Jest gdzieś kraina młodych tetryków

         most

 Dostałam ciekawy żarcik, który stał się inspiracją do napisania tego postu:

„Mała kwadratowa saszetka
z nadrukiem „Ultra”
( Żart)

Nie byłbym sobą,
Wyzuty z żartu,
Z chorą wątrobą,
Miałki ,bez hartu -
Gdybym przejść obok
Miał od niechcenia,
Nie wspomnieć nazwy
Z zauroczenia

Zatem, co ta saszetka mieściła w sobie?
Kto, z pośród tetryków ,przypomni sobie ?”

        Smak minionego czasu tetrycy nazywają  ’jakby to było wczoraj’.  Chwile pędzą do przodu, ale oni  wciąż zaglądają do tyłu, by złapać to ulotne piórko istnienia.  To Andrzej Waligórski wiedział, co wyeksponować i czego człowiekowi potrzeba, aby się chciało łapać powietrze w każdym momencie matuzalemowego wieku. Czego to tetryk nie zrobi, by przenieść się w ów „szczęsny czas” niedawnych lat, które choć trochę umilą wieczór życia i pozwolą wyjść na ten czerwony dywan, gdziekolwiek by on nie był:

„Dobrane grono starych zgredów…

Więc chichy-śmichy, gadu gadu:
– Pamiętasz Manię, Franię, Zosię?
I tak czas zleci do obiadu,
A dziś jest ozór w szarym sosie.
Cóż, portfel pełen masz gotówki,
A dla swych kumpli wiele serca,
Więc od żubrówki do wiśniówki,
A może być i vice versa.” (…)

         Taki paradoks, że dopiero w wieku dojrzałym, tetryku, masz czas na smakowanie życia i nigdzie ci się nie spieszy. Nie straciłeś swoich właściwości, przecież nie jesteś tą żółtą plamką w oku. Zaskocz się tym, że dostałeś BON na ten święty spokój z tym kotem w głowie oraz gotowaną marchewką na deser. A co ten kot robi z człowiekiem, to już inna bajka. Z łóżka już nie musisz się zrywać, wątroby też nie poczujesz, wiadomo, nie te oczy, nie przedawkujesz. To, że w krzyżu łupie, rwie w kolanach, a serce jak oszalałe bije, znaczy, że żyjesz. Teraz spokojnie możesz wybierać na skróty prostsze i twardsze podłoże. I niech tetryka  nie złości myślenie o tej starości. Może i życie nie wyszło, ale już nie jesteś naiwny, więc  świadomie wyrzucasz te pastylki na miłość, na sen, na jędrność, na samopoczucie, na młody wygląd. Przecież i tak jesteś w lepszej sytuacji niż ten młody, który co rano czuje się jak rozjechany co najmniej przez kilka tirów z powodu dylematów: praca czy odpoczynek, kariera czy dziecko, dodatkowa praca czy podszewka w kieszeni, wynajęty dach czy kredytowe uwiązanie do końca życia. Ich to dopiero głowa musi boleć.

              Chociaż serduszko zapikało, motyle się odezwały, kolanka zadrżały, przedstawiam obrazki:

Obrazek1*  Człapie po chlapie tetrycia do apteki. Zaraz, zaraz, a gdzie kartka? Została w domu? Cóż ci, babciu, z dyplomu, jak nie kupisz nawet Ibupromu

Obrazek2* Z czwartego piętra wolno stopień po stopniu tetryk schodzi. Już na ulicy. Stop. Stoi. Zszedł, ale się dziwi: wyszedłem, ale gdzie i po co?

Obrazek3* Znajomy zaprosił, pewnie ma coś do przemyślenia, ale w drogi połowie:  A żelazko? Zamknąłem drzwi? Wyłączyłem  gaz? Cały czas to samo zamulenie w głowie.

Obrazek 4* Idziesz spacerkiem, ptaszki świergolą, wiosna wokoło, nie dokucza gastryka,  ktoś ci się kłania. Myślisz, skąd znam tego tetryka? A w świadomości:  czas iść na kozetkę do psychoanalityka.

 Obrazek 5* Trzeba wziąć tabletki. Ale gdzie schowane? Głęboko, starsza epoko.  Wziąć miałem połówkę myszobiałej, czy brązowożółtej, całą ziemistoceglaną, czy jasnozieloną, ćwiartkę szarej, czy mętnoburej? O, tragigrotesko, a co z niebieską?

              Studium, co widać na załączonych obrazkach, brzmi optymistycznie. Tetryk nie musi być wcale  taki perfekcyjny…

„Dobra rada dla tych, którzy się starzeją: / Niech zacisną zęby i z życia się śmieją. / Kiedy wstaną rano, „części” pozbierają, / Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają. / Jeśli ich nazwiska tam nie figurują, / To znaczy, że zdrowi i się dobrze czują”.

             W.Szymborska w wierszu pt. „Jak się czuję” daje dobrą radę, ale tak naprawdę recepty na tetryczenie nie ma. Każdy sam ją sobie napisze. Kiedy kończy swój „Proces”  F. Kafka, już sam jest skazany wyrokiem bez orzeczenia winy, bo chorobą. Także tytułowy  p r o c e s  naszego życia również nie zawsze jesteśmy w stanie wygrać. Dodam jeszcze to swoje perwersyjne „r”, czyli taki sposób punku widzenia: 

„Wszyscy jedziemy na tym samym wózku / Od strachu ratuje nas tylko defekt mózgu.”

           ”Róbmy swoje” – śpiewał mistrz Wojciech – wszak „Jest jeszcze panna Hela” i niezapomniany śledź w śmietanie.

