Taka liryczna notatka z życia

Bolesław Leśmian: „Zwoływali się surmą…”

„Zwoływali się surmą na wrzawę-zabawę,
A jam gadał z mogiłą…
Wszyscy na koń już siedli, by jechać po sławę,
Lecz mnie z nimi nie było.

Sny moje zaniedbane marnieją w dolinie…
Weź pług w dłonie i oraj!
Płynie życie bez jutra, a w ślad za nim płynie
Moje życie – bez wczoraj!” 

         Wiersz „Zwoływali się surmą” (surma to dawny instrument dęty) należy do miniaturek z tomiku „Mimochodem”. Leśmiana poetyckie rozmyślanie pisane było z myślą o sobie,  zwierza się w nim z intymnych przemyśleń dotyczących sensu życia, czyli zagadnienia trapiącego ludzkość wczoraj, dzisiaj, a pewnie i jutro. Jedni żyją przeszłością, drudzy pracują dla przyszłości, a jeszcze inni uważają, że trzeba żyć tu i teraz, dzisiejszym dniem bez oglądania się wstecz i bez zmartwień, co przyniesie los.

          Przyjrzyjmy się tej  liryce bezpośredniej, czyli takiej, gdzie podmiot liryczny mówi: „jam gadał”, „sny moje”, „mnie nie było”,  „moje życie”. Otóż bohater patrzy z jakiejś perspektywy na swoje życie i próbuje je ocenić. Nie opisuje, ale podsumuje w mini subiektywnej notatce. W tym celu przeciwstawia swoje przemyślenia postawom zaobserwowanym we własnym otoczeniu. Ja, poeta, bohater liryczny kontra inni, czyli ludzie wokoło, o czym świadczą przeciwstawne spójniki: „a”,” lecz”. Świat wczorajszy to ten wojskowy ton, zawołania „na koń”, „zwoływali się surmą”, to ten romantyzm i jazda po sławę  („jam gadał z mogiłą”).  Tradycja romantyczna to walka, wizja tych zmarniałych snów bohatera lirycznego w powstańczych zrywach”, ale w tym świecie bohatera nie było ze względu na  życie bez wczoraj, a wygląda na to,  że i  bez jutra. Dlaczego?

            Poeta podświadomie czuł niechęć do ludzi biernych, stereotypowych, leniwych i żyjących nieokreśloną przeszłością. Przecież istnieje zawsze jakieś  DZIŚ, stąd przesłanie Leśmiana: „weź pług i oraj”. To w czynnym życiu, codziennej pańszczyźnie, mitrężnej pracy „życie płynie” wczoraj i będzie płynęło jutro. Tak naprawdę liczy się tu i teraz, mrówcza praca, codzienne „oranie”, tyranie, harówka, ten kierat, mozół i codzienny znój w tym oraniu, ryciu i wylewaniu siódmych potów.

              Przejmuje po ludzku ta notatka, przecież  każdy  ma własne życie  i  doświadczenia. Życie bez jutra i bez wczoraj, z marniejącymi snami to obraz niewesoły, choć osobisty i pełen gorzkiej refleksji, jak u wszystkich, którzy będą podsumowywać swoje życie i też wesoło nie będzie, za to niewątpliwie przysporzy  każdemu dużo emocji. I wyjdzie jak B. Leśmianowi, że szare, pracowite, bez szalonych zrywów, bez domalowywania ideowych treści, bez romantycznych uniesień życie oraz przyziemna, nużąca praca dla powszedniego chleba jest przypisana człowiekowi. Zaniedyszałam. Normalność i proza? Jak żyć szarzyzną codzienności? Bez poetyckiego rozartyzmowania, niezwykłych uniesień, przenoszenia w odległe miejsca i czas, trzymania wyobraźni wysoko w obłokach? Jakby nie było, z  tymi pozaświatowymi „ludzieńkami”, „znikomkami”, „bajdałami” żyje się przyjemniej, co nie znaczy  p r a w d z i w i e j.

