeszcze firmę zwaną życiem osobistym. Pogoń za wynikami, czy deadline (ostateczny termin) nie może przesłonić obowiązków domowych i odpowiedzialności za rodzinę. Trzeba odpocząć, skorzystać z teatru, muzeów, czyli szeroko rozumianej kultury poszerzającej horyzonty i uwrażliwiającej na problemy tego świata. Wypada wreszcie zobaczyć tę jedyną w swoim rodzaju „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci, dla której przyjeżdżają  turyści zza Wielkiej Wody, z kolei dla niektórych naszych młodych malarstwo zaczyna się i kończy na Matejce, bo niby kiedy ma czas, by „Damę” obejrzeć? Trzeba w końcu kiedyś wyjrzeć przez okno, choćby po to, by filozoficznie się ponudzić oraz na podwórku zwyczajnie pobawić się z dziećmi, ponieważ  wypruwać żyły warto tylko dla siebie. Podobnie jest z umieraniem, żadna najpiękniejsza idea nie jest warta człowieczego życia.

          Korporacje – póki co – są najwyższą formą rozwoju (a i ten telefon, samochód, pakiety, uniform), więc oferują ciekawsze życie i samodzielność rozwoju. Młodzi szukają korpopracy, ale już nie chcą być trybikami, niewolnikami wysiadującymi godzinami to jajko w pracy i nie chcą wsadzać noża pod żebro koledze, by udowadniać swą wyższość nad zrównanymi i przyciętymi do równości kolegami. Nie chcą mieć appointmentu, ale polskie spotkanie, nie lubią deadline, tylko zwyczajny termin, nie chcą przyjmowania coraz większych obowiązków i nie dają wycisnąć z siebie wszystkich soków. Pragną elastycznego zatrudnienia i ograniczenia wyjazdów służbowych, przecież są telekonferencje. Resztę czasu chcą przeznaczyć dla siebie, by pokolorować życie i rozkwitać tymi kolorami przynajmniej metr powyżej przeciętnej. Dlaczego? Powszechnie znana mądrość głosi, że w życiu chodzi o to, by mieć przy boku osoby cenniejsze niż złoto, czyli rodzinę, a gdy przyjdzie podeszły wiek, otrzymać wzajemność. I nie dajmy sobie wmówić, że musimy jeszcze kupić czerwony samochód, bo jest szybszy od czarnego.

          Równowaga między życiem zawodowym a osobistym jest najważniejsza, życie każdy ma jedno, więc jego jakość jest ważna, a nie dobijanie się ekranem, potem snu godzin pięć, przy czym rano zwlec się z łóżka nie można, chociaż wiadomo, że „nawyk spania po pięć godzin na dobę codziennie czyni nas nie tylko głupszymi i nudniejszymi, ale zwiększa szansę na zgon” (M. Brzeziński). Jeśli zaniedbasz równowagę między pracą, a swoim życiem, to czeka Cię platoniczne kochanie sypialni, uważne wysłuchiwanie na jednym z telewizyjnych kanałów samego Mistrza Uzdrawiania Duchowego (typu: „trzustka nie lubi nadopiekuńczości”, „dbaj o żołądek i duszę”, „karty pokazują, że…”) oraz korzystanie z Salonu Przytulania (79 zł!), ale bez seksu (za to znów płacisz w zależności od luksusu salonu), bądź zamawianie stolika w restauracji z pięćdziesięcioma świecami, aby poczuć w kościach odrobinę romantyzmu. Zatem, trawestując myśl Woltera, uprawiaj swój ogródek, łap powietrze i nie daj się podłączyć na cały dzień do tego kabla ze światłowodem, bo wszyscy mamy swoje granice, nawet ta okrągła Ziemia.

