Wierny widzu, uzbrojony w tę internetową mysz

     Komputer 1                   

                                         Uśpiona czujność

            Internet, jak powszechnie wiadomo, ma swój algorytm i kontroluje nasze priorytety, gdyż bierze pod uwagę nasze zaangażowanie w sieci. Wystarczy kliknąć na pasku literę „i”, a już popchnięci będziemy w temat, który częściej wybieramy, np. Interia.  F o l l o w e r s i e  (wierny widzu), nie myśl, że ty nad tym panujesz i sam wszystko wybierasz; wiedz, że to Internet za ciebie wybiera i ciągle   p o d s u w a  jakąś stronę, abyś się nią zainteresował. A ty nawet nie zdajesz sobie sprawy z manipulacji, bowiem już działa uśpiona czujność demokracji i odwrót od racjonalności. Niedawno na ból zęba Fb oferował olej z goździkami; nawet do dentysty nie trzeba chodzić. Tymczasem dzieci przyswajają te rewelacje i  nikt im nie wyjaśnia, że ten olej powinien być w głowie, a nie w zębie piszącego. Powszechnie wiadomo, że prawda przegrywa w Internecie, ale jak to przełożyć na wiolonczelę i skrzypce?

           Produkowanie baniek mydlanych  i obrazów  z informacji powoduje  z m i t o l o g i z o w a n i e  wiadomości  (brudas to godzien wzgardy człowiek innego koloru skóry, terrorysta to każdy islamista, niebezpieczna gra „niebieski wieloryb”, rozpowszechniany mit Polski wywodzącej się od starożytnych Lechitów, lud smoleński, czy teorie spiskowe), a dorobku nauki nie widać. Dlaczego? Choćby dlatego, że wiara w newsy, odwrócone prawdy, postprawdy ledwie ocierające się o prawdę (albo i nie) oraz specjalnie spreparowane informacje do określonych celów przez medialnych makerów  zwyciężają nad zwyczajnym rozsądkiem i oczywistą prawdą, która się nie sprzedaje tak dobrze, jak kłamstwo, wiadomo. Dziennikarz zostaje także włączony w algorytm pomnażania naszej i waszej przyjemności, bowiem za kretyńskie newsy dobrze płacą i lud zadowolony.

                                                  Uzależnieni

         Wcześniej, czy później  zrozumiemy, że wolność Internetu nie znaczy pisania nieprawdy i tego, co ślina na język przyniesie. Wierzę, że po pierwszym zachłyśnięciu się wolnością sieci, przyjdzie czas na etykę i wiarygodność. Najtrudniej będzie znaleźć sposób na uzależnienie, które funduje Internet. Nawet gry dziecko nie może skończyć, bo trzeba wyjść na wyższy lewel, potem na następny, więc siedzi i przechodzi, a emocje z nim. Cztery godziny mijają, a to dopiero początek. Podobnie z Fb, Instagramem, gdzie naoglądasz się fotoshopów, a potem masz psychiczny dyskomfort, bo twoje ciało nawet, gdy wciągniesz brzuch, tak modelowo nie wygląda. Sprawdzanie swojego profilu i odwiedzanie znajomych zajmuje znaczną część wolnego czasu i wchodzi w bezwiedny nałóg, więc smucą rodzice wpatrzeni w ekrany; dziecko nie ma z kim rozmawiać. A to dopiero początek, bowiem młodzi naśladują rodziców i kółko się zamyka. Sam Bill Gates mówi: „Internet jest jak przypływ. Zaleje przemysł, komputer i wiele innych, zatapiając tych, którzy nie nauczą się pływać”.