        …Jest gdzieś niezwykle oryginalna kraina stetryczałych ludzików, nigdzie się nie afiszują…Wszyscy zdrowi i dobrze się czują…

[PS. Skąd mój nick? Skrócony. Pierwotnie miał brzmieć "non plus ultra", parafraza "nec plus ultra" z Ks. Hioba (38, 11)...dalej nie postąpisz; ani kroku dalej; poza tym zasięgiem; nic ponad to; tylko dotąd, nie dalej].

 

Ta młodość przychodzi z wiekiem

               A. Schopenhauer napisał: „Pier­wsze czter­dzieści lat dos­tar­cza nam tek­stu, reszta jest komentarzem”. I to by się filozofowi sprawdziło, ponieważ są to lata szukania prostego wiolinowego klucza, niepowtarzalnych nutek szczęścia, rozpędzanie na cztery strony tego puchu mniszków – dmuchawców, za ulotnością chwili, za ułudą, za budowaniem. W tej powszedniości wszyscy byli potrącani przez latawce lat, unurzani w tej mierzwie, musieli patrzeć raz na koniec kija, raz na spławik, choć za K. Irzykowskim „wzdychali do względności i względów.” Rzad­ko myśli się o tym, co już jest, najczęściej pamiętamy o  brakach. I tu zaczynają się schody.  Udręka człowieka polega na niemożności zaspokojenia wszystkich potrzeb, więc Schopenhauer zaproponował dwa wyjścia, czyli albo wyzbycie się potrzeb, albo sztukę. Zakładam, że z formy kuszenia reklamą, czy  posiadania trudno  byłoby zrezygnować, więc pozostaje to drugie.

       Zaglądam na Wyspę ( http://madagaskar08.pl/), a tam piosenka J. Zwoźniaka pt. „Pokolenie”. Tekst zmusza do natychmiastowej repliki w sensie odpowiedzi na podaną frazę muzyczną w innej tonacji. 

         Witajcie w klubie wywiezionych w pole!

        Żyliśmy nie dość, że „tak po prostu z przyzwyczajenia”, to jeszcze cudzymi ideami i zawirowaniami losu na własne życzenie. Czasem wprawdzie ktoś nie wytrzymał i granat wybuchał, ale tuż za nim pojawiał się dylemat, czym wypełnić to swoje życie, kiedy zakładamy rezygnację z rzeczy mocnych, typu klubowe disco – błysko, czy pół litra do lustra, ponieważ szybko przekonujemy się, że jutro było wczoraj, na które ani Bodymax, ani ta kawa figo – fago marago podawana na Wyspie nie podniesie powieki, nie  mówiąc o kącikach ust.

           W końcu posłuchałam łosia  z Puszczy Białowieskiej (Bo łoś to jest ktoś na blogu http://wojciechgotkiewicz.blogspot.com) i spróbuję odśpiewać swoją arię stękającego o poranku. Wykręciłam tego pirueta, przestawiłam klepki na właściwe miejsce i zaczęłam odcinać kupony od szerokiej wstęgi drobnych radości, skoro rano wstałam. Wprawdzie siąpi, ale iglakom potrzeba wilgoci, wprawdzie chłodno, ale od czego mam dres. Posmarowałam kromkę grubo masłem, na to plasterek skwierczącego boczusia i cieszę się, Klarko (http://klarkamrozek.blogspot.com), że nie muszę dożyć tych stu lat w tym polskim spokojnym domu…(Skóra się marszczy, gdy czytam). Nastawiłam na płytę bukiet jarzyn zapamiętany z dawnych barów i puściłam muzykę, niech da czadu… O, rocku ów!  Myślenie i czucie podobne. A jakie teksty leciały z tej sceny!  Nie było tyle agresji, za to więcej szydzenia i parodii. ( Nikt nie uwierzy, ale i Kukiz był wówczas inny).  Kiedyś Mirosław Malec śpiewał, że nie jesteśmy stadem baranów, więc trzeba wiele zmienić, by życie nie stało się spełnianiem sztucznych potrzeb. Aktualne?

         Parafrazując Przyborę: życie jako forma spędzania czasu wreszcie zaczęło mnie interesować na tyle, że ośmielam się ogłosić myśl M. de Oliveira MŁODOŚĆ PRZYCHODZI Z WIEKIEM.  Wprawdzie Tetryk jako bystry człowiek zauważył przegłos  polski w wyrazie „przychodzi” i jemu wychodzi „przechodzi”, nie mniej morfologią  zbudowaną z naciskiem na słowotwórstwo i fleksję, zauważyłam, że samo słowo senior straciło  na znaczeniu. Pomyślmy,  po czym bowiem poznać tego seniora? Po siwych włosach? A skądże, sama jestem beżową  blondynką. Po brodzie? Tu słyszę śmiech wąsato – brodatych. Po ubraniu? To przyjrzyjcie się tym kucykom, opaskom, wisiorkom, szaliczkom po których widać stan równowagi wysokiej, mimo przeżytych dziesiątków lat różańca. A może po moherze, skoro coraz młodsi berety noszą? (moherowy sposób myślenia dotyczy czasem już młodzieży). Na Kartoflisku była czarująca  siedemdziesięcioośmiolatka z tabletem w dłoni. Nie sądzę, by ktoś mógł o niej powiedzieć, że jest staruszką.  {„Starsza ” może być co najwyżej nickiem dla zmylenia przeciwnika}. „Żródłem życia jest życie”, a nie upływający pesel, czy siwienie.