            Przypatrzmy się uważnie na zdjęcie zrobione przez Hexe. W końcu taki dyniowy domek każdy może zaprojektować, wybudować; ileż przyniesie radości i autentycznego szczęścia. A jeśli się nie uda? Jeśli nie wyjdzie, nie ma co się martwić, tylko trzeba przeżyć piękną, wielką dyniową katastrofę. I zatańczyć ten radosny taniec Greka Zorby. Przegrywanie może być równie inspirujące, bowiem znamy powiedzenie: Ja nie mam nic, ty nie masz nic, razem możemy wiele.

72 Komentarze

  1. Tak sobie myślę, że przed nadchodzącymi Świętami prawie wszystkim odbija palma… palma posiadania. Ja muszę mieć to, mieć tamto, drogi prezent, kilogramy jedzenia na stole… paradoksalnie łatwiej coś kupić, niż spędzić czas razem…
    Coś mi się wydaje, że w polskich firmach nadal jest nacisk na wyciśnięcie z pracownika jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem. I szybko to się nie zmieni..
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    • Agnieszko,
      i w naszych firmach powoli będzie się zmieniać, kiedy dokuczy niedobór pracowników, a młodzi nie będą chcieli pracować codziennie do godz. dwudziestej i dłużej za żadne pieniądze. Często przechodzą w pożądane start-upy, ale muszą mieć dużo wiedzy o finansach, żeby nie splajtować.
      Jeśli chodzi o świąteczne zakupy, to cały czas myślę, jakby je ograniczyć, ale tylko myślę.
      Ciepło pozdrawiam

  2. Kiedy patrzę na zawsze uśmiechniętych tubylców zastanawiam się skąd się bierze ich poczucie szczęścia. Często mają dużo mniej niż my (czasem wręcz nic), żyją w dużo gorszych warunkach, pracują dużo ciężej (fizycznie przy użyciu własnoręcznie skleconych narzędzi) , a jednak wyglądają na bardziej zadowolonych.

    • Ewo,
      pewnie uśmiech tubylcom nie schodzi, ponieważ jeszcze potrafią żyć dniem dzisiejszym, natomiast nie martwią się jutrem, przyszłością jak my. Przyznaję, że po wielekroć zamartwiamy się na zapas. Te nieszczęśliwe, naburmuszone miny oglądać nawet na ulicy to nic przyjemnego.
      Ciepło pozdrawiam

  3. Byłam niedawno na szkoleniu w Poznaniu i powiedziano tam ważną rzecz: jeśli Wam się nie uda, to tym lepiej, zawsze można coś poprawić!
    Gdy byłam na uroczystości absolutorium mojego syna, pani dziekan powiedziała do studentów: wielu z was już pracuje, macie wiele planów i ambicje, ale nie zapomnijcie w tym pędzie o założeniu rodziny…
    Właściwy stosunek do obowiązków zawodowych i życia prywatnego decyduje o naszym zdrowiu psychicznym, o czym niektórzy przypominają sobie zbyt późno.

    • Jotko,
      zachować właściwe proporcje, to dopiero sztuka, szczególnie ambitni ludzie zatracają sięw pracy, by wykazać się wynikami, a firmy bez skrupułów wykorzystują, maglują i przeczołgują do zatracenia, by potem zastąpić młodszymi, z których wycisną soki…
      Gratuluję dyplomu Synowi, a Tobie zasłużonej dumy.
      Ciepło pozdrawiam

      • Dziękuję bardzo. To prawda, jestem dumna, bo wyrósł na empatycznego, ambitnego człowieka i potrafi zadbać o siebie, jednocześnie myśląc o bliskich.

        • Jotko,
          nic tak w życiu nie cieszy, jak dzieci, a potem wnuki kochane bezwarunkowo. Cieszę się razem z Tobą wspaniałym młodym człowiekiem.
          Ciepło pozdrawiam

    • Leno,
      dobry Bóg daje talent tylko niektórym ludziom, niestety. A tak by się chciało mieć chociaż pół, jeśli nie cały.
      Z tą równowagą niby nie jest prosto, ale weekendy trzeba zostawić dla siebie, to dzisiaj dopiero wiem.
      Ciepło pozdrawiam

  4. Według mnie w Polsce czy to teraz czy parę lat temu ta równowaga między ,,życiami” była jeszcze w miarę. Na pewno dużo lepsza jak w Azji, gdzie według programu z TV są korporacje oferujące pracownikom miejsce do spania. A gdzie czas na dom, rodzinę, zwierzaki itp? Z drugiej strony Europejczyk chyba nigdy nie zrozumie w pełni filozofii Azji, podejścia mieszkających tam osób do wielu spraw.