                                                   Czarny scenariusz

             Chociaż Internet jest wspaniałym wynalazkiem, nie pachnie bazylią ani lawendą. Kiedyś ludzie kłócili się w cztery oczy, powiedzieli co trzeba, a potem szli na piwo. Obecnie wymyślają sobie publicznie, nie czują przy tym niesmaku, nie przepraszają, bo to nieznana osoba, więc wstydu nie ma. Rola obrazu w przekazywaniu wiadomości jest tak wielka, że właściwie poza szokującym zwykle nagłówkiem i obrazkiem, nie czytamy tekstu, ponieważ przetrawienie go wymagałoby trochę czasu i wysiłku, a każda biomasa podlega systemowi. Wierny klikaczu, nie myśl, że ty ogarniasz świat i jego problemy. Żebyś się czasem nie przeliczył, ponieważ z tej masy miliona rewelacji wybierasz to, co tobie odpowiada, czyli nie musi być prawdą, więc zwycięża w końcu twoja wizja świata, co z kolei powoduje, iż myślisz: proszę, a mówiłem, że mam  rację. Niekoniecznie, ale skąd masz wiedzieć, gdy czytasz poglądy jednej opcji, bo taka ci odpowiada i nie masz żadnego punktu odniesienia?

           Nigdy też nie obejrzysz całego You Tube’a. W każdej minucie w  serwisie pojawia się ok.stu wideo. Pytanie dla dociekliwych: ile lat musi upłynąć, byś obejrzał filmy tylko z jednego dnia? W ciągu jednej minuty użytkownicy Fb tworzą ok. 2,5 mln postów, wpisów, lajków, komentarzy. M. Spitzer przestrzega: „Wszyscy powinniśmy zdawać sobie sprawę, z pewnego faktu: „Jeżeli coś jest za darmo, to nie jesteś konsumentem, tylko sprzedawanym towarem”. (…) „Nasze myśli są czytane i prognozowane, nasze zachowania manipulowane. O tym, że w prawdziwym świecie nic nie jest za darmo, staramy się nie myśleć. Ten, kto  (teoretycznie) coś nam daje w prezencie, ma w tym swój interes i ostatecznie na tym zarobi” (…) „Nawet jeżeli wykorzystujesz smartfon wyłącznie jako latarkę, wciąż zbiera on i wysyła dane na twój temat, a najpóźniej od lata 2013 roku – dzięki wyznaniom pracownika NSA, Edwarda Snowdena – wiemy, że są analizowane, sprzedawane i nadużywane”.

            Czarny scenariusz też powinieneś zobaczyć. Co stałoby się, gdyby wybuch na Słońcu uniemożliwił działanie  internetu? Wyobraź sobie, jakie trudne życie będą mieć przyszłe pokolenia, gdy zechcą się zarejestrować, a tu…wszystkie „loginy”  z a j ę t e. Już widzę ten strach w oczach Kiepskich,  którzy nie umieją podłączyć języka do mózgu, tylko muszą włączyć mysz do sieci, aby żyć.

Internet Rzeczy niezmiernie inteligentnych

       6uz

                                              Inteligetne miasta, domy, rzeczy 

              Inteligentne rzeczy mają ułatwić życie. Po co masz sam otwierać drzwi, kiedy może to zrobić pilot? Po co męczyć się otwieraniem okna, skoro może to zrobić smartfon? Kolejne rzeczy dołączane do Internetu są wyposażane w kamerki, wyświetlacze, mikrofony, Furorę zrobiła maszyna do lodów, która po głosie poznaje, w jakim jesteś nastroju. Jeżeli w smutnym, dostaniesz większą porcję. Już widzę tych, co barwę głosu zmieniają, by dostać duużą gałkę. Tymczasem możesz zaopatrzyć się w szczoteczkę do zębów z kamerką. Super sprawa! Takie oglądanie filmików w zębodołach lepsze od horroru. Na wyższy poziom przechodzisz, jeśli kupisz inteligentne spinacze. Zawiadomią, gdy zmienia się pogoda. Twój czworonóg też może mieć obrożę, która wskaże stan emocjonalny pupila. Dobre wiadomości.