            Jako osobowość dysfunkcyjna („Należy blogerów traktować jako osoby z zaburzeniami typu borderline personality olisorder”), mam też swoje prawo, by wziąć tę kartę dań do wachlowania, by rozdać smaki i aromaty  w   s   z   y   s   t   k   i   m  utytłanym powszednią szamotaniną. Zdobyłam wszakże swój czarny pas Poniedzielskiego w przestawianiu wajchy, chodzeniu z kąta w kąt, modelowaniu kręgosłupów, wiązaniu końca z końcem, pouczaniu i oswajaniu cud-miód przekonań, dlatego pozwolę sobie puścić perskie oko oraz zmyć tę grubą niczym perski dywan zmorę  życia. Dobrze, że nic nie da się powtórzyć, toteż przenoszę się wirtualnie w rejony pól golfowych Costa Blanca, gdzie moja prosta  proza nikomu nie będzie przeszkadzać i nikt nie będzie wmawiał mi urojonych  idei, nie będzie uczył, jak żyć, w co wierzyć, jaką dietę stosować, co słuszne, a co nie. Nie dam się sterować, bo  też niczego nikt mi nie narzuci, skoro hiszpańskiego – nawet intuicyjnie – nie znam. Tak jak nie dam sobie wmówić, że jestem seniorem, tylko dlatego, że cała społeczność żyje tymi seniorami. Jakimi seniorami?

          Jedynie można mi postawić ozdobną kropkę pod tym pytajnikiem.

SINUSOIDA ŻYCIA W DÓŁ

        W którąś sobotę otwierasz lodówkę, a tam… dziesiątki lat. Pędzisz do lustra. No, cóż, masz twarz taką, na jaką zasłużyłeś, zapracowałeś. Musiałeś też zaznać trochę szczęścia, skoro powszechnie wiadomo, że najszczęśliwsi ludzie to ci, którzy wiele przeszli. Zatem przeszedłeś trochę i to się chwali. Uroda nienachalna, jak to mawiała Czubaszek, a starość tuż, tuż, skoro ponoć wisisz tego piątaka może nie Mojżeszowi, ale pewnie jakiejś przedwojennej Ordonce. Obiegowe przysłowie mówi, że już po czterdziestce człowiek ma trochę z osła, trochę z lwa. Lata coraz niżej, ale tego nie lubi, więc częściej dorysowuje sobie tę górną falę. Ta krzywa przedstawiająca zmienność funkcji unosi nas raz na fali powodzenia w górę, innym razem ugina się pod ciężarem w dół.

             Znany bloger (http://szczur-z-loch-ness.blog.onet.pl/)  zauważa: „Żywot to jedyny wyścig, w którym goni nas meta, co z pominięciem aspektów sportowych, innych atrakcji nie przewiduje.”  Zatem już wiadomo, że atrakcji nie będzie, pogoda jest dla bogaczy, a dla niebogaczy prognozy są złe. Jak złe?

            Oto po siedemdziesiątym roku życia nie dostaniesz nowoczesnych leków, w każdym razie lekarz ci ich nie przepisze, badań bezpłatnych nie ma, np. mammografii, lekarzy geriatrów jak na lekarstwo, rehabilitacja ograniczona… a tobie już zaznaczył się ubytek istoty szarej i białej, obniżyła aktywność płatów czołowych, pogorszył słuch, upośledza pamięć MCI i nie wiadomo u kogo to MCI przejdzie w tego pana Alz.  Zator, zawał, udar dotyka 60 tys. rocznie. Dochodzi otępienie ( no to w końcu kiedy się pan urodził?), depresja, kłopoty z utrzymaniem równowagi, cukrzyca, tarczyca, POCH (przewlekłe obturacyjna choroba płuc), osteoropoza, miażdżyca, rak, nadciśnienie, a tu jeszcze nietrzymanie stolcu, moczu, że można sobie zrobić algorytm. I tony leków, które wchodzą z sobą w interakcje. Co czwarty pacjent przyjmowany po sześćdziesiątym roku życia to konsekwencja nadmiernej ilości leków, ponieważ każdy ze specjalistów przepisuje swoje leki i dokłada aż powstanie kopczyk. Z powodu błędów i konsekwencji polekowych, umiera więcej ludzi niż w wypadkach samochodowych. Preparat z gingkgo biloba nie jest obojętny dla zdrowia, wchodzi w interakcje, nawet powoduje wzrost ryzyka krwawień, a tymczasem kupowany nagminnie albo dawany w prezencie. Pamiętać należy, że zioła również wchodzą w interakcje, min. żeńszeń, pluskwica, dziurawiec, jeżówka… W nadmiarze szkodzą także przyprawy: szałwia, cynamon, macierzanka, a zielona herbata i kurkuma może uszkadzać wątrobę. Sto milionów rocznie wydają Polacy na leki na potencję, w tym internetowe preparaty typu skóra węża, kość nosorożca, poroże sproszkowane, czy kora drzewa nie wiadomo jakiego. Tramadol (nigdy w kroplach) również szkodliwy. A każdy lek zawsze popijaj  tylko wodą. Wiadomości te znalazłam w „Materiałach” z geriatrii i opieki długoterminowej  studiów podyplomowych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

         Prawie młodzi z długim stażem,  rozsądek przede wszystkim. W tych wszystkich  mądrościach jest dużo goryczy. I schodów. Czeka za to nagroda, czyli wieczny spoczynek. Już można przybrać postawę tapczanowo – kominkową. I jak tu żyć z takim stanem intelektualnym i beztrosko spacerować po swych pozytywnych myślach.   Mnie w żadnym wypadku stu lat nie życzcie.