    Pewnie, że wiele zależy od osoby, w starszym wieku tak jak słusznie zauważasz pojawiają się bariery nie do pokonania, które pojawić się mogą nawet u osób z ,,wyćwiczonym” umysłem.

    :) Dobrze się złożyło w tym dniu wszystko. Masz dużo racji, teraz jak mam już dyplomy studiów licencjackich i magisterskich mogę rozwinąć wiedzę zdobytą w ich trakcie o aspekty potrzebne zawsze (zarówno prawo pracy jak i legislacja będą ciągle potrzebne).

    Pozdrawiam!

  5. Mozaiko Rzeczywistości,
    wielu marzy, by mieć swój biznes, być sobie szefem i trzymać te wiosła mocno w ręce, by płynąć prosto, co nie zawsze zdaje egzamin ze względu na małą wiedzę o finansowych problemach, cyberbezpieczeństwie i współpracy z bankami.
    Tubylcy w Azji są wykorzystywani przez niektóre firmy, ale Polacy tam pracujący są doceniani. Czytałam, że obecny trend wyjazdu to Chiny.
    Gratulacje, połamania piór na podyplomowych!
    Ciepło pozdrawiam

  6. Niestety nasze społeczeństwo coraz bardziej przywiązuje wagę do rzeczy materialnych, ktoś ma, to oni też chcą mieć, ale od razu lepsze, fajniejsze. Chęć posiadania, chciwość, zazdrość, stres, zaniedbywanie swojego zdrowia, to wszystko ma niestety duży wpływ na nasza psychikę. Coraz częściej się zdarza, że trzeba korzystać z pomocy psychologów, czy nawet środków farmakologicznych. Pracodawcy mocno naciskają i mają duże wymagania, Niektórzy pracują ponad swoje siły by tylko zadowolić szefa i dostać premię.
    Pracoholizm się szerzy, niektórzy poświęcają rodzinę dla kariery, wyjeżdżają za pieniądzem, płacąc niestety najczęściej tą najwyższą cenę, czyli rozpad małżeństwa.
    Niektóre firmy szukają taniej siły roboczej, wykorzystują osoby niepełnosprawne do tzw. pracy chronionej, która najczęściej jest cięższa niż normalny etat dla osób zdrowych.
    Młodzież nie chce pracować, patrzy tylko jak dużo zarobić i się nie narobić.
    Nie jest dobrze i mam jakieś złe przeczucia, że lepiej nie będzie. Ludzie na stanowiskach, czy piastujący poważne funkcje rządowe myślą w zasadzie tylko o sobie, aby jak najwięcej skorzystać na swojej pozycji, wszystko pod siebie.
    Wszyscy biegną, nawet dzieci nie mają już czasu i siły na zabawę, z przedszkola wracają lub ze szkoły zmęczone, rodzice też cały dzień w pracy, myślą tylko o odpoczynku i ciszy, podtykają dzieciom tablety, laptopy i komórki by tylko mieć chwilę spokoju. To nie to co dawniej, człowiek nieraz nie wiedział co z czasem zrobić, a teraz najchętniej żeby doba trwała 72 godziny.
    Jedno potrafi nas zawiesić w czasoprzestrzeni, to choroba. Nagle wtedy wszystko przestaje się liczyć, jest tylko ona i ja i być albo nie być. Wtedy rzeczy materialne już nie mają tak wielkiego znaczenia, bo to wszystko zostanie, a nas już nie będzie. A bliskim pozostanie tylko smutek, pustka i żal po naszej stracie.