                                                 Ainteligencja człowieka

           Rzeczy są inteligentne, ale co z twoją inteligencją człowieku? Nie dość, że zapłacisz za przechodzenie na ten wyższy poziom ainteligencji, to coraz bardziej wkręcisz się w  paranoidalną niedorzeczność, za którą trzeba słono zapłacić. Nie masz swojej  inteligencji? To smartfon musi ci powiedzieć, że pada deszcz lub słońce świeci? (A może mieszkasz w domu bez okien?).  Musisz kupić obrożę, by widzieć, że psu ciśnienie skoczyło, bo zobaczył swego rywala? Jeśli nie masz oczu, to kup parasol z wbudowanym czujnikiem. Zawiadomi cię, że deszcz nie pada, więc możesz złożyć parasolkę; również na smartfon dostaniesz informację, że kwiaty na oknie trzeba podlać, bo więdną. Widziałam filmik z działania inteligentnej lodówki z doklejonym tabletem z Androidem. Ta aplikacja wymyśla, jaką potrawę zrobisz z tego, co masz w lodówce. I wymyśliła: koktajl. Za to cudo zapłacisz ponad 10 tys. zł, a za piekarnik, który poinformuje, że ciasto upieczone – 3,5 tysiąca. Jak znam złośliwość rzeczy martwych, to inteligentna koszula, która budziła taki zachwyt znajomej, kiedy zmieniła kolor, także podpowie żonie, że nie miałeś nadgodzin, tylko byłeś z koleżanką z pracy na piwie w pubie.

                                                      Internet Rzeczy

       Norbert Biedrzycki przyrównuje Internet Rzeczy do rozciągniętej pajęczyny wokół nas. Groźne o tyle, że pajęczyna dla nas jest niewidoczna, tym bardziej że żadna z tych rzeczy nie musi być podłączona do sieci. Wystarczy, że przechowuje dane i ma swój przyporządkowany adres IP. „W październiku 2016 roku 2,5 mln kamer internetowych w USA i Europie zostało zaatakowanych i obraz z nich został przekierowany na serwery w innych krajach. W jakim celu? Tego raczej się nie dowiemy”. Tymczasem inteligentnych produktów przybywa: „W 2008 roku było ich więcej niż ludzi, a w 2020 będzie ich od 25 do 50 mld sztuk. Urządzenia podłączone do Internetu Rzeczy zaczynają dominować naszą rzeczywistość”. 

          Z tego jasno wynika, że tak niewinnie wyglądający  termostat może być  również groźny. Internet of Things, czyli IoT podlegać może cyberprzemocy, więc wirusy mogą zaatakować te inteligentne lodówki, kamerki, klamerki, klamki, a nawet całe domy. Jak się wtedy wydostaniesz, kiedy okna i drzwi  ręcznie nie otworzysz? Tak po prawdzie nie wiem, co człowieka popycha, aby zgotować sobie piekło inwiligacji przez rzeczy oraz produkować bzdurne gadżety. Pomyśl, jeśli twój klucz i buty będą miały ciągłą komunikację z innym produktem typu pończochy i torebka, to może być niebezpiecznie i rozwód z orzeczeniem winy udowodniony. Może to przez te deadliny (ostateczne terminy), które młodych gonią, bo trzeba zdążyć przed innymi, więc linia krytyczna nie może być przekroczona, skoro za tym stoją kary, ale być może także po to, by mieć więcej czasu na uzależniający brak rozsądku głowy i kciuka w klikaniu?

           W Japonii Sharp wyprodukował RoBoHona, takie połączenie robota, smartfona, projektora. o wyglądzie ludzika, który ma wys. 19,5 cm, waży 390 g. Obudzi, przypomni o umyciu zębów, zatelefonuje, zrobi zdjęcie, wyświetli film i zapisze, co trzeba kupić w sklepie.  Reaguje na głos ludzki, więc nagadać się trzeba, ale za to  zatańczy dla ciebie! Słodziak, który kosztuje tylko 1800 dolarów. Dziwne jest również to, że kupują go młodzi zamiast tych z demencją i zamuleniem.

           Mała dziewczynka stoi na ulicy i płacze, ludzie ją pytają:- Dlaczego płaczesz?- Bo się zgubiłam! - A jak się nazywasz? - Nie wiem! - A swój adres znasz?
- Tak, znam: wu-wu-wu-kropka-zosia-kropka-pe-el

Korzystałam: Guinard Dominique, Trifa Vlad: „Internet Rzeczy”; https://prezi.com/6bf37hxau4_s/internet-rzeczy-itopczewska-dtrochimczyk/;(https://www.forbes.pl/opinie/internet-rzeczy-zaczyna-dominowac-rzeczywistosc/n1b5l86);  https://www.youtube.com/watch?v=nYEgTmMLLVc

Strach nasz powszedni

         ”Strach – jedna z podstawowych cech pierwotnych (nie tylko ludzka) mających swe źródło w instynkcie przetrwania. Stan silnego emocjonalnego napięcia, pojawiający się w sytuacjach realnego zagrożenia, naturalną reakcją organizmu jest np. odruch silnego napięcia mięśni a w konsekwencji ucieczka lub walka.”         

