Ta nasza ułomność

                                     paw

                                                Zafałszowany obraz

         Współczesny świat jawi się jako ten teatr ze sceną zapchaną ciuchami, jedzeniem, nogami, głowami, rozdętym ego, dzióbkami kubek w kubek podobni do ryb łapiących powietrze oraz borejowską mądrością, że jak zima to musi być zimno, a gdy lato, to gorąco. Ten obraz świata jest mocno zafałszowany, a to z tej przyczyny, że jako pierwsza informacja przebija się szokujący news, plotka i postprawda, która niekoniecznie musi się ocierać, choćby o rąbek prawdy. A że umysł przestał być atrakcyjny na rzecz zewnętrzności, więc prawda czy fałsz nie do rozróżnienia. Jajko można postawić bez opierania i będzie stało, bo tak w Internecie czytałem, a to, co tam – święte. Nie uwierzę bratu, ale Internetowi wierzę we wszystko i bez zastrzeżeń. Ostatnio czytałam, że jedzenie jajek zabija.  Starsza przytomnie odpowiedziała, że jajka nie produkują cholesterolu, tylko człowiek. Nic, tylko zejść po takich rewelacjach, bo jajka wszyscy jadamy, choćby w tym makaronie i majonezie.  Może lepiej przypomnieć sobie upomnienie A. Weasley’a: „Co ja ci zawsze powtarzałem? Żebyś nigdy nie ufała niczego i nikomomu, jeśli nie wiesz, gdzie jest jego mózg.” Tam jest myśloodsiewnia. Dzieci jeszcze tego nie rozumieją, więc nauka spoczywa na rodzicach, ale przecież nie wszyscy komputery mają i nie wszyscy się na rzeczy znają.

                                                 Internetowy szajs

           Demokracja Internetu  z jednej strony jest jej siłą, a z drugiej strony nie ma przesiewu bredni, słomianej sieczki, wulgarności, głupoty i rzecznego szlamu, co stanowi niejako zagrożenie z powodu uśpionej czujności aintelektualnych, bo skoro setka lajków pod tekstem, to przecież wszyscy mylić się nie mogą. A Internet huczy, dymi, szumi i porywa ze ze sobą, a potem wciąga w grząskie bagno, bo skąd masz wiedzieć, jak rzecz ma się do racjonalności, stąd mniej rozsądni piszą, by przyczepiać dzieciom amulety chroniące przed chorobą oraz wymieniają się sposobami leczenia. M. Napiórkowski trafnie zauważa: „Internet przypomina „Bitwę pod Grunwaldem”, gdzie wszystko naraz dzieje się na pierwszym planie”. Nikt nie sprawdza wiarygodności rewelacji, stąd wcześniej, czy później musi być ta sprawa internetowego oszustwa rozwiązana i nie chodzi tu o cenzurowanie, a zwyczajną prawdę i rzetelność informacji, tym bardziej że zaśmiecony do granic możliwości, staje się powoli wysypiskiem śmieci z gdzieniegdzie zagubionymi perełkami, ale żeby do nich trafić, trzeba wiele czasu poświęcić na wertowanie, a i tak nie ma pewności, czy czegoś nie pominęliśmy. Są granice, których przekroczyć nie wolno, podobnie jak z wolnością w realu. Nie wszystko wolno. Kiedyś to ludzie zrozumieją, bowiem poczucie rozproszenia tak duże, że zanim przebrniesz przez setki nieistotnych inormacji, zaczynają z oczu wychodzć mroczki, a spocony palec wskazujący przykleja się do klawiszy, jakby nie istniał czas linearny.

                                                    Nasze dane

             Nie zapminajmy o Internecie Rzeczy. Zdaniem uczonych, nasze dane może udostępnić nie tylko smartfon, komputer, ale inteligentne urządzenia podłączone do niego, np. sprzęt AGD. Wprawdzie inteligentna lodówka powiadomi cię, że kończy się termin ważności parówki, światło wyłączy się w całym domu czy piec wcześniej nagrzeje, ale przy okazji sprzeda dane, ponieważ producent nie ma obowiązku zabezpieczeń, a tu już kolejne  ”inteligentne” rzeczy zostają przyłączane do komputerów i telefonów. Stan innej percepcji, jak u Stanisława Lema.