    Duże się tego uzbierało, ale i tak na pewno jeszcze nie wymieniłam
    wszystkiego. To wszystko jest smutne, ale niektórzy sami są sobie winni akceptując takie, a nie inne warunki i podnosząc sobie ciągle poprzeczkę.

    Pozdrawiam

    • Gabuniu,
      dziękuję za komentarz, zawierający Twoje refleksje. Dopóki człowiek zdrowy, biega szybko, a kiedy zachoruje, inne wartości wysuwają się na plan pierwszy i wtedy zwalnia, a poprzeczki odrzuca.
      Ciepło pozdrawiam

    • Wojtku,
      świat pełen jest dzieci, które są samotne i zaniedbywane przez rodziców, dla których kariery są najważniejsze i nie dostrzegają, że dzieci potrzebują bliskości i osobistego kontaktu.Jedna z psycholożek stwierdziła, że głównie zajmuje się dziećmi lekarzy, pewnie coś w tym jest.
      Ciepło pozdrawiam

  7. Polacy nigdy nie umieli się znaleźć w życiu jak nie musieli walczyć o wolność. Lubimy sobie dowalać i dopiero wtedy jesteśmy szczęśliwi gdy sąsiad ma gorzej, albo kolega z pracy. „Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.” Józef Piłsudzki.
    Pozdrawiam

    • Beno,
      trafnie zauważyłaś, że Polakom szumią te skrzydła husarskie, więc jedynie bić się umieją, a jak nie da się, to chociaż zdeptać słowami i jadem spluwać. Nawet tych znanych znają pobieżnie lub wcale, przykładem może być Jan Paweł. Myślisz, że czytali artykuły J. Piłsudskiego? Wątpię.
      Ciepło pozdrawiam

  8. Bardzo piękny i prawdziwy tekst. Bliski mi także dlatego, że na własnej skórze poznałam niszczącą moc korporacji. To środowisko jest szczególnie niebezpieczne dla osób o niestabilnej samoocenie, wąskich horyzontach, łasych na prestiżowe sukcesy. Szybko staje się dla nich środowiskiem naturalnym, bardziej niż rodzina. Oni nie zrozumieją Twojego tekstu. Przekona ich tylko bolesny zjazd w dół, bo wiadomo, że taki będzie, tyle, że nie bardzo będzie wtedy do czego wracać.

    • Szarabajko,
      uważam, że w każdej sytuacji trzeba być człowiekiem, bo wcześniej czy później spada się z tej drabiny w dół, a wtedy wszystkich upokorzonych trzeba mijać i patrzeć im w oczy, a to będzie bolesne doświadczenie.
      Ciepło pozdrawiam

  9. Ważne, aby w tym kołowrocie nie zatracić siebie. We wszystkim zachować umiar, złoty środek. W większości przypadków, ludzie gonią głównie za pracą, trudno się dziwić, że chcą godnie i wygodnie żyć. Byle nie przesadzić, byle zdążyć przez wiele lat cieszyć się zdobyczami.
    Pozdrawiam Ultro :)

    • An-Ulu,
      każdy kołowrotek może pędzić szybciej lub wolniej. Trzeba go ustawić w stosunku do swoich możliwości i czasu, którym się dysponuje. Wszelka przesada jest zabójstwem, a życie jedno.
      Ciepło pozdrawiam

  10. Dziś czytałam, jak traktowani są pracownicy Biedronki- krzyki, wyzwiska, poniżanie.
    Nie mogłabym tak pracować. Na szczęście z radością szłam do pracy, którą kochałam, choć nie była łatwa. Zarabiałam niewiele, ale najważniejsza dla mnie była satysfakcja z efektów mojej pracy.
    Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby gonić za pieniędzmi, bo to były inne czasy.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Aniu,
      dodam jeszcze, że w każdym domu był ten sam wystrój, czyli meblościanka z kompletem wypoczynkowym, więc nikt nikomu nie zazdrościł, że włoskich mebli jeszcze nie ma. I pewnie trudno uwierzyć, że dla pieniędzy wówczas się nie pracowało, bo to było posłannictwo, czy służba.
      Ciepło pozdrawiam

    • Bojo,
      jeszcze jednego? Bój się Boga, to za mało jeszcze bałwanów w kraju?
      Ciepło pozdrawiam

  11. No popatrz, akurat wstawiłam artykuł o posiadaniu czasu. O tym balansie właśnie, że jedni mają czas, a inni mają czas aby narzekać na to, że go nie mają.