             Zatem od pracowitego rana, czytajmy Leśmiana i życzmy, by Mu surmy w niebie wiecznie grały i dla naszej chwały także.

Rozmyślania poety o poezji

                                               B. LEŚMIAN  -  ”ZAMYŚLENIE”

Kto wybaczy mi moją do wróżby niezdolność?
Nie wiem, co dziś pokocham — co jutro wyśpiewam?
I dłonią, jak sierść zwierza, głaszczę mimowolność
Pieśni, których warczenia w sobie się spodziewam.

Po warczeniu poznaję, że przybyły z lasów,
I oswajam je zwolna i uczę swej mowy,
Aż zamęt ich podziemnych szmerów i hałasów
Wyprzejrzyści się nagle w okrzyk lazurowy.

Gdzie jar ciemny, gdzie rozstaj — tam powiew mej duszy,
Gdzie szepty pocałunków — tam są usta moje,
Gdzie chata mrze od progu — tam mój kij pastuszy,
Gdzie plusk wioseł — tam serca wędrowne napoje.

Lubię szaty swe liche, gdy nawskroś przemokną
Deszczem, jak łzami pieśni, co, szumiąc, zamiera,
A nie śpiewam, lecz jeno słowami przez okno
W świat wyglądam, choć nie wiem, kto okno otwiera.

Niech się pieśni me same ze siebie wygwarzą,
Obym ich nie dobywał, ale w sobie dożył!
A nie chcę im górować, ni barwić się twarzą,
Jeno być niewidzialnym, jak ten, co mnie stworzył.

            Zamyślenie w wakacje? Czemu nie, skoro to proces myślenia powolnego, polegającego na skupieniu się i próbie oddzielenia ducha od chleba dnia powszedniego. Bohaterem wiersza B. Leśmiana pt. „Zamyślenie” jest poeta, jednakże nie ten znany z romantycznych uniesień, natchniony, pełen objawień i nadprzyrodzonych mocy, bowiem poezja przychodzi do niego z zewnątrz, czyli z natury:  lasu, rzeki, jaru, chaty, czy od drugiego człowieka. Poeta to ten mag, który umie dostrzec w naturze to, czego reszta świata nie widzi i zwyczajnie „przegapia”, więc poeta ją cywilizuje, czyli tłumaczy i oswaja nawet nieprzyjazne „warczenie”. Kiedyś na spotkaniu dzieci zapytały W. Chotomską od kogo „odgapia” swoje wiersze, uśmiechem pokrywała zakłopotanie i twierdziła, że nie odgapia. B. Leśmian odpowiedziałby, że inspiruje go otaczający świat natury, więc go podgląda.

           Poeta to również ten człowiek, który nie tylko widzi przyrodę, lecz także rozumie, ponieważ wędruje po  jej świecie z „kijem pastuszym„, by burzyć granice między światem wnętrza człowieczej duszy, a nieprzychylnym, pełnym warkotu światem z zewnątrz. Zapamiętajmy również  piękną metaforę, określenie wiersza: „łzy pieśni”, podobnie jak realny deszcz także porównywany bywa do łez.  Zwróćmy uwagę na ciekawą synestezję (łączenie różnych wrażeń zmysłowych): „okrzyk lazurowy”, czyli wrażenie słuchowe słowa „okrzyk” przeplata się ze wzrokowym, widać przecież kolor w słowie „lazurowy”. Podmiot liryczny poezję określa terminami muzycznymi jako „wyśpiewanie” „pieśni” oraz z innymi dźwiękami, gdyż pełno w niej „szmerów i hałasów”, słychać „szepty pocałunków”, „plusk wioseł”, bowiem poezja to również muzyka języka. Wróćmy do pierwszej strofy i pytań retorycznych, a na pytanie „Co jutro wyśpiewam”, niech każdy sam sobie odpowie.