             W każdym razie za to życie jako formy spędzenia czasu nie ma nawet  marnego lajka.

Bób, dobre uczynki i humor.

         Póki rzeka życia płynie, musisz odsunąć od siebie niełaskawe wróżby, jednym słowem, dać radę. Zatem należy z dystansem patrzeć na wykreowany świat i szerokim łukiem omijać marketing ścienny, bo ileż można się oburzać?

         Masz prawo się martwić, ale masz też prawo wziąć nowy oddech. Znowu  jacyś ludzie wszystkim bez wyjątku mówią o diecie, bowiem grozi nadwaga, a  bezmyślnym każą się faszerować lekami i suplementami, zamiast kazać ruszyć tyłek i odlepić się od fotela.

          Jaka nadwaga? Wiadomo, to życie tuczy. Z tego strachu wpada się w spiralę głupstw dietetycznych.  Stress zajadany nawet całymi tonami zdrowiutkiego jarmużu i bobu zastępującego mięso,  zdrowia nie doda, a także przyjemności nie będzie. Właśnie zrobiłam omlet na wędzonce, dodałam posiekany szczypior, igły kocanki włoskiej zw. curry i papryczkę chili. Skoro są  zioła, nie mam prawa się martwić, tym bardziej że i ja „nie jadam tego kiwi we wtorki.” A w ogóle proszę mi zazdrościć uchyłków, nie mogę nic zdrowego,  nawet najmniejszego ziarenka. Za to pieczyste, smażone jak najbardziej (bez panierki), czyli mam ten fart w życiu. A i proporcjami pęciny w stosunku do uda zwyczajnie się nie przejmuję. Przyjęłam do wiadomości, że człowiek to taki sobie nowotwór, przy czym  jeden może być zwyczajny, ale drugi bywa złośliwy. Jak to w życiu, nic nie poradzisz.

        Każdy z nas powinien rozważnie ograniczyć również leki i suplementy. Niektóre wchodzą w interakcje z innymi i szkodzą zdrowiu. Kliknij w „Watch on Vimeo”:

         Prof. bioetyki dr Stephen Post udowodnił, że najbardziej wydłużamy sobie życie, kiedy pomagamy innym. To bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem ma wpływ na naszą fizjologię, a w mózgu powstają substancje takie, jak dopamina i endorfiny dające uczucie zadowolenia i szczęścia. Zalewa nas fala dobroczynnych związków, euforia, która tworzy rodzaj parasola ochronnego dla zdrowia, ponieważ obniża ciśnienie krwi, zbija kortyzol, ma działanie uspokajające, czyli to antidotum na skutki stresu. Altruizm, wolontariat, gdzie liczy się każdy dobry gest skierowany osobiście ku drugiemu człowiekowi powoduje niższe ryzyko nagłego zgonu. Wystarczy 40 godzin dobroczynności rocznie, aby podnieść samoocenę, lepiej funkcjonować, uczynić życie pełniejszym. Zobacz czyjś uśmiech, usłysz ciepły głos, poczuj ludzki dotyk, a nie będziesz starzał się za wcześnie. Trzeba wierzyć badaniom profesora, wtedy już nie musisz pytać tego Hioba, czy ks. Kaczkowskiego, jak i co pozwoliło im przetrwać…

lemur tań

             A teraz odkręć  tę mózgową śrubkę, daj się ponieść wyobraźni i stań się przysłowiowym lemurem. Uff, jak on bosko się przeciąga. Jedna rączka w górę, druga rączka w dół, prawa nóżka, lewa, a teraz cud – ziewnięcie i znów przegięcie, a potem już tylko głaskanie, dotykanie, muskanie i gładzenie do woli. Takie poczucie humoru w  jakimś sensie i do mpotęgi, ponieważ przypomina słowa R. Evansa:  ”Nie pozwól życiu, by cię zniechęciło.” I w końcu wytłumacz sobie, że właśnie osiągasz ten upragniony stan satysfakcji nieomal intelektualnej. No i teraz zasłużone fanfary ! Król Julian, królowa Julianka.  A co, nie zasługujemy? Wiosną unieśmy te  osowiałe trąby w górę.

         Zastukaj tym dziobem niczym dzięcioł i huknij jak trzeba, by echo poniosło po całym tym twoim lesie. Uwiąż ten swój płot u kobyłki  albo i odwrotnie,  przecież nie masz problemu z oczami i wyobraźnią. Niech się zdziwią, że na tym płocie zawiesiłeś swój dietetyczny bób, spokój, humor i dobre uczynki. Kiedy sami życzliwi z tobą, życie z pewnością wyśle tęczę pozytywów i nie pozwoli, by cię posiekało, zmieliło, czy wypluło. Idź po oksytocynę wydzielaną przez mózg, bowiem kiedy masz kontakt z innymi ludźmi, pomagasz, jesteś prospołeczny, ona się wydziela i leczy.  Mózg potrafi naprawić to, co zepsuł stress, kiedy spełniasz dobre uczynki,  a nawet sam nagrodzi nas za prawidłowe zachowanie.

        A teraz rączki w górę, leniwe przeciąganie, uśmiech…

Demoniczny czas wieku rębnego

       Dawne przysłowie mówi: „Żywicę duszkiem pić – rychło osiągniesz wiek rębny.” Znaczy, że nie tylko drzewa, ale i ludzie mają swój dobry czas.  Encyklopedia Leśna podaje wieki „wyznaczające czas osiągania celu gospodarowania, określa się jako przeciętne wieki rębności dla głównych gatunków drzew w obrębach leśnych.” Kto jednak powiedział, iż ta rzecz ma dotyczyć tylko gatunków drzew? Człowiek też jest częścią przyrody i wiek swojej rębności  też ma, co tu kryć.

A co z tymi, którzy przekroczyli ten dobry wiek? T. Żeleński – Boy widzi to tak:

„Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje;

Ceni sobie spokój miły
I czeka, aż całkiem wyły-
sieje.

Wówczas przychodzą nań żale,
Szczęścia swego liczy zale-
głości.(…)

…I wdycha zwiędłe zapachy”

Tymczasem I. Krasicki dostrzega wielki potencjał wieku rębnego:

„Wszak siwizna zwyczajnie talenta posiada,
Wszak w zmarszczkach rozum mieszka, a gdzie broda siwa,
Tam wszelka doskonałość zwyczajnie przebywa.”

       Pocieszające jest i to, że dłuższy wiek jest nagrodą, ponieważ pozwala widzieć, jak dzieci siwieją i starzeją się, jak wnuki usamodzielniają się i dojrzewają. To wbrew wszystkiemu piękny czas, więc nie wiadomo tylko, dlaczego tak źle przez wszystkich jest traktowany. Wmawia się jesiennym dniom jakowąś uwiędłość i jakowyś zaprzeszły sentyment.

         My, prawie młodzi z tym dłuższym stażem, mamy swoje nie kończące się marzenia, furę i trochę zajęć, swoje pytania retoryczne. Medycyna do wieku old zalicza ludzi po osiemdziesiątce, więc ho, ho i jeszcze ho. Zresztą nie wiek jest problemem, a podejście do niego. Nie mamy wpływu na upływ czasu, czy na choroby, nieszczęścia, więc musimy je przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza. Zatem umówmy się, należymy jeszcze do young, ale jako wybitnie dojrzali, możemy cieszyć się doświadczeniem,  tudzież trafniejszym osądem przez pryzmat przechodzenia kolejnych zawirowań historii. Z godnością przyjmujemy nawet sztywność wegetatywną. Quid pro quo, coś za coś w tym teatrze świata.

        Nareszcie możemy być swoimi ministrami i na przekór wszystkiemu i wszystkim pragniemy pogodzenia z losem, światem i sobą. Bądźmy radośni i słoneczni, choćby trzeba samemu to słońce sobie narysować. A radość wytupać. Dodać życia do lat. Lizać rany. Na siłę wbijać się w ideał. Przytakiwać. Wreszcie niech będzie widać tę zamożność uczuć i jasną stronę ciemni, by  nie dołączyć dobrowolnie do bezdomności rodzaju. Nie dajmy się zepchnąć poza krawężnik. My, prawie młodzi, mamy marzenia i to wysoko notowane, całe imperium fantazji, doświadczenie i wiedzę, której nikt nie zdoła zabrać.

        Kochane Babeczki  i dziarskie Pierniki, niech wiek rębny, a nawet i ten dalszy,  pozarębny będzie jak najdłużej z wami. Życzę tego…jakoś…coś tam… no… NAJLEPSZEGO.  Bez obrazy, Kochani. Babka  i  piernik to także dobre ciacha! Rębność niech będzie z wami. I nie zapomnijcie uzupełnić witamin i minerałów,  D3, B12, wapnia, magnezu, cynku, żelaza, a jeszcze kwas foliowy i nieodzowne ziółka… Weźcie pod ramię tę swoją pełną dojrzałość i powtórzcie za Hamiltonem: „Wszystkich ludzi starszych należy traktować jak ocalałych: późna dorosłość to zdobycz, którą nie wszyscy młodsi będą mogli się poszczycić, gdyż nie każdy z nich będzie żył dostatecznie długo, by jej doczekać.” Choinka wie, kiedy biometr życia będzie korzystny. Ze względu na owe cyrkumstancje (okoliczność, zdarzenie) wypada się i rozżalić, aby poczuć światowość i wytworność tej późniejszej dorosłości.

        Długich lat  trzeciej , czwartej  i  piątej  młodości  z polotem i bogatą wyobraźnią szczerze  i wszystkim bez wyjątku – życzę. Na winko zapraszam, by poszukać tych sensów… tych dróg wyjścia… tego trzy po trzy i tych błysków w oku. Uśmiechnięta jesień wiosną? A czemu nie? Skoro jesteśmy starsi niż Internet, to nie znaczy zaraz, że cały wiek jest zaprzeszły. Co to, to nie.

         A „sześć wam w dziewięć” przyswoiłam niedawno. Ha!  Spróbuję i ja zjeść tego przysłowiowego kawioru, dopasować długość spódniczki do wieku, znaleźć pretekst… ech,  by nie czekać aż zgaśnie niedopałek. Ale cóż,  ja tu tylko sprzątam. 

ROMANTYCZNE PRZYGNĘBIENIE JESIENNĄ PORĄ

       TWÓJ DESIGNE DLA DUCHA 

   Jesienią stan zapalny ogarnia całego człowieka, nawet małe emo cierpi. Cierpienie najbardziej smakuje, gdy ołowiane chmury nisko, duje, mży, siąpi, leje i wieje, zimno, szaro i smutno. Nawet trener personalny nie przeprowadzi cię przez meandry tego smutku i cierpienia, jeśli nie potrafisz sam znaleźć własnego designu dla ducha.

sciaga

       Nie podchodź do tematu jak do jeża, jakbyś wierzył, że smutek, zwątpienie, zły nastrój do ciebie nie przyjdzie. Przyjdzie wcześniej, czy  później, ponieważ zdrowie i młodość nie może wiecznie trwać, więc weź to na klatę, stań na ring, przyjmij wyzwanie i powiedz, że chandra nie może być silniejsza. Nie przechodź na geriavit, nie bądź na minusie i nie rób miny, jak ten Mikołaj, któremu nie dano prezentów pod choinkę, bo tobie dano życie, a to niemało. I nie łudź się, że po kawie, kieliszku brandy, czy tabliczce czekolady będziesz miał różowe sny. Nie będą i nie szukaj na to pastylek, bo takich nie ma.

         POZBĄDŹ SIĘ STEREOTYPÓW

       Zastanów się, co masz w poprzek. Nie top się w tym cellulicie, w tym marazmie i melancholii. Nie myśl negatywnie, bo wiedz, że złe myśli są zaraźliwe, więc nie zarażaj innych. Nie bądź też zapatrzony we własny pępek i nie rób z własnej osoby centrum wszechświata. Pamiętaj, że przygnębienie bierze się również i z nudów. Nie bądź nieczuły jako te nogi stołowe, pomagaj innym, adoptuj psa, miśka, jasia. Wiedz, że na lodzie nic nie rozkwita. Musisz mieć serce i wewnętrzne ciepło. Na szarość i słotę jeszcze raz popatrz, jak ten „zegarmistrz światła” i poczuj ten „smak pomarańczy” serialu zwanego życiem.

         MODLITWA NA NIEWDZIĘCZNY CZAS

          Panie nasz, życie to dziwny prezent.

       Najpierw myślisz, że jest wieczne i całkiem do chrzanu, a po latach stwierdzasz, że jest nie tylko za krótkie, a piękne są tylko chwile, to jeszcze tę chwilówkę trzeba spłacić i  nawet na nią zasłużyć.

        I cóż, że masz krótszy lub dłuższy staż wiekowy? I cóż, że pesel się starzeje? I cóż, że jesteś przeterminowany?

      Masz doświadczenie i wiesz, że życie bywa kruche, niezwykle delikatne, więc powitaj każdy ranek słowami: bonjour, bonne tristesse du matin, dzień dobry, smutku. Szara eminencjo, jestem przed tobą. Moja aktywność fizyczna niech cię przepędzi na cztery wiatry.

        Niech codziennie patrzę na świat, jakbym widział go po raz pierwszy, choć warunki będą niekorzystne, barometr w dół, pochmurno, buro, szaro, plucha i porywisty wiatr. Pomóż mi poczuć ten wiatr, poczuć smak i znaleźć jasne barwy, by ten taniec zwany życiem inspirował , a karma tworzyła przyszłe pozytywne doświadczenia. Każdy jest odpowiedzialny za szczęście i za cierpienie, które sprowadza na siebie i innych. Zaś młodzi z dłuższym stażem powinni mieć na uwadze usługi Senior Consierge Services, aby zamówić rozweselające i uspokajające zioła i ziółka na ten wielce romantyczny smutek.

truskaw wskazuje

NA SZCZĘŚCIE PO PIERWSZEJ MŁODOŚCI PRZYSZŁA I TA TRZECIA

            Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że i ty stoisz nad grobem. Urodziłeś się, więc któregoś dnia zacznie się kończyć ten bal zwany życiem. Nić twojego żywota zostanie przecięta. „Sucha Kostucha – ta Miss Wykidajło, wyłączy nam prąd w środku dnia”. Zawieszeni w sporach i nierozwiązanych problemach tego świata udajemy, że nas ostateczność nie dotyczy.

          Tymczasem cała Europa s i w i e j e od zachodu po wschód. Rosną zastępy tych, którym metryka żółknie coraz bardziej. Hasło: „Starość – przyszłością narodu coraz bardziej aktualne”. W samej Małopolsce jest ponad trzystu stulatków. Musisz jednak pamiętać, że zawsze jest coś za coś, czyli wraz z wydłużonym wiekiem, przychodzą i poważne choroby. Cudów nie ma, bo cud – miód tylko w reklamach. Jeśli jedną nogę masz dłuższą, ta druga musi być krótsza, nie ma zmiłuj. Prawda? Jeśli wzrok masz dobry, to coś innego dolega, np. słuch.

           A oto obrazek zaobserwowany przez Z. Bartusia:

            Wskakuj, młokosie – mówi znajomy krakowianin do syna –  jedziemy do lekarza. Syn ma 75 lat, a ojciec 96. Do lekarza jedzie syn. Autem kieruje tata.

         Wcześniej urodzeni muszą zapamiętać, że nie tylko  chodzi o długie życie, ale przede wszystkim o życie w sprawności zarówno tej umysłowej, jak i fizycznej. I  niechaj pamiętają, że starość to nie zaawansowanie w latach, a stan umysłu. Narzekanie, smędzenie, posłanie mózgu na emeryturę, brak umiejętności zresetowania się to typowe cechy zgorzknialca. Zaświeć mu świeczkę i niech smutas z dymem znika.

 walczy

         Zacznij tę trzecią młodość od pisania swego CV , ale wpisz  jedynie same pozytywne myśli. Odsuń jak najdalej nie tylko finanse, ale i korzonki od siebie, zapomnij o tej słodziutkiej, a powszechnej chorobie, o ohydnym nieboraku skorupiaku, o reumatyzmie, łupaniu, strzykaniu i  tykaniu zegara. Czas zamalować stary świat, a otworzyć się na nowe. Na twoje szczęście przyszła ta trzecia młodość, więc korzystaj z jej uroku. Nie daj się zrobić w tzw. jajo, że jesteś do niczego. Wprawdzie należysz do grupy młodzieży z dłuższym stażem życia, ale to ma także swoje zalety. Choćby to, że nic już nie musisz, a wiele możesz.

         Zwiększony apetyt na życie nakieruj na szukanie jasnych stron życia i ciesz się tym, co jest. Pomyśl, że kiedyś nie byłeś urodziwym amantem, ale teraz masz wyrównane  szanse, bo dziwnym trafem wszyscy mają ten sam szron na głowie i takąż  samą sfilcowaną szyję, a i chód slow jak w zwolnionym filmie. Na starość jesteśmy jednakowo piękni. Nawet i twój zezwłok może być atrakcyjny, jeśli ubierzesz go w jasne i pogodne kolory. Zawiążesz apaszkę, krawat i dodasz uśmiech, czyli taką odtrutkę na czasy nie najpiękniejsze. Zaloguj się, by mieć  kontakt ze światem  i by trzymała się twojego mózgu wyższa jakość życia. Ale tę nową jakość życia zacznij od spotkań z przyjaciółmi, bo nie ma nic atrakcyjniejszego niż spotkania Cholesterolu z Cukrzycą, Hemoroidów z Hashimoto, Gośćca z Parkinsonem, Dyskopatii Lędźwiowej z Jelitem  Grubym, Miażdżycy z Depresją, a Gruczołu Krokowego z Kamicą, ponieważ żadne z nich – w przeciwieństwie do zdrowych –  o chorobach przy stole nie mówi.

           Spróbuj wreszcie tych delicji chińskich, japońskich i tego luksusu hinduskiego, który ostrością urwie  pół głowy i jeszcze do tego oczy wyłupi, ale  zianie  ogniem tylko hormony szczęścia u ciebie wywali. Podobno. Otwórz także swą artystyczną duszę na sztukę, na literaturę, na muzykę, ale równocześnie bierz także udział w tanich rozpustach miejskich i świętowaniu niskiej kultury festyniarskiej, jarmarcznej, ponieważ ona najzwyczajniej  wyprowadza z domu. Zatem bierz udział w tym młóceniu cepem, wyborze chłopa roku, dojeniu krów, próbowaniu miodu czy kiszonej kapusty. I tylko – co tam, panie, w polityce –  unikaj, aby nie dostać zakwasów na jaźni. Miej dystans do spraw świata tego. Powtarzaj za innymi: Wiek nie ma znaczenia, gdy ma się marzenia, które niejednego młodego mogą powalić w przedbiegach. Wirtualne podróże też kształcą, a zwiedzisz wszystkie najpiękniejsze zakątki tego świata. To już coś.

          Ciesz się, że i ty masz te swoje dopalacze imbirowo – miodowe, swoje sterydy na obniżenie czy podwyższenie tego i owego oraz mnóstwo oszałamiających ziółek, które na dodatek nie uzależniają, a mistrzostwem świata jest fakt, że i nie szkodzą.

       Młody, nawet nie myśl, że stara jestem tylko ja. Muszę się pocieszyć, że  i  ty za -naście lat możesz być także wapniakiem, nawet więcej niż pewne, że ten czas nadejdzie. Masz to jak w banku. Taka kolej rzeczy, która nikogo nie ominie. W końcu usłyszysz na własne uszy: Wysiadaj szybciej stary, mnie się spieszy. I będzie też jak w tej dykteryjce:  Może jestem stary i nie znam się na komputerach, ale z kolei ty nie będziesz wiedział, co znaczy emerytura, za którą da się przeżyć cały miesiąc. Starsza młodzież radzi, by już dziś zacząć drążyć temat: klinek na splinek, bo bez niego głową w mur.

klucz

           I ty zatrzymaj się. Otwórz głowę i przy okazji serce. Otwórz też oczy, by chłonąć to bogactwo, jakim jest życie. Zobacz ten klucz do szczęścia we własnych rękach – podpowiada David Steindl-Rast (dudi.blog.pl). Póki trwa ten taniec zwany życiem .     I   choć znalezienie tego klucza nie będzie proste, próbujmy.

UCZ SIĘ SERVIVALU

UCZ SIĘ SERVIVALU

    Totalnie niedoinwestowana służba zdrowia borykająca się z marnymi pensjami pielęgiarek, kolejkami do specjalistów, brakiem kompleksowej opieki obłożnie chorych czy niepełnosprawnych nie budzi obaw, nie przeraża młodych ludzi. Pewnie myślą, że choroby i starość do nich nie przyjdą.

serv

    Zakamuflowana eutanazja dotyka nie tylko starszych po siedemdziesiątce, dla których nie ma  bezpłatnych  badań,  np. mammografii, ale i dla młodych, którym NFZ odmówił finansowania leków, bądź tych, którzy nie doczekali swojej kolejki.

demencja

    Przerażające jest to, że problemu nie widzi minister zdrowia, skoro nie przeprowadza reform już drugą kadencję.  Skutecznie za to reformuje służbę zdrowia zwykły obywatel – Jerzy Owsiak. Zaopatruje kolejne szpitale w najnowszy sprzęt, choć z powodu pomówień i on w końcu straci serce. Powszechne żebractwo na ratowanie życia, a nawet malowanie centrum matki czy dziecka nikogo nie zdumiewa, nie smuci.

 

czep pielęg

    Młody, już dziś ucz się servivalu, ponieważ w służbie zdrowia będzie ciężko przetrwać.

    Już teraz organizuj zawody w wiązaniu jednego końca laski z drugim końcem przy 100% lekach, przybliżaniu kolejek poprzez wizyty u lekarzy specjalistów za własne pieniądze, płacenie za niestardanowe leczenie na które NFZ nie wydał zgody itp.    

    Skoro nie zrobiłeś nic, żeby było lepiej, doświadczysz przeterminowania w kolejce, patrzenia w ścianę aż najbliżsi przydą z pracy i pomogą przewrócić się na drugi bok, bezskutecznego proszenia o refundację i samotne zbieranie pieniędzy na operację, bo z bolącym biodrem, zaćmą nie możesz latami czekać na swoją kolejkę.

    Pamiętaj także, że szpital ma płacone za leczenie jednej choroby, więc kiedy na starość będziesz miał choćby trzy przewlekłe choroby ( np. nadciśnienie, cukrzycę, serce ) nie zazdroszczę. Pamiętaj także, że lekarz nie ma interesu, aby robić szczegółowe badania, skoro od jego zarobków odejmowane są pieniądze za te usługi. W TVN24 podano, że odnotowano lekarza, który za cały rok wypisał tylko jedno skierowanie na morfologię.

wózek inw

    Przyjechałeś, by się zbadać do kliniki w dużym mieście . W szpitalu spędzisz 5-7 dni, codziennie tylko jedno badanie. Na tym oddziale jest 1 prof. , 3 adiunktów, 2 ordynatorów, 2 zastępców, 2 sekretariaty. W ciągu tego tygodnia zobaczysz jednego z zastępców jeden raz. Wychodzisz ze szpitala i nie wiesz, dlaczego tyle dni trwały badania, a ty zajmowałeś przez tydzień łóżko. Prawdopodobnie po to, by lżejsza była skarbonka państwa.

ser

    Młody, jeszcze nie wiesz, że i ty będziesz nie tylko stary, ale i chory. Im dłużej żył będziesz, tym więcej chorób cię dopadnie, bo tak to działa.

    Jeśli nie zmusisz dziś ministra zdrowia do opracowania kompleksowego programu na starość, to ostatnie lata życia mogą być horrorem bez nierefundowanych leków, bez dobrych opiatów, za to ze świadomością skazania najbliższych na całodobową opiekę nad bezwolnym ciałem i umysłem chorego człowieka.

    Będziesz czytał z zazdrością: „Większość Kanadyjczyków umiera w instytucjach opiekuńczych finansowanych z budżetu narodowego”. Twoja emerytura będzie tak niska, że nie grozi ci żaden dom opieki za ok. 2400zł – 3000zł miesięcznie. Będziesz patrzył w swój sufit i…  czekał zmiłowania boskiego.

Ty jesteś Polakiem, więc poproś inżynierów, by chociaż skonstruowali buty z wbudowanym GPS, by cię mogły zaprowadzić do domu, jak umysł będzie zamulony. .

but gps

    Nie wierz ministrom, że nie ma pieniędzy. Należy w końcu zreformować służbę zdrowia, która już dawno służbą nie jest i opracować pakiet rozwiązań na końcowe lata podeszłego wieku wszystkich Polaków.

głowa

    Pieniędzy szukać trzeba wszędzie. 

    Wystarczy, że nie zechcesz opłacać partii, senatorów, gabinetów politycznych prezydentów miast, spółek skarbu mających czasem odprawy wyższe niż banki, nie zezwolisz na luksusowe samochody. Zmniejsz liczbę posłów, nie wybieraj senatorów. Jeśli w ogromnych Stanach Zjedn. Ameryki wystarczy 435 kongresmenów, to dlaczego mała i uboga Polska utrzymuje taką rzeszę posłów- 460 (plus jeszcze ponad setkę senatorów!).  Mają usta pełne moralnych pouczeń, ale sami wyłudzają pieniądze, nadużywają alkoholu. Cynicznie wykorzystują wiarę dla robienia własnej kariery o czym świadczy m.in. afera madrycka. Na górze. A na dole dorzućmy jeszcze prezydentów, wójtów, burmistrzów, ich zastępców i 47 tys. radnych. Czy wiesz, ile kupiliśmy bentlejów, cayennów, maserati, lamborgini, ferrari itd., aby władzy było miękko, luksusowo i na bogato.

ferrari

Szaleństwo w wydawaniu społecznych pieniędzy ogarnął cały kraj. Na wszystkich szczeblach. Na dole też jeżdżą i też mają władzę. Jeden z wójtów rządzi od 40 lat. Czytam: „Tutaj wszyscy są od niego uzależnieni. Znów wygra”, „Obsadził wszystkie urzędy”, „Panuje bardzo rodzinna atmosfera”, ” W stu gminach w ogóle nie będzie wyborów”. Nikogo to nie obchodzi. Na takie wybory wydamy ponad 300 mln zł. Nie słyszałam, żeby był wniosek o skróceniu kadencyjności. Przyklejeni do władzy i pieniędzy nie odpuszczą sami.

    W każdej mieścinie dwa potężne gmachy: starostwo i powiat wypełnione po brzegi urzędnikami. Ten niewyobrażalny przerost administracji kosztuje Polaków ponad 50 miliardów zł. Urzędnicy przejadają ponad połowę budżetu miasta. Stracisz zdrowie, kiedy odsyłany z jednego pokoju do kilku następnych po stempelek, podpis, czy informację w końcu załatwisz lub nie – własną sprawę. I marzysz, aby – jak w innych krajach – trafić na jedną kompetentną asystentkę, która załatwi wszystko.

    BULWERSUJE POWSZECHNY BRAK REFLEKSJI U MŁODYCH, WYKSZTAŁCONYCH, ZOLNYCH, BŁYSKOTLIWYCH I INTELIGENTNYCH LUDZI.

kaduceusz med

    Zauważcie, że czas to w końcu zmienić.