    W Polsce nie jest jeszcze tak tragicznie z dbałością firmy o pracownika, ale – zależy jaka firma. Miałam na przykład możliwość z korzystania ze (znacznych) zniżek w obiektach typu fitness.
    Ale zgodzę się, że większość pracodawców ma zdrowie współpracowników w poważaniu. Spotkałam się wiele razy ze złym traktowaniem, a także z mobingiem.

    Nie zgodzę się, że korporacje (fura i komóra) to ciekawsze życie. Chyba, że ktoś jest pracoholikiem i naprawdę kocha ten zawód.
    Córka znajomego na widok ojca płacze, bo go nie zna. Inny znajomy zwolnił się i przyjął do fabryki, żeby mieć więcej czasu dla rodziny i mówi, że jest szczęśliwszy, bo ma z góry ustalony czas pracy i nikt go nie zatrzyma, ani nie wyśle na tydzień w delegację.

    Salon przytulania? OMG! jest coś takiego? O_O I jak to wygląda?

    Przede wszystkim jeśli coś nam się nie uda, nigdy sobie nie wypomnimy, że nie mięliśmy odwagi spróbować.

    • Xexe,
      dziękuję za inspirację. bo ten domek w pierwszej chwili wydał mi się taki surrealistyczny, a potem zachwycił. Kto buduje domek z dyni, która jest materiałem nietrwałym; właśnie zapragnęłam zbudować coś niekoniecznie trwałego, ale niezwykłego, zobaczymy na czym się skończy.
      A tu więcej materiału o salonie przytulania: http://www.przytulanie.pl/
      Ciepło pozdrawiam

  12. Dopiero kiedy nie masz nic, jesteś naprawdę bogaty. Łupiny z cebuli opadają i ujawniasz się cały ty…
    Pozdrawiam

    • Asiu,
      oczywiście, pieniądze są konieczne do życia, a brak pracy to najgorsza rzecz, która może się przytrafić zdrowemu człowiekowi, ale skoro trzepot skrzydeł motyla może spowodować tajfun, to coś w tym jest, by się zastanawiać.
      Ciepło pozdrawiam

  13. a kabaret OTTO w jednym z ogłoszeń gazetowych proponował:
    „młody silny bezrobotny pozna młodą silną bezrobotną, celem wspólnego spędzania czasu wolnego od pracy”… coś w tym jest…

    • Oko,
      kabarety muszą mieć teksty przerysowane, choć znane z życia, widoczne na ulicach i ławeczkach pod blokami.Nie mają pracy, a zapracowani, fenomen, a wszystko zależy od nastawienia swojego mózgu.
      Ciepło pozdrawiam

  14. Równowaga chyba we wszystkim jest najważniejsza. Zastanawiam się nad tym jak to będzie w przyszłości, kiedy ludzie o tym całkiem zapomną… Ale chyba idzie jakieś opamiętanie, bo właśnie o krajach skandynawskich jest coraz więcej książek i poradników. Kupiłam sobie kiedyś książkę o ” Hygge”, ale stwierdziłam, że moje „Hygge” to ja mam na codzień i podarowałam ją młodej osobie u progu życia rodzinnego, nawet nie liczyłam, że będzie przyjęta z takim entuzjazmem. Podobno krąży i jest rozchwytywana. A może nadejdzie taki czas, że równoważenie – będzie na receptę ?… Pozdrawiam Ultro