            Pamiętajmy, że pisanie wierszy to nie od razu natchnione śpiewanie, ale mozół tego wyglądania słowa przez okno, smakowania, próbowania, podglądania i opracowywania, a czy kto kiedy zechce otworzyć tomik z wierszem, wielka niewiadoma. Cz. Miłosz pisał:  Bo więcej waży jedna  dobra strofa / niż ciężar wielu   pracowitych stronic”. Ci, którzy próbowali lub pisali wiersze, wiedzą, ile tego dobierania, zestawiania właściwych słów i ile  przekreślania westchnień, ponieważ poetycka organizacja języka nie jest prosta, łatwa ani przyjemna, stąd zamyślenie. Marzeniem poety jest, by słowa z siebie się  ”wygwarzyły”, ale nie dominowały; niech będą tak niewidoczne, jak Ten, który  stworzył czlowieka. W dobie komputerów takie filozoficzne zamyślenie jest potrzebne, ponieważ uczy myślenia obrazami, metaforą i rozwija wyobraźnię. Pewnie można żyć bez poetów, ale co to za życie…

Śpiewne zaklęcie B. Leśmiana: „Panna Anna”

                                              

 Bolesław Leśmian: „Panna Anna”

Krakowianka jedna
Miała chłopca z drewna.

znana piosenka

Kiedy wieczór gaśnie i ustaje dzienny znój
Panna Anna właśnie najwabniejszy wdziewa strój
Palce nurza smukłe w czarnoksięskiej skrzyni mrok
I wyciąga kukłę, co ma w nic utkwiony wzrok

To jej kochan z drewna, zły bezmyślny, martwy głuch!
Moc zaklęcia śpiewna wprawia go w istnienia ruch
Śmieszny i niezgrabny, swą drewnianą tężąc dłoń
Szarpie włos jedwabny, miażdży piersi, krwawi skroń

Blada, poraniona Panna Anna bólom wbrew
Od rozkoszy kona błogosławiąc mgłę i krew!
Poprzez nocną ciszę idzie cudny, nocny strach
A śmierć się kołysze cała w rosach, cała w snach

A gdy świt się czyni Panna Anna dwojgiem rąk
Znów zataja w skrzyni drewnianego sprawcę mąk
Sztuczne wpina róże w czarny, ciężki, wonny szal
I po klawiaturze błądząc dłonią patrzy w dal

Dźwięki płyną zdradnie, płyną właśnie tak a tak
Chyba nikt nie zgadnie z kim spędziła noc i jak?

                 B.Leśmian to człowiek „niezbyt ładny” (określenie M. Umer), chorowity, niski (wg F. Fiszera „Zajechała pusta dorożka, z której wysiadł Leśmian”), niezaradny i pełen kompleksów. Ponieważ wychowywał się bez matki, więc całe życie będzie jej szukał w innych kobietach, stąd zapewne znajomość psychiki ludzkiej, a kobiecej w szczególności, choć powszechnie wiadomo, że najbardziej z wszystkich kobiet kochał Dunię, swoją córkę, a piękna wnuczka poety, córka Duni, Gilian Hils, zostanie aktorką, odkryta przez Rogera Vadima zagrała między innymi w „Powiększeniu” Antonioniego.

           Tytułowe imię w wierszu poety ma wiele skojarzeń.  Anna to jedno z popularniejszych imion w Polsce, po hebrajsku znaczy „wdzięczna”, nosiła je matka Marii Panny. Imię to pojawia się w wielu przysłowiach i powiedzeniach, z których należy mieć na uwadze szczególnie jedno: „Szczęśliwy, kto na świętą Annę upatrzy sobie pannę”. Anna w wierszu B. Leśmiana uosabia każdą kobietę, ale portret to niezbyt niewesoły. Zapomniana przez ludzi i Boga niewiasta musi radzić sobie sama.  Strojem, pieśnią i zaklęciami, bowiem tak  umie sprostać niełatwym zadaniom i problemom, których nikomu nie brakuje. Potem poraniona udaje wesołość śpiewem, nuceniem, graniem i różą wpiętą w wonny szal. Choć życie boli, na zewnątrz nic nie ujawnia „po klawiaturze błądząc dłonią patrzy w dal”.