           Paulo Coelho twierdzi,  że  skoro „ser­ce oba­wia się cier­pień [...] Po­wiedz mu, że strach przed cier­pieniem jest straszniej­szy niż sa­mo cierpienie.”

        Czego się boimy? Każdy czego innego, ale też nasz dzień powszedni przynosi  coraz to inne, nowe, realne zagrożenia. Nie ma szans, by lista kiedykolwiek była zamknięta.

Otwieram zatem tę puszkę Pandory:

        @ Światło słoneczne, żeby dotrzeć na Ziemię potrzebuje niecałych osiem minut. Kto lubi promyki słoneczne, niech wie, że Słońce coraz bardziej rozgrzewa się, a wypromieniowana energia zwiększa się o dziesięć procent co każdy miliard lat. I tylko wystarczy doczekać tych ciepłych zim. Niestety, w przyszłości stanie się tak gorąco, że zniszczy życie na ziemi, kiedy wszelka woda wyparuje.

         @ Polskie miasta są jednymi z bardziej zanieczyszczonych w Europie. Żywiec, Rabka, Zakopane, Kraków to miasta do których jeździmy po zdrowie bądź  je zwiedzamy, a tymczasem tam oddychamy trującym smogiem. Niechlubną listę otwiera Żywiec – Fuj zamiast Zdrój. Światowa Organizacja Zdrowia uznała go za najbardziej zanieczyszczone miasto w Europie.

        @ Nasz świat jest coraz bardziej jednorazowy. To świat wyrzucanych jednorazówek, urządzeń elektrycznych, telewizorów, gadżetów… Co minutę wyrzucamy tony torebek foliowych, które nie są biodegradowalne, a więc nie rozkładają się, uwalniają szkodliwe substancje. Co roku tylko w Polsce wyrzucamy 800 tys. lodówek, 900 tys. pralek, milion kuchenek, tysiące innych urządzeń codziennego użytku służących do czasu gwarancji oraz 200 tys. ton elektroniki.

         @ Prof. Patrick McNamara neurobiolog z Bostonu pisze: „religia ma zdolność tworzenia najbardziej zdesperowanego fanatyzmu i najbardziej wysublimowanej świętości”. Ludzie są religijni, a religijność ma korzenie biologiczne. Zapewne w przyszłości można będzie kontrolować jej ośrodek w ludzkim mózgu. Chrześcijaństwo stanowi 2,3 mld wyznawców, w tym 1,3 mld to wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego, 1,5 mld to wyznawcy islamu,  0,9 mld to wyznawcy hinduizmu, a 0,4 mld stanowią wyznawcy buddyzmu. Dopóki nie umiemy za pomocą elektrycznych urządzeń stymulować, kontrolować religijnych przeżyć, strach się bać. Ekstremistów przybywa, a islamski terroryzm widoczny aż do bólu. Dewocję też widać gołym okiem. Żadna polisa ubezpieczeniowa na dżihad lub inny ekstremizm nie pomoże, niestety.

        @  Tysiące terapeutów starają się niektórym zmniejszyć oczy ze strachu na widok pająka, czy ciasnej windy. Nie jest nikomu do śmiechu, kiedy zżera go panika przed  np. zmoknięciem lub spojrzeniem w inne oczy. Agorafobie, socjofobie coraz powszechniejsze. Lista fobii wciąż się poszerza: pekkatofobia -lęk przed popełnieniem grzechu, homichlofobia – lęk przed mgłą, fobofobia, czyli lęk przed lękiem…

        @  Współczesny świat wielkiej ściemy, czyli przyzwolenie na oszukiwanie od suplementów od których włos, paznokieć czy rzęsa odrasta – po odżywkę na każdy kolor skóry czy włosa, ponieważ obecnie musisz być beauty, więc wyłączasz ostatek racjonalności w mózgu aż po pyszną kiełbaskę w cenie 5, 50 zł za cały kilogram. Świat polityków również ściemnia, a przecież my się nabieramy co wybory. Widocznie lubimy być oszukiwani i tyle. Prof. Ł. Święcicki, ordynator Oddziału Chorób Afektywnych Instytutu Psychiatrii i Neurologii mówi: „od wielu lat zgłaszam interesujący temat – że podczas wyborów, np. parlamentarnych czy prezydenckich, wyniki głosowań w zamkniętym obwodzie Instytutu są mniej więcej takie same jak ogólnie dla Polski. A zaznaczę, że na oddziałach głosuje ok. 30 osób, tych bardziej chorych, bo zdrowsi w czasie głosowań mają przecież przepustki.”

       Przypomnij sobie słowa: „Od wszystkich harców, tam na górze nam
Z sufitu prosto w oczy prószy tynk.”

         @ Sól i pieprz życia, czyli radykalizm różnych grup, anarchizm, dżihadyzm, terroryzm, fundamentalizm itp. Wielowymiarowy świat w ujęciu czasowym, przestrzennym budzi subiektywny niepokój, a  często ten punkt widzenia zależny od punktu siedzenia. Wypadałoby podążyć za Heglem, aby widzieć jak on całość zagrożeń: skrajności, konflikty, zbrojenia, przeludnienia, zanieczyszczenie środowiska itd.

          @ Współczesne YOLO (you only live once), czyli żyje się raz. Takie dawne starożytne carpe diem. Coraz częściej jedyną wartością, która się liczy, jest wartość marketingowa. Dawniej było łatwiej, bo i kod był prosty: irokez, plecak kostka, arafatka, glany, parka (ostatnio widziałam podobny uniform mens non-no w H&M) i wiedziałeś z kim masz do czynienia. Współczesność boi się własnej tożsamości, nie ma wentylu bezpieczeństwa, jakim kiedyś był choćby American dream. Wiadomo, dziś nikt nie uwierzy, że pucybut zostanie milionerem. Młody obecnie może wprawdzie wytrenować sobie sześciopak na brzuchu, należeć do portalu niejedzących glutenu, zrobić sobie dziary na całym ciele (czytałam o wokaliście, który wytatuował sobie również oko), nosić kubek Starbucka, pokazać się na Instagramie, Snapchacie, ale katharsis nie przyjdzie, wartości nie przybędzie, miejsca na ziemi się nie znajdzie, wspólnoty przeżywania nie ma. Nic nie gra w duszy, ponieważ ucho nic nie zatrzyma. Tylko się bać.

          @  A  tymczasem w  piersi młot wali, skronie rozsadza ból, czujesz skurcze jelit, pot rosi czoło, pęcherz puszcza, jelita grają marsza, skrzydła opadają. Dętka bez powietrza. Chowanie głowy pod kołdrę nie zadziałało. Zagrożeń przybywa. Żółwik, ziom. Tak ssaniem w żołądku walczymy o przetrwanie. A frustra z roku na rok rośnie i końca nie widać. Fobofobia każdemu da radę. I cóż, że masz SWAG, wyróżniasz się stylem, masz swój fejm (sławę) na fejsie z powodu rzeźbionych kaloryferów… Wcześniej czy później w tym świecie obfitości zderzysz się ze ścianą, a to musi zaboleć, ponieważ NIC cię trzyma za palec. 

DO MŁODYCH, ZDOLNYCH, MYŚLĄCYCH

OKIEM SENIORA WIDAĆ WIĘCEJ
   DO MŁODYCH, ZDOLNYCH, MYŚLĄCYCH,      MĄDRYCH …

    NIECH CIĘ W KOŃCU OBCHODZI !

                Zastanawiam się… co spowodowało,

             że średnie pokolenie tak bardzo zatraciło zdrowy rozsądek, iż NIE DOSTRZEGA, że na własne życzenie pozbawia się wpływu na życie swoje i życie swoich dzieci.

              Młodzi mają demokrację, a nie mają wpływu ani na niewydolne partie, ani na wybory niekompetentnych polityków, ani na brak reform. Dwie wodzowskie partie o niewielkim % członków wodzą za nos miliony Polaków i topią ich w swoich szambach. 

pięść
        Młodzi dali sobie wmówić, że nie ma pieniędzy na zdrowie, oświatę, niepełnosprawnych, rehabilitację, a pozwalają na widoczną rozrzutność i marnowanie publicznych pieniędzy.
        Jak to możliwe, że podatnik utrzymuje posłów i jeszcze senatorów, którzy sami sobie przyznają pobory i apanaże, a z przedwyborczych obietnic nikt  nawet nie próbuje ich rozliczać?

          Głównym celem Sejmu nie są reformy, nowe ustawy, których społeczeństwo potrzebuje, a tematy zastępcze typu: aborcja czy gender i zapewnianie sobie partyjnych pieniędzy w następnych wyborach .

           Czy musisz płacić za genderowski lans?

koń

       Wyborcy nie sprawdzają, jak są wydawane publiczne pieniędze ( jedna z piosenkarek wyznała, że burmistrzowie w 1913r. wydali na jej koncerty ok. 3 mln zł, inny wokalista publicznie stwierdził, że w Polsce nie jest w stanie wydać zarobionych pieniędzy za swoje koncerty), a przecież celebrytów u nas dostatek i okazji do marnotrawienia nie brakuje: sylwester, promocje miast, miasteczek, święto dzielnicy, osiedla, górnika, smaku, służb, kapusty, ziemniaka, pszczółki, ogórka, turnieje rycerzy i dam, bitwy, huczne imprezy, festiwale itp.

    Do tego coraz częstsze imprezy polityczne ku czci  i  z okazji  -  13 grudzień, 10 kwiecień, 30 sierpień, 1 i  3 maj itp. Okazji do boju, wzajemnej pogardy, ubliżania, nienawiści, czy haniebnego oskarżania nie brakuje. A podobno żyjemy w chrześcijańskim kraju, tylko jakoś tego katolickiego miłosierdzia w moim kraju nie widać.

demokracja
         Policz, ile Kraków wydał na Sylwestra: 4 prowadzących, kilkunastu śpiewaków, tony śmieci. W każdym mieście kosztowne imprezy za które trzeba zapłacić. CZY TO NIE SĄ PIENIĄDZE?

       Dr J. Kuisz: ” W XXI wieku wypada poważnie zapytać, jaki zakres będzie miała wolność zadłużonych po uszy dzieci i wnuków „.                          

zab

      Niebiletowana rozrywkowa darmocha kosztuje coraz więcej. Muszą więc odczuwać koszt rozpasania najsłabsi: szkoły, przedszkola, żłobki, niepełnosprawni, szpitale. Znów ci wmówią, że miasto, państwo nie ma pieniędzy. Znowu zamkną kolejną szkołę, a dzieci dokooptowane do klas – fabryk jako trzydzieste drugie, trzydzieste szóste nie mają szans na rozwój i przyzwoite wykształcenie. Musisz płacić za korki.

ok sen Gdyby młodzi włączyli swój mózg do pracy, to zauważyliby, że nie ma nic za darmo. Za te masowe zbiorowe masturbacje, czytaj : darmowe zabawy z udziałem alkoholu, narkotyków, ( a jeszcze posprzątać trzeba ! ) płacimy wszyscy.

zabaw

    Wójtowie, burmistrzowie, prezydenci zadłużeni po uszy fundują bezwolnym niby bezpłatne rozrywki, a w rzeczywistości chodzi jak zwykle o igrzyska dla bezmyślnego ludu za ich własne, społeczne pieniądze!  I tym samym zdobywają punkty na następne 4 lata… Te pieniądze mogą być sensownie wydane na rehabilitację dzieci, domy opieki , zdrowie, tworzenie nowych miejsc pracy.

    Rozmnażają się spoty promujące rozpadające się góry, smoka, Giewont bez krzyża, chociaż krzyży i krzyżowców ci u nas dostatek. Za państwowe pieniądze. Każde miasto.

impreza

.     Tyle, że państwo i miasto nie zarabia i nie ma pieniędzy. Te miliony są moje i twoje.

            Jeśli polityk ci coś obieca, to weźmie to z twoich podatków. Hasła populistyczne są jak lep, do którego chętnie lgniemy.

             Wszyscy przyzwalamy na wyprzedawanie państwowych firm, ale pieniadze nie idą na nowe miejsca pracy. Są przejadane.

szukam kebab

          Na naszych oczach rodzi się nowa klasa próżniacza.

   Na koszt podatników kwitnie turystyka parlamentarna, premie, nagrody, coraz bardziej luksusowe samochody (czytam: „298 samych cayennów, a jeszcze maserati, ferrari, lamborgini, a nawet 2 bentleje”). Następne igrzyska, następny stadion, piłkarze trenujący w Korei, bo tam jeszcze nie byli, proszę bardzo. Nawet sztuczne jezioro na Kasprowym, mamy gest i pieniądze. I pamiętajmy, by wszystko było NAJ – największe, najokazalsze, najlepsze. Nawet jeśli te najwieksze figury nikomu do szczęścia niepotrzebne.

    ODBIERZ POLSKĘ POLITYKOM

         Przyklejeni do stołków, uzależnieni od partyjnych pieniędzy ocieplają swój wizerunek tylko przed wyborami i mamią ogólnikami. Obiecują cuda na kiju, a my dajemy się nabrać. Nawet kandydaci do samorządów obiecywali np. budowanie mostów, dróg, które nie są w ich kompetencjach. I nie było nikogo, kto powiedziałby – stop – przestań bredzić.

wątpliwy
           Jak wielkie panuje w społeczeństwie lenistwo intelektualne skoro nikt przez lata całe, a nawet całe dziesięciolecia nie próbował nikogo rozliczyć z partyjnych haseł bez pokrycia. Albo chociaż według poglądów niektórych posłów, czyli chrześcijańskiego credo - „po owocach ich poznacie „.

okiem5

    Kto mi wytłumaczy, dlaczego upolityczniliśmy samorządy?

             Zapytam jeszcze raz: Po co komu samorząd partyjny?
Nie zrozumiem tego nigdy, ponieważ rządy jedynie słusznych parii miały odejść do lamusa.
          Jak wiemy, ordynacja sprzyja establishmentowi i silniejszym, więc z góry wiadomo, że niewielkie szanse na przebicie mają niezależni, niestety. I to trzeba zmienić. Żaden dziennikarz nie skrytykował niesprawiedliwego obliczania mandatów metodą D’ Hondta. Wiodące partie zawsze mają większe szanse. Rozgoryczeni kandydaci składają pozwy do sądów i przegrywają, ponieważ nikt nie usiłował wytłumaczyć , na czym polega obliczanie głosów.

ok sejm
    Zburz sobie święty spokój.

        Masz władzę, bo masz choćby internet, na którym można się skrzyknąć, by wymusić zmiany. Masz bilbordy, umiesz mówić i pisać. Zrób to dla swoich dzieci. Nie funduj nikomu od lewa do prawa przez centrum obrzydliwego, partyjniackiego show. I jeszcze za to musisz płacić abonament.
Media podekscytowane: PO czy PIS rządzi danym miastem. Pierwsze miejsca zwykle spokojne. To o nie wcześniej trwała obrzydliwa i bezpardonowa walka na dole i na górze. Telewizja upublicznia ten jazgot partii, święcie wierząc, że Polakom o to chodzi. A ty za te brednie znów za ten  miesiąc zapłacisz.

mask alum

         Nie ma natomiast nikogo mądrego, kto odważyłby się powiedzieć, że największym dramatem miast jest ich totalne upolitycznienie.    Myślę, że nie byłoby też hucpy z każdymi wyborami. To partie oskarżają się o fałszowanie i zwykle nie chodzi o dobro obywateli, a o kasę, władzę i skubnięcie luksusu z tym związanego.

    Niech każdy poseł, a nawet każdy radny przygotuje plan pracy swego działania na rzecz miasta, państwa, społeczeństwa. I niech wie, że z tego będzie zawsze rozliczony. A ty obywatelu, będziesz wiedział komu i za co zapłacisz.

hand-327476__180głowa

            Prekariuszu, jesteś wykształcony, masz studia, masz maturę, zrób coś dla siebie. Bądź w końcu człowiekiem, bo jak długo można żyć bez nadziei na stałą pracę, na godziwą pensję, na własny dach i bez perspektyw na lepsze jutro dla swoich dzieci.

okiem9

     Podziękuj politykom nie zajmującym się gospodarką. Nie płać latami za aborcję, brzozę, wraki, gender, wielkie zamachy i wielkie fałszerstwa, ( nawet jeżeli to PIS zwyciężył). Nie daj się nabierać na partyjną lipę.

okiem2

     Odbierz przede wszystkim partiom pieniądze, nie kupuj żadnych samochodów ( po co i dla kogo są luksusowe, partyjne samochody? A nawet dwa, ponieważ jeden należy do ministra, drugi do posła, chociaż to ta sama osoba.) , nie funduj wycieczek po Azji, Ameryce Płd. czy Alasce, nie płać za ochronę niczyjego tyłka . To nie partie, urzędnicy i celebra powinny startować do wyborów. Myślę, że w następnych wyborach będzie jeszcze więcej nieważnych głosów. Ludzie nie żyją problemami PO czy PIS i mają dość mielenia partyjnej sieczki .
      Nie bulwersuje cię, że od kilkudziesięciu lat ci sami partyjni celebryci międlą w telewizji aż zęby bolą ( kiedy oni pracują, skoro już śniadaniówki zaliczają ). Zdumiewa, że tę celebrę firmują własnym nazwiskiem rownież dobrzy dziennikarze…
      Ba, im bardziej kontrowersyjny, zblazowany, śmieszny i niedouczony polityk, tym częściej bywa na medialnych ściankach. Im bardziej z upodobaniem głosi drogie, ale populistyczne hasła, tym częściej cytowany. Zespolony z telewizorem, kręci, mota, opluwa przeciwników. Nie mówi, co on zrobił, czego dokonał. Medialny propagandysta ma się tylko podobać. Ma nowy zawód: bycie w mediach. Kto w końcu powie: STOP politycznym celebrytkom i celebrytom, kórzy są znani z tego, że są znani.

smieszne-okiem

      Weź pod lupę, przeanalizuj i zmień ordynację wyborczą. Jeszcze przed wyborami wiadomo było, że Porozumienie Ruchów Miejskich w Krakowie nie wejdzie do samorządu. Przy przeliczaniu głosów na mandaty obowiązuje metoda D’Hondta premiująca duże ugrupowania. Aktywiści mogą mieć nawet 9,5 %, jak to było wcześniej w Poznaniu i nie zdobyć żadnego mandatu.
Jeden z ojców reformy samorządowej mówi: ” w tej chwili nie możemy już mówić o samorządzie (…) zamieniliśmy po prostu w samodzierżawie (…) To samodzierżawie w samorządach doprowadziło do nepotyzmu (…) Wójt w takiej gminie kontroluje -bezpośrednio lub pośrednio- do 300 stanowisk (…) Jak się tę liczbę stanowisk pomnoży przez członków rodzin, to zatrudnianych przez wójta wyjdzie z tysiąc osób (…) Ta grupa tworzy taki ludzki kokon zorganizowany wokół wójta, który nie jest zainteresowany zmianami „. Chodzi o małe miasta do 5 tys. mieszkańców.
       Od lat ci sami radni, wójtowie, posłowie, burmistrzowie, senatorowie, od kilunastu lat w 14 dużych miastach ci sami prezydenci. W terenie jeszcze straszniej… Coraz starsi radni i coraz bardziej wypaleni. Znowu zafundują igrzyska i festiwale piwa, smaku czy miodu, święta zadłużonych miasteczek, znowu będą przygrywały zespoły, chętnie sponsorowane przez radnych, wójtów, burmistrzów. A skoro to nikogo nie bulwersuje…niech się bawią!  Zobaczymy ,jak długo młodzi ludzie będą tkwili w przekonaniu, że tak ma wyglądać ich demokracja.

      W tym roku znów czeka nas wyborcze szaleństwo i kolejna sensacyjna „tabloidyzacja polityki i sprowadzenia jej do roli politycznego Pudelka.pl. /…/ Martwi mnie to, że media będą dalej ten show reżyserowały” – pisze M. Środa.