    • Gabrysiu,
      równowaga na receptę? Świetny pomysł. Najlepszym lekarstwem jest ruch i podobno, gdyby był na receptę, lekarze nie nastarczyliby wypisywać, takie byłoby zapotrzebowanie. A tak to tłumaczymy się zasypanym śniegiem, choć chodniki czyste i posypane.
      Ciepło pozdrawiam

  15. No właśnie niby taka oczywistość, równowaga między życiem prywatnym a zawodowym, a jednak często, rzadko ze swojej winy, się w tym gubimy

  16. Tak się składa, że korpo świat nie jest mi tak bardzo obcy. Również ten skandynawski. Jedna z wiodących światowych marek nie ma fabryki wytwarzającej ich produkt u siebie na „podwórku”, bo… im się to nie opłaca. Oczywiście pewnym udogodnieniem o dziwo są nasze podatki i cła, ale również tania siła robocza i to, że ich piękna filozofia zostaje u nich, bo na tym im zależy. Oni sobie żyją w krainie wiecznej szczęśliwości ze swoimi ideami, a u nas się wytwarza ich premie.
    Ja pracowałam w innej korpo, mogłam tam „bezpiecznie” klikać do emerytury. Ale podziękowałam, to nie dla mnie.
    Ostatnio całkiem popularna krótka animacja krążąca po sieci – tak w temacie.
    https://www.youtube.com/watch?v=e9dZQelULDk

  17. Też słyszałem o Salonie Przytulania w stolycy. Chciałbym zapewnić, że ja przytulam chętnie i za darmo ;-)

    • Tetryku,
      młodziutkie i gładkolice nie ma sprawy, ale pomarszczone staruszki takoż przytulisz za darmo?
      Ciepło pozdrawiam

    • Głosuję !!! Tetryk na PRZYTULANKĘ!!!! Tylko co Lokata ma w tej materii do powiedzenia????

      • Watro,
        trzymamy Tetryka za słowo, a ponieważ jest ono zapisane, więc nie ma szans się wymigać. Czekamy wiosny.
        Serdeczności

  18. Jakiś multimiliarder amerykański niemal cały majątek zapisał na cele dobroczynne, a tylko miliard przeznaczył dla dzieci. To w trosce o ich rozwój, aby nauczyły się pracować i zarabiać.
    Może nas to rozbawiać ale przecież każdy zna z własnego oglądu świata przypadki zmarnowania życie przez dzieci, które nigdy nie musiały pracować, oszczędzać, dorabiać się kosztem wyrzeczeń…
    Bieda jest lepszym spoiwem ludzi niż bogactwo.

  19. Witaj… powiem tak: napisałaś o „nadbudowie”… i wszystko to prawda, ale „nadbudowa” stoi na „bazie” i kiedy ta druga, zasadnicza, ma pewne pęknięcia, nie jest dostatecznie trwała, to i „nadbudowa nie jest taką, jaką być powinna.
    Nie tylko „Damę” chciałbym obejrzeć, ale traf chciał, że muszę pracować :-), aby zarobić na ten czas, kiedy nie ma mnie w kraju, a jak już zarobię i wydam to znak , że znów pora wyjechać, aby sobie popracować, by zarobić na ten czas, kiedy nie ma mnie w kraju… a jak wrócę z zarobionymi to wydam i znów trzeba zarabiać… i tak w kółeczko :-) :-) :-) a „Dama” czeka i mam nadzieję, że jest cierpliwa :-) pozdrawiam

    • Smoothooperatorze,
      bez pracy nie da się żyć, fakt, ale praca, którą się lubi, przynosi wymierne korzyści. a przy okazji podróżujesz, czyli zwiedzasz miasta, wsie Europy, poznajesz ludzi, zwyczaje, zachowania. Ale warto mieć miejsce do którego się tęskni i wraca.
      Ciepło pozdrawiam

  20. Kochana Ultro, niezależnie od mojej alergii na nowomodne zarządzanie czasem, zmianą, ryzykiem, zasobami ludzkimi, kryzysem oraz wszelkimi możliwymi wyrazami a najogólniej wrażeniem masz sporo racji. Nie zapominajmy wszakże, że wspomniane zarządzanie czasem to również kwestia zarządzania czasem przed komputerem. I właśnie z tego powodu moja aktywność w sieci od jakiegoś już czasu uległa ograniczeniu, z niejakim pożytkiem dla spraw przez Ciebie poruszonych.
    Buziaki od nas dla Was :-)

  21. Szczurku z Loch Ness,
    w tym nadmiernym nagromadzeniu rozmaitych danych, należy pamiętać, że w życiu najważniejsi są ci, którzy stoją obok bezinteresownie. Błażej Pascal nazwał nas trzcinami na wietrze, ale potrafiącymi myśleć, więc przyklaskuję, ponieważ cirrostratusy też trzeba zobaczyć. Happines. Absolute.
    Ciepło Was pozdrawiam

  22. Wcześniej zależało mi na super wynikach, dla pracy, dla szefa, teraz Bogu dzięki spojrzenie jest zupełnie inne. Muszę mieć czas dla siebie i swoich pasji, na odpoczynek i dla rodziny. Ale tak jest teraz. Ciekawe co by było, gdybym nie zwolniła. Pewnie wiele by ze mnie nie zostało.

    • Greenelko,
      podobnie było ze mną, a obecnie staram się więcej zachować dystansu do każdej sprawy i nie przejmować się mało ważnymi rzeczami.
      Ciepło pozdrawiam

  23. Bardzo mądre spostrzeżenia, Ultro.
    Równowaga jest kluczem do zdrowia i szczęścia.
    Tylko przeważnie dostrzegamy to za późno, gdy szala niebezpiecznie przeważy się na jedną stronę, wiadomo jaką…
    Ja akurat odpoczywam od pracy, ale dziękuję za przypomnienie.
    Pozdrawiam:)

    • Igomano,
      tak sobie pomyślałam, że stres bardzo wpływa na zdrowie, dlatego czasem trzeba zwolnić po to, aby cieszyć się tym, co mamy, czyli spokojem, rodziną, parkiem, czy kubkiem herbaty.
      Ciepło pozdrawiam

  24. Jak zawsze mądre są Twoje refleksje. Myślę, że w przypadku naszego kraju tak długo było szaro, ponuro i dopiero od niedawna pojawiły się inne możliwości czy to podróży, czy gromadzenia i kupowania rzeczy kosztownych, że musimy się „nacieszyć” tym aż przyjdzie opamiętanie.

    • Romanie,
      wiadomo, że trzeba się cieszyć wszystkim, także zakupami, byle zachować rozsądek w gromadzeniu rzeczy. Pracować po to, by móc kupować zbędne i niepotrzebne rzeczy, a w dodatku pojemność domu też ograniczona, więc nie ma sensu. Ale czasem i za mną chodzi ta myśl, muszę się przyznać, że kupiłam temperówkę do warzyw, chociaż obierak i nożyk posiadam.
      Ciepło pozdrawiam

  25. Ponieważ jestem wśród tych „USKRZYDLONYCH WIEKIEM”, więc nie biegam po równoważni , tylko „CHAPIĘ ,CHAPIĘ” życie pełnymi garściami. A co ? Nie wypada???

    • Watro,
      przyżółcona metryka w niczym nie przeszkadza, gdyby nie ciągnące się za nią choróbska. A to nogi, a to głowa, a to podroby i tak w kółko. Pozostaje czekanie na wiosnę i słońce.
      Ciepło pozdrawiam

  26. Onet zafundował nam dodatkową robotę nie tylko na weekend, ale na najbliższe 2 miesiące likwidując z dniem 31 stycznia platformę blog.pl – więc przenoszę swojego bloga pod adres:

    https://czarownica-z-bagien.blogspot.com/

    co zapewne potrwa dość długo zważywszy, że prowadzę go od wielu lat. Póki co założyłam bloga na blogspocie, przegryzłam się przez edycję szaty graficznej i będę sukcesywnie przenosić wpisy. Nie obrażę się, jeśli dodasz nowy adres do swojej listy ;-)
    Jeśli i Ty zdecydujesz się przenieść bloga, to wrzuć mi link do niego w komentarzach (ale już na Bloggerze), żebym i ja mogła dodać Twój blog do ulubionych.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Czarodziejko z Bagien,
      oczywiście, przeniosę i zostawię link w komentarzu.
      Dziękuję za podanie Twojego nowego adresu.
      Ciepło pozdrawiam

  27. Być, czy mieć, pytanie znane mi z lat mojej młodości. A całe to pragnienie materialistyczne ograniczało się wtedy do telewizora, mebli i małego fiata ;) Teraz pokusy kuszą na każdym kroku, ale ja się nie daję. Wolę chyba domek z dyni, choć nie powiem – bieżąca woda i prąd by się w nim (jednak) przydały.
    Pozdrawiam weekendowo :)

    • Parrafrazo.
      Nie ma potrzeby rezygnowania z dobrodziejstw czasów współczesnych, chociaż takie odłączenie od komputera na jakiś czas byłoby korzystne dla wszystkich.
      Ciepło pozdrawiam

      • Małgosiu,
        zawsze tyle do przemyślenia po Twoich linkach. Kiedy stało się na rozdrożu, drogowskazy niewiele pomagały, bowiem cokolwiek wybrałabym, to między złem a złem decyzji wybór zwykle trudny.

    • Małgosiu,
      skoro blog to moja terapia na zajęcie tylnej części głowy, to znikać nie będę, tylko zwyczajnie zmienię adres (bezpukania.eu), link niedługo podam.
      Buziaki

  28. Na kanale Marchewki dwa filmiki o tym jak przenieść bloga na platformę wordpress.com, która jest kompatybilna z platforma blog.pl i onet.pl. Osobiście bardzo polecam akurat tę opcję, bo blogger (blogspot) ma o wiele słabsze zabezpieczenia antyspamowe i wydaje się być mniej rozwojowy niż otwarty na udoskonalenia wordpress. Zarówno w wersji komercyjnej, jak na prywatne konta i w opcji na wordpress.com jest to obecnie chyba najlepsze rowiązanie. Tak wiec eksport bloga na dysk i później wysłanie go do dowolnego skryptu opartego na wordpressie nie powinno stanowić problemu. Przy okazji warto rozważyć opcję własnego adresu (domeny) i całkowitego uniezależnienia się od jakiegokolwiek blogowiska. Przy okazji pojawia się też możliwość porozumienia grup blogerów i założenia tanio serwera w oparciu o wspólną domenę i rozwinięcia na niej kilku blogów, co daje już możliwość realnego korzystania z zamieszczania reklam i obniżenia kosztów, a nawet jakiegoś zarobku. Blogerzy onetu, łączcie się i pokażcie tym łajdakom że wiele stracili! :)
    https://www.youtube.com/user/marchevkowo

    • Kneziu,
      dziękuję za link. Widać niezbicie, że bez e- fachowców bloger się nie obejdzie. Dobra zmiana Onetu zmiecie wielu cenionych blogerów, m.in. Vulpian zapowiada i nie dziwię się, bo po kilkunastu latach blogowania i przynoszenia chwały, każą odejść i pokazują drzwi.
      Ciepło pozdrawiam

  29. Czasami odnoszę wrażenie, że mózg jest zbytecznym dodatkiem do człowieka.
    Z zachowaniem równowagi między muszę a chcę bywa u mnie różnie, a przecież sama nieraz powtarzam, że życie ma się jedno.

    W komentarzach widzę sporo o wyprowadzce z Onetu, a ja kończę blogowanie, jeszcze na do widzenia napisałam post, zapraszam. ;)

    • Matyldo,
      dziękuję za zaproszenie, myślę, że decyzja o zakończeniu blogowania będzie jeszcze zmieniona.
      Ciepło pozdrawiam