           Mottem wiersza jest znana piosenka „Krakowiaczek”.  Historia jednej krakowianki, która miała chłopca z drewna zostaje w balladzie „Panna Anna” rozwinięta na Leśmianowy sposób,  przez co staje się punktem wyjścia do opowieści o kobiecie. Każdej kobiecie, bo nieważne, w jakiej się żyje epoce,  pragnienia,  potrzeby dawniej  i obecnie nie zmieniły się wiele, wbrew pozorom. Aż po ten kres, kiedy prąd wyłączą i ukaże się ONA ”cała w rosach, cała w snach”.

            W pierwszych dwóch strofach  zarysowana została sytuacja liryczna.   Wieczór,  noc, stosowny ubiór oraz element magiczny, czyli schowana w skrzyni  kukła sprawia, że  świat przedstawiony jest pełen fantazji i niezwykłości. Zwraca na to uwagę nie tyle „kochan z drewna”, co samo określenie skrzyni mianem „czarnoksięskiej”. Wszystko to stwarza atmosferę tajemniczości obecną w wielu utworach Leśmiana.  

              Jacek Trznadel stwierdza, że Leśmian jest: „(…) jednym z niewielu poetów, którzy chcieli dosięgnąć najbardziej nieosiągalnego, wyrazić niewyrażalne – nie tylko świat, ale i zaświat, nie tylko chwilę, lecz i wieczność, nie tylko ziemię, lecz i niebo”.

         Zwróćmy uwagę na  sformułowanie „tak a tak”, które wiąże się jednoznacznie z rytmem i jego powtórzeniem. Kobieta gra, stwarza muzykę i to piosenka staje się obok kukły świadkiem poczynań Anny, z tą różnicą, że śpiew towarzyszy kobiecie zarówno w nocy, jak i w dzień, przecież zwykle wszystko zaczyna się od rytmu, powtarzalności. To on wprowadza nas do świata Anny, to on ukazuje prawdy filozoficzne, to on w końcu odsłania tajemnice. Wystarczy wspomnieć o zagadce zawartej w wierszu Bolesława Leśmiana, chociaż ballada przemawia nie tylko do serca i umysłu, lecz i do pamięci: „Pieśń raz jeszcze odśpiewana, wiersz raz jeszcze odczytany – dzieją się ponownie od początku do końca”. Dlatego ponowne odczytanie „Panny Anny”, zanucenie piosenki „Krakowiaczek jeden” w niej zawartej oraz posłuchanie wersji współczesnej z 2014 roku wydaje  się przybliżyć wiersze B. Leśmiana przeciętnym zjadaczom poezji.  A może i unieśmiertelnić poetę, kto to wie?

           Śmiem twierdzić jednak, że rozwiązanie  zagadki „z kim spędziła noc i jak?” nie będzie jednak takie proste, ale spróbować można. Również pytanie „Kogóż mam prócz ciebie?” pozostanie słodkim wspomnieniem, skoro  nawet Anna nie zna odpowiedzi. Zauważmy wreszcie, że w samym słowie ‚noc’ tyle skrywanych tajemnic nigdy nie wyjdzie na światło dzienne… Tu dopiero pole do domysłów i dociekań się zaczyna…

 

 

Klechdo polska, dziejbo i pochmielu księżycowy wybitnego poety

       Słowo się rzekło, a słowa należy dotrzymywać. Zatem informuję, że jedną z lepszych moich inwestycji są tomiki poezji Bolesława Leśmiana. Poetą roku 2017 mógł być B. Leśmian, ale prawdopodobnie jako Lesman miał niewłaściwe pochodzenie. (Królowa Polski z racji swego pochodzenia pewnie również zażenowana). Można powiedzieć słowami poety „świat się zmniejszył na zawsze o twą drobną postać”. Maltese Falcon w dowcipnym komentarzu (http://szczur-z-loch-ness.blog.onet.pl/2017/01/11/) dodaje: „Gorzej będzie w przyszłym roku, bo ma zostać ustanowiony Rokiem Prawych Dopływów Wisły”.  Sokole, a lewe się obrażą. Nie zmienia to faktu, że  Senat  zamienił   L e ś m i a n  a   na ścieki wodne.

lesm

          Autor wiersza „W malinowym chruśniaku” będzie czytany i podziwiany, a nazwiska jego zaprzańców będą zapomniane na wieki. Leśmian jakby to przewidział: ”Z płomiennej wiosny zarówno korzystają i pędy szlachetne, i zielska nikczemne”.   P. Kuncewicz pisze o autorze „Dziejby leśnej”:  ”(…) ostatni (w dwudziestoleciu) poeta miary już w skali światowej największej”.

        W wierszach B. Leśmiana ujawnia się swoista filozofia, która mówi, że żyjemy w bliżej nieokreślonym czasie i przestrzeni„w bezczasie”, istniejemy pod różnymi postaciami w różnych krainach („wodne zwodnice”, „zaświaty”). Autor „Przygód Sindbada Żeglarza” uznaje prawa człowieka do kreowania „własnego ogrodu”, czyli własnego porządku swojego  życia i tego świata, który zielenieje na wymroczu, /  Gdzie się cud rozrasta w zgrozę i bezprawie, wykreowanego przez wyobraźnię i w umyśle tytułowego bohatera, który go wywiódł z nicoś. Chce wiedzieć, dlaczego na świecie istnieje zło.

       Poeta tworzy baśniowe postaci o imionach „znaczących”, będące wyrazem jego słowotwórczej inwencji: Pan Błyszczyński, Znikomek, Srebroń, Zmierzchun, Śnigrobek, Topielec zieleni. To poetyckie metafory, akcentujące jakąś zasadniczą cechę, czy funkcję tych postaci w fantastycznych utworach lirycznych. Próbują poznać istotę świata, trud istnienia, dobro i zło. Neologizmy leśmianowskietajemny bezśmiech, wonne niedowcielenie, zamrocz paproci, bezświat zarośli, bezbrzask głuchy mają swoje znaczenie w kontekście utworu i nie funkcjonują tak sobie, ponieważ bezśmiech, bezbrzask czy bezświat z tym przedrostkiem bez- informuje, że czegoś nie ma… wiele brakuje… ktoś nas zwodzi, czyli coś nie jest tak w tym naszym śmiechu, brzasku i świecie. Genialne. Z pozycji „zapodzianego po głowę” w malinowym chruśniaku (dawniej pisanego przez ó) z odległości i skróconej perspektywy można zobaczyć: „bąka złośnika”, „rdzawe guzy”, „złachmaniałe pajęczyny”, ale także dusiołki, bajdały, widzenia, nieokreślone tęsknice, ułudy. Sama biologia, chemia duszy i ciała naszego  życia.

           Tetryk  (http://madagaskar08.pl/blog/2017/01/02/rok-lesmiana/)  pisze:  „Proponuję, abyśmy raz na miesiąc zamieszczali wybrany przez siebie wiersz Poety”.  Tetryku, niech duch Leśmiana krąży nad naszym „dziwożonym”  XXI wiekiem,  a  w rzeczywistości zaledwie średnim.

           Kończę notkę apelem Dudiego: „Zachęcam również Siostry i Braci w blogerstwie do świętowania Nieoficjalnego Roku Leśmiana” (http://dudi.blog.pl/). Zatem świętujmy, aby nam nie groziło „zdziczenie obyczajów pośmiertnych”.