                                      

OGŁASZAM WSPÓŁCZESNY MANIFEST

          Do społeczności polskiej.      

    Za trzy tygodnie referendum. Ze zdumieniem czytam, że frekwencja może być zaledwie do 30%. A przecież  referendum to jedyna szansa, aby pokazać, że Polacy nie gęsi, czytać umieją.  Nie są też tępym stadem baranów, którzy nie myślą  i  nic nie  chcą  w swoim życiu zmienić.  Polaku, uruchom właściwe zwoje w mózgu. Weź tę łyżkę wiary, trzeci kij, czwartą drabinę i odrobinę logiki. I idź na referendum.

urna_polska

           Możesz choćby  jedno: spróbuj nie dać się zmanipulować. I nie myśl, czy to konstytucyjne, czy odrzucone, dla kogo nieważne, czy na kolanie pisane, tylko pokaż, że to   t y  chcesz zmian i może  nie w jednym referendum jeszcze weźmiesz udział.

           Polaku, otwórz podkrążone oczy i pomyśl.

       Masz demokrację, więc masz możliwość decydowania. Możesz np. nie chcieć finansować partii ani przyspawanych do ich stołków polityków. Nie zgadzasz się też opłacać niczyich foteli, samochodów, wycieczek,  kolacyjek ani jałowych debat. Establishment wszystkich partii skupia tylko 2% ogółu obywateli. To on  układa listy, sam mianuje kandydatów i decyduje o budżecie 98% obywateli.

 I nie licz na to, że sam się pozbawi atrakcyjnych apanaży.

ura

          Obywatelu, wejdź na wyższą półkę świadomości.

        Jeśli nie chcesz być pokoleniem straconych marzeń, jeśli nie chcesz, by w kraju zostali li tyko emeryci i nieletni, to idź na referendum. Sam się przekonaj, czy masz siłę coś zmienić. Nie narzekaj, tylko powoli sposób myślenia zmieniaj.

Przeczytaj te trzy referendalne pytania:

1  Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polski.

2  Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa.

3  Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika.  

Idź i spełnij swój obowiązek.

          Apel do zdrowego rozsądku każdego Polaka.

       Jesteś wykształcony, młody, inteligentny, więc korzystaj z demokracji. Zburz sobie święty spokój i weź sprawy w swoje ręce. Musisz bowiem wiedzieć, że nie wszyscy rozumieją o co chodzi i mówią wprost, że polityka ich nie obchodzi. Czekają aż im wszystko gotowe z nieba spadnie. Czas uświadomić tych, którzy gubią się w powodzi wzajemnie przekrzykujących się dyskutantów, czy nawet oponentów podważających sens referendów. Możesz więc apelować, tworzyć grupy, robić kampanie, skrzyknąć społeczność, informować, uświadamiać.  Masz też narzędzia, których nigdy nie miałeś: potężny internet, inicjatywy obywatelskie, korporacje, organizacje pozarządowe, ruchy miejskie, grupy społeczne itp. Możesz pouczać, tłumaczyć, uświadamiać, by  w ciągu tych trzech tygodni dotrzeć do  ponad połowy Polaków. 

wybory-6

         Sto milionów utopione w mule.

         Jeśli nie zmotywujesz pasywnych, by poszli do urn, to pieniądze z twoich podatków zostaną wdeptane w błoto, bo tyle kosztuje to referendum. Uświadom  niezdecydowanym,  że ważne jest, aby ponad 50% Polaków oddało głos. 

           Musisz zrozumieć, że twój głos jest istotny.

     Idź, żeby ruszyć z posad bryłę niezatapialnych. Idź, byś nie miał zwichniętej busoli, że znów nic nie zrobiłeś, aby powiedzieć stop ! Nie czekaj na nowy cud nad Wisłą. Nie bądź blondi. Spotkajmy się wszyscy przy urnach w dniu 6 września. Nie zmarnuj stu milionów, kiedy każda złotówka dla przeciętnego Polaka jest ważna. Idź na referendum.  Zrób to dla siebie, swoich dzieci i wnuków.

madry